Świetny, sobotni dzień przy śluzie noteckiej w Łabiszynie spędziło kilkudziesięciu młodszych i starszych miłośników wędkowania. Miejscowe koło wędkarskie i Stowarzyszenie Złota Orfa wiedzą, jak uszczęśliwić dzieci.
Co takiego trzeba zrobić, by pierwsze po Dniu Dziecka, sobotnie przedpołudnie i wczesne popołudnie było atrakcyjne dla najmłodszych? Otóż trzeba zorganizować zawody wędkarskie im dedykowane. Dzieci potrzebują wyzwań, chcą się sprawdzać i uczyć nowych rzeczy. Także wędkowania.
Na wszystkich młodych wędkarzy w wieku do 14 lat czekały nagrody. Tak uczestnicy wędkowania, jak i ich opiekunowie mogli też posmakować smacznych, świeżutkich drożdżówek, czy już po zawodach - kiełbasy pieczonej nad ogniskiem. Były też inne niespodzianki. I o to wszystko zadbały Koło PZW nr 104 w Łabiszynie i Stowarzyszenie Złota Orfa. Zdołali pozyskać środki z budżetu gminy, do tego otrzymali wsparcie od sponsorów. Dzięki temu zakupione zostały atrakcyjne nagrody dla dzieci, smaczne drożdżówki i kiełbaski do usmażenia na ognisku.
Uczestnicy wędkarskiego pikniku w Łabiszynie fot. Karol Gapiński
Pogoda sprzyjała wędkowaniu, brań może nie było aż tak wiele, jak chcieliby zawodnicy, a do rywalizacji stanęło ich osiemnastu. Nie licząc rzecz jasna najmłodszych, którzy na brzegu wyławiali plastikowymi wędkami gumowe rybki z baseniku na czas.
Wśród tych nieco starszych wędkarzy najlepszy okazał się Jakub Kusch, który wyłowił ryby o łącznej masie 0,985 g. Druga była Natalia Kolińska, trzeci - Alan Kokoszka, czwarta - Michalina Polak, a piąta Pola Kaczmarek. Dyplomy i nagrody otrzymali wszyscy uczestnicy zawodów. Później było wspomniane ognisko, a zaraz po nim finałowa niespodzianka, o którą zadbali dwojący się i trojący podczas organizacji imprezy Marek Brzykcy i Sławomir Seifert, czyli prezesi odpowiednio: łabiszyńskiego koła PZW i Stowarzyszenia Złota Orfa. Tą niespodzianką był stateczek o wdzięcznej nazwie Kałabuch. Co ona oznacza? Otóż jest to regionalna nazwa larwy chruścików, czyli wodnych owadów, które po przepoczwarzeniu się z owej kałabuchy, latają nad wodą niczym motyle. Kałabuch w czterech kursach zabrał dzieci na krótki rejs do pobliskiego Pturka, prawie do miejsca, w którym Noteć wypływa z Jeziora Wolickiego. Wrażeń było co niemiara.
Dla najmłodszych dzieci organizatorzy przygotowali mini zawody w wyławianiu gumowych rybek z baseniku fot. Karol Gapiński
Karol Gapiński