Będzie odwilż i...
Mokry pieszy na Szpitalnej
Burmistrz Leszek Jakubowski nie wystąpi na drogę sądową przeciwko Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Bydgoszczy za źle wyprofilowany asfalt na przejściu dla pieszych obok dawnego peweksu w Żninie. Sprawę tę ponownie przeanalizuje komisja prawa i porządku publicznego.
Komisja prawa i porządku publicznego Rady Miejskiej w Żninie skierowała do bydgoskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, zarządcy drogi krajowej nr 5, wiele pism w sprawie naprawy nawierzchni drogi przy ulicy Szpitalnej. Na przejściu dla pieszych znajdującym się przy skrzyżowaniu krajowej piątki z ulicami Aliantów i Kościuszki podczas opadów deszczu zbiera się woda. Asfalt jest źle wyprofilowany, przez co deszczówka nie spływa do kanalizacji, tylko zbiera się na ulicy. Przejeżdżające samochody ochlapują wodą pieszych oczekujących na przejściu. GDDKiA nie chce naprawiać jezdni i zrzuca winę na Zarząd Dróg Wojewódzkich, który administruje ulicę Aliantów, że jest na niej za mało studzienek i woda spływa na skrzyżowanie. Kierownictwo ZDW nie zgadza się z tymi zarzutami.
W tej sytuacji jesienią ubiegłego roku Adam Milejczak, przewodniczący komisji prawa i porządku publicznego wystąpił z wnioskiem, by burmistrz Leszek Jakubowski sprawę zastoisk wodnych skierował do sądu. Członkowie komisji jednogłośnie poparli wniosek przewodniczącego komisji. Burmistrz zapowiadał, że swoje działania dostosuje do woli radnych.
Burmistrz zapytany w miniony poniedziałek, czy złożył sprawę do sądu odpowiedział, że napisał do GDDKiA, by zajęła się sprawą. Dodał, że sprawy do sądu nie skieruje.
- Mamy za dużo wspólnych działań, żeby się nimi w sądzie znaleźć. Przedstawiliśmy im stanowisko radnych. Wysłaliśmy im wszystkie uwagi i czekamy na ich reakcję. Sąd to jest ostateczność - tłumaczy Leszek Jakubowski.
Adam Milejczak przyznał, że od Pałuk dowiaduje się, że burmistrz nie skierował sprawy na drogę sądową. Dodał, że w kuluarach mówiono, że jest za dużo połączeń GDDKiA z gminą i gmina miałaby za dużo do stracenia. Przewodniczący komisji prawa i porządku publicznego nie podziela zdania burmistrza.
- Jeśli ktoś zrobi fuszerę, która przeszkadza ludziom w normalnym funkcjonowaniu, to powinien ją naprawić, a jeśli nie, to powinno się wykorzystać wszystkie kroki dozwolone prawem, by doprowadził to do porządku - uważa Adam Milejczak. Przewodniczący zwraca uwagę, że oficjalnego pisma od burmistrza w tej sprawie jeszcze nie otrzymał, ale jeśli takowe wpłynie, sprawa wróci na komisję. I zapowiada: - Ta sprawa chyba stanie na sesji. Ma również żal do bydgoskiego oddziału GDDKiA, że sprawę bagatelizuje i udziela głupich odpowiedzi na niskim poziomie lub nie udziela ich wcale, lekceważąc w ten sposób burmistrza, radnych i urzędników.
Z rzecznikiem prasowym GDDKiA nie udało nam się porozmawiać, ponieważ przebywa na urlopie. Dyrektor natomiast był bardzo zajęty.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 937, (4/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze