Łącznie ponad 80 osób uczestniczyło 3 stycznia w zebraniu w świetlicy w Wenecji. Przez większość czasu jego uczestnicy próbowali ustalić winnych tego, że w tej wsi, na skraju lasu przy drodze w kierunku Folusza ma powstać spopielarnia zwłok. Nie udało się jednak znaleźć kogoś, na kogo dałoby się zrzucić imiennie odpowiedzialność. Dopiero wtedy mieszkańcy zaczęli zastanawiać się nad tym, czy i co jeszcze mogą zrobić, by odwrócić od siebie perspektywę sąsiadowania z krematorium.
Przypomnijmy, że 24 listopada ub.r. starosta żniński Zbigniew Jaszczuk wydał pozwolenie budowlane dla działki 233/9 obręb ewidencyjny Wenecja na budowę spopielarni zwłok. To działka w przysiółku Mościszewo, położona po lewej stronie drogi powiatowej pod samym lasem, przed działką na której zlokalizowany jest obecnie budynek firmy Stapar. Ten obiekt przemysłowy jest najbliżej położonym budynkiem od planowanego krematorium - o dokładnie 70 m. Natomiast najbliższe domy mieszkalne, to dom właściciela firmy Stapar, za tym budynkiem przemysłowym, który oddalony jest o 111 m od działki, na której ma powstać spalarnia zwłok. Drugi, najbliższy budynek mieszkalny jest po drugiej stronie drogi powiatowej, w odległości od przyszłego krematorium o około 120 m.

Radny gminy Grzegorz Koziełek opowiadał, że nad planem miejscowym Rada pracowała długo i z uwagą, mimo, że na początku były to posiedzenia zdalne ze względu na pandemię. Na żadnym etapie prac nie było mowy o tym, że to wszystko jest robione pod spopielarnię zwłok. Przy stole przysłuchują się temu inni radni Piotr Ostrowski i Grzegorz Wesołek, a także były sołtys Wenecji, Grzegorz Ciupiński fot. Karol Gapiński
Podczas przeprowadzania procedury administracyjnej w sprawie pozwolenia na budowę krematorium nie było żadnych powiadomień sąsiadów. Dlaczego wydział urbanistyki nikogo nie pytał o zdanie? Kierownik August Rymer wyjaśniał już na naszych łamach, że takie są przepisy prawa budowlanego i kodeksu postępowania administracyjnego. Otóż 10 maja 2023 r. Rada Miejska w Żninie uchwaliła miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla Wenecji. W zasadzie było to uwzględnienie we wcześniej opracowanym i przyjętym planie dwóch kolejnych działek pod lasem w Mościszewie, w tym właśnie działki o numerze ewidencyjnym 233/9, na której ma powstać krematorium.
Uchwała w tej sprawie jest opublikowana w Dzienniku Urzędowym Województwa Kujawsko-Pomorskiego pod pozycją nr 3442 z dnia 17 maja 2023 r. Obowiązujący plan miejscowy wskazuje, że działka nr 233/9 to teren określony jako 5 PU. Zatem podstawowe przeznaczenie tej działki, to działalność przemysłowa i usługowa. Jest to teren pod obiekty zarówno produkcyjne i usługowe, składy i magazyny. Krematorium to działalność usługowa. Na tym terenie dopuszczalne są według zapisów miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego też urządzenia infrastruktury technicznej i mieszkaniowej dla właściciela działki w zabudowie jednorodzinnej.
Kodeks Postępowania Administracyjnego i Prawo Budowlane, jak wyjaśnia August Rymer, warunkują, że stronami postępowania w przypadku inwestycji realizowanej na terenie objętym planem, mogą być właściciele działek, które znajdą się w oddziaływaniach planowanej inwestycji. Jednak o tym decyduje projektant przedsięwzięcia. Oczywiście jest on zobligowany w tym zakresie także przepisami budowlanymi. W tym przypadku projektant działający na zlecenie inwestora określił, że przedsięwzięcie nie będzie oddziaływało na inne działki. Dlatego w tym postępowaniu administracyjnym, które przeprowadzono w Starostwie Powiatowym w Żninie nie określono żadnych innych stron postępowania. Dlatego również nikt w Wenecji nie otrzymał powiadomień. W przypadku obowiązywania miejscowych planów zagospodarowania inwestor nie potrzebuje przed złożeniem wniosku o pozwolenie na budowę uzyskania decyzji o warunkach zabudowy. Decyzja środowiskowa w przypadku spalarni zwłok nie jest potrzebna, co zresztą przypomnijmy - ten sam inwestor podnosił podczas próby uzyskania pozwolenia na budowę takiego zakładu na Klemensa Janickiego w Żninie. W ostatnich latach spalarnie zwłok spadły z katalogu inwestycji mogących znacząco oddziaływać na środowisko.

Maciej Wysocki powiedział, że nie trzeba tu robić kampanii wyborczej i szukać winnych, tylko wyjść krok do przodu, znaleźć prawników, uzyskać pomoc z Urzędu Miejskiego i szukać błędów w postępowaniu administracyjnym, które pozwolą cofnąć pozwolenie fot. Karol Gapiński
Firma Chmielewscy Zakład Usług Pogrzebowych w Żninie posiada zatem prawomocne pozwolenie budowlane i de facto może już w tej chwili rozpocząć budowę zakładu pod lasem w Wenecji. Mieszkańcy tej wsi jednak są taką perspektywą oburzeni. Wenecja to miejscowość rolniczo-turystyczna z rosnącą funkcją mieszkaniową. Jest zwana perłą Pałuk, ale jest jednocześnie jedną z kilku sypialni Żnina. Ludzie nie chcą mieć spopielarni zwłok we wsi. Nie tylko obawiają się możliwych zagrożeń dla środowiska związanych z istnieniem krematorium. Przeraża ich perspektywa wychodzenia na podwórko, albo jedzenia obiadu w domu, gdy zza uchylonych okien dociera słodki zapach palonych ciał. O zagrożeniach związkami rtęci z palonych plomb na zębach, które były kilkadziesiąt lat temu stosowane w stomatologii, też już pisaliśmy wielokrotnie podczas protestów związanych z planowaną kilka lat temu spopielarnią na ul. Klemensa Janickiego.

Anna Sawala-Smoter mieszka przy drodze, którą będą jeździły karawany pogrzebowe. Zwracała uwagę więc także na uciążliwości związane ze wzmożonym ruchem fot. Karol Gapiński
O prawomocnym pozwoleniu budowlanym na wybudowanie krematorium w Wenecji informowaliśmy już kilka tygodni temu. Informacja ta zszokowała mieszkańców Wenecji, domagali się oni na forach internetowych jakiejś reakcji, która zapobiegłaby planom inwestora.
Dlatego sołtys Paweł Domowicz zorganizował wspólnie ze Stowarzyszeniem Miłośników Wenecji i Radą Sołecką spotkanie mieszkańców z przedstawicielami władz powiatu i gminy Żnin. Spotkanie odbyło się w środowy wieczór 3 stycznia w świetlicy wiejskiej. Frekwencja była bardzo duża. Przed świetlicą trudno było znaleźć nawet miejsce do zaparkowania aut. Pojawiło się na zebraniu około 70 mieszkańców plus kilkunastu radnych i urzędników. Na czele ze starostą Zbigniewem Jaszczukiem i Augustem Rymerem.

Lidia Maciejewska z Rady Sołeckiej Wenecji powiedziała, że teraz mieszkańcy nie chcą już słuchać, kto zawinił, tylko oczekują pomocy fot. Karol Gapiński
Oni tłumaczyli rozsierdzonym mieszkańcom, że nie było wyjścia, że w świetle obowiązujących przepisów pozwolenie budowlane musiało zostać wydane. Plan miejscowy uchwalała Rada Miejska w Żninie Radni, którzy byli obecni na spotkaniu bronili się, że sami nie wiedzieli, jaka inwestycja ma powstać. Dyrektor wydziału inwestycji i gospodarki przestrzennej w Urzędzie Miejskim Paweł Piechowiak wręcz krzyczał, gdy padały sugestie ze strony przewodniczącego Rady Dariusza Kaźmierczaka, czy mieszkańców Wenecji, że coś zostało załatwione po cichu i bez wiedzy ludzi. Burmistrz Robert Luchowski był spokojniejszy, ale widać było na jego twarzy, że sytuacja go mocno martwi. Nic dziwnego, wyrzucano Urzędowi Miejskiemu, a więc i jemu, jako jego kierownikowi, że doświadczenie z próbą wybudowania przez przedsiębiorcę pogrzebowego spopielarni na ul. Klemensa Janickiego, niczego ich nie nauczyło. Zdaniem przewodniczącego Rady Miejskiej Dariusza Kaźmierczaka, w momencie pojawienia się kilka lat temu tematu krematorium na ul. Klemensa Janickiego, włodarz gminy powinien był zrobić rozeznanie terenu, którym dysponuje, wyznaczyć, 2 albo 3 działki korzystne dla każdej ze stron i zachęcić potencjalnych przedsiębiorców, by krematorium budowali w tych lokalizacjach.
Przedstawiciele gminy wyjaśniali, że wniosek o rozszerzenie działalności usługowej na terenie wokół firmy Stapar w Wenecji wpłynęło jeszcze w 2020 r. Była wtedy mowa o rozbudowie magazynu. Wnioskował o to właściciel firmy. Gdy głosowano w maju ub.r po długich pracach projekt uchwały o miejscowym planie zagospodarowania dla tego terenu nadal radni nie mieli pojęcia o krematorium. W październiku 2023 r. teren nabył przedsiębiorca pogrzebowy i wtedy pojawiły się pierwsze przecieki i domniemania, że chyba będzie w Wenecji, nie wiadomo jeszcze gdzie, krematorium. To wszystko w szczegółach wyszło na światło dopiero w grudniu, gdy pozwolenie budowlane było już wydane.

Mirosław Walczak deklaruje, że wenecjanie mogą uzyskać wsparcie posła Krzysztofa Brejzy fot. Karol Gapiński
Po półtoragodzinnym przerzucaniu się odpowiedzialnością i próbach znalezienia winnych uczestnicy spotkania wreszcie zaczęli zdawać sobie sprawę, że to nic nie da, że prawomocne pozwolenie budowlane jest już wydane i trzeba zacząć przeciwdziałać, nie zaś koncentrować się na ustaleniu winnych. Inwestor przecież może już za chwilę rozpocząć budowę.
Właściciel jednej z najbliższych działek w sąsiedztwie przyszłego krematorium, a mianowicie Mirosław Walczak zakomunikował, że umówi w przyszłym tygodniu spotkanie z posłem Krzysztofem Brejzą, na które mogą pojechać sołtys Paweł Domowicz i reprezentanci Stowarzyszenia Miłośników Wenecji. Wtedy omówiliby sprawę z posłem i prawnikami, którzy z nim współpracują. Być może są jakieś szanse na cofnięcie pozwolenia budowlanego. Mirosław Walczak mówił, że posiada orzeczenia w podobnych sprawach, z których wynika, że nie wzięcie pod uwagę czynnika społecznego podczas wydawania decyzji może być powodem dla jej cofnięcia.

Kierownik wydziału urbanistyki w Starostwie Powiatowym w Żninie zapewniał, że postępowanie przeprowadzono w oparciu o przepisy prawa budowlanego i w zgodzie z Kodeksem Postępowania Administracyjnego fot. Karol Gapiński
Jednak przedstawiciele Starostwa Powiatowego w to nie wierzą. Są przekonani, że wszystko przeprowadzili zgodnie ze sztuką urzędniczą. Mieszkańcy Wenecji zatem spytali starostę, jaką miałby dla nich radę w tej sytuacji? Zbigniew Jaszczuk odrzekł, że według niego jedyną nadzieją jest podjęcie rozmów z panem Chmielewskim przy wsparciu burmistrza Żnina. Burmistrz pomógłby przedstawić alternatywne lokalizacje dla spopielarni, np. poprzez wieczystą dzierżawę terenu.
Na zakończeniu spotkania emocje zaczęły opadać. Zbierano jeszcze podpisy pod protestem - petycją. Jak powiedział nam sołtys Paweł Domowicz, pójdą z tym do burmistrza, by znalazł on jakąś propozycję alternatywną dla przedsiębiorcy pogrzebowego i dał mieszkańcom Wenecji jakiś atut w ręce, który pozwoliłby w ogóle rozmawiać z Tomaszem Chmielewskim.
Mirosław Walczak powiedział nam, że on jest nawet gotowy odkupić działkę w Wenecji od przedsiębiorcy pogrzebowego, gdyby Tomaszowi Chmielewskiemu gmina wskazała inną, potencjalną działkę pod spopielarnię zwłok.
Karol Gapiński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze