Dla Mieczysława Mondrowskiego pokonanie tak zdewastowanej drogi jest dużym wysiłkiem. Mówi, że drogi przed okami za swojego żywota się już chyba nie doczeka.
fot. Sylwia Wysocka
Brudzyń, Świątkowo, drogi, pieniądze , gmina Janowiec
Na obie drogi pieniędzy nie starczy
Przed radnymi gminy Janowiec głosowanie, co będzie priorytetem: droga w Świątkowie, którą dofinansuje marszałek, czy droga w Brudzyniu, która dofinansowania mieć nie będzie.
Burmistrz Maciej Sobczak potwierdza, że na ten rok do remontu zaplanowane były drogi w Gączu i Brudzyniu. - Z uwagi na to, że zrodziła się możliwość uzyskania dofinansowania z Urzędu Marszałkowskiego z dawnego Funduszu Ochrony Gruntów Rolnych, obecnie wyłączeń gruntów rolnych z produkcji rolnej, padła propozycja radnych Teresy Rusiewicz i Grażyny Szafrańskiej, aby na ten rok zaplanować również drogę w Świątkowie. W wyniku głosowania droga ta została przyjęta do wykonania - tłumaczy Maciej Sobczak. Włodarz tłumaczy, że na obie drogi, tj. w Świątkowie i Brudzyniu, nie ma pieniędzy, więc radni będą musieli wybrać w głosowaniu, która z nich zostanie wykonana w tym roku.
Planowana długość przebudowy drogi w Brudzyniu wynieść ma 320 m. Wartość remontu szacowana jest na 315.526 zł. Droga ta jest drogą gminną biegnąca na osiedle wzdłuż bloków i domów wielorodzinnych. Na wyboistą, dziurawą z pozostałościami bruku drogę zjeżdża się z drogi powiatowej Janowiec - Wągrowiec.Droga w Świątkowie spełnia warunki ubiegania się o dofinansowanie z tytułu wyłączenia gruntów z Urzędu Marszałkowskiego, natomiast droga w Brudzyniu z uwagi na zabudowę osiedlową takiego dofinansowania nie dostanie i w całości musi zostać zrealizowana ze środków własnych gminy, podobnie jak realizowana obecnie droga w Gączu za kwotę 338.447 zł, którą buduje Henryk Boczek Drogi i Mosty z Inowrocławia. Tam wykonane zostało 706 m drogi asfaltowej z dojazdem i placem przed świetlicą wiejską.
BRUDZYŃ
Radny Zbigniew Różnowski obawia się, ze droga gminna w Brudzyniu zostanie odsunięta w planie modernizacji na kolejne lata. - Znów wioska popegeerowska zostanie pominięta, 64 rodziny mieszkające przy pozostałościach bruku, dziurach, kurzu podczas suszy i bagnie, kiedy pada do tego stopnia, że droga na całej szerokości zalana jest wodą, dalej będą borykały się z problemem - mówi Zbigniew Różnowski.
Przy takiej drodze jaka wiedzie przez Brudzyń trudno żyć. Dziury, wyboje, codzienna troska o to by nie skręcić albo złamać nogi. Po deszczu kałuże i bagno, podczas suszy tumany kurzu.
Mieszkańcy Brudzynia w remont tej drogi już nie wierzą. Tyle razy już wnioskowali, tyle razy słyszeli obietnice, zmieniają się sołtysi, radni - a drogi wciąż nie ma. - Do przystanku dzieci dowożone są samochodem po deszczu, bo suchą nogą nie dojdą, trudno tu doszukiwać się jakiejś sprawiedliwości czy troski urzędu. Państwowe Gospodarstwo Rolne już nam drogi nie zrobi, bo go nie ma, a my wciąż jesteśmy traktowani jak druga kategoria, tylko nasze pieniądze mają taką samą wartość jak mieszkańców z innych wsi gminy Janowiec - zapewniają mieszkańcy Brudzynia, przekonując, że od lat nie mogą doprosić się 320 m asfaltu.
Mieczysław Mondrowski mieszkający przy tym bruku od kilku miesięcy porusza się na wózku inwalidzkim. - Czasami to i półtora godziny jadę tą drogą do asfaltu, strasznie bolą ręce bo tu same wyboje, dziury prawdziwy przełaj, wszystkich dziur się nie da ominąć do tego błoto, kałuże, muszę przystawać bo ręce odmawiają posłuszeństwa przy takiej drodze, ja już nie wierzę, że doczekam się tu nowej drogi - mówi poruszający się na wózku mieszkaniec Brudzynia. Jego żona Gertruda opowiada, że po powrocie męża ze spaceru musi myć całe koła, bo oklejone są błotem, a nie sposób uwięzić męża.
Mieszkańcy opowiadają, że po intensywnych opadach samochodami jeżdżą przy samych płotach, bo tam jest wyżej. Inni mieszkańcy opowiadają, że drogę dodatkowo dewastuje właściciel miejscowego gospodarstwa rolnego ciężkim sprzętem dojeżdżając do pól, aby można postawić ograniczenie tonażowe, bo dojazdy do pól ma też z innych stron, niekoniecznie przy blokach i pomiędzy domami. Mówią też o samochodach ciężarowych, które dowoziły wapno na pola. - Hałas, trzask, aż się ściany trzęsły - mówią.
ŚWIĄTKOWO
Teresa Rusiewicz zapewnia, że droga ta powinna zostać zrealizowana niezwłocznie, do czego przekonuje radnych, gdyż wystarczająco długo stanowi ona uciążliwość dla osób przy niej mieszkających. - Dziury, kurz, błoto a mieszkańcy domagają się godnego wyjazdu i to im się należy. Ta droga wałkowana jest ze 12 lat, ale radni poprzedniej kadencji uznali, że w pierwszej kolejności robiona będzie droga w kierunku do gorzelni i tak się też stało. Ta nasza droga planowana jest etapowo w trzech latach, dlatego ten rok ma tu duże znaczenie. Będąc sołtysem i radną staram się o nasze sołectwo. Rozumiem potrzebę drogi w Brudzyniu, bo my na wsiach czekamy na te drogi a z uwagi na budżet nie da się wszystkich zrobić od razu - mówi Teresa Rusiewicz.
Radna zapewnia, że we wsi widzi także kolejną komunikacyjną potrzebę jaką jest chodnik od centrum w kierunku Bogdarki, który jest szczególnie potrzebny z uwagi na bezpieczeństwo dzieci w drodze do szkoły.
Burmistrz Maciej Sobczak przekazał nam, że decyzję w sprawie wyboru drogowej inwestycji radni podejmą na jednej z najbliższych sesji.
Film w zakładce Filmy.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1159 (18/2014)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze