Reklama

Muzyka jest jedna

Rozmowa o muzyce z Maciejem Mellerem
    Muzyka jest jedna  
    W numerze 23 "Pałuk" był artykuł o przeglądzie muzycznym w Żnińskim Domu Kultury. Jednym ze zwycięzców została grupa, która jeszcze nie wymyśliła nazwy.

    Zespół tworzą muzycy o bardzo dużym stażu jak na swój wiek. Na uwagę zasługuje postać Romana Różańskiego. Grał on w bardzo znanych grupach bydgoskich m.in. w Lord Vader, Barok oraz w żnińskiej Campari (m.in. z Robertem Kanaanem). Drugim człowiekiem grupy jest Tomasz Berdysz uważany za największy młody talent Żnina w "dziedzinie perkusji". Ostatnim filarem zespołu jest młody, utalentowany gitarzysta Maciej Meller (19 lat), który od 3 lat odnosi sukcesy wraz z grupą Deep River z Inowrocławia, o czym mało kto w Żninie wie.
    Na przeglądzie zagrali oni dwa utwory z repertuaru Rush - YYZ i Led Zeppelin - Moby Dick. Przygotowanie tych utworów zajęło chłopakom dwie godziny, w co nie chcieli uwierzyć członkowie jury. Świadczy to o doskonałym poziomie wykonawczym. Na próbach (których odbyło się już 3) zespół wykonuje utwory Rush, Kansas, Led Zeppelin, Wishone Ash w celu zgrania się zespołu. Ten zapożyczony styl opiera się na skomplikowanych partiach perkusji, gitary basowej traktowanej rytmicznie i harmonicznie, dynamicznych partiach gitary, często improwizowanych.
    Zespół cieszy się z możliwości korzystania na próbach z dobrej klasy sprzętu, który znajduje się w Żnińskim Domu Kultury. Także współpraca z instruktorami układa się pomyślnie. Grupa zamierza prezentować własne kompozycje i zacząć koncertować. Nastąpi to wtedy, gdy skrystalizuje się skład.
    Tych informacji udzielił mi Maciej Meller, którego udało mi się namówić na rozmowę o bardziej znanym zespole Deep River.
    Magdalena Zgórska - Od kiedy gracie ze sobą i czy zmieniał się skład w zespole?
    Maciej Meller - Zespół powstał w lutym 1991 roku. Od początku grali w nim Zbyszek Florek, Rafał Jermakow, Radek Scholl i ja. Przez ten czas zmieniali się wokaliści. We wrześniu 1992 r. doszła do nas Ewa Smarzyńska, która gra na flecie. A w czerwcu 1993 r. szeregi grupy zasiliła Emilia Derkowska, która gra na wiolonczeli oraz śpiewa.
    - Co działo się przez ten czas z waszą muzyką?
    - Na początku był chaos (śmiech). Graliśmy numery Dżemu, Oddziału Zamkniętego, Perfectu. Potem przyszedł czas na własne kompozycje utrzymane w podobnym klimacie. Mówiąc w kilku słowach był to rock-blues. Mniej więcej w czasie wakacji w 1992 r. doznałem szoku słuchając płyty 90125 grupy Yes. Moi koledzy zresztą też. Ta płyta zachęciła nas do sięgnięcia po starsze nagrania grupy Yes, a także i innych grup z tego okresu. Był to mój pierwszy kontakt z tym co się nazywa art-rock albo rock progresywny. Pod ich wpływem zaczęliśmy komponować swoją muzykę. Rozstaliśmy się z wokalistą, który nie chciał śpiewać tej muzyki. Doszła do nas Ewa. Przez ponad rok graliśmy instrumentalnie. I nareszcie w czerwcu 93 r. oczarowała nas swoim głosem Emilia, z którą tworzymy obecnie nowy program.
    - Czy mógłbyś przybliżyć czytelnikom, co rozumiesz przez określenie "art-rock".
    - Muzyka jest jedna i nie powinno się jej wpychać w różne szuflady. Używamy tych terminów żeby ułatwić sobie komunikację. Mówiąc krótko jest to rock z dużymi wpływami muzyki klasycznej, czasami jazzu i awangardy. Mało znanych zespołów uprawia dziś ten styl.
    - Skąd biorą się pomysły na wasza muzykę?
    - Właściwie można nam zarzucić brak stylu. Aranżacja utworów, które gram, oparta jest w dużym stopniu na rozwiązaniach zespołów art-rockowych. Słucham dużo muzyki w wykonaniu Genessis, Yes, King Crimson, Pink Floyd, Camel, Kansas, Rush, Faus, Procol Harum, Drem Theater, Marilion, Emerson Lake and Palmer, Jethro Tull. Wymieniłem tylko te zespoły, które mają największy na nas wpływ. Oprócz tego każdy z nas słucha przeróżnych innych wykonawców od muzyki klasycznej po różne odmiany metalu, a także jazz nowoczesny. Mam nadzieję, że z czasem uda nam się wypracować własny styl.
    - Powiedz coś o tekstach.
    - Chyba w każdej sztuce chodzi o wyrażenie czegoś, jakiś uczuć. Ktoś stworzył poezję, żeby wyrażać uczucia przez słowa. Żeby wyrażać uczucia przez dźwięki, ktoś wymyślił muzykę. I dlatego traktujemy głos przede wszystkim jako instrument, dla którego tekst jest tylko pomocą. Jesteśmy muzykami. To, co chcemy wyrazić, wyrażamy za pomocą muzyki, a w mniejszym stopniu za pomocą tekstu. Co nie znaczy, że nie przykładamy uwagi do tekstu.
    - Może przybliżyłbyś sylwetki muzyków zespołu?
    - Zaczynając od kobiet; najbardziej wyróżniającą się postacią jest Emilia, która dysponuje ciekawa barwą i duża skalą głosu oraz posiada znakomity warsztat. Oprócz tego cieszymy się, że gra na wiolonczeli, gdyż z usług tego instrumentu zamierzamy skorzystać. Ewa gra na flecie, który ma charakterystyczne brzmienie, tym bardziej jeżeli korzysta z niego zespół rockowy. Zbyszek gra na klawiszach i jest wraz ze mną głównym twórcą repertuaru. Jego klawisze dają naszej muzyce dużo przestrzeni i powietrza. Poza tym jest znakomitym kompozytorem i aranżerem. Na gitarach gram ja.
    - Posługujesz się charakterystycznym stylem gry, który wyróżnia Cię z innych zespołów rockowych.
    - Z moim stylem jest tak jak ze stylem zespołu, kształtuje się. Inspiruje mnie wielu gitarzystów, ale jest takich kilku, którzy inspirują mnie najbardziej. Nie są to postacie z pierwszych stron gazet, ale są wielcy, bo posiadają najważniejszą dla gitarzysty rzecz: własne brzmienie lub swój sposób grania. Niedoścignionym człowiekiem jest dla mnie Robert Fripp, lider legendarnej grupy King Crimson. Najbardziej bliski mojemu ideałowi brzmienia jest Stere Hackett, były gitarzysta Genesiss. Na równi z Hackett"em traktuję Stewe"a Howe"a (Yes), Davida Gilmoura (Pink Floyd), Timmy"ego Page"a (Led Zeppelin) i Andy"ego Summersa (The Police). Dla mnie liczy się przede wszystkim wyobraźnia, brzmienie i klimat. W Polsce mało gitarzystów mi się podoba: Wojciech Waglewski (Voo Voo) i Jan Borysewicz.
    - Jakie są najbliższe plany zespołu?
    - Nagrać kasetę, wydać ją i grać koncerty. także rozwijać się. W najbliższych planach mamy koncerty w Skulsku k. Konina (dni ekologii), w Wągrowcu z ANKH (zwycięzcy Jarocina "93). Zapraszamy wszystkich, którzy lubią tę muzykę i tych, którzy jej nie lubią. Taki mały apel i prośba do publiczności w Żninie: wystarczy chcieć posłuchać. Prosimy oceniać nas po koncercie, a nie w trakcie jego trwania. Lubimy krytykę kulturalną.

 z MACIEJEM MELLEREM  
rozmawiała MAGDALENA ZGÓRSKA

   Depp River ma na swoim koncie liczne osiągnięcia i udziały w konkursach: Inowrocławskie Spotkania Artystyczne: 1991 r. - nagroda publiczności, 92 r. - wyróżnienie, 93 - I miejsce nagroda - wejście do studia nagrań. Konkurs w Aleksandrowie Kujawskim: 92 r. zakwalifikowanie się do finału, 93 r. - I miejsce, Emilia Derkowska otrzymała nagrode za ciepło, talent i wiarygodność, nagroda - wejście do studia.
    Liczne koncerty m.in. na Włocławskiej Burzy Muzycznej grali z Grafitti, Wilkami, Zdrowa Wodą, Nocną Zmiana Bluesa, Tortillą Flat. Wyrobili sobie także dobrą opinię podczas koncertów na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w 1993 r. w Lipnie i Wągrowcu.
Depp River gra w Inowrocławskim Domu Kultury.

Pałuki nr 124 (26/1994)
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości