Reklama

Na ratunek kolei wąskotorowej

Prezes Artur Różański (z lewej) przedstawiał radnym sytuację finansową spółki i pomysły na jej poprawę. Burmistrz Leszek Jakubowski zaapelował do prezesa o określenie wysokości potrzebnych środków.

     fot. Bartosz Wożniak

Żnin, kolej wąskotorowa, zgromadzenie, wspólnicy, spółka, uchwała
      Na ratunek kolei wąskotorowej
      Stworzenie bazy hotelowej, obniżka cen biletów, ograniczenie liczby kursów, zaangażowanie władz wojewódzkich - to tylko niektóre z pomysłów na poprawę sytuacji finansowej Żnińskiej Kolei Powiatowej, jakie pojawiły się na sesji Rady Powiatu z 27 grudnia. Nikt nie wyobraża sobie upadku kolejki, jednak chętnych do wzięcia odpowiedzialności za jej ratowanie nie widać. Nie sprzyja temu zapewne konflikt, jaki w trakcie dyskusji ujawnił się między starostą Zbigniewem Jaszczukiem a prezesem Arturem Różańskim.

      Przypomnijmy, iż 30 listopada 2012 roku odbyło się walne zgromadzenie wspólników spółki (powiat żniński, gmina Żnin, gmina Gąsawa, województwo kujawsko-pomorskie, NFI Magna Polonia), podczas którego ponownie podjęli oni uchwałę o dopłatach do udziałów, by pokryć straty.
      Na sesji powiatowym radnym informację o sytuacji finansowej i planowanych kierunkach rozwoju Żnińskiej Kolei Powiatowej sp. z o.o. przedstawił prezes Artur Różański, odnosząc się do lat 2009-2012, czyli do czasów pełnienia swojej funkcji.
      Na wstępie wymienił wydatki poniesione przez spółkę, na które złożyły się m.in. spłaty należności, remonty i inwestycje. Zaznaczył, iż mimo podwyższenia jakości usług i promocji nie następuje wzrost dochodów z tytułu przewozów, a w 2012 roku nastąpiła w tym względzie nawet zapaść. Dodatkowa działalność, jak np. klub Parowozownia i usługi gastronomiczne nie jest w stanie uzupełnić braków wynikających ze zmniejszonej liczby pasażerów. - Spadek z przewozów to strata, a koszty utrzymania są stałe lub rosnące, jak utrzymanie budynków, paliwo, płace. Nie ma możliwości prostego cięcia kosztów. Bez ograniczenia funkcjonalności kolejki, nie ma możliwości zmniejszenia etatów - podkreślił prezes.
      RECEPTY NA KRYZYS
      Artur Różański wskazał jednocześnie środki zaradcze mogące poprawić nie najlepszą sytuację finansową ŻKP. - Rozwiązaniem optymalnym byłoby danie kolejce wędki, a nie ryby. Potrzebna jest druga noga w postaci bazy noclegowej, która pozwoli zarabiać i dokładać do przewozów. W tym przypadku chodziłoby o kwotę 1-1,5 mln zł.
      Drugim pomysłem jest ograniczenie kursowania kolejki o połowę. - Efektem byłby spadek kosztów paliwa i wynagrodzeń, jednak mógłby nastąpić spadek wpływów od klienta indywidualnego. Osobiście boję się tego rozwiązania - stwierdził prezes.
      Trzecią propozycją jest obniżka cen biletów. - Barierą korzystania z kolejki jest cena. Ludzie nie mają pieniędzy, tną koszty na takich sprawach. Jest ryzyko spadku, ale z czasem może być wzrost. Turystów na Pałukach jest więcej niż jeżdżących kolejką - argumentował prezes.
      Ostatnim przedstawionym rozwiązaniem jest korekta do jeżdżącego składu. - Byłoby ograniczenie kursowania o 20% i jeden bilet dla wszystkich bez żadnych zniżek w wysokości 9 zł - zakończył prezes.
      Z PKP W TLE
      Radny Janusz Biegański przywołał temat dotyczący nieuregulowanego prawa własności gruntów, na których funkcjonuje ŻKP (o konflikcie na linii starostwo - PKP pisaliśmy w Pałukach 50/2012). - Czy obecność PKP działa in plus czy in minus? - pytał radny.
      Radni zgodzili się w tym zakresie z prezesem Różańskim, że nieuregulowane kwestie pomiędzy PKP i starostwem to sytuacja najgorsza z możliwych, która blokuje możliwości poszukiwania skutecznych rozwiązań na ratowanie kolejki. Wszyscy byli zgodni, iż cały teren kolejki powinien być wpisany do rejestru zabytków, co dałoby możliwość pozyskania środków z zewnątrz. - Nie ma odpowiedzi ze strony PKP w tej sprawie. Dopóki PKP nie pęknie, to zarząd spółki będzie bezradny - zaznaczył prezes Różański, przypominając, iż z tego powodu główny udziałowiec spółki, którym jest NFI Magna Polonia (zainwestował 900.000 zł), zamierza odsprzedać swoje udziały. - Takie pieniądze, jak od „Magna Polonia”, już się nie pojawią - zaznaczył prezes.
      - Nastąpiło nieuporządkowane przekazanie do starostwa. Część nieruchomości nie było tym objęte. Ruchy ze strony PKP ustały. PKP się nie interesuje, ale Żnińska Kolej Powiatowa nie jest żadnym partnerem dla PKP - stwierdził z kolei radny Biegański, który przypomniał jednocześnie o planach sprzed lat dotyczących uatrakcyjnienia trasy kolejki nad jeziorem w Parku Miejskim, między Orlenem a liceum. - Zostało to wręcz wydarte PKP. Były tam plany utworzenia peroniku dla łódki albo kolejki. Teren od cmentarza do liceum nie trafił z rąk PKP do starostwa, lecz został ostatecznie przekazany Urządowi Miejskiemu.
      - Czemu ma służyć to sprawozdanie? Albo jesteśmy za utrzymaniem kolejki, albo nie. Nie określiliśmy zakresu działania. Uważam, że jest to atrakcja turystyczna - handel, hotelarstwo - dochody się tam odkładają. Jakie jest nasze stanowisko? Bez zaangażowania zarządu powiatowego, wojewódzkiego nie da się odzyskać gruntów od PKP. Jeśli chcemy pomóc, to musimy wystosować apel do zarządu wojewódzkiego. Możemy też podjąć próbę wycofania się z tego przedsięwzięcia, ale nie uważam tego za zasadne - mówił Stefan Firszt.
      Do dyskusji włączył się też obecny na sesji Rady Powiatu i zainteresowany omawianym tematem burmistrz Żnina Leszek Jakubowski. - Co głowa to pomysł. Musimy się spotkać, wójt Gąsawy, starosta i ja i zdecydować, czy kolejkę utrzymać, czy oddać. Mam nadzieję, że uda się utrzymać, tylko jak to zrobić? - zastanawiał się burmistrz.
      - Nie chcę wziąć na siebie jednorazowo odpowiedzialności. Musimy się zdecydować, czy utrzymujemy kolejkę z pełną świadomością, że musimy dopłacać. Tam, gdzie nie trzeba było dzielić nieruchomości, wszystko jest gotowe do przejęcia. Zostało to zrobione siłami urzędników starostwa. Ostatnim elementem, który przeszkadza, jest PKP, które nie dopilnowało tego, żeby sprawa się zakończyła. Coś tam jest nie tak, celowo jest to przeciągane. Złożyliśmy sprzeciw od nakazu spłaty i 2 stycznia odbędzie się rozprawa w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy - mówił starosta żniński Zbigniew Jaszczuk.
      KONFLIKT STAROSTY I PREZESA
      Starosta odniósł się następnie do pomysłów uzdrowienia sytuacji w ŻKP zaproponowanych przez prezesa Różańskiego. - Nie jestem za tworzeniem bazy noclegowej. Były pomysły o bazie w Jadownikach. Nie jest to najlepszy pomysł. Obniżki biletów to też nie jest najlepszy pomysł. Są miejsca, gdzie za 15 minut zwiedzania pobiera się kilkanaście złotych. Kolejka będzie jeździła, a samorządy będą dokładać do śmieci ludzi z Gdańska. Widzę po pana stronie zbędne wydatki. Niepotrzebne jest protokołowanie zebrań udziałowców przez notariusza. Są to zbędne wydatki - podkreślił starosta podając kwoty na ponad 2 tys. zł za każdy protokół sporządzany w obecności notariusza. Dwa protokoły sporządzone przez bydgoskiego notariusza kosztowały łącznie 4.661 zł. Dodał jednocześnie, że jeden z protokołów został sfałszowany, bo zostało z niego skreślone słowo z treści uchwały. - Proszę zwrócić uwagę na proponowane uchwały - doradzał Zbigniew Jaszczuk.
      - Obecności notariusza zażyczył sobie jeden z udziałowców i nie mogłem odmówić - odpowiedział prezes Różański, który w trakcie napiętej dyskusji poinformował, że starosta grozi mu sądem i nazywa cwaniakiem.
      - Widzę konflikt między starostą i prezesem. Nic z tego nie rozumiem panie starosto, bo jest pan za, a nawet przeciw - podsumowała tę część dyskusji radna Grażyna Janicka. - Kto inny tak jest i z innej ekipy - odpowiedział starosta, który już po sesji poinformował nas, iż pod groźbą skierowania sprawy do prokuratury zmiany w protokole zostały naniesione.
      RATOWAĆ OBIEKT HISTORII
      - Możemy nie pomóc tej kolejce. I ona może paść. Jeżeli tak się stanie, jak z wieloma obiektami historycznymi, kulturowymi i tradycyjnymi, to ten powiat zginie. Należy pomóc wszystkim podmiotom, które tworzą historię Pałuk i Wielkopolski - apelował radny Adam Nowak.
      W tym momencie burmistrz Żnina zwrócił się z prośbą do prezesa Różańskiego, aby w najbliższym czasie przedstawił kwotę, która jest potrzebna dla ratowania kolejki: - Chcielibyśmy wiedzieć, ile będzie trzeba.
      Na zakończenie słowa otuchy pod adresem prezesa skierowała przewodnicząca Rady Powiatu Józefa Błajet, która podsumowując dyskusję stwierdziła: - Nie będziemy się zastanawiać nad faktem, czy ta kolej ma funkcjonować, bo to jest pytanie retoryczne. Chodzi o to, żeby nie wegetowała. Z pustego i Salomon nie naleje, a ilość turystów odwiedzających Pałuki była w tym roku mniejsza. Wydatki na wypoczynek nie są pierwszymi w budżecie rodzin. Życzę realizacji tego, co pan zakłada. Oby pan zrobił wszystko, co możliwe.

Bartosz Woźniak
Pałuki nr 1090 (1/2012)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości