Reklama

Mistrz JS - nieznany architekt ziemi mogileńskiej

Gotyk na Pałukach i ziemi mogileńskiej, część IV
     Mistrz JS - nieznany architekt ziemi mogileńskiej
     Gębice. Tu dotykamy wielkiej sztuki. Bo o ile mury kościoła po prostu są wzniesione bardzo porządnie, wznosząc się ponad wielkopolską przeciętność - to sklepienia są po prostu wybitne. Zwłaszcza sklepienia prezbiterium.

Fara w Mogilnie. Widok od zachodu. fot. Mikołaj Potocki Fara w Mogilnie. Inskrypcja i tarczka z gmerkiem architekta. Nad nim najstarszy znany w Mogilnie wizerunek herbu miasta - 3 krzyże. fot. Mikołaj Potocki

    I otośmy już w epoce późnego gotyku, czyli w końcu stulecia XV i później. Murowanych kościołów jest już w Wielkopolsce pod dostatkiem, mnóstwo. Ponad sto. Więc opaci klasztoru w Mogilnie po raz kolejny zadają sobie pytanie - jak uświetnić stare mury ich świątyni, która sama w sobie już nie zachwyca? Jak je uświetnić, nie burząc ich, a tylko tworząc na ich bazie nową jakość?
Odpowiedź prosta. Trzeba zawołać fachowca. Z daleka - z Prus, Gdańska, może od biedy z Poznania. Ale fachowiec przybędzie tym chętniej, gdy roboty miał będzie więcej.
     OKAZJA: GĘBICE I MISTRZ JS
     Okazja zdarza się. W niedalekich od Mogilna Gębicach pan starosta pragnie ufundować nową farę. Tu wyjaśnienie: starosta rządził miastem w imieniu króla i czerpał stąd niezłe zyski. Stać go było. W Gębicach starostami byli - z ojca na syna - Oporowscy herbu Sulima. Kościół ufundował czy to Jan Oporowski, wojewoda brzeski, czy jego bratanek Andrzej II, wojewoda łęczycki, czy też jego syn Jan II, również wojewoda brzesko-kujawski. A może wszyscy po trochu i po kolei. Oni to pewno przywołali mistrza, którego imię i nazwisko składały się na inicjały JS - i nakazali: - Wybuduj nam tu kościół, tak po naszemu, ale jak umiesz najlepiej.
     NAJLEPIEJ, JAK POTRAFISZ...
     Co mogło znaczyć po naszemu - opowiem w jednej z następnych gawęd. Teraz skupię się na tym: najlepiej jak potrafisz. Architekt wymurował ściany bardzo porządnie, z eleganckimi gzymsami, ozdobną dekoracją z zendrówek (czyli cegieł wypalonych na czarno) i z pięknym szczytem. Na skarpach zrobił koliste wnęki i powklejał”w nie ozdobne, gotyckie kafle ze scenami z historii świętej. Nad zakrystią zaś zbudował dla panów i pań Oporowskich miejsce specjalnie wywyższone, taką lożę (fachowo zwiemy ją emporą), z której mogli sobie uczestniczyć w nabożeństwach, wyglądając przez arkady w kształcie tak zwanego oślego grzbietu.

Kryształowe sklepienia w klasztorze mogileńskim. Jedyne takie w Wielkopolsce. fot. Mikołaj Potocki Fara w Gębicach. Widok od południowego zachodu. fot. Mikołaj Potocki

     PODPIS
     Dokonawszy tego dzieła architekt podpisał się na jednej ze skarp, wmurowując małą, piaskowcową tarczkę z datą 1510, inicjałami JS i znakiem przypominającym herb Szeliga. To tak zwany gmerk, czyli znak osobisty architekta, za jego czasów dla wszystkich pewno zrozumiały, jak logo firmy. Na cegłach obok mamy wyrzezaną (przed wypaleniem) inskrypcję: cons|umatu (w znaczeniu: ukończono). Tak oznaczony został koniec budowy.
     Ale konsekracja kościoła miała miejsce dopiero w roku 1516. Dokonał jej biskup sufragan włocławski Maciej Drzewiecki. Co zatem działo się na budowie pomiędzy latami 1510 i 1516?  No tak, wiadomo, trzeba było jeszcze skonstruować dach i wymurować sklepienia.
     I tu dotykamy wielkiej sztuki. Bo o ile mury kościoła są po prostu wzniesione bardzo porządnie, wznosząc się ponad wielkopolską przeciętność - to sklepienia są po prostu wybitne. Zwłaszcza sklepienia prezbiterium. Jednak nie mogę o nich na razie napisać. Bo przed rokiem 1516 nasz architekt budował jeszcze inne mury.
     WYKORZYSTANIE OKAZJI
     Zapewne z okazji, jaką była obecność Mistrza JS, skorzystali, prócz starosty gębickiego: mogileński opat, któryś ze starostów konińskich oraz pewien poznański kanonik. Każdy z nich coś u niego zamówił, a wszyscy prosili podobnie: wymuruj najlepiej jak umiesz! I Mistrz wymurował, jak umiał. Za jego sprawą wyrosły więc fara w Mogilnie, kościół parafialny w podpoznańskich Dusznikach (wsi kapituły poznańskiej) oraz sklepienia w konińskiej farze, no i, właśnie, w mogileńskim kościele benedyktynów (te kościoły istniały już wcześniej, ale aż dotąd nie miały sklepień).

Reklama
Fara w Gębicach. Sklepienia bocznej nawy. fot. Mikołaj Potocki

     Skąd wiadomo, że Mistrz JS był ich autorem? Prawdę mówiąc, to ja po raz pierwszy - w tym właśnie miejscu - wypowiadam taką kompletną hipotezę: że mamy do czynienia z jednym Mistrzem, o inicjałach JS, twórcą fary w Gębicach. Tylko co do fary w Mogilnie sprawa była od dawna jasna, bo jest ona pomniejszonym modelem fary gębickiej. Bliźniaczy napis odciśnięty na dwu cegłach informuje: „consumatum 1511”, a obok widnieje piaskowcowa tarczka ze znanym nam już gmerkiem. Natomiast w Dusznikach o autorstwie Mistrza JS i jego warsztatu przekonują identyczne, jak w Gębicach detale, rzadkie w Wielkopolsce. Z kolei oryginalne sklepienia zastosowane w Dusznikach mają odpowiednik w Gębicach i Koninie, a te konińskie - w kościele klasztornym w Mogilnie. I tak koło nawiązań się zamyka.
     Na dodatek mogileńskie sklepienia, założone w nawach bocznych - nie mają żeber. To tak zwane sklepienia kryształowe, które w Wielkopolsce poza Mogilnem nie występują. A że popularne były w Gdańsku po roku 1500, tym bardziej możemy podejrzewać, że nasz Mistrz przybył właśnie stamtąd.
     W ten sposób odkrywamy niemal nieznanego dotąd, a ważnego artystę, który działał na terenie Ziemi Mogileńskiej i pozostawił po sobie świetne dzieła. Zwał się Mistrz JS.

Fara w Gębicach. Inskrypcja datująca powstanie kościoła i tarczka z gmerkiem architekta. fot. Mikołaj Potocki

     MAJSTERSZTYK - CZYLI PÓŹNOGOTYCKA FANTAZJA
     Sklepienia to najlepszy z podpisów, czy raczej popisów Mistrza JS. Możemy go po nich po prostu poznać. Łącznie ze sklepieniami kryształowymi (które, wyjątkowo, są wykonane dość nieporadnie - znać, że mistrz w nich nie gustował) wszystkie powstały wedle jednego, pięknego i konsekwentnego pomysłu, który tylko w szczegółach odmieniał się z budowli na budowlę. Pomysł ten miał źródło zarówno w zwyczajach budowlanych Gdańska i okolic, jak i w tym, co Mistrz JS zobaczył w Wielkopolsce. Jego sklepienia stanowią więc - jak śmiem twierdzić - miejscową, oryginalną mutację. Są naszymi, własnymi, wielkopolskimi skarbami późnego gotyku.
     OD VILLARDA DO MISTRZA JS
     Prześledźmy więc, jak to było. Zajrzyjmy artyście do kuchni. Podstawą wykształcenia architekta w średniowieczu, prócz zwyczajnej praktyki budowlanej, była nauka geometrii. Uczył się kombinować plany budowli, ich sklepień, ich szczytów i ich dekoracji - wykreślając kontury przy pomocy ołówka, cyrkla i kątownicy. Czynił to zarówno na pergaminie jak i na papierze, a w razie potrzeby także na ziemi i na kamiennych ścianach. Niekiedy w pomniejszeniu, a czasem nawet w skali 1:1, aby pomóc kamieniarzom w precyzyjnym odkuwaniu elementów ścian i sklepień.

Reklama

      Zobaczmy, jak uczynił to nasz Mistrz JS. Postawiono mu zadanie: zaprojektować sklepienie najlepiej jak potrafi. Wiedział zaś, że proste sklepienia gwiaździste, czteroramienne, takie, jakie znamy z Trzemeszna, o właśnie:

     - dawno już nikogo nie dziwiły. Znano bowiem już i sześcio-, a przede wszystkim ośmioramienne czasze, takie:

     

 

 

- które zdaje się, uznawano za swego rodzaju „klasyczne” nakrycie licznych wielkopolskich kościołów. Zauważmy, że części składowe narysowanych tu gwiazd stanowią trzy „patyczki” - trzy kawałki żeber, połączone w jednym wspólnym punkcie, zwane przez historyków sztuki

Reklama

trójpromieniami, o, właśnie: 

 

     Trójpromienie wpisane były pomiędzy żebra przekątne i żebra przecinające sklepienia w połowie. Bazując na nich, cóż można było wymyślić nowego? Oto, na przykład, można było zrezygnować  z żeber przekątnych i zbudować sklepienie wyłącznie z samych trójpromieni. Podstawę takiego pomysłu zanotował już w XIII wieku

sławny architekt francuski Villard de Honnecourt, rysując co następuje:

     Mamy tu gwiazdę, którą przy dobrej woli można uznać też za krzyż maltański. Mistrz JS miał ten rysunek w głowie. Obarczony wymyśleniem sklepienia o oryginalnym, nowym wzorze - wziął cyrkiel i linijkę, i pomyślał: „teraz, posługując się nadal trójpromieniami, zrezygnuję z gwiazdy - i narysuję wyłącznie krzyż”.
     A przybywając do Wielkopolski musiał przecież zauważyć, że taki ekstrawagancki pomysł już tu zastosowano, aczkolwiek tylko w wersji najprostszej i tylko w dwu (ważnych!) kościołach: w Łeknie i w Gosławicach pod Koninem. Pomysł ten wyglądał tak: 

Reklama

     Mistrz postanowił zeń skorzystać - i zastosował go dosłownie w kościele benedyktynów w Mogilnie oraz w konińskiej farze. Ale że jednak był to wzór nieco ubogi i znany już dawniej, artysta „zepchnął” go do bocznych naw, jako mniej uroczysty. Na użytek prezbiterium chciał wymyślić coś bardziej uderzającego, jakiś swój autorski Arcywzór.
     A zatem... powrócił do źródłowego rysunku Villarda i... każdemu z widocznych w nim trójpromieni dorobił równoległe ramiona! Powstała oryginalna sieć oparta na dwu krzyżach - na „zwykłym” oraz na ukośnym tzw. Krzyżu św. Andrzeja, mających wspólny środek:

Reklama

     Pozostały jeszcze do wykonania Mistrzowi JS sklepienia dwu prezbiteriów: w Koninie i Gębicach. Chcąc być zarówno wciąż oryginalnym, jak i kontynuować swój pomysł, Mistrz postanowił skrzyżować własny wynalazek z wzorem popularnej gwiazdy - i stworzył mieszankę. A oto, co wyszło. Na poniższym rysunku żebra występujące w Dusznikach pozostały czarne, zaś nowo zastosowane w farze w Koninie - zaznaczyłem na czerwono:

     Teraz trzeba było jeszcze coś wymyślić dla Gębic. Na użytek panów Oporowskich powstał więc kolejny, najbogatszy wariant (i tu żebra czarne to te znane z Dusznik i Konina, a czerwone - to te, które występują tylko w Gębicach): 

Reklama

     Sprytne, prawda? Ciekawa gra wyobraźni. Ale czy była to tylko zabawa formalna, sztuka dla sztuki - czy też miała jeszcze jakiś inny sens? Aha! O tym w następnym odcinku.
     UWAGA: zamieszczone powyżej rysunki są schematyczne. Aby unaocznić ich związek, pominąłem proporcje prawdziwych rzutów, ujednolicając je; jako że wzór Villarda opierał się na planie w kształcie kwadratu, a przęsła sklepień w Gębicach, Dusznikach i Koninie mają rzut prostokątny.

 Jacek Kowalski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 981 (48/2010)

Reklama

 

 

 

 

Podobne teksty:

Akka, Trzemeszno i Mogilno, czyli Witruwiusz i nasi opaci

Trląg i Szubin - dzieła piastowskiego kanclerza i swata Jagiełły

Krzyżacy nie spalili żnińskiej fary

Strzelno: kamienne ciosy i pierwsze cegły

Góra i Cerekwica - najstarsze gotyckie kościoły na Pałukach

Z Paryża do Żernik i Czeszewa

Siła tradycji - od gotyku staropolskiego do „staropolskiego neogotyku”

Kościół w Trlągu, czyli szukamy tajemniczego sponsora

Tajemnice żnińskiej fary

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości