Dwoje mieszkańców Posługowa (gm. Janowiec Wielkopolski) obchodziło zacny jubileusz - 90. urodziny. Z życzeniami oraz bukietami kwiatów seniorów odwiedziła sołtys wsi Agnieszka Kowalska oraz radny Rady Miejskiej w Janowcu Wielkopolskim Henryk Zygaj.
Jubilatom życzono przede wszystkim wielu kolejnych lat w zdrowiu, pomyślności, spełnienia marzeń i nieustannej radości. - Spotkania przebiegły w miłej i sympatycznej atmosferze. Seniorzy byli bardzo zadowoleni z odwiedzin. Podczas rozmów dowiedzieliśmy się trochę o historiach, jakie przeżyli 90-latkowie. Bardzo chętnie opowiadali o swoim życiu, a my z zaciekawieniem ich słuchaliśmy. Mam nadzieję, że w przyszłości uda się nam zorganizować więcej takich spotkań dla jubilatów - przyznała sołtys Posługowa Agnieszka Kowalska.
Jako pierwsza gości przejęła pani Bronisława Kuster. 90-latka urodziła się w 20 grudnia 1931 r. w Trzebinie (woj. radomskie). Ukończyła tam 4 klasy szkoły podstawowej, po czym zupełnie zakończyła edukację. W niesprzyjających realiach tamtych lat nie dane jej było nabyć płynnej umiejętności czytania i pisania, co w życiu dorosłym wielokrotnie bywało dla niej powodem do stresu.
W Posługowie osiedliła się wspólnie z mężem w październiku 1959 r. Małżeństwo ściągnęła na Pałuki mieszkająca tutaj rodzina Kusterów. Pierwszą zimę przemieszkali u sąsiadów - państwa Woźniaków. Następnie od jednego z gospodarzy zakupili pozbawioną zabudowań ziemię, na której postawili własny dom i gospodarstwo. Państwo Kusterowie doczekali się szóstki potomstwa, które wychowywali wspólnie do 1967 r. - do czasu, kiedy odszedł mąż pani Bronisławy i ojciec dzieci. Najmłodszy syn miał wówczas 1,5 roku. Kobieta nie poddała się i dzielnie stawiała czoła wszelkim przeciwnościom. Wychowywała dzieci i ciężko pracowała w gospodarstwie, aby zapewnić im godny byt. Dopiero w wieku 72 lat ponownie wyszła za mąż i na ponad dekadę przeniosła do Bydgoszczy. W Posługowie pozostał jeden z jej synów - Stanisław oraz synowa, którzy doczekali się powrotu mamy i teściowej dokładnie po 12 latach. Od tamtej pory mieszkają wspólnie. - Zawsze się wspieramy i cieszymy z tego, że Pan Bóg dał mamie tak długie życie w zdrowiu, za to jak wiele musiała w życiu przejść i ciężko pracować. Razem z rodzeństwem dziękujemy jej za to, jak nas wychowała - powiedział syn Stanisław Kuster.
Pani Bronisława jest duszą towarzystwa, dlatego też lubi spotykać się ze swoim sąsiadami. W przeszłości chętnie sięgała po druty i szydełko. Doczekała się kilkanaściorga wnucząt, ma również prawnuki, a nawet praprawnuki. Dzień swoich 90. urodzin świętowała w gronie najbliższych i najdroższych jej osób.
![]() |
| Sołtys Posługowa Agnieszka Kowalska oraz radny Henryk Zygaj udali się z niespodzianką do Władysława Małolepszego fot. Alicja Głowska |
W ubiegłym roku 90 lat skończył też pan Władysław Małolepszy z Posługowa. Urodził się 17 września 1931 r. w Laskowie (gm. Janowiec Wlkp.) jako trzecie dziecko Wiktorii i Aleksego Małolepszych. Do przełomu roku 1937-38 mieszkał w Laskowie, natomiast po śmierci swojej mamy wraz z ojcem i dwiema starszymi siostrami Marią i Teresą, przeprowadził się do sąsiedniej wsi Gącz. Uczęszczał do I kasy szkoły podstawowej w Laskowie, niestety edukację szkolną przerwała II wojna światowa. Zamiast nauki zmuszony był pracować przy bydle u Niemca mieszkającego w Gączu. Dziecięcą zabawę ośmiolatka zamieniono na obowiązek wypasania i obrządku krów pod nadzorem obcych ludzi.
Po zakończeniu wojny w 1945 r. kontynuował naukę w szkole podstawowej w Laskowie oraz Janowcu. Musiał w szybkim tempie nadrobić czas zabrany mu przez wojnę. Ukończona przed wojną I klasa dała mu możliwość samoedukacji w czasie wojennym. - Dla głodnego edukacji sztubaka każda gazeta czy książka to możliwość szlifowania umiejętności czytania i pisania. To zaowocowało po wojnie - podkreśliła córka pana Władysława.
Po szkole podstawowej młody wówczas chłopak rozpoczął dwuletnią szkołę rolniczą w Gączu, a następnie zasadniczą służbę wojskowa do roku 1953. Od 1955 r. zatrudniony był w POM Żerniki jako traktorzysta. Po upływie około 3 lat postanowił zacząć pracę na własny rachunek. Jak na rolnika przystało - kupił własny kawałek ziemi oraz traktor. Uprawiał ją oraz świadczył usługi polowe innym rolnikom. W 1962 r. ożenił się z Marią Sochalską z Posługowa. Od tamtego czasu do przejścia na emeryturę prowadził wraz z żoną gospodarstwo. Wspólnie dokupowali grunty orne, udoskonalali park maszynowy, a także budowali budynki gospodarcze. Doczekali się też trzech córek, siedmiu wnuków i trojga prawnucząt. - Tata od zawsze był zakochany w rolnictwie i swojej rodzinie - nie ukrywała córka pana Władysława.
Justyna Kulpińska, 13 I 2022
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze