Komentarze
MY i ONI
Na początku przyznam z ręką na sercu, że żadnego z hejnałów nie słyszałem. Nie będę więc pisał tutaj czy one są ładne, czy nie, bo po prostu nie mam do tego legitymacji. Chciałbym natomiast skupić się na fakcie, że w Żninie obrodziło hejnałami, jak grzybami po deszczu.
Jako rodowity żniniok ze wstydem stwierdzam, iż o tym, że nasze miasto posiada własny hejnał dowiedziałem się rok temu na spotkaniu ze Zbigniewem Skorwiderem w Muzeum Ziemi Pałuckiej. Wyraziłem wtedy zdumienie w postaci okrzyku O! (albo Ło!, ale tego już nie pamiętam) i o całej sprawie zapomniałem. A tu na wiosnę zaczął się po naszej redakcji kręcić Wojtek Qlturysta Lisiecki i mówił coś o tym, że chciałby te hejnały odnaleźć. Pomysł pomysłem, lecz tak jak to było w minionym roku, także i teraz nie przywiązywałem do sprawy odnalezienia hejnału większej wagi.
W poniedziałek okazało się, że nie tylko został odnaleziony zagubiony hejnał z lat 60., ale także to, że teraz Żnin ma cztery hejnały. W 1963 roku powstały 3 hejnały, a w tym roku powstał jeden. Mamy więc problem, który z hejnałów wybrać.
W związku z tym, iż poszukiwania Wojtka Lisieckiego zakończyły się sukcesem i w związku z tym, że Andrzej Michalski skomponował własny hejnał, trudno w tej chwili potępiać inicjatywę i pracę muzyków. To, że burmistrz zlecił skomponowanie hejnału także uważam za pomysł dobry, tylko jak zwykle mam uwagi do samej jego realizacji. Przede wszystkim, dlaczego burmistrz zlecając Andrzejowi Michalskiemu skomponowanie hejnału nikomu o tym nie powiedział? Podejrzewam, że gdyby informacja ta została puszczona w oficjalny obieg na początku roku, nikt by się nie bawił w odszukiwanie starych hejnałów. Dziwię się również temu, że burmistrz zdecydował się wyjść z inicjatywą, a mógł poczekać pół roku, ocenić brzmienie hejnałów sprzed 44 lat i wtedy dopiero podjąć decyzję, czy zlecić napisanie nowych linii melodycznych, czy wykorzystać stare.
Teraz w całym tym zamieszaniu pozostaje niesmak. No bo, jak powiedzieć rodzinie kompozytora, że ich trud włożony w odzyskanie starej partytury poszedł na marne? A jak poinformować Andrzeja Michalskiego, że jego 8 miesięczna praca nad nowym hejnałem do niczego się nie przyda, bo będzie grany inny hejnał? I tak źle, i tak niedobrze.
Zreasumujmy. Są cztery hejnały. Nie wiadomo, który ma być wykonywany, a wybór naraża Żnin, władze i mieszkańców na śmieszność, bo znowu zabrakło zwykłej jasnej i przejrzystej komunikacji na linii władza - społeczeństwo. Władza sobie, a społeczeństwo sobie. Znowu wychodzi na to, że są MY i ONI.
Pora na wnioski. Chociaż na początku stwierdziłem, że co do samego pomysłu związanego z poszukiwaniami utworów, czy pisaniem nowych, nie mam zastrzeżeń, to uważam, że w tym momencie hejnał wykonywany w samo południe z wieży ratuszowej nie jest nam potrzebny.
Odegranie hejnału winno być czymś w rodzaju wisienki na torcie. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić melodii hejnału z Baszty, podczas gdy na ulicy Śniadeckich robotnicy będą zrywać kolejne płaty asfaltu. Jak będzie brzmiał hejnał, kiedy ulice będą rozkopane, na pl. Wolności będą poruszać się maszyny budowlane? Moim zdaniem pierwsze dźwięki winny popłynąć po zakończonej rewitalizacji starówki. Utwór byłby zwieńczeniem pewnego etapu w historii miasta.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze