Reklama

Na Józefinkę, na związek, na ślub, na pożyczkę

Zobowiązań, które zaciągnął w całej Polsce podający się za właściciela nieruchomości w Józefince Kazimierz P., nie pokryje wartość tej nieruchomości, jeśli dojdzie do jej licytacji. Żeby uregulować zobowiązania zaciągnięte przez Kazimierza P., trzeba by zlicytować pewnie z ćwierć całego sołectwa Józefinka.

     12 kwietnia w naszej gazecie ukazał się artykuł Firmy nie ma - nieruchomość jest. Rzecz dotyczyła konfliktu pomiędzy hodowcą koni Tomaszem Kwaśniewskim a Kazimierzem P. (ur. w 1950 r. w Barcinie Wsi). Ten drugi użyczył temu pierwszemu nieruchomość w Józefince dla zaadaptowania i wykorzystania na stajnię. Uczynił to w imieniu Przedsiębiorstwa Produkcyjno-Usługowego Kazetpol. Z naszych informacji wynikało, że firma ta już dawno upadła, na nieruchomości ciąży hipoteka kaucyjna, a Kazimierz P. mimo to dysponuje tym mieniem. Co więcej, osiąga z niego korzyści majątkowe: wynajmuje - nie wiadomo, na jakich podstawach i zasadach - kilka mieszkań. Otrzymywał także 500 zł miesięcznie od Tomasza Kwaśniewskiego, dopóki późnym latem ub.r. drogi panów się nie rozeszły. Mimo osiąganych korzyści z udostępniania nieruchomości w Józefinka Kazimierz P. wszędzie deklarował, że firma Kazetpol nie prowadzi działalności. Dlatego też m.in. nie płacił przez lata podatku od nieruchomości na rzecz gminy Barcin.
     URZĄD MIEJSKI INFORMUJE SKARBÓWKĘ
     Po naszym artykule Urząd Miejski w Barcinie wysłał 19 kwietnia do Urzędu Skarbowego w Żninie pismo: W związku z uzyskaniem informacji przez tutejszy organ podatkowy dotyczącej P.P.-U. „Kazetpol” sp. z o.o. jednoznacznie wskazującej na nadużycia finansowe związane z niepłaceniem podatku z tytułu prowadzenia działalności gospodarczej na nieruchomości położonej w Józefince nr (...) przekazujemy informację w związku z właściwością. Dzięki tej informacji Urząd Skarbowy będzie miał możliwość zweryfikowania zeznania podatkowego firmy Kazetpol.
     Burmistrz Barcina Michał Pęziak przekazał nam również wyjaśnienia dotyczące skutecznego doręczania pisma urzędowego, w tym przypadku decyzji o wymiarze podatku. Sytuacja jest bowiem taka, że Kazimierz P. nie mieszka w Józefince, choć jest tam zameldowany. Pojawia się tam nieregularnie, z reguły po to, aby ściągnąć opłaty za wynajem. Dostarczający decyzję podatkową nie ma przecież czasu wystawać pod nieruchomością czekając, aż podający się za jej właściciela Kazimierz P. pojawi się na miejscu. Z informacji od burmistrza wynika, że w razie niemożności doręczenia pisma adresatowi wprost lub w przypadku jego nieobecności poczta przechowuje pismo przez 14 dni w swojej placówce. Jednocześnie poczta umieszcza zawiadomienie o pozostawieniu pisma wraz z informacją o możliwości jego odbioru: w oddawczej skrzynce pocztowej lub na drzwiach mieszkania adresata, jego biura lub innego pomieszczenia adresata lub w widocznym miejscu przy wejściu na jego posesję. W przypadku niepodjęcia korespondencji pozostawia się powtórne zawiadomienie o możliwości odbioru w ciągu 14 dni od daty pierwszego zawiadomienia. W przypadku niepodjęcia przesyłki również i w tym terminie, doręczenie uważa się za dokonane.
Zatem nie ma tłumaczenia, że Kazimierz P. uchyla się od płacenia zobowiązań, bo nie otrzymuje doręczeń.
     POSZKODOWANI ZWIERAJĄ SZYKI
     Już kilka dni po artykule z 12 kwietnia zadzwoniła do nas mieszkanka Torunia, która zapoznała się z tekstem na stronie internetowej i prosiła o kontakt z Tomaszem Kwaśniewskim. Chciała podjąć wspólne działania zmierzające do udowodnienia, że Kazimierz P. nie ma prawa do nieruchomości w Józefince, i że używa jej oraz nazwy w rzeczywistości upadłej firmy Kazetpol jako swego rodzaju przyczółka, wciągając kolejne osoby w przedsięwzięcia finansowe, które dla tych osób kończą się ze szkodą. Tego samego dnia kontakt nawiązał też z nami Wojciech Lipczyński (podobnie jak Tomasz Kwaśniewski pozwolił nam posługiwać się swoimi danymi osobowymi) z Bydgoszczy. To również poszkodowany przez Kazimierza P. i jednocześnie oskarżyciel posiłkowy w kilku sprawach, które przeciwko pochodzącemu z Barcina Wsi rzekomemu właścicielowi domu, pomieszczeń gospodarczych i około 2 hektarów ziemi w Józefince toczą się w Sadzie Rejonowym, w kilku wydziałach karnych w Bydgoszczy. Na życzenie Wojciecha Lipczyńskiego i Tomasza Kwaśniewskiego skontaktowaliśmy ich ze sobą. Doszło do spotkania. Jego efekt jest taki, że Tomasz Kwaśniewski zobowiązał się świadczyć swymi zeznaniami, iż Kazimierz P. wprowadza wymiar sprawiedliwości w błąd twierdzeniami, że nie prowadzi działalności i nie osiąga z jej tytułu dochodów. Wynajem posesji w Józefince temu bowiem przeczy.
     METODĄ NA JÓZEFINKĘ
     Kilka miesięcy po opuszczeniu przez Kazimierza P. murów zakładu karnego, gdzie odbywał karę pozbawienia wolności za wcześniejsze przestępstwa przeciwko mieniu (przypomnijmy, w czasach Kazetpolu wystawiał czeki bez pokrycia), doszło według ustaleń prokuratorów bydgoskich do kolejnych przestępstw o podobnym charakterze. Miały miejsce w Rabce Zdroju i Bydgoszczy.
     Kazimierz P. oskarżony jest o to, że w listopadzie 2004 r. doprowadził w celu osiągnięcia korzyści majątkowych Genowefę i Stanisława Cz. do niekorzystnego rozporządzania mieniem w postaci udzielenia mu pożyczki gotówkowej. Pożyczył od małżeństwa 13.550 zł z terminem zwrotu za 2 miesiące. Od początku nie miał zamiaru ani możliwości wywiązania się z tego zobowiązania. Kazimierz P. poznał małżeństwo Cz. w czasie odwiedzin u syna pokrzywdzonych w jednym ze szpitali. Zdobył ich zaufanie i pierwotnie proponował im wejście w spółkę z kapitałem 40.000 zł, a następnie zaproponował im wspomnianą pożyczkę, której udzielili. Prokuratorzy ustalili, że Kazimierz P. w chwili zaciągnięcia zobowiązania nie miał realnej możliwości wywiązania się z niego. Pieniędzy potrzebował na spłatę wcześniejszych zobowiązań. Kazimierz P. nie przyznał się do tego zarzutu. Tak samo zresztą, jak i do następnych.
     Genowefa Cz. przekazała sądowi dowody, że Kazimierz P. nie wykazuje dobrej woli, jeśli chodzi o spłaty. Otóż w swojej sprawie przesłała sądowi pismo PZU SA z 19 stycznia 2012 r., z którego wynika, iż oskarżony Kazimierz P. otrzymał wierzytelność na podstawie wyroku Sądu Rejonowego w Bydgoszczy w wydziale cywilnym sygn. IC 1091/10 w wysokości 5.000 zł, które przelał na rachunek bankowy, a nie na rachunek poszkodowanych. (...) czym udaremnił zaspokojenie moich wierzytelności i innych, ukrywając pieniądze w wys. 5.000 zł i zbył je udaremniając egzekucję (...) - napisała do sądu w Bydgoszczy Genowefa Cz. Chodziło o pieniądze z PZU tytułem wyroku przeciwko prywatnemu detektywowi, który wykonując czynności śledcze w sprawie związanej z życiem prywatnym Kazimierza P. naruszył jego dobra. Ponieważ detektyw miał opłacone obowiązkowe ubezpieczenie OC od szkód powstałych podczas pracy detektywistycznej, to PZU wypłaciło odszkodowanie Kazimierzowi P. na konto. Genowefa Cz. podkreślała, że kwota powinna była trafić nie na konto Kazimierza P., a do jego wierzycieli. Ponadto Genowefa Cz. wróciła do innego zdarzenia. Otóż (...) w Sądzie Rejonowym Bydgoszcz sygn. III K 217/12 toczy się postępowanie przeciwko Kazimierzowi P. o to, że również udaremnił w 2009 r. zaspokojenie moich wierzytelności i innych ukrywając i zbywając kwotę ponad 17.000 zł udaremniając prowadzone przeciwko niemu egzekucje komornicze.
     Zatem wnoszę o przeprowadzenie dowodu z tych dokumentów na okoliczność, iż oskarżony żadnych pieniędzy oddać nie zamierza i nie zamierzał (...) - czytamy we wniosku dowodowym mieszkanki Rabki Zdroju.
     Kolejna sprawa dotyczy poszkodowanego Wojciecha Lipczyńskiego. Od października do grudnia 2005 r. w Bydgoszczy, działając w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, Kazimierz P. według prokuratorów miał doprowadzić do uzyskania od Wojciecha Lipczyńskiego kilku pożyczek. Kazimierz P. wprowadzał Wojciecha Lipczyńskiego w błąd, co do swej sytuacji i zabezpieczeń majątkowych, co spowodowało, że ten łącznie pożyczył mu 46.000 zł. Dodajmy, że za każdym razem zabezpieczeniem majątkowym była nieruchomość w Józefince. Kazimierz P. nie dodawał, chwaląc się tą nieruchomością, że ta była już raz bezskutecznie licytowana, bo ciąży na niej hipoteka kaucyjna. Prawa do nieruchomości - przypomnijmy - w pierwszym rzędzie ma Bank Millennium. Ponadto w księdze wieczystej prowadzonej przez Sąd Rejonowy w Szubinie uwidoczniona jest przy nieruchomości, której właścicielem mieni się Kazimierz P., informacja o wszczęciu egzekucji na podstawie wniosku komornika Sądu Rejonowego w Szubinie z 2 stycznia 1992 r.
Pod koniec 2005 r. Kazimierz P., według dowodów zgromadzonych przez prokuraturę, zawarł umowę pożyczki z Przemysławem K., otrzymując od niego 30.000 zł. Poręczycielem był Michał Z. Oskarżony oświadczał poszkodowanemu, że pieniędzy potrzebuje na prowadzenie firmy. Przemysławowi K. oskarżony również pieniędzy nie oddał.
     METODĄ NA ZWIĄZEK
     Następną osobą poszkodowaną jest Regina J. Prokuratura zarzuca Kazimierzowi P., że w czerwcu 2005 r. w Bydgoszczy działając w celu osiągnięcia korzyści majątkowej doprowadził on Reginę J. do udzielenia mu pożyczki w kwocie 10.000 zł, wiedząc, że nie spłaci tej pożyczki. Kazimierz P. swoim działaniem wprowadził poszkodowana Reginę J. w błąd, bo pożyczając od niej pieniądze na działalność firmy Kazetpol nie powiedział, że spółka znajdowała się w upadłości już w 1994 r. Drugą firmą, którą oskarżony o wyłudzenia posługiwał się w celu osiągania korzyści finansowych, była firma Przylew-Transpol. W rzeczywistości ta firma też nie prowadziła żadnej działalności, dla której uzasadniony byłby wkład finansowy od udzielającej pożyczki. Na pożyczkę było pokwitowanie na kartce papieru. Oskarżony w trakcie trwania konkubinatu z poszkodowaną zniszczył pokwitowanie odbioru przez siebie pieniędzy.
     Ponadto prokuratorzy oskarżyli Kazimierza P. o to, że od stycznia 2009 r. do 10 maja 2010 r. w Józefince przywłaszczył sobie meble, sprzęt AGD i artykuły wyposażenia mieszkania w postaci pralki, kuchenki elektrycznej, odkurzacza, telewizora, szafki dębowej, komody, kompletu wypoczynkowego, stołu z pokrywą marmurową, czterech obrazów olejnych, lampy stojącej, lampy na biurko, porcelany, kryształów, dwóch sekretarzyków, szafy dębowej na sumę 6.300 zł. Poszkodowana to też Regina J.
     METODĄ NA ŚLUB
     W lutym 2009 r. Kazimierz P. za pośrednictwem Internetu nawiązał kontakt z Magdaleną Ch. z Torunia. Po lekturze naszego pierwszego artykułu zadzwoniła ona do nas w tej sprawie.
     Pomiędzy pokrzywdzoną a oskarżonym nawiązał się romans. Kazimierz P. poprosił pokrzywdzoną o pożyczkę w kwocie 12.000 zł na okres 1 miesiąca. Wmówił zakochanej w nim kobiecie, że musi zapłacić karę rzekomemu kontrahentowi z Norwegii. Namawiając Magdalenę Ch. do udzielenia pożyczki obiecywał jej, że się z nią ożeni. Jednocześnie próbował też ją nakłonić do zniszczenia pokwitowania odbioru pożyczki, aby zniszczyć dowód, że takowa w ogóle miała miejsce.
     Gdy Magdalena Ch. po upływie terminu domagała się zwrotu pożyczki, Kazimierz P. mówił jej, aby była cierpliwa. Mimo że była przekonana, że jest przyszłą żoną swego dłużnika, zaczęła się niepokoić brakiem zwrotu pożyczki. Dowiedziała się, że oskarżony Kazimierz P. w rzeczywistości miał żonę i ustaliła, że za pośrednictwem Internetu nawiązuje on bliskie kontakty z kobietami, a następnie wyłudza od nich pieniądze.
     METODA NA POŻYCZKĘ
     Tymczasem Sąd Okręgowy w Bydgoszczy rozpatrywał sprawę Stanisława J. z Zielonej Góry. Kazimierz P. próbował przekonać organa ścigania, że Stanisław J. wyłudził od niego 1.100.000 zł zawierając umowę pożyczki. W sprawie przeciwko Stanisławowi J. to Kazimierz P. był pokrzywdzonym. Jednak sąd wydał wyrok uniewinniający zielonogórzanina. Okazało się, że nie pożyczał on pieniędzy od Kazimierza P.
     Jak wynika z zobowiązań, które ma Kazimierz P. w różnych instytucjach finansowych, jest oczywiste, że nie mógł pożyczyć Stanisławowi J. kwoty 1.100.000 zł. Przez lata Kazimierz P. zaciągnął wiele zobowiązań w bankach, urzędach, sądach na poczet wyroków. Banki prawdopodobnie udzielały mu kredytów konsolidacyjnych. Poza tym system wymiany informacji bankowej dopiero raczkował, stąd Kazimierzowi P. udawało się zaciągać kolejne pożyczki. Dotarliśmy do niektórych zestawień zaległości Kazimierza P., dla których toczyły się bezskuteczne egzekucje komornicze. Nie było jak komornikowi przy Sądzie Rejonowym w Szubinie Michałowi Wiatrowi ściągnąć sum, które zalega Kazimierz P.
     LISTA KOMORNIKA
     Na dzień 27 lutego 2012 r. Kazimierz P. według zestawień komorniczych zalega różnym wierzycielom (podajemy oczekiwane sumy przychodu, czyli kwotę podstawową wraz z odsetkami, kosztami egzekucyjnymi i pozostałymi): PKO SA II O./Bydgoszcz 2.210.51 zł; Urząd Skarbowy w Żninie 9.328,38 zł; Sąd Okręgowy w Bydgoszczy III Wydział Karny 2.041,27 zł; Ge Money Bank S.A. w Gdańsku 22.408,28 zł; Bank Pocztowy S.A. w Bydgoszczy 21.356,06 zł; Genowefa Cz. (wspomniana poszkodowana z Rabki Zdroju) 25.977,73 zł; Dominet Bank S.A. w Lublinie 22.446,07 zł; Kredyt Bank SA Departament Monitoringu i Windykacji Kredytów w Lublinie 21.044,04 zł; SKOK im. Fr. Stefczyka w Gdyni 74.272,20 zł; Bank Handlowy w Warszawie 31.233,14 zł; PKO SA Centrala w Warszawie 15.390,86 zł i 30.449,34 zł oraz 43.910,08 zł; Wojciech Lipczyński z Bydgoszczy 90.720,02 zł oraz 93.360,02 zł; Rolnicza Spółdzielnia Handlowo-Usługowa w Bydgoszczy 46.567,20 zł; Master Finance SA w Warszawie 613,70 zł; Grupa Pactor Potempa Inkasso SA w Poznaniu 4.457,33 zł; Sąd Rejonowy w Bydgoszczy Cywilna Księga Należności XII Wydział Cywilny 882,87 zł; Przedsiębiorstwo Usług Hotelarskich w Bydgoszczy 10.018,16 zł oraz 1.346,44 zł; Intrum Justitia Debt Fund w Warszawie 5.524,37 zł; P.R.S.C.O. sp. z o. o. 3.089,44 zł. Suma tych wszystkich kwot oraz zobowiązania Kazetpolu wobec Banku Gdańskiego i ZUS z lat dziewięćdziesiątych oraz inne szkody wynikające z wystawiania czeków bez pokrycia przez firmę około 20 lat temu oraz inne, nieustalone przez nas w liczbach zobowiązania Kazimierza P. są tak wielkie, że licytacja nieruchomości w Józefince pokryje tylko niewielki ułamek zobowiązań.
     FIRMA UPADŁA, ALE KAZIMIERZ P. NIE
     Tomasz Kwaśniewski i Wojciech Lipczyński na pierwszym swoim spotkaniu doszli do wniosku, że Kazimierz P. swą działalność prowadzi w oparciu o przyczółek w Józefince. Dlatego postanowili wykazać, że nie ma on do dysponowania nieruchomością w podbarcińskiej wsi żadnego prawa.
     Kazimierz P. wszędzie deklaruje, że Kazetpol nie prowadzi działalności gospodarczej i nie osiąga zysków. Przypomnijmy, że Tomasz Kwaśniewski ma umowę użyczenia nieruchomości w Józefince, którą podpisał z nim w imieniu przedsiębiorstwa Kazetpol. Tomasz Kwaśniewski płacił Kazimierzowi P. po 500 zł miesięcznie, więc nie można mówić o braku dochodów. Tymczasem we wszelkich innych sprawach tych dochodów Kazimierz P. przed sądami i instytucjami nie ujawnia. Dlatego na prośbę Wojciecha Lipczyńskiego, jako oskarżyciela posiłkowego w kilku sprawach przeciwko Kazimierzowi P., Tomasz Kwaśniewski złoży zeznania na prokuraturze w Bydgoszczy. Może być też wezwany na świadka przed sąd. Zezna, że działając w imieniu firmy Kazetpol Kazimierz P. osiągał i osiąga dochody poprzez wynajmowanie i użyczanie mieszkań, pomieszczeń gospodarczych, pól czy też dawnej gęsiarni, mimo że przed sądami mówi, że firma nie ma dochodów. Przez to też egzekucje komornicze są bezskuteczne.
     Kazimierz P. od początku uważał, że Wojciech Lipczyński zniesławił go informując o sprawach pożyczek organa ścigania. Dlatego obydwaj panowie byli stronami również postępowań cywilnych. Z kolei Wydział Karny Sądu Rejonowego w Bydgoszczy postanowił umorzyć postępowanie z oskarżenia Kazimierza P. przeciwko Wojciechowi Lipczyńskiemu o pomówienia wśród wspólnych znajomych, bliskich i innych osób prawnych. Jak wynika z protokołów rozpraw oraz aktów oskarżenia, Kazimierz P. uważa, że żadnych pożyczek nie zaciągał i nie przyznaje się do zarzuconych mu w akcie oskarżenia czynów.
     Zapytaliśmy Kazimierza P. czy nie zechciałby się ustosunkować do oskarżeń prokuratury. Kazimierz P. Odpowiedział nawiązując do naszego artykułu z 12 kwietnia: - Na moją posesję w Józefinie nie można się włamywać z panem Kwaśniewskim. Za to, co pan napisał, będę pana skarżył. Proszę więcej do mnie nie dzwonić i się ode mnie odpier... - powiedział Kazimierz P. i przerwał rozmowę.
     Kancelaria adwokacka w imieniu Kazimierza P. skierowała do Sądu Rejonowego w Szubinie, do Wydziału Cywilnego, pismo procesowe, które rozszerza poprzednie żądania Kazimierza P. wobec Tomasza Kwaśniewskiego za bezumowne jakoby zajęcie przez hodowcę koni nieruchomości powoda. Tomasz Kwaśniewski był w szoku, kiedy zobaczył to pismo. Brak w nim bowiem logiki. W pierwszym punkcie powód chce odszkodowania za bezumowne jego zdaniem zajmowanie nieruchomości przez Tomasza Kwaśniewskiego, a w uzasadnieniu pisze o dowodzie w postaci umowy użyczenia z 18 marca 2011 r. Skoro zatem według powoda Tomasz Kwaśniewski bezumownie zajmował nieruchomość, to dlaczego powołuje się na umowę? Dla hodowcy koni to bez sensu. Umowa oczywiście była podpisana, a Kazimierz P. nie wypowiedział jej. Nie wypowiedział tej umowy Tomaszowi Kwaśniewskiemu formalnie do dzisiaj, a mimo to już wydzierżawił pole wchodzące w skład nieruchomości w Józefince miejscowemu rolnikowi.
     Tomasz Kwaśniewski złożył wniosek do sądu w Szubinie, aby powód, czyli Kazimierz P. dostarczył na 18 czerwca, kiedy to wyznaczono następny termin w sądzie, dokumenty potwierdzające prawo Kazimierza P. do dysponowania nieruchomością w Józefince. Ma to być aktualny wyciąg z rejestru handlowo-branżowego, który potwierdzi bądź wykluczy istnienie firmy Kazetpol, w imieniu której Kazimierz P. dysponuje nieruchomością.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1057 (20/2012)


 

Reklama



Komentarz
     Wyszukiwanie oszukiwania
     Ostatnio sporo czasu poświęcałem sprawie upadłego Kazetpolu i działającemu pod jego szyldem Kazimierzowi P. Analiza materiałów sądowych w wielu sprawach przeciwko Kazimierzowi P., a także tych z jego powództwa, przekonuje mnie o jednym - o tym, że w wymiarze sprawiedliwości powinien istnieć ogólnokrajowy system wymiany informacji, oczywiście skomputeryzowany. Tak, ażeby wydający werdykty sąd mógł porównać zeznania Kazimierza P. złożone przed swoim obliczem z tymi, które Kazimierz P. składał przed innymi sądami oraz w prokuraturach.
     Mieniący się właścicielem posesji w Józefince Kazimierz P. przez dwadzieścia lat swej wędrówki po sądach i w natłoku spraw (pozywa wciąż wszystkich, którzy nie widzą w nim ofiary) bardzo się gubi. Jego zeznania są sprzeczne. Tezy, które próbuje udowodnić w jednej sprawie, mogą szkodzić mu w innym postępowaniu, więc Kazimierz P. musi żonglować podawanymi przez siebie faktami.
     Gdyby sąd miał możliwość w takim systemie informatycznym wpisać nazwisko i PESEL Kazimierza P. - na monitorze komputera ukazałyby się protokoły ze wszystkich spraw, w których Kazimierz P. występował jako strona czy świadek. Wiem, że lektura w takim przypadku byłaby bardzo obszerna, ale uważam, że warto ten trud podjąć. W ten sposób zdecydowanie szybciej mogłyby zapaść wyroki, a status nieruchomości w Józefince wreszcie by się prawnie wyklarował.
     Byłoby to z korzyścią przede wszystkim dla gminy Barcin, której władze trzeba tu pochwalić, gdyż po artykule w naszej gazecie w końcu zaczęły działać, żeby status posesji w Józefince wyjaśnić. A to z podatków będzie trochę grosza do kasy miasta. Grosza, który w tej chwili nie wpływa.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1057 (20/2012)

Reklama

 

Inne teksty na ten temat:

Firmy nie ma - nieruchomość jest

Trzy i pół roku za oszustwa na Józefinkę

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 01/07/2025 13:51
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości