Reklama

Na Polnej jak na polu ryżowym

Mieszkańcy ul. Polnej w Żninie i ci, którzy ich odwiedzają, jak np. pani Maria Rusińska, która przyjeżdża tutaj codziennie opiekować się wnuczką Zosią, od lat narzekają na błoto, jakie tworzy się na gruntowej drodze 

       fot. Karol Gapiński

Ratusz, Żnin, ul. Polna, droga, nawierzchnia
     Na Polnej jak na polu ryżowym
    Gruntowa droga na ul. Polnej w Żninie czeka od lat na remont. Zabezpieczone są kostki na wykonanie nawierzchni i czekają ułożone na paletach na posesjach mieszkańców ul. Polnej. Jednak inwestycja cały czas jest oddalana w czasie ze względu na niezałatwione sprawy własnościowe, jeśli chodzi o drogę, która ma być wykonana. Ostatnio jednak pojawiła się nadzieja, że może w przyszłym roku zadanie zostanie wykonane.

     Mieszkańcy ul. Polnej w Żninie od wielu lat narzekają na stan drogi gruntowej, która od drogi krajowej wiedzie do ich posesji. W czasie opadów deszczu, a zwłaszcza gdy nastają roztopy, droga staje się bardzo uciążliwa. Pełno w niej błotnistych, rozjeżdżonych dziur. Ulica od drogi krajowej wiedzie pod górkę. Opady deszczu powodują, że woda spływa po pochyleniu drogi wraz z rozmytą ziemią w dół. Latem sytuacja też jest trudna. Gdy nastaje dłuższy okres suszy, to na ul. Polnej pojawia się pełno kurzu.
     Kurz w dni suche i błoto w dni mokre powodują, że zmotoryzowani mieszkańcy ulicy częściej niż inni muszą być klientami myjni samochodowych. Ich pojazdy są ponadto narażone na uszkodzenia w zawieszeniu i w kołach, gdyż każdy wjazd i wyjazd z domu wiąże się z pokonywaniem niezliczonej ilości dziur. Kilka lat temu próbując przeciwdziałać problemom Urząd Miejski zamówił przywiezienie na tę ulicę szlaki z ZEC-u.
     Tym materiałem utwardzono gruntową drogę. Stopniowo jednak opady deszczu wypłukały szlakę z dziur w drodze i wszystko z błotem spłynęło w dół, a następnie zniknęło w systemie odwodnienia drogi krajowej. Na ul. Polnej nie ma już śladu po tej szlace. Mieszkańcy i ich goście narzekają, że w takie dni, jak w zeszłym tygodniu, na ul. Polnej jest niczym na polu ryżowym, tyle błota tworzy się bowiem na drodze.
     Problemy mają nie tylko ludzie w samochodach, ale też piesi. Wzdłuż gruntowej drogi nie ma bowiem żadnego chodnika czy utwardzonej ścieżki i chodzi się w błotnistych koleinach od kół samochodowych. Maria Rusińska, którą spotkaliśmy na ul. Polnej, przyjeżdża tutaj samochodem codziennie, by opiekować się wnuczką Zosią Rusińską pod nieobecność jej rodziców. - Oczywiście najpierw muszę tutaj podjechać przez to błoto, a później ciężko nam nawet z Zosią wyjść na spacer, bo chodzenie po tej drodze wiąże się z brodzeniem czasami po kolana w błocie. Zwłaszcza dla małego dziecka taki spacer, choćby w kaloszach, jest niemożliwy, bo błoto jest zbyt głębokie - mówiła Maria Rusińska.
     Na ul. Polnej mieszka Krzysztof Bachora. Jest jednym z dwóch mieszkańców, którzy pozwolili na terenie swoich posesji na prośbę Urzędu Miejskiego w Żninie składować płyty chodnikowe, tzw. trelinki z rozebranego przed rewitalizacją żnińskiego rynku. - Te płyty miały posłużyć na remont ulicy. Było to już ponad 3 lata temu. Jednak od tamtego czasu nic w tej sprawie nie ruszyło, bo jak widać, materiał jest - powiedział Krzysztof Bachora.
     Inni mieszkańcy tej ulicy dodawali, że skoro jest materiał, to przecież nawet firmy nie trzeba byłoby zamawiać w przetargu, a kostkę położyliby pracownicy gminy. - Jednak Urząd Miejski chciał to zamówić w firmie zewnętrznej. Już nawet miał być przetarg ogłoszony. Okazało się jednak, że w części - bliżej wjazdu z „krajówki” - droga nie należy do gminy Żnin. Był ponoć dawno, dawno temu prywatny właściciel tej drogi i nie są ustaleni jego spadkobiercy. Urząd nie może inwestować w budowę drogi, która nie należy do gminy. Taką odpowiedź słyszymy w ratuszu, gdy chodzimy się żalić na stan tej naszej ulicy. Nawet nas to dziwi, że ci wszyscy urzędnicy przez tyle lat pozwolenia nam na budowy dawali, gdy teoretycznie nie mają własnej drogi, więc nie ma gwarancji dojazdu. Gdyby nagle spadkobierca właściciela drogi się objawił i zamknął nam drogę albo wprowadził opłaty za wjazd, to co? Bylibyśmy więźniami na własnej ulicy? - opowiadali mieszkańcy ul. Polnej. Sugerują oni urzędnikom Żnina, że skoro nie ma praw własności do drogi na ul. Polnej od drogi krajowej, to może trzeba zaprojektować budowę ulicy Polnej z drugiej strony, czyli od drogi janowieckiej (ul. 1 Stycznia), bo na mapach geodezyjnych przedłużenie ul. Polnej dochodzi do ul. 1 Stycznia, tyle tylko, że na końcowym odcinku w terenie nie ma obecnie wytyczonej drogi.
     Ryszard Parjaska, specjalista do spraw dróg w Urzędzie Miejskim w Żninie, przyznał, że wstrzymywanie inwestycji przez lata było spowodowane brakiem uregulowań własnościowych, jeśli chodzi o dolny odcinek ul. Polnej.
     - Właścicielem drogi, jeszcze w XIX w., był niejaki pan Sobieralski. Posiadamy jego akt urodzenia. Początkowo na tej podstawie staraliśmy się u wojewody uzyskać przekazanie praw własności na rzecz naszej gminy. Wojewoda odmówił, sąd również. Wojewoda poinformował, że potrzebny będzie akt zgonu ostatniego właściciela drogi. Całą sprawę pilotuje z naszej strony radca prawny - informuje Ryszard Parjaska. Wojewoda nawet wysunął propozycję, żeby gmina Żnin zabezpieczyła i oddała w depozyt 300.000 zł jako ewentualne zadośćuczynienie dla spadkobierców właściciela drogi, na której chce inwestować, gdyby ci spadkobiercy nagle się objawili. Jednak na to burmistrz Żnina nie przystał.
     Urzędnicy żnińskiego ratusza zwrócili się do kurii gnieźnieńskiej i zdołali już uzyskać akt zgonu XIX-wiecznego właściciela drogi, która obecnie stanowi ul. Polną. Teraz urzędnicy zwrócą się do wojewody kujawsko-pomorskiego o bezpłatne przekazanie drogi w posiadanie gminy. Wówczas będzie już otwarte pole działania dla drogowców.
Ulica, nawet wykonana z wykorzystaniem posiadanej kostki z rynku, musi mieć zaprojektowane odwodnienie, koryto, krawężniki. Nie będzie chodnika. Ulica ma mieć charakter pieszojezdni. Całość ma około pół kilometra długości, a wszystko będzie musiała zrealizować firma zewnętrzna wyłoniona w przetargu. Może to kosztować nawet 300.000 zł. Takiej kwoty Żnin nie ma zabezpieczonej w swym aktualnym budżecie. Zatem nawet po ostatecznym uregulowaniu spraw własnościowych, dopiero w któryś z budżetów w kolejnych latach - najwcześniej na przyszły rok - będzie można tę inwestycję wpisać.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1099 (10/2013)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości