Reklama

Wojciech Urbanowski na podium w Monachium

Wojciech Urbanowski (Pałuckie Towarzystwo Wioślarskie) czterokrotnie stawał na podium Mistrzostw Europy Masters, które od 27 do 30 lipca odbywały się na olimpijskim torze w Monachium. Dwa drugie i dwa trzecie miejsca to duży sukces.

Regattastrecke Oberschleißheim, na którym odbywały się mistrzostwa położony jest w północnej części Monachium. Został zbudowany na Letnie Igrzyska Olimpijskie 1972 i od tego czasu gościł wiele wioślarskich imprez największego formatu. Tor ma 2 km długości i 135 m szerokości, a trybuny mogą pomieścić 9.500 widzów.

Wojciech Urbanowski zmagania rozpoczął w jedynce kategorii A. Za rywali miał zawodników z Chorwacji, Słowenii i Wielkiej Brytanii. Po średnim starcie i dobrej jeździe w środku dystansu, wysunął się na drugą pozycję. Na ostatnich 500 metrach pojawiły się kłopoty. Około 70 m przed metą fala mocno podbiła prawe wiosło żninianina, łódka gwałtownie padła na lewą burtę, a konsekwencją tego była duża strata prędkości. - Jeszcze przed zejściem na wodę widziałem jak kształtują się warunki. Mogłem podwyższyć dulki, co dałoby mi większy komfort odprowadzania wioseł nad wodą, ale nie zrobiłem tego - opowiadał po wyścigu - Efekt był taki, że im bliżej mety, tym większe miałem kłopoty z odprowadzaniem wioseł. Dla mnie to nauczka, z której muszę wyciągnąć wnioski!

Reklama

Ostatecznie Wojciech Urbanowski finiszował jako trzeci. Triumfował Słoweniec Iztok Nipic przed Brytyjczykiem Dan Bartlettem. Wioślarz PTW drugie miejsce przegrał o 0,62 sek.

Wojciech Urbanowski i Waldemar Malinowski - trzecia w Europie dwójka bez sternika wśród mastersów fot. archiwum Pałuckiego Towarzystwa Wioślarskiego w Żninie

Drugiego dnia mistrzostw Wojciech Urbanowski startował w wyścigu jedynek kategorii C. Był on zaplanowany na 16.29, więc w spokoju mógł popracować przy łódce i dograć wszystko tak, aby walczyć o kolejny medal. Nie chcąc ryzykować i popełnić błędu z czwartku podniósł wysokość na dulkach oraz zwiększył pochylenie górnej krawędzi wioseł. Kwestie techniczne to jednak nie wszystko: - „Wtłukłem” też sobie do głowy, że muszę podczas wyścigu zapanować nad emocjami i wiosłować trochę spokojniej. Można by powiedzieć, że to bardzo dziwne, bo mając na koncie ponad 300 startów muszę się „ustawiać” psychicznie. Doświadczenie mam, ale start na tak dużej imprezie i jeszcze w takim miejscu wyzwala ogromne emocje, z którymi czasem trudno sobie poradzić - wspominał. Tym razem rywalami Wojtka byli reprezentanci Niemiec, Chorwacji i Wielkiej Brytanii.

Reklama

Start wykonał spokojnie, szybko odrobił straty i po 500 m prowadził o 0,4 sekundy przed Brytyjczykiem. 250 m przed metą zaatakował, dopingowany głośnymi krzykami koleżanek z drużyny wywarł tak wielką presję na prowadzącym wówczas Davidzie Smisie, że musiał on do końca walczyć o utrzymanie prowadzenia. Ta sztuka zawodnikowi z ojczyzny Szekspira się udała, a Wojciech Urbanowski dopłynął na drugim miejscu tracąc 2,38 sek. Brązowy medal wywalczył Chorwat Neven Bandalovic. - Jestem zadowolony. Pierwszy powód jest taki, że zostałem wicemistrzem Europy. Drugi to kosmiczny dla mnie czas, który osiągnąłem – 3.38,98. Pobiłem życiówkę o… 6 sekund!!! - komentował na gorąco.

Trzeci dzień mistrzostw w Monachium był najbardziej intensywny. Żnińskiego wioślarza czekały aż trzy starty. W pierwszym - dwójce bez sternika kategorii C - jego partnerem był Waldemar Malinowski z Lotto Bydgostii. Rywalami były natomiast osady z Belgii, Hiszpanii, Niemiec i Czech. Polacy wystartowali z dużym luzem, a na czoło od razu wysunęli się Hiszpanie i Belgowie. Do pięćsetki płynęli na 4. miejscu, ale zbliżając się do mety zdołali awansować o jedno miejsce. Pomimo że w tym sezonie trudno było obu naszym zawodnikom dopasować się z czasem na wspólne treningi, stanęli na podium zdobywając brązowy medal i przegrywając tylko z mocnymi reprezentantami Hiszpanii i Belgii.

Reklama

Zaledwie dwie godziny później żninianin szykował się do kolejnego startu w jedynce, tym razem w kategorii B. Obok niego wystartować mieli Niemiec, Chorwat, Brytyjczyk i Austriak, ale reprezentant gospodarzy nie pojawił się. Na starcie Wojtek nie stracił wiele, więc szybko zaczął odrabiać straty. Po 500 m prowadził Austriak, drugi był Chorwat, a żninianin trzeci. Około 250 m przed metą dodatkowymi siłami, głośnym dopingiem wsparli naszego zawodnika partnerzy z zespołu. - Mocno wtedy przyspieszyłem i tak „docisnąłem” Davida Smitha z Wielkiej Brytanii, że chłop dosłownie „pękł” i prawie stanął, a ja mogłem się cieszyć z wywalczonego, drugiego już tych mistrzostwach tytułu wicemistrza Europy - wspomina Wojciech Urbanowski. Ostatecznie wyścig ten wygrał Markus Schuetzelhofer z Austrii, a na trzecim miejscu dopłynął wspomniany Brytyjczyk Smith. 

Z powodu zmiennej pogody ostatni start, w której Wojtek ponownie płynął z Waldemarem Malinowskim, tym razem w dwójce w kategorii B, bardzo się opóźnił. Wtedy też dało o sobie znać zmęczenie z poprzednich wyścigów, pojawiły się problemy ze sterowaniem i Polacy dopłynęli na 5. miejscu. Triumfowali Hiszpanie przed dwoma osadami z Niemiec. Naszym reprezentantom do brązowego medalu zabrakło niecałe 6 sek.

Reklama

Start w czwórce podwójnej mikst medalu nie przyniósł, ale był to pożytecznie i miło spędzony czas. fot. archiwum Pałuckiego Towarzystwa Wioślarskiego w Żninie

 Niedziela była ostatnim dniem Mistrzostw Europy Masters. Reprezentanta stolicy Pałuk czekał wówczas start w konkurencji czwórek podwójnych mikstów. W osadzie partnerowali mu Anetta Ogińska, Piotr Łojszczyk i Sylwia Liśkiewicz. - Wiązaliśmy duże nadzieje ze startem w tej konkurencji - powiedział już po wyścigu Wojciech Urbanowski - W finale mieliśmy same osady gospodarzy, czyli Niemców, a ostatecznie jedna z nich w ogóle nie stanęła na starcie.

Reklama

Początek był bardzo dobry. Polacy płynęli na 2. miejscu z bardzo niewielką stratą do prowadzących. Tak dobrze szło do około 400 m. Wtedy popełnili błąd i mówiąc wioślarskim żargonem złapali raka. Szybko się pozbierali, nie stracili dużo i wciąż zachowywali szansę nawet na zwycięstwo. Ta szansa umknęła po 150 m. Kolejny błąd był tak potężny, że łódka praktycznie stanęła. Strat niestety nie udało się odrobić i minęli linię mety na 4. miejscu.

- Mistrzostwa Europy kończę z dwoma drugimi i dwoma trzecimi miejscami - podsumowuje Wojtek Urbanowski - Nie jest tak źle, ale przysłowiowej blachy żal, bo w mastersach na imprezach światowych rządzi i dzieli zwycięzca - wręcza się tylko złote medale.

Reklama

Już w drodze powrotnej do Polski, około 50 km od polskiej granicy wioślarska grupa żnińsko-bydgosko-poznańsko-warszawska przeżyła jeszcze jedną przygodę. - W "godzinie duchów" rozerwało nam oponę w przyczepie. Na szczęście nic się nie stało ani nam, ani sprzętowi - kończy żniński wioślarz - Dosyć sprawnie, mimo egipskich ciemności, wymieniliśmy koło i dotarliśmy do domów.

Michał Krzyżaniak

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 19/09/2024 14:37
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości