Reklama

Minister nas olał

Minister, rolnicy, Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, protest
    Minister nas olał
    Protestujący rolnicy pojechali do Warszawy, ale wbrew zapewnieniom nie spotkali się z Markiem Sawickim. Rozmawiali z dwoma podsekretarzami stanu. Nie usłyszeli tego co chcieli, i dlatego będą kolejne protesty.

    30 stycznia miało dojść do spotkania Ogólnopolskiego Komitetu Protestacyjnego Rolników w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi z ministrem Markiem Sawickim. Negocjacje na linii komitet - ministerstwo prowadziła Ewa Mes, wojewoda kujawsko-pomorski.
    Podczas protestu w Bożejewicach, który odbył się 28 stycznia, zapewniła, że minister przyjmie osiemnastu przedstawicieli protestujących rolników. Tadeusz Mądry, rolnik z Białożewina i przewodniczący komitetu protestacyjnego jeszcze 29 stycznia uzyskał zapewnienie, że w Warszawie on i reszta delegacji zostanie przyjęta przez Marka Sawickiego. Nazajutrz pojechali do Warszawy, a tam okazało się, że minister ich jednak nie przyjmie.
    - Minister nas olał - powiedział nam w poniedziałek Tadeusz Mądry. - W złym świetle postawił siebie i wojewodę, która zapewniała, że zostaniemy przez niego przyjęci. Poleciał do Paryża.
    W ministerstwie rolnicy spotkali się z wiceministrem Kazimierzem Plocke oraz wiceministrem Tadeuszem Nalewajkiem.
    Podczas długich i merytorycznych rozmów poruszono między innymi kwestię zmiany obecnych zasad spłaty kredytów preferencyjnych oraz wsparcia dla grup producentów rolnych. Ze strony ministerstwa rolnictwa padło zapewnienie, że w resorcie nastąpi przyśpieszenie prac nad nowymi przepisami dotyczącymi grup producentów rolnych, a sprawa kredytów preferencyjnych będzie przedmiotem rozmów między ARiMR, ministerstwem oraz bankami.
    Negocjacje dotyczyły także zasad sprzedaży państwowych gruntów ornych. Informacji na ten temat udzielił prezes Agencji Nieruchomości Rolnych Leszek Świętochowski. Na spotkaniu obecni byli prezesi Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa oraz Agencji Rynku Rolnego oraz dyrektorzy najważniejszych departamentów w ministerstwie rolnictwa. Informacji na temat walki z afrykańskim pomorem świń udzielił rolnikom Główny Lekarz Weterynarii Marek Pirsztuk. Rolnicy pytali również o nowe przepisy dotyczące uboju zwierząt bez ogłuszania - czytamy w komunikacie oficjalnym Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
    Przypomnijmy więc, że główny postulat protestujących rolników dotyczy zbyt niskich cen żywca. Rolnicy twierdzą, że koszt produkcji mięsa wieprzowego rośnie, a ceny w punktach skupu spadają, przez co produkcja staje się coraz mniej opłacalna.
    Z ust obu wiceministrów nie padły żadne konkrety dotyczące produkcji mięsa wieprzowego. - To był temat nie do rozmowy. Wiele tematów poruszaliśmy, ale oni cały czas twierdzili, że nic nie mogą. W układach akcesyjnych z Unią zostały zawarte przepisy, że mogą wjeżdżać do nas warchlaki, tuczniki i mięso wieprzowe - powiedział Tadeusz Mądry.
    Rozmowy w Warszawie przeciągnęły się do 20:00, bo rolnicy z Kujawsko-Pomorskiego uczestniczyli też w spotkaniu wiceministrów z rolnikami z województwa wielkopolskiego.
    W poniedziałek 2 lutego w Bożejewicach ponownie zebrał się komitet protestacyjny. Rolnicy podsumowali wyjazd do Warszawy i postanowili znowu wyrazić swoje niezadowolenie. Od 20:00 do 21:00 protestowali przechodząc przez przejście dla pieszych w pobliżu skrzyżowania drogi krajowej nr 5 z drogą powiatową na Cerekwicę. Kolejny protest odbędzie się 9 lutego w Tryszczynie.
    Na spotkaniu tym padły też zarzuty wobec Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej, że powinna bardziej wspierać rolników. - To jest samorząd rolniczy i on zdaniem rolników powinien nas bronić. Padły zarzuty, że Izby biorą pieniądze, a chodzą na łańcuchu ministra - wyjaśnił Tadeusz Mądry.
    Również w poniedziałek o 19:55 otrzymaliśmy informację z Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej, jakie działania podjęła w interesie rolników.
    W ostatnim czasie Kujawsko-Pomorska Izba Rolnicza stała się obiektem zmasowanej krytyki ze strony niektórych liderów organizacji rolniczych. Zarzuca się nam małą aktywność oraz brak skuteczności w działaniach, jakie podejmujemy na rzecz poprawy bardzo niekorzystnej sytuacji dochodowej rolników regionu kujawsko-pomorskiego spowodowanej kryzysem, z jakim mamy do czynienia, głównie na rynku wieprzowiny. Często zarzuty te podkreślają niby to naszą uległość wobec decydentów rządowych odpowiedzialnych za szeroko pojętą politykę rolną oraz małe zaangażowanie się samorządu rolniczego w protesty rolnicze.
    Według mojej opinii krytyka ta jest całkowicie nieuzasadniona i ma za zadnie jedynie deprecjonować naszą działalność. [...] Jednocześnie, chciałbym stanowczo podkreślić, że Izba nie zrezygnuje nigdy z dialogu, jaki proponuje strona rządowa. Pozostając na stanowisku, iż obecna sytuacja na rynkach rolnych ma prawo skłaniać rolników do uzasadnionych protestów uważam, że rozmowy merytoryczne z resortem rolnictwa są tak samo ważne jak organizowanie protestów. Istotą protestu jest zdecydowane zasygnalizowanie problemu.
    Natomiast jego rozwiązanie powinno mieć miejsce przy stole negocjacyjnym. Niektórzy liderzy w naszym województwie postrzegają to zgoła inaczej i chcą wykorzystać złe nastroje rolników, angażując ich do realizacji własnych celów politycznych. Na takie rozwiązania nie może być zgody naszej izby rolniczej! - napisał prezes KPIR Ryszard Kierzek.

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1199 (5/2015)

Reklama

 

Więcej na ten temat:

Walczą o godne życie rolnika

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości