Reklama

Mówią kandydaci na wójtów i burmistrzów

Pytania, odpowiedzi, oświata, mieszkania komunalne, kandydaci, wójt, burmistrz
     Mówią kandydaci na wójtów i burmistrzów
     W tym numerze publikujemy wypowiedzi kandydatów m.in. na temat oświaty i poziomu nauczania w gminnych szkołach, reorganizacji sieci szkół oraz budowy i remontów mieszkań komunalnych.

     Czy konieczna jest reorganizacja sieci szkół podstawowych i gimnazjów? Jaka?
     KANDYDACI Z KCYNI
     Anna Borkowska: Jestem za utrzymaniem obecnej sieci szkół i zapewnieniem naszym dzieciom wykształcenia na odpowiednim poziomie, tak aby po ukończeniu gimnazjum mogły zostać przyjęte do wybranej przez siebie szkoły średniej. Zależy mi, aby dzieci i młodzież miały wygodny dostęp do szkół.
Ryszard Hanioszyn: Nie powinno się dokonywać dalszych poprawek w sieci placówek oświatowych w naszej gminie. Szkoła ma uczyć i wychowywać, a do tego potrzebny jest spokój i stabilizacja. Istnieje potrzeba zwiększenia kształcenia przedszkolnego w gminie. Oferta w naszych szkołach powinna być jak najszersza, nowoczesna dydaktycznie i atrakcyjna dla ucznia.
     Piotr Hemmerling: W moim przekonaniu każde środowisko zasługuje na to, aby szkoła była bliska dziecku, a dojazd do niej był możliwie jak najkrótszy. Wiąże się to z koniecznością utrzymania małych szkół środowiskowych pod warunkiem wszak, że nie nastąpi ich samorozwiązanie wynikające z malejącej lub zanikającej demografii. Sama sieć szkolna jest jednak domeną i kompetencją stanowiącą Rady Miejskiej w Kcyni i to ona kreuje jej stan. Operowanie w materii szkolnej wymaga konsensusu i zgody, a nade wszystko poprawy możliwości kształcenia dzieci i młodzieży, jako warunku koniecznego przy podejmowaniu jakichkolwiek decyzji w sprawie reorganizacji sieci szkolnej.
     Józef Marosz: Potrzebna jest w gminie Kcynia reorganizacja sieci szkół podstawowych, ale nie kosztem nauczycieli i uczniów. Preferowanie szkolnictwa zawodowego, przywrócenie dużej rangi kcyńskiemu Liceum Ogólnokształcącemu im. Karola Libelta, jak było w przeszłości.
     Marek Szaruga: Nad siecią szkół trzeba się bardzo i to bardzo poważnie zastanowić, kolejne zadanie dla nowej Rady i burmistrza. Ale bez pośpiechu, należy bardzo dokładnie to przemyśleć, wypracować warianty wraz z rodzicami, nauczycielami, związkami zawodowymi, a dopiero potem zmieniać. Pośpiech jest złym doradcą, będziemy to robić dla naszych dzieci, by to im było lepiej, a nie nam.
     Tomasz Szczepaniak: Wszyscy wiemy, że obecny system oświaty w Polsce jest niewydolny i wymaga głębokich reform. Myślę, że po ostatnich doniesieniach medialnych decyzje będą zapadały w tej kwestii na szczeblu rządowym.
     KANDYDACI Z JANOWCA
     Leszek Grzeczka: Reorganizacja sieci szkół niekoniecznie, ale pewne zmiany organizacyjne tak. Wiąże się to z tym, że środki otrzymywane z budżetu państwa w formie subwencji oświatowej nie wystarczają na to, żeby pokryć wszystkie potrzeby oświaty w obecnym kształcie. W 2013 roku subwencja oświatowa wyniosła 7 653 035,00 zł, do której to kwoty gmina ze środków własnych dołożyła 366 446,53 zł, czego mieszkańcy muszą mieć świadomość.
     Maciej Sobczak: Sieć szkół ustalona jest zgodnie z wytycznymi ustawy o systemie oświaty i odpowiada oczekiwaniom mieszkańców gminy Janowiec Wielkopolski. W chwili obecnej nie ma potrzeby wprowadzania jakichkolwiek zmian.
     KANDYDACI ZE ŻNINA
     Robert Luchowski: Trudno dobrze ocenić przeprowadzoną w gminie Żnin reformę szkolnictwa. Podjęto próbę likwidacji niemal wszystkich szkół wiejskich. Mieszkańcy usłyszeli tylko o jednym celu: oszczędności. Nie było jasnych kryteriów, dlaczego likwiduje się taką czy inną placówkę. Chodziły słuchy o likwidacji gimnazjum w ZPS przy ul. Szkolnej. Tylko dzięki walce i determinacji rodziców, nauczycieli i społecznemu sprzeciwowi mieszkańców, szkoły wiejskie i Trójka przetrwały. Wystraszyła się władza i radni. Trudno znaleźć dzisiaj autora owej reformy, wielu radnych nagle zapomniało jak głosowało. Prowadzenie placówek przejęły stowarzyszenia. Formę publiczną zachowało Januszkowo i Słębowo. Zlikwidowano gimnazjum przy ul. Jasnej. Zmiany trzeba najpierw przygotować, potem je społecznie skonsultować, następnie po konsultacjach skorygować scenariusz w celu wypracowaniu tzw. złotego środka i dopiero je wprowadzić. Moim zdaniem klasa gimnazjalna w ZPS przy ul. Szkolnej powinna pozostać ze względu na bardzo dobre efekty kształcenia.
     Aleksandra Nowakowska: W oparciu o wskaźniki demograficzne nie widzę potrzeby zmian. Zmiany wprowadzone w poprzednich latach pozwoliły dostosować liczbę placówek i nauczycieli do liczby dzieci i młodzieży uczęszczającej do naszych szkół. Zaoszczędzone w ten sposób środki pozwoliły na termomodernizację Szkoły Podstawowej nr 2 w Żninie, Przedszkola Miejskiego nr 1, remont dachu Szkoły Podstawowej w Słębowie czy budowę sali gimnastycznej przy Zespole Publicznych Szkół nr 1. Sukcesem jest niewątpliwie wyposażenie naszych szkół w 45 tablic interaktywnych, które dają nauczycielom możliwość prowadzenia zajęć w ciekawy sposób i pozwalają zwiększyć efektywność kształcenia. Staramy się wspierać także szkoły niepubliczne, w które przekształciły się trzy spośród zlikwidowanych placówek. Poziom kształcenia w żnińskich szkołach oraz baza edukacyjna zostały bardzo dobrze ocenione przez Kujawsko-Pomorskiego Kuratora Oświaty, która dodała też, że Żnin jest liderem w województwie, jeśli chodzi o programy profilaktyczne w szkołach, więc nie widzę potrzeby zmieniania tego stanu rzeczy.
     Włodzimierz Nowicki: To delikatna kwestia, bo powszechnie kojarzy się z zamykaniem szkół i dramatycznymi konfliktami, których ofiarami stają się przede wszystkim dzieci, ale też ich rodzice i lokalna społeczność, dlatego, że szkoła to nie tylko miejsce nauki, ale też miejsce, które ogniskuje społeczność, wyzwala aktywność, inicjatywę. Zależy mi na tej funkcji i roli szkoły, to ważne w tych czasach, gdy coraz częściej spotykamy się tylko na facebooku, a życzenia składamy sobie przez SMS. To natura czasu i technologii, ale zrównoważony rozwój polega właśnie na tym, by równoważyć wartości i sens, a nie tylko cyfry. Edukacja to jedna z największych pozycji w naszym budżecie, musimy o tym pamiętać, bo to przecież nasze podatki i szczególnie to, co możemy za te pieniądze stworzyć. Nie zabraknie mi odwagi, by modernizować nasze szkoły, ale nigdy nie będę kierować się tylko rachunkiem ekonomicznym. Szkoła to ludzie i nasz kapitał - ważniejszy niż zapisy księgowe, chcę żeby nasze szkoły stały się ośrodkami rozwoju i porozumienia. Bardzo zależy mi na tym, by nasza szkoła była nowoczesna, ale też miała prawdziwy autorytet.
     Jacek Pietraszko: Obecnie jest sytuacja wyjątkowa, bo do klas I SP uczęszcza 1,5 rocznika: cały rocznik 2007 i ½ rocznika 2008 urodzonych do końca czerwca. Taka sytuacja powtórzy się w przyszłym roku szkolnym 2015/2016. Natomiast od roku szkolnego 2016/2017 będzie dzieci zdecydowanie mniej i sytuacja wróci do stanu sprzed wprowadzenia obowiązku szkolnego dla 6-latków. Wszelka reorganizacja szkół powoduje niepokój wśród rodziców i nie można robić reorganizacji tylko z powodu dwóch lat sztucznego wyżu demograficznego. Sieć szkół w gminie Żnin jest prawidłowa. W gminie, gdzie działają 3 szkoły ponadgimnazjalne i stwarzają możliwość wyboru nauki, powinny istnieć przynajmniej dwa gimnazja, które stworzą taki sam wybór jak szkoły średnie. Dobrym rozwiązaniem jest utrzymanie zespołów przy istniejących szkołach lub powołanie nowych w miarę potrzeb.
     Robert Szafrański: Jestem przeciwny likwidowaniu placówek oświatowych, co wynika także z programu Prawa i Sprawiedliwości, a obstaję przy stwarzaniu jak najlepszych warunków do nauki. Co się z tym wiąże, ważne jest również doposażenie szkół, aby mogły one spełniać współczesne standardy. Wiele już w tym zakresie zrobiliśmy, ale wciąż daleko nam do e-szkoły.
     Maciej Wysocki: Na dziś nie ma potrzeby reorganizacji, sieć gimnazjów i szkół podstawowych jest dopasowana do potrzeb bieżącego nauczania. Szkoły są sukcesywnie remontowane i  doposażane. Dowóz do szkół jest dobrze zorganizowany. Na pewno potrzebne jest doinwestowanie baz sportowych przy szkołach, szczególnie wiejskich, wyrówna to szanse naszych dzieci. Na szczególną uwagę zasługują szkoły niepubliczne. Podziwiam stowarzyszenia, które prowadzą takie szkoły, to dzięki determinacji nauczycieli i rodziców, którzy podjęli się tego trudnego zadania, możliwy był taki sukces. Szkoły te przeszły trudną drogę i zasługują na szczególne wsparcie gminy. Pisząc o szkołach nasuwa mi się jeszcze jeden inny problem. Poważnym problemem, który powinien być rozwiązany, jest problem książek. Są prawie co roku wymieniane, są bardzo drogie, wydawcy wprowadzają drobne poprawki, które wymuszają nowe zakupy. Jest to praktyka, która prowadzi do wyciągania pieniędzy z portfeli rodziców. Dzieci mają stale nowe książki, a poziom nauczania spada. Na szczeblu gminny powinno się lepiej przyjrzeć temu procederowi i znaleźć rozwiązanie.
     Co pan zrobi, aby nie był zagrożony byt szkół ponadgimnazjalnych w Szubinie?
     KANDYDACI Z SZUBINA
     Artur Krajewski: Organem prowadzącym dla szkół ponadgimnazjalnych w Szubinie jest zgodnie z prawem oświatowym Powiat Nakielski. Uważam, że w 10-tysięcznym mieście, w jeszcze większej gminie, szkoły ponadgimnazjalne są potrzebne. Trudno jest jednak zgodzić się z tezą, że byt tych szkół jest zagrożony. Nie słyszałem, by prowadzono konsultacje w sprawie likwidacji tychże szkół. Sądzę, że problem dotyczący sprawnego funkcjonowania szkół ponadgimnazjalnych w Szubinie winien być kontrolowany przez rajców powiatowych pochodzących z naszej gminy. W przypadku zamiaru likwidacji tych szkół uważam, że gmina mogłaby przejąć ciężar prowadzenia tych placówek wraz z subwencją oświatową otrzymywaną z budżetu państwa. W naszym powiecie mamy do czynienia z sytuacjami, gdzie gmina prowadzi szkołę ponadgimnazjalną, tak więc taka perspektywa nie przeraża mnie. Bez wątpienia dla młodzieży z Szubina, w szczególności tej pochodzącej z niezamożnych rodzin, szkoły ponadgimnazjalne na miejscu są potrzebne. Jestem przekonany, że te szkoły są w stanie konkurować z większością szkół bydgoskich, jednak trzeba im stworzyć dogodne warunki do rozwoju.
     Artur Michalak: Przede wszystkim należy promować nasze szkoły ponadgimnazjalne, mówić o nich dobrze, bo na taką ocenę zasługują. Podkreślać należy tu wysoką edukacyjną wartość dodaną, bezpieczeństwo i dobry dojazd. Promocji służyć mogą także stowarzyszenia, np. byłych absolwentów. Chciałbym także, aby skończyć w naszej gminie podział na szkoły gminne i powiatowe. Bez ścisłej współpracy obu organów, koniecznych uzgodnień i kompromisów możemy stracić jako gmina wszyscy. Wiem też jednak, że za 2-3 lata sytuacja demograficzna się poprawi i zmniejszy to problem z naborem. Trzeba wspólnie przetrzymać najgorsze lata.
     Mariusz Piotrkowski: Oczywiście dla każdej gminy byt szkół ponadgimnazjalnych jest rzeczą istotną, chociaż samorząd gminy bezpośrednio na ich funkcjonowanie nie ma wpływu (zadania powiatu). Cieszę się, że dzięki pracy dyrektorów oraz nauczycieli szkół podstawowych i gimnazjalnych (serdeczne podziękowania) nasza młodzież może realizować swoje plany tam gdzie chce i w każdej wybranej przez siebie szkole ponadgimnazjalnej daje sobie radę. Potwierdza to, że kadra pedagogiczna w szkołach gminy Szubin prezentuje wysoki poziom kwalifikacji. Co robić, aby młodzież została w Szubinie? Przekonać ją (i rodziców), że warto tu zostać - czyli przedstawić ciekawe, na odpowiednim poziomie oferty edukacyjne, i nie tylko. Szkoły ponadgimnazjalne muszą zaoferować kierunki kształcenia, zgodnie z oczekiwaniami absolwentów szkół gimnazjalnych oraz zapotrzebowaniem rynku pracy. Jest to zadanie wyłącznie dla organu prowadzącego (powiat) oraz dyrekcji szkół ponadgimnazjalnych, które wymaga dużego zaangażowania i trafnych decyzji. Już dzisiaj zapraszam dyrekcję i nauczycieli szkół ponadgimnazjalnych do naszych placówek. Tylko bliska współpraca zapewni oczekiwany efekt. Drzwi do naszych szkół były, są i będą otwarte.
     Stanisław Wypych: Warto rozważyć utworzenie szkoły średniej wspólnie z gimnazjum wzorem innych miast. Ponadto stworzyć taką ofertę, która sprawi, że młodzież nie będzie opuszczała naszego środowiska.

     Jaki ma pan/pani pomysł na podwyższenie poziomu nauczania w szkołach podstawowych i gimnazjalnych na terenie gminy?
     KANDYDACI ZE ŻNINA
     Robert Luchowski: Edukacja na wysokim poziomie w szkołach podstawowych i gimnazjach to szansa na dobre studia, pracę i zarobki w najlepszych firmach czy też często jedyna droga do wyjścia z ubóstwa. Nie zachwycajmy się kwotami, jakie wydajemy lokalnie na edukację i podchodźmy z rezerwą do statystyk. Moim zdaniem należy przyjrzeć się bliżej potrzebom uczniów czy lokalnego rynku pracy. Dlatego wprowadzimy poradnictwo edukacyjno-zawodowe już w gimnazjum, wzmocnimy naukę języków obcych, rozwiniemy programy stypendialne. Damy szansę nauczycielom na realizację autorskich programów nauczania oraz stworzymy większe możliwości rozwoju zawodowego, wspieranego finansowo z budżetu gminy. Konieczne są dodatkowe zajęcia dla uczniów uzdolnionych, gmina musi także poszukać środki finansowe na sfinansowanie zajęć wyrównawczych. Nie każdego stać na korepetycje. Należy doposażyć pracownie w nowoczesne pomoce dydaktyczne. Nie tylko zajęcia z informatyki powinny odbywać się w pracowniach komputerowych. Warto jednak pamiętać, żeby w procesie nauczania równoważyć metody nowoczesne i tradycyjne. Tak w ogóle dajmy wszystkim pracować w spokoju, bez rewolucji, w dobrych warunkach, a uzyskamy bardzo dobre efekty.
     Aleksandra Nowakowska: Cały czas inwestujemy w oświatę, w wyposażenie, pomoce dydaktyczne. Realizujemy też szereg dodatkowych programów wyrównawczych. Wspieramy uczniów zdolnych. Gmina funduje stypendia i nagrody dla tych, którzy osiągają najlepsze wyniki. Wspieramy również rozwój kadry dydaktycznej. Od chwili pojawienia się środków z Unii Europejskiej, a co za tym idzie nowych programów edukacyjnych, wspieramy szkoły w różnych projektach organizowanych przez gminę. Mogę tutaj wymienić chociażby takie projekty jak: Cyfrowa Szkoła, Na Dobry Początek, Zajęcia pozalekcyjne szansą na sukces itp. Te oraz inne inicjatywy wpływają na poprawę warunków nauczania. Gmina przeznacza środki finansowe na pomoce dydaktyczne, naukowe, dzięki którym systematycznie podnosi się jakość procesu kształcenia. Proces poprawiania wyników nauczania to nie jest coś, co można osiągnąć z dnia na dzień. Moim zdaniem wystarczy kontynuować te wszystkie działania, a wyniki przyjdą same.
     Włodzimierz Nowicki: Edukacja to inwestycja. Mimo ogromnych nakładów ponoszonych na edukację naszych dzieci wyniki przez nie osiągane nie są zadowalające, zwłaszcza wyniki testów egzaminacyjnych nie wypadają najlepiej. Dlatego zamierzam: promować i doceniać - także finansowo - dobrych nauczycieli z autorytetem i charyzmą, tacy ludzie to nasz kapitał i trzeba o nich dbać, to oni też wychowują nasze dzieci; pozyskiwać pieniądze z funduszy unijnych w ramach POKL i nowego Programu Operacyjnego WER, te fundusze otwierają wiele możliwości dla uczniów i nauczycieli, nie tylko na zajęcia dodatkowe, wyrównawcze, ale i na skuteczne sposoby realizacji zajęć, adekwatne do czasów i mentalności dzieci; stworzyć programy wsparcia i rozwoju dla uczniów najlepszych, ale też słabszych i średnich, liczyć się będzie sukces, ale też wzrost wyników; zmodernizować preorientację zawodową by uświadomić sens i cel nauki, szczególnie gimnazjalistom; poprawić współpracę szkoły z domem, rodziną, instytucjami jak policja, straż pożarna, urząd gminy, chcę, żeby edukacja naszych dzieci nie była wyrwanym z kontekstu zadaniem szkoły i rodziny. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za to, jakich ludzi wychowamy.
     Jacek Pietraszko: Podstawą jest dobra współpraca nauczyciel - rodzic - dziecko. Zaangażowanie rodziców w życie szkoły, dobra, przyjazna atmosfera sprzyjająca rozwojowi ucznia. Wysoki poziom przygotowania kadry i ciągłe jej dokształcanie, dobre poznanie dziecka (czemu sprzyjają zespoły szkół). Zindywidualizowane podejście do niego i jego potrzeb wpływa na dobry rozwój dziecka, które osiąga wysokie wyniki nauczania. Ważna jest baza dydaktyczna szkoły, zajęcia dodatkowe, rozwijające umiejętności i zainteresowania ucznia. Wprowadzanie innowacji pedagogicznej, udział uczniów w eksperymentach i projektach powoduje, że dziecko ma możliwość oglądać problem z każdej strony i wyciągać wnioski.
     Robert Szafrański: Uważam, że należałoby zastanowić się, czy poziom rzeczywiście jest aż tak niski. Średnie z egzaminów końcowych w naszych szkołach oscylują w okolicy 50%. Z kolei średnia krajowa jest niewiele wyższa. Oczywiście, jako przyszłemu burmistrzowi i nauczycielowi zależy mi na jak najwyższym poziomie nauczania w szkołach gminnych. Dzięki wiedzy i umiejętnościom przyswojonym na wczesnych etapach nauczania naszym uczniom będzie znacznie łatwiej osiągnąć sukcesy w życiu zawodowym. Z moich obserwacji wynika, że kluczem do podwyższenia poziomu będzie zwiększenie dyscypliny w szkołach podstawowych i gimnazjalnych, co ułatwiłoby lepsze przygotowanie do egzaminów. Będzie to możliwe dzięki współpracy nauczycieli, dyrektorów i rodziców. Bez zrozumienia i pomocy tych ostatnich uzyskanie optymalnych efektów będzie bardzo trudne. Jestem przekonany, że wyniki egzaminów będą coraz lepsze dzięki temu, że w ostatnich latach pozyskaliśmy sporo środków unijnych na zajęcia pozalekcyjne. Sądzę jednak, iż efekty przyniosłoby także ograniczenie liczebności klas do 25 uczniów, na co pozwala baza szkolna, jaką dysponujemy. Dzięki temu uczniowie mogliby dużo więcej wynieść z zajęć.
     Maciej Wysocki: Aby podnieść poziom nauczania w szkołach podstawowych należy opracować strategię, która będzie mówić jak do tego dojść. Zacząć należy od tego, by wykorzystać w maksymalny sposób czas przeznaczony na lekcję. Dobra organizacja czasu pracy przez nauczyciela, większa ilość zajęć dodatkowych profilowanych: język polski, matematyka. Dobra baza sportowa, szczególnie przy szkołach wiejskich. Lekcje wf. i dodatkowy sport to przede wszystkim poprawa złej postawy młodzieży (zbyt dużo czasu przed komputerem) i odstresowanie, które pomoże jeszcze lepiej chłonąć wiedzę. Poza tym ruch, który jest nieodzowny, szczególnie w czasach z niepokojącym wzrostem otyłości wśród dzieci. Drugi język jako przedmiot obowiązkowy. Dodatkowe zajęcia dla młodzieży uzdolnionej. Program motywacyjny dla nauczycieli zaangażowanych w prowadzenie uczniów chcących poszerzać swoją wiedzę. Rozbudowa przedszkoli przy szkołach wiejskich, aby w całej gminie był równy start dla wszystkich. Dopłaty do wycieczek i obiadów dla dzieci z rodzin wielodzietnych - karta rodziny wielodzietnej. Szczególne wsparcie dla szkół niepublicznych, które pracując w gorszych warunkach ekonomicznych, doskonale sobie poradziły i radzą.
     KANDYDACI Z SZUBINA
     Artur Krajewski: Jestem zobowiązany przypomnieć, iż poziom nauczania w szkołach podstawowych i gimnazjach jest dobry. Jest to w dużej mierze zasługa naszych pedagogów. Nie zmienia to faktu, że permanentnie winno się ulepszać metody i środki pracy dydaktycznej. Literatura fachowa i technika użytkowa zmienia się dynamicznie. Rokrocznie gmina wydaje duże środki na doskonalenie zawodowe nauczycieli. Sądzę, że alokacja tych środków winna zmierzać w szczególności w kierunku nauki innowacyjnych metod nauczania. Innym pomysłem na podniesienie poziomu nauczania jest zastąpienie zbiorowego nauczania bardziej zindywidualizowanymi formami. Zaznaczam tutaj, że jestem także zwolennikiem mniej licznych klas oraz skoordynowanego rozwoju zajęć pozalekcyjnych. Bez wątpienia gmina w lepszy sposób musi reagować na potrzeby zgłaszane przez rodziców uczniów w zakresie zajęć wyrównawczych oraz pozalekcyjnych. Oceniając poziom nauczania w naszych szkołach, nie sposób zauważyć, że wyniki egzaminów są różne w każdej ze szkół. Może czas, by spośród najlepszych dydaktyków wykreować gminnych liderów? To daje też sygnał, by szkoły ze sobą ściślej współpracowały z pożytkiem dla wszystkich i bez szkody dla najlepszych.
     Artur Michalak: Trzeba zacząć od dobrego żłobka i dobrego przedszkola. To podstawa dobrego nauczania. Niż demograficzny spowodował, że większość klas w naszej gminie ma mało uczniów. Należy to wykorzystać do lepszej pracy z uczniem zdolnym i tym z problemami. W młodszych klasach potrzebni są nauczyciele wspierający, o których się postaramy, pisząc o dofinansowanie do odpowiednich ministerstw.
     Mariusz Piotrkowski: Aby podwyższyć poziom nauczania w szkołach podstawowych, a później w gimnazjach bardzo ważne jest objęcie najmłodszej grupy dzieci edukacją przedszkolną. To bardzo ważny etap edukacji, który ma swoje konsekwencje w późniejszym wieku. Będę zatem dążył do tego, aby każde dziecko znalazło miejsce w przedszkolu (publicznym lub niepublicznym). Już w 2009 r. zorganizowaliśmy 8 punktów przedszkolnych na terenie gminy w ramach projektu Bliżej do przedszkola, gdzie dofinansowanie UE wynosiło 3.300.000 zł. Następna ważna sprawa to organizacja dodatkowych, atrakcyjnych zajęć dla wszystkich, podkreślam wszystkich uczniów. Wykwalifikowana kadra już jest, a doskonałym źródłem finansowania tego rodzaju przedsięwzięć są środki pochodzące z Unii Europejskiej. Wiem jak je zdobyć, ponieważ do tej pory gmina w ramach konkursów pozyskała niebagatelne środki na ten rodzaj działalności, np.: stworzono 2 oddziały przedszkolne w Królikowie i Rynarzewie (dofinansowanie 1.061.800 zł.), zorganizowano dodatkowe zajęcia dla gimnazjalistów (Inaczej do celu - dofinansowanie 224.889 zł) realizowano projekty: Labirynty wiedzy, Za rękę z Einsteinem, Proste drogi do sukcesu itp.
     Stanisław Wypych: Wzajemne zrozumienie i współpraca organów - prowadzącego, nauczycieli i rodziców jako jednej całości. Dodatkowo doposażenie tych placówek, w których nie ma jeszcze odpowiedniego sprzętu i pomocy dydaktycznych.
     KANDYDACI Z BARCINA
     Krzysztof Harenda: Poziom nauczania zależy od dobrej współpracy na linii dziecko - rodzic - nauczyciel. Nauczyciele, jako specjaliści, powinni realizować tę współpracę m.in. poprzez dbanie o dobry kontakt z rodzicami, organizację kółek zainteresowań, rozwijanie mocnych stron uczniów i wychodzenie naprzeciw ich oczekiwaniom. W szkołach trzeba także położyć nacisk na wolontariat uczniów. Kreujmy w młodych ludziach chęć współdziałania i pomocy innym. Ponadto należy zwrócić uwagę na fakt, że na poziom nauczania może mieć wpływ wypalenie zawodowe wśród nauczycieli. Należałoby przywrócić im energię, którą być może utracili, a która jest tak ważna w nauczaniu młodych umysłów. Elastyczny i pomysłowy nauczyciel, który potrafi przekazać swoją wiedzę to bezcenny skarb dla naszej edukacji. Najlepiej swoich uczniów znają nauczyciele i wiedzą, że do każdego należy podejść indywidualnie, należy brać pod uwagę jego potrzeby i możliwości, a wtedy sukces będzie większy. Dobry zespół nauczycieli z naszej gminy, który potrafi ze sobą współpracować, jest w stanie opracować plan działania, który podwyższy poziom nauczania. Będę wspierał każde działanie mające pozytywny wpływ na podwyższenie poziomu nauczania w szkołach.
     Michał Pęziak: Zadaniem samorządu jest tworzenie jak najlepszych warunków nauczycielom i dzieciom do pracy, aby osiągali dobre i bardzo dobre wyniki. W gminie Barcin szkoły są zadbane. Prowadzimy w naszych szkołach klasy, do których uczęszcza średnio 21 uczniów! Szkoły są dobrze wyposażone w nowoczesne pomoce dydaktyczne, dysponują pracowniami komputerowymi i językowymi, zatrudniamy kadrę o wysokich kwalifikacjach, także pedagogów, psychologów, logopedów. Motywujemy uczniów i nauczycieli do lepszej pracy systemem stypendiów oraz nagród. W związku z tym samorząd oczekuje lepszych wyników nauczania. Doświadczeni pedagodzy twierdzą, że poziom nauczania nie jest satysfakcjonujący ponieważ:
     - słaby jest nadzór pedagogiczny na poziomie kuratoryjnym - w naszej gminie szkoły osiągają najwyższe oceny w ewaluacjach, ale co z tego - brak doradców metodycznych, którzy służyliby radą i pomocą szczególnie młodym nauczycielom (traktuję to jako kolejny przykład obciążenia tymi obowiązkami samorządów),
     - Karta Nauczyciela praktycznie uniemożliwiająca pozbycie się z placówki nauczycieli słabych,
     - zachłyśnięcie się nowatorskimi programami autorskimi, a jednak najważniejsza jest podstawa programowa.
     KANDYDAT Z ŁABISZYNA
     Jacek Idzi Kaczmarek: Ocena poziomu nauczania to zadanie organu nadzoru pedagogicznego (kuratorium oświaty). Gdybym ja miał jednak coś doradzić, to proponuję uściślić kontakt z rodzicami, nie tylko w zakresie okresowych zebrań i wykorzystać każdy dzień roku szkolnego na zajęcia lekcyjne - wszelkie formy akcyjne, wycieczkowe, sportowe organizować po lekcjach, w soboty lub po wystawieniu ocen, w czerwcu.
     KANDYDACI Z JANOWCA
     Leszek Grzeczka: Nie jestem nauczycielem ani kuratorem oświaty, więc na ten temat się nie wypowiem. Zgodnie z ustawą o systemie oświaty nadzór pedagogiczny nad szkołami sprawuje kurator oświaty, więc to pytanie powinno być tam skierowane. Niech każdy zajmuje się tym, do czego jest powołany i za co otrzymuje wynagrodzenie. Osobiście uważam, że najwięcej zależy od wewnętrznej chęci nauczyciela i ucznia do przekazywania i zdobywania wiedzy.
     Maciej Sobczak: W ostatnich latach poziom nauczania w szkołach z terenu gminy Janowiec Wielkopolski jest na dobrym poziomie. Aby ten poziom nie obniżał się, a wręcz wzrastał, podejmowane są i będą systematyczne działania mające na celu podwyższanie wyników nauczania:
     - szkolenia rad pedagogicznych,
     - udział nauczycieli w warsztatach metodycznych i kursach kwalifikacyjnych,
     - udział uczniów w zajęciach dodatkowych, uzupełniających wiadomości i umiejętności, jak również rozwijających zainteresowania i uzdolnienia.
     W chwili obecnej uczniowie biorą udział w zajęciach dodatkowych, na które pozyskaliśmy środki unijne. Uczniowie gimnazjum uczestniczą w zajęciach organizowanych w ramach projektu Wiem i potrafię, na których pogłębiają wiedzę i umiejętności z zakresu m.in. języka polskiego, angielskiego, matematyki, fizyki, chemii, biologii, informatyki. Uczniowie klas trzecich wszystkich szkół podstawowych z terenu gminy uczestniczą w zajęciach na basenie w ramach programu Umiem pływać. Systematycznie uzupełniane jest wyposażenie szkół w nowoczesne pomoce dydaktyczne, sprzęt komputerowy i tablice interaktywne.
     KANDYDACI Z KCYNI
     Anna Borkowska: Jestem zdania, że jest to możliwe poprzez przejrzyste zasady motywacji nauczycieli, którzy otrzymywaliby nagrody za systematyczne podnoszenie jakości pracy i wyników uczniów, np. poprzez udział w olimpiadach, konkursach międzyszkolnych, organizowanie dodatkowych zajęć. Od dyrektorów wymagałabym systematycznych kontroli w tym zakresie oraz zapewnienia nauczycielom możliwości podnoszenia kwalifikacji zawodowych.
     Ryszard Hanioszyn: Według mnie szkoły powinny być oczkiem w głowie gminy. Aby podwyższyć poziom nauczania, należy: podwyższyć jakość pracy nauczycieli (doskonalenie zawodowe, motywacja finansowa), motywować finansowo uczniów do nauki (nagrody, stypendia), zapewnić bardzo dobrą bazę dydaktyczną, sportową oraz techniczno-lokalową szkołom, efektywnie współpracować z nadzorem pedagogicznym.
     Piotr Hemmerling: Od 4 lat realizuję program podniesienia standardu nauczania w szkołach gminnych stwarzając coraz lepsze warunki pracy zarówno uczniów, jak i nauczycieli. Szkoły są remontowane i wyposażane w nowoczesny sprzęt dydaktyczny, taki chociażby jak: tablice multimedialne, komputery osobiste, rzutniki, kserokopiarki itp. Uczniowie mają nieograniczony dostęp do zasobów bibliotecznych, w tym oprogramowania dydaktycznego. W każdej szkole utworzyłem etat pedagoga, którego zadaniem jest diagnozowanie potrzeb ucznia. Wyraziłem zgodę na utworzenie klasy mistrzostwa sportowego w Kcyni. Moje służby diagnozują programy naprawcze realizowane w szkołach, których celem jest diagnoza i podniesienie poziomu nauczania.
     Józef Marosz: Jako burmistrz lub radny chcę stworzyć lepsze warunki materialne dla szkolnictwa. Przyczynić się do wzrostu kwalifikacji nauczycieli oraz polepszyć ich warunki płacowe. Zamierzam też stworzyć lepsze warunki uczniom poprzez zmniejszenie ich liczby w klasach.
     Marek Szaruga: Z nauczaniem w szkołach podstawowych i gimnazjach nie jest aż tak bardzo źle - ale mogłoby być jeszcze lepiej, wymagać to będzie wielkiego wysiłku i pomysłu od nauczycieli, dyrektorów szkół, od ich zaangażowania, przemodelowania sposobu zarządzania szkołą, większego zaangażowania dyrektorów szkół w dydaktykę, z naciskiem na nauczanie w klasach początkowych, wiele od tego etapu, jak wszyscy wiemy, zależy, lepszego wykorzystania bazy dydaktycznej, którą szkoły już posiadają, jeżeli będzie taka potrzeba to zakup nowych - bardziej nowoczesnych środków dydaktycznych, co wcale nie oznacza, że organ prowadzący nie pomoże szkołom w sferze dydaktycznej, chociażby przez opłacenie dodatkowych zajęć z tych przedmiotów, z których uczniowie piszą najpierw sprawdzian a potem egzamin gimnazjalny. Wsparcie dla uczniów zdolnych nie zapominając o tych, którzy mają trudności.
     Tomasz Szczepaniak: Przeprowadzę rozmowy z dyrektorami szkół w sprawie analiz wyników testów kompetencji i egzaminów gimnazjalnych. Zaproponuję podnoszenie kwalifikacji nauczycieli i monitorowanie poziomu nauczania, przy jednoczesnym wsparciu ze strony samorządu zajęć pozalekcyjnych i wyrównawczych.
     KANDYDACI Z ROGOWA
     Tomasz Michalczak: Ciągłe udoskonalanie kompetencji nauczycieli, jak również wzrost oferty zajęć pozalekcyjnych, nie tylko przez szkoły, ale wszystkie instytucje odpowiedzialne za wychowanie dzieci i młodzieży. Uważam, że trzeba stworzyć szeroki wachlarz zajęć w celu mobilizowania i zachęcania ludzi młodych do aktywności i rozwijania różnych pasji i zainteresowań. Zdaję sobie sprawę, że jest to trudne zadanie, dlatego też ważnym ogniwem w tym działaniu są rodzice i to szkoła oraz inne instytucje we współpracy z nimi powinny podjąć takie działania. Chciałbym być gwarantem tego, że wszystkie instytucje odpowiedzialne za tego typu zadania będą ze sobą ściśle współpracowały.
     Tomasz Rogacz: Problem z poziomem nauczania nie leży po stronie szkół, a tym bardziej organu prowadzącego, czyli gminy. Kłopot mamy z systemem edukacji, w szczególności z finansowaniem szkół poprzez idące za uczniem subwencje państwowe. Relacje między szkołą, rodzicami i uczniami powinny być partnerskie. Wspólnie stawiamy cel, tj. dobre wykształcenie i wychowanie dzieci, i razem zadanie realizujemy. Rzeczone finansowanie stawia jednak ucznia w roli klienta, redukując jednocześnie status szkoły do placówki świadczącej usługi oświatowe. Konsekwencją tak zachwianej relacji jest wybicie na plan pierwszy praw ucznia przy marginalizacji obowiązków, gdyż szkoła nie dysponuje dziś skutecznymi metodami ich egzekwowania. Drugą przeszkodę we właściwym nauczaniu widzę w przesunięciu atrakcyjności świata rzeczywistego na rzecz wirtualnego. Dzieci godzinami spędzają czas przy komputerze, a korzystanie z Internetu w celach edukacyjnych ogranicza się do stosowania metody kopiuj-wklej. Stąd bierze się nieznana dotąd niechęć uczniów do jakiegokolwiek wysiłku. My, dorośli musimy zatem zawrzeć nową, opartą na wzajemnym zaufaniu umowę, której celem będzie przywrócenie wśród dzieci i młodzieży etosu nauki i pracy.
     Józef Sosnowski: Wyniki nauczania są wypadkową wielu czynników, w zdecydowanej większości niezależnych od organu prowadzącego, między innymi właściwego, dogłębnego poznania możliwości uczniów i stosowania odpowiednich metod nauczania. Leży to w głównej mierze w gestii nauczycieli, dyrekcji i nadzoru pedagogicznego. Zadaniem gminy jest zabezpieczenie środków finansowych na stwarzanie odpowiednich warunków do nauki i nauczania oraz wyposażenia placówek oświatowych w nowoczesne środki dydaktyczne.
     KANDYDACI Z GĄSAWY
     Zdzisław Kuczma: Oświata jest jednym z ważniejszych obszarów, któremu poświęcam swoją uwagę. Poziom nauczania we wszystkich placówkach jest zadowalający, aczkolwiek nie poprzestajemy na tym, w dalszym ciągu dążymy do osiągania coraz wyższych wskaźników. Wspólnie z dyrektorami placówek podejmujemy wiele inicjatyw, które wpływają pozytywnie na rozwój edukacji w naszej gminie. Uruchamiamy godziny dla uczniów zdolnych oraz z potrzebami edukacyjnymi, realizujemy projekty edukacyjne. Pracownicy Gminnego Zespołu Oświaty, Sportu i Turystyki corocznie piszą wnioski i pozyskują środki unijne na poprawę bazy dydaktycznej. Do końca bieżącego roku otrzymamy kolejnych dziewięć tablic interaktywnych, wyposażyliśmy w nowy sprzęt oraz pomoce dydaktyczne oddziały wczesnoszkolne i zerowe w Laskach Wielkich i Szelejewie. Nasze działania przynoszą wymierne skutki w postaci licznych laureatów oraz finalistów konkursów przedmiotowych. Możemy poszczycić się również corocznymi medalami na najwyższym podium naszych hokeistów. Wpływ na wyniki sportowe mają bardzo sprawnie działające klasy sportowe w szkole w Gąsawie oraz Laskach Wielkich i ogromne zaangażowanie nauczycieli wychowania fizycznego.
     Błażej Łabędzki: Edukacja i wychowanie to poważna inwestycja rzutująca na przyszłość każdego społeczeństwa, dlatego też należy:
     - zapewnić odpowiednie warunki do nauki dzieci i młodzieży,
     - zapewnić również dobre warunki pracy dla nauczycieli i dyrektorów szkół, uwzględniając ich większą autonomię,
     - zacieśnić współpracę z rodzicami,
     - rozszerzyć ofertę zajęć pozalekcyjnych o harcerstwo, inne dyscypliny sportu, zajęcia artystyczne w zależności od zainteresowań, np. teatr,
     - tworzyć mniej liczne klasy, co ułatwi pracę z uczniami.
     Maria Warda: Poziom nauczania dzieci i młodzieży zależy od wielu czynników, między innymi także od tego, czy w danym roku szkolnym do szkoły trafiło więcej dzieci bardzo uzdolnionych, czy wręcz przeciwnie - opóźnionych. Uważam, iż większą sztuką jest sprawić, aby dziecko mało zdolne opanowało program nauczania, nauczyło się pięknie mówić czy logicznie myśleć, niż przygotować do olimpiady małego geniusza. W jednym i drugim przypadku mam zamiar zdać się na mądrość nauczycieli i w miarę możliwości finansowych gminy, ich nagradzać zdobywając fundusze z programów unijnych. Osobiście uważam, że szkoła nie jest poligonem doświadczalnym, a miejscem, które ma nauczyć młodego człowieka prawidłowych postaw i takiego ukształtowania, aby w przyszłości nie miał on problemów w rozpoznaniu swego powołania. Szkole należy stworzyć takie warunki, aby jej uczniowie byli zarówno dobrymi robotnikami, jak i inżynierami czy profesorami. Należałoby pomyśleć o dobrze wyposażonej pracowni do zajęć praktyczno-technicznych, gdzie zarówno uczniowie szkoły podstawowej, jak i gimnazjaliści uczyliby się szacunku do prac podstawowych.
     Remonty istniejącej substancji mieszkaniowej czy budowa nowych mieszkań komunalnych? Ile pieniędzy rocznie? Kosztem jakich wydatków budżetowych, jeśli będą to większe pieniądze, niż obecnie?
     KANDYDACI ZE ŻNINA
     Robert Luchowski: Brak kapitalnych remontów i modernizacji budynków miejskich powoduje, że mieszkania komunalne są w coraz gorszym stanie. Są przez to także drogie w utrzymaniu. Doprowadziło to, wraz z dużymi podwyżkami opłat do tego, że ludzie mają problemy z regulowaniem należności, przez co w budżecie gminy rośnie dług. Skala niezbędnych inwestycji na odnowę budynków to co najmniej 10 mln zł. Zajmiemy się tym. Zaczniemy od rzeczy łatwych, a do dziś nie zrobionych. Zgłosimy do rejestru zabytków cenne kamienice gminne (np. Gnieźnieńska 18) i tak otworzymy dostęp do pieniędzy na konserwację zabytków. Jednak większość pozyskanych funduszy to będą dotacje z Unii na poprawę efektywności energetycznej budynków. Zaoszczędzimy w budżecie środki dziś źle wydawane. Dodatkowo będę też wspierał powstanie stowarzyszenia właścicieli kamienic i razem stworzymy silną grupę pozyskującą środki na rewitalizację budynków. Jestem za budową bloku komunalnego, z tanimi w użytkowaniu mieszkaniami. Kolejnym z rozwiązań jest zakup mieszkań z zasobów spółdzielczych, często wystawianych na sprzedaż za naprawdę korzystną cenę. Ludzie żyjący w mieszkaniach należących do miasta zasługują na godne życie.

Reklama

     Aleksandra Nowakowska: Gmina Żnin posiada ponad 560 mieszkań komunalnych, które systematycznie remontuje. Potrzeby na dziś to kolejne 100 mieszkań. Wyremontowanie tych, które remontu wymagają oraz adaptacja nowych wymaga środków i czasu. Chcemy wprowadzić system, który z powodzeniem zastosowały inne miasta. Polega on na przekazaniu do remontu mieszkań komunalnych mieszkańcom, w zamian za zawieszenie czynszu na czas remontu oraz niższy czynsz po zakończeniu prac. Można zatem także u nas utworzyć wykaz lokali gminnych przeznaczonych do remontu, wraz z szacunkowym kosztem wykonania prac oraz ich zakresem. Myślę, że jeśli przeliczymy koszty remontu lokalu i koszty najmu, to zarówno dla budżetu, jak i kieszeni najemcy jest to korzystne rozwiązanie. Tym bardziej, że najemca będzie mógł część prac wykonać samodzielnie. Jest też bardzo prawdopodobne, że osoba, która sama dokona takiego remontu na pewno będzie dbała też o takie mieszkanie. Oczywiście najemcy muszą wyrazić zgodę, że takie warunki im odpowiadają. Za zaoszczędzone w budżecie środki można by wtedy remontować inne mieszkania z zasobu gminy lub nabywać kolejne poprzez zakup lub budowę nieruchomości.
     Włodzimierz Nowicki: I jedno i drugie: potrzebujemy mieszkań, choćby po to, by młodzi ludzie mieli perspektywy na założenie rodziny, życie TU, a nie w Irlandii. To przecież jeden z najważniejszych powodów emigracji - niemożliwość posiadania własnego miejsca do życia. Z powodu braku mieszkań opuszczają nas energiczni, pracowici ludzie, rozbijane są rodziny, wartość ich pracy i podatków ucieka wraz z nimi, rośnie apatia i zniechęcenie. Rozwój budownictwa to absolutny priorytet. Będę budować mieszkania komunalne. Wykorzystamy do maksimum programy rządowe, wiem, że opracowywane są nowe zasady znacznie większych dotacji niż obecne 50%. Będziemy też remontować, bo nie stać nas jeszcze by tylko burzyć domy i stawiać w ich miejsce nowe. Budowanie sfinansujemy ze środków rządowych i obligacji. Nie zamierzam w tym celu przesuwać środków z innych zadań, bo to zwyczajnie nie ma ekonomicznego sensu. Potrzeba nam znacznie więcej, dlatego obligacje, ale bezpieczne, bo tworzymy przecież za nie nasz i tylko nasz trwały majątek. Skorzystamy też bardzo na wzroście miejsc pracy, rozkręceniu koniunktury naszej gospodarki, a przede wszystkim na zbudowaniu domów i zatrzymaniu przy nas naszych dzieci.
     Jacek Pietraszko: W naszej gminie jest brak mieszkań komunalnych, rotacyjnych. W razie katastrofy nie ma dokąd przenieść poszkodowanych. Istnieje potrzeba wybudować budynek z mieszkaniami rotacyjnymi, gdzie mogłyby zamieszkać osoby na czas remontów. Należałoby również aktywizować społeczeństwo i zatrudniać osoby bezrobotne podczas wykonywania prac remontowych powyższych mieszkań, aby docenili włożoną pracę i szanowali lokale, które otrzymali.
     Robert Szafrański: Przy obecnym budżecie, gminę, niestety, stać tylko na remonty. Ze względu na palący problem braku mieszkań komunalnych, trzeba dokładnie zinwentaryzować obecne zasoby i wszelkimi sposobami starać się wygospodarować kolejne lokale. Nie wykluczam budowy w przyszłości, kiedy sytuacja gospodarcza w kraju wpłynie pozytywnie na możliwości finansowe naszej gminy.
     Maciej Wysocki: Potrzebna jest zmiana systemowa. Należy budować nowe i remontować starą substancję mieszkaniową oraz włączyć w proces prywatnych inwestorów, którzy inwestując w nieruchomości dostarczą na rynek mieszkania, które wesprą program gminny. Uważam, że gmina powinna dysponować taką ilością mieszkań, która zapewnia zabezpieczenie podstawowych potrzeb społecznych. Gmina powinna także dysponować pewną rezerwą mieszkań na różne sytuacje losowe, np. pożary, trudne sytuacje samotnych matek z dziećmi. Na finansowanie budowy nowych i remont starych mieszkań powinno się przeznaczyć określony procent pieniędzy ze sprzedaży majątku gminnego oraz nadwyżki finansowej, generowanej z obecnej substancji mieszkaniowej. Program mieszkaniowy może być także wsparty przez inwestorów prywatnych, którzy inwestują w nieruchomości i oferują na rynku lokale mieszkalne. Mieszkańcy, których nie stać na kupno mieszkań na wolnym rynku, przy wsparciu gminy mogliby mieszkać w nowych lokalach. Przemyślana gospodarka mieszkaniowa może w obecnych czasach bardzo szybko rozwiązać problemy mieszkaniowe, które, obok pracy, są podstawowymi warunkami poczucia bezpieczeństwa i optymistycznego patrzenia w przyszłość.
     KANDYDACI Z SZUBINA
     Artur Krajewski: Trudno zapomnieć o stanie gminnych lokali komunalnych.
Ich stan jest po części pochodną zasobności portfeli mieszkańców. Trzeba myśleć o remoncie lokali komunalnych, a dopiero w drugiej kolejności o budowie nowych mieszkań. Rządowy program wsparcia finansowego oferuje na remont lub przebudowę budynku lub jego części 40% dopłaty, czyli więcej niż w przypadku budowy nowego budynku. Pamiętajmy, że nieremontowany budynek z biegiem czasu wymagał będzie przy braku nakładów kolejnego wydatku publicznego związanego z jego rozbiórką. Z ekonomicznego punktu widzenia pierwszeństwo ma remont. Uważam, że mieszkania dla osób, których nie stać na zakup własnego M, winny być budowane przez towarzystwa budownictwa społecznego. W Szubinie TBS od wielu lat jest obecne, dlatego sądzę, iż należy czerpać z już sprawdzonych rozwiązań. Ten sposób zaspokajania potrzeb mieszkaniowych dla osób regularnie osiągających niewysokie dochody jest skuteczny. Dla najuboższych w ostateczności rozwiązaniem są mieszkania socjalne. W mojej ocenie trudno będzie bez zwiększenia wpływów do budżetu gminy zwiększyć wydatki na lokale socjalne.
     Artur Michalak: W tej chwili oczekujących osób w naszej gminie jest ok. 70. Myślę, że do każdego wyboru trzeba podejść indywidualnie, często koszty remontów istniejącej substancji są wyższe od zbudowania mieszkań na podstawowym (nie wysokim!) standardzie. Koszty: od 500 tys. do 1 mln rocznie w zależności od możliwości budżetowych gminy.
     Mariusz Piotrkowski: Chciałbym położyć zdecydowanie większy nacisk na remonty istniejącej substancji mieszkaniowej. Budowy nowych mieszkań nie wykluczam, lecz będzie to uzależnione od możliwości finansowych gminy i myślę, że ilość nie przekroczy 10-12 mieszkań w kadencji. Trudno dzisiaj również nie znając danych ekonomicznych mówić o konkretnych kwotach. Chciałbym na remonty przeznaczyć ok. 40-50% środków więcej niż w ostatnich latach. Dołożę wszelkich starań, aby wyższe nakłady na ten zakres działalności gminy pochodziły z wygenerowanych wyższych dochodów. Uważam, że nie można radykalnie zwiększać wydatków w jednej dziedzinie kosztem innej. Funkcjonowanie gminy, jak i jej rozbudowa muszą być równomiernie. Tylko wówczas zagwarantowany jest stabilny, długofalowy wzrost i rozwój.
     Stanisław Wypych: W ostatnim okresie wykupiono nowe lokale mieszkalne w bloku przy ulicy Wiewiórowskiego i zaadaptowano obiekt po byłym Zenicie, i w tym kierunku widziałbym dalsze rozwiązania. Na dzień dzisiejszy mówić o kosztach i wydatkach jest bardzo trudno, należy w pełni zapoznać się z istniejącym problemem.
     KANDYDAT Z ŁABISZYNA
     Jacek Idzi Kaczmarek: Przy możliwościach naszej gminy w grę wchodzą tylko remonty mieszkań lub adaptacje obiektów wykorzystywanych wcześniej na inne cele. Tak postąpiliśmy z budynkiem Dworca PKS, szkoły, policji. W naszej polityce preferujemy adaptacje powierzchni strychowych. W ten sposób powstało kilka mieszkań w samym Łabiszynie. W najbliższym czasie planujemy także przeznaczyć dwa tereny pod budowę budynków wielorodzinnych - deweloperskich.
     KANDYDACI Z KCYNI
     Anna Borkowska: Remonty istniejących lokali są niezbędne w celu zapewnienia przynajmniej podstawowych warunków do życia, jednocześnie przy braku wystarczającej ilości takich mieszkań wydaje mi się niezbędne pobudowanie nowych. Warunkiem takich inwestycji będzie możliwość pozyskania dotacji z budżetu państwa lub możliwość pozyskania środków unijnych. Najważniejsze jednak jest to, aby służyły one gminie, tzn. żeby były to mieszkania rotacyjne, ponieważ dotychczas nowe mieszkania były odsprzedawane osobom fizycznym.
     Ryszard Hanioszyn: Należy poprawić stan obecnych mieszkań oraz budować nowe. W poprzednim okresie byłem inicjatorem budowy tanich mieszkań komunalnych w zabudowie niskiej. Gmina Kcynia zakupiła prawa autorskie do projektu takich mieszkań. Zamierzam kontynuować to rozwiązanie, są to mieszkania funkcjonalne, tanie w budowie i eksploatacji.
     Piotr Hemmerling: W dziedzinie mieszkań komunalnych działania muszą być wielokierunkowe. Samorząd powinien iść w kierunku budownictwa socjalnego i komunalnego, ale nie może też zaniechać remontowania istniejącej bazy lokalowej. Od 4 lat na remonty istniejącej bazy lokalowej wydajemy około 100.000 zł rocznie. To w znamienity sposób poprawiło stan techniczny mieszkań, który po długich latach zaniedbań był w opłakanym stanie. Oczywiście, lokale komunalne w swoim standardzie nigdy nie dorównają mieszkaniom spółdzielczym czy prywatnym. Dlatego stworzyłem warunki umożliwiające nabycie zajmowanych mieszkań komunalnych ich dotychczasowym najemcom za symboliczną opłatę 10% ich wartości. Z możliwości tej w ciągu mijającej kadencji skorzystały aż 84 rodziny.
     Józef Marosz: Remonty, jak i nowe budownictwo.
     Marek Szaruga: Należy utrzymywać w dobrym stanie technicznym już istniejącą substancję mieszkaniową, w tym celu należy dokonać inwentaryzacji mieszkań, gdy wymagają remontu - po prostu je wyremontować wspólnymi siłami z mieszkańcami. W naszej gminie jest wiele rodzin, które potrzebują mieszkań z przyzwoitymi warunkami, żyjemy w XXI wieku i z tym trzeba się zmierzyć. Być może w nowej perspektywie finansowej znajdą się pieniądze z UE, jeżeli nie, to po to będą nam potrzebne farmy wiatrowe, żeby z tych pieniędzy móc budować mieszkania komunalne albo szukać innych rozwiązań finansowych, po to, aby mieszkańcy mieli przyzwoite warunki mieszkaniowe.
     Tomasz Szczepaniak: Moi wyborcy doskonale wiedzą, że był i jest to dla mnie ważny temat, tak remonty, jak i budowa mieszkań komunalnych. To przyszła Rada zdecyduje, w jakim zakresie finansowym będzie wspierała te poczynania.
     KANDYDACI Z ROGOWA
     Tomasz Michalczak: Na dzień dzisiejszy w budżecie gminy zagwarantowane są środki na konieczne i najpilniejsze remonty istniejących lokali komunalnych. Dzisiejszy zasób mieszkań we władaniu gminy jest niewystarczający biorąc pod uwagę liczbę wniosków o przydział lokali mieszkalnych. Można rozważać ewentualną adaptację istniejącego zasobu komunalnego na mieszkania, ale zakres tego jest również niewielki. Na budowę nowych mieszkań komunalnych nas dziś nie stać. W przyszłości należy się zastanowić nad zwiększeniem środków budżetowych na te cele i poprawę istniejącego stanu mieszkaniowego gminy.
     Tomasz Rogacz: Najszczęśliwszy byłby przyszły włodarz gminy, który miałby w kasie kilkanaście milionów wolnej gotówki i mógłby z pełnym przekonaniem powiedzieć, że rozwiąże sprawę braku mieszkań od pstryknięcia palcami. Brak lokali to oczywiście jeden z głównych problemów gminy, a zarazem trudny do rozwiązania i nie tylko ze względu na ograniczone środki finansowe. Dysponując publicznymi pieniędzmi należy pamiętać o rozsądku w ich wydawaniu, uczciwości i sprawiedliwości. Na pewno nie stać nas na budowę nowych mieszkań komunalnych, można natomiast sukcesywnie adaptować na cele mieszkaniowe budynki istniejące, np. nieruchomość po policji w Rogowie. Uważam, że obowiązkiem samorządu jest zapewnienie dachu nad głową mieszkańcom, którym sytuacja materialna nie pozwala na budowę własnego domu, czy kupno mieszkania. Trzeba być jednak uczciwym wobec tych osób, które zadłużają się na ćwierć wieku, by samodzielnie zapewnić rodzinie schronienie. Biorąc te dwie racje pod uwagę, będę kierował się zasadą wydatkowania środków w stopniu pozwalającym na zapewnienie lokatorom mieszkań gminnych godnych warunków socjalno-bytowych. Powyższe podejście wypływa wprost z zasady solidarności społecznej, której hołduję.
     Józef Sosnowski: Uważam, że w pierwszej kolejności należy remontować istniejącą substancję mieszkaniową przeznaczając na ten cel środki finansowe pochodzące z czynszów za wynajem lokali mieszkalnych.
     KANDYDACI Z JANOWCA
     Leszek Grzeczka: Myślę, że przy obecnym stanie finansów gminy nie powinno się zwiększać wydatków na mieszkania komunalne, lecz ograniczyć się do remontu tych istniejących. Budowa nowych mieszkań komunalnych to wydatek, na który obecnie gminy nie stać.
     Maciej Sobczak: Remonty istniejącej substancji mieszkaniowej są niezbędne. W Gminie Janowiec administrowaniem mieszkań komunalnych zajmuje się Zakład Usług Miejskich i do nich należą również bieżące remonty mieszkań. Poważniejsze remonty są dofinansowywane z budżetu gminy i są to kwoty roczne od 20 do 50 tysięcy złotych. Budowanie nowych mieszkań komunalnych to bardzo wysokie koszty, które spowodowałyby wstrzymanie w naszym przypadku większości inwestycji. Z tego też względu nawet zasobne samorządy rzadko decydują się na ich budowę. Często mieszkania takie budowane są przez Towarzystwa Budownictwa Społecznego.
     Czy gmina Gąsawa powinna przeznaczać środki finansowe na rzecz rezerwatu i muzeum w Biskupinie? Jeśli tak, to w jakiej wysokości? Tylko na promocję tej atrakcji turystycznej czy także na inne potrzeby?
     KANDYDACI Z GĄSAWY
     Zdzisław Kuczma: Wszyscy zdajemy sobie sprawę, jaką wartość historyczną i kulturalną stanowi rezerwat i muzeum w Biskupinie. Zawsze na miarę swoich możliwości gmina Gąsawa chce brać udział w działaniach promujących tą unikatową atrakcję turystyczną. To przecież duma i prestiż dla nas wszystkich, że nasza państwowość przed wiekami rodziła się również na tym terenie. To także świadomość obowiązku pielęgnowania tej spuścizny. Jednakże co do przeznaczania środków finansowych na rzecz muzeum, to leży to w gestii nadzorującego je Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu, który dysponuje budżetem nieporównywalnie większym od budżetu gminy Gąsawa.
     Maria Warda: Gmina Gąsawa, tak jak inne samorządy, musi przestrzegać Ustawy o Finansach Publicznych, nie ma więc mowy aby przeznaczała pieniądze na instytucję, której właścicielem jest Marszałek Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Muzeum Archeologiczne nie wylicza się przed gminą ze swych dochodów i wydatków. Jako jednostka muzealna nie płaci gminie podatku od nieruchomości, nie wnosi także opłat targowych od stanowisk w czasie Festynu Archeologicznego. Jednostka ma dyrektora, który (tak jak wiele innych instytucji na terenie gminy Gąsawa) ma tak gospodarować zarobionymi funduszami, aby starczyło mu na promocję instytucji, wypłaty dla pracowników i inne potrzeby. Jednak jako osoba zasiadająca w Radzie Muzealnej Muzeum Archeologicznego w Biskupinie uważam, iż należy wspierać dyrektora w działaniach na rzecz pozyskiwania od Skarbu Państwa gruntów leżących w granicach otuliny rezerwatu archeologicznego, co pozwoli rozwiązać problem spornych inwestycji w tym rejonie.
     Błażej Łabędzki: Biskupin jako znany obiekt turystyczny w Europie ściąga prawie 300 tys. ludzi rocznie. Odwiedzają oni również i Gąsawę. Jest to wspaniała promocja naszej gminy. Budżet muzeum archeologicznego to prawie 1/3 budżetu gminy Gąsawa, z tego co widzę Biskupin promuje się wszędzie; nie tylko w mediach krajowych, ale także zagranicznych. Przeznaczając odpowiednie środki finansowe, widziałbym raczej promocję gminy przy Muzeum Archeologicznym w Biskupinie. Warto włączyć w tę promocję perłę baroku, jaką jest nasz zabytkowy kościół. Przy Starostwie Powiatowym powstaje Lokalna Organizacja Turystyczna, nasza gmina jest jej założycielem i członkiem. Jako mieszkaniec Gąsawy jestem dumny, że na terenie naszej gminy mamy Biskupin zwany Polskimi Pompejami.
     Czy gmina Łabiszyn powinna przeznaczać środki finansowe na rzecz Pałacu Lubostroń? Jeśli tak, to w jakiej wysokości? Tylko na promocję tej atrakcji turystycznej czy także na inne potrzeby?
     KANDYDAT Z ŁABISZYNA
     Jacek Idzi Kaczmarek: Pałac Lubostroń ma najlepszy mecenat w województwie - Urząd Marszałkowski, z którym nasza gmina nie może się równać.
My oczywiście promujemy Pałac w naszych wydawnictwach, jako dziedzictwo narodowe, którego siedziba jest na naszym terenie. Ponadto, jako instytucji kultury, umarzamy Pałacowi podatek od nieruchomości, rolny i leśny. Myślę, że Pałac Lubostroń po latach niepokoju prawnego i finansowego, wykorzysta w pełni swoje walory i będzie prawdziwą perłą w krajobrazie Polski.
     Czy planuje Pan nowe inwestycje w Barcinie? jeśli tak, to jakie i gdzie? Jakie koszty utrzymania będą generować?
     KANDYDACI Z BARCINA
     Krzysztof Harenda: W Barcinie trudno na dzień dzisiejszy planować duże inwestycje. Jesteśmy już zadłużeni, a powstałe obiekty sportowe generują kolejne koszty. Inwestycje, których koszt realizacji pozwala na normalną obsługę spłaty zadłużenia, a które jednocześnie są bardzo potrzebne to: budowa parku miejskiego w Barcinie z dużym placem zabaw dla dzieci, modernizacja dróg w sołectwach, budowa chodników m.in. na nowo powstałych osiedlach domków jednorodzinnych, przekształcenie stadionu w Barcinie Wsi na Centrum Integracji Społecznej, doświetlenie niektórych obszarów gminy. Dochodzą do mnie sygnały, że w Piechcinie brakuje kilku przyblokowych parkingów. Mam nadzieję, że uda się część inwestycji sfinansować ze środków unijnych. Myślę tu o udoskonaleniu targowiska miejskiego oraz o modernizacji kanalizacji w sołectwach. Warto zastanowić się nad zmianą oświetlenia w gminie. Nowe technologie pozwalają nam zmniejszyć zużycie energii elektrycznej. Unowocześnienie oświetlenia na pewno nie będzie tanie, ale jest to inwestycja, która się zwróci i w przyszłości będzie zmniejszać koszty ponoszone przez gminę.
     Michał Pęziak: W programie wyborczym KWW Ponad Podziałami Wraz z Mieszkańcami, którego jestem kandydatem na stanowisko burmistrza Barcina proponujemy (szacunkowe roczne koszty utrzymania):
     - pozyskiwanie środków zewnętrznych oraz nowych inwestorów;
     - wprowadzenie budżetu obywatelskiego (trudno przewidzieć jakie pomysły mieszkańców będą realizowane i jakie koszty będą generowane);
     - kontynuację budowy kompleksu sportowo rekreacyjnego w Barcinie (130 tys. zł);
     - poprawę stanu bezpieczeństwa w gminie poprzez modernizację dróg, doświetlenie oraz zakup karetki przewozowej;
     - modernizację parku miejskiego w Barcinie (dwa duże place zabaw oraz skatepark) oraz urządzenie plaży w Wolicach (wzrost kosztów na utrzymanie czystości i zieleni o około 4%);
     - uzbrajanie terenów pod budownictwo jednorodzinne;
     - kontynuację rewitalizacji barcińskiej starówki i Parku 100-lecia w Piechcinie oraz rewitalizację terenów między ul. LWP a ul. Artylerzystów w Barcinie;
     - zagospodarowanie terenu po byłym basenie w Piechcinie;
     - budowę sali kinowo-koncertowej w Barcinie, (130 tys. zł minus wpływy z biletów),
     - będziemy dbali o to co już jest aby służyło mieszkańcom.

Arkadiusz Majszak
Remigiusz Konieczka
Karol Gapiński
Sylwia Wysocka
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1185 (44/2014)

Reklama

 

 

 

Komentarz

     O głupich pytaniach i łagrach

     Wybory samorządowe to rewelacyjny czas. Mam wrażenie, że w Żninie kandyduje całe miasto. Wszyscy mamy zawrót głowy od kandydatów i nie bardzo jeszcze łapiemy, na kogo głosować - zarówno na radnego, jak i na burmistrza. Sześciu kandydatów to niespotykana dotąd stawka.
     Chcę dziś pisać o łagrach. Tak jest - o łagrach. Gdyż chcę pisać o dwóch idealnych modelach rywalizacji wyborczej.
     Model pierwszy, który w wydrukowanym kiedyś już w Pałukach artykule nazwałem modelem wymiany elit. Władza uznaje prawo opozycji do zadawania pytań (także głupich - takich, które burzą, zamiast budować). Władza zgadza się na to, aby opozycja starała się dojść do władzy. Ale jest pewien konsensus między władzą a opozycją - mianowicie zgoda również na to, aby po zmianie władzy było tak samo - czyli obalona władza (już teraz jako opozycja) z kolei może zadawać głupie pytania, „przeszkadza” władzy w rządzeniu i tak dalej.
     Gdy jednak obserwujemy z naszej redakcyjnej perspektywy zachowania i reakcje w niektórych gminach - widzimy, że czasem urzędującym samorządowcom marzyłby się zupełnie inny model. Mianowicie napisać grant unijny na założenie łagru dla przeciwników politycznych i dotąd ich resocjalizować, aż nie uznają jedynie słusznego przywództwa. Byłaby to taka Bereza Kartuska, w której ci, którzy zadają głupie pytania byliby bezterminowo internowani, a wychodziliby po zmianie poglądów i ukorzeniu głowy (nie muszę oczywiście dodawać, że dziennikarze mieliby w tym łagrze pierwszeństwo).
     Choć kandyduje w municypalnych wyborach cały naród - nie każdy w nich wygra. Nawet więcej - więcej będzie przegranych, niż wygranych. Nie dość tego - po wyborach wszyscy nadal będziemy mieszkać w tym samym mieście (wiosce). Jeśli będziemy chcieli - co wszyscy deklarują w programach - działać dla dobra wspólnego, będziemy musieli się POROZUMIEWAĆ. Dlatego model pierwszy ma przewagę nad drugim.
     Władza, której w rządzeniu nikt nie „przeszkadza” - to model patriarchalny - gmina jako wielka rodzina, w której wszyscy się kochają i nikt nie kwestionuje przywództwa. Miejsc, w których do niedawna tak jeszcze było jest już coraz mniej.
     Kwestionowanie przywództwa, chęć zdobycia władzy przez tych, którzy dotąd jej nie mieli - z tym wszystkim obecna władza w każdej gminie musi się godzić. A ponieważ po wyborach będziemy wszyscy żyli w tych samych miastach i gminach - nikogo z przegranych nie będziemy wystawiać poza granice miasta (ani internować, by nie spiskował). Dlatego ważny jest styl kampanii - bliżej czy dalej myślenia o łagrach.
     Na koniec jeszcze kilka słów na temat, co na to wszystko nasza gazeta. Nie ma tygodnia, aby mi nie radzono, że Pałuki powinny poprzeć „właściwych” kandydatów na wójtów czy burmistrzów, wskazać tych lepszych, skrytykować tych gorszych. Nic z tego, moi drodzy. Na takie propozycje odpowiadam, że w zasadzie powinniśmy mieć napisane pod winietą hasło „Nam JEST wszystko jedno”. Każdy z nas - piszących - oczywiście ma swoje poglądy, ale Pałuki jako pismo - nie może ich mieć. I nikt nie wyręczy Was w podjęciu decyzji. Staramy się jedynie dostarczyć - w miarę naszych możliwości - nieco informacji, na podstawie których tę decyzję łatwiej będzie podjąć. Wiem, że przyjmując taki punkt widzenia też zasłużę na Berezę Kartuską (za co? oczywiście - za stawianie głupich pytań). Ale mimo wszystko nie dość przypominać: my w wyścig

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości