Reklama

Największą bolączką dziki i sarny

Jabłówko
     Największą bolączką dziki i sarny
     Dwie kandydatki ubiegały się o stanowisko sołtysa w Jabłówku. Sześcioma głosami mieszkańcy zadecydowali, że sołtysem Jabłówka ma pozostać Gizela Świtalska.

Gizela Świtalska wraz z Radą Sołecką, w której będą pracować: Anna Przybylak, Zbigniew Piątek i Elżbieta Mika    
    fot. Magdalena Kruszka - „Od szesnastu do osiemnastu saren pasie się codziennie na moim polu. Tak nie może być” - skarżyła się jedna z mieszkanek Jabłówka
     fot. Magdalena Kruszka

     W zebraniu wzięło udział 38 osób na 156 uprawnionych do głosowania. Kontrkandydatką Gizeli Świtalskiej była Mirosława Jankowska. Zwyciężczyni zdobyła 21 głosów, Mirosława Jankowska dostała 15 głosów, a dwa z oddanych głosów były nieważne.
     W Radzie Sołeckiej w tej kadencji zasiądą: Zbigniew Piątek, Anna Przybylak i Elżbieta Mika. Do Rady nie dostała się Anna Patyk.
     Zebranie sołeckie było okazją do omówienia kłopotów mieszkańców. Po raz kolejny wspomniana została sprawa konieczności usuwania z dróg obornika spadającego z przyczep w czasie wywożenia go na pola. Jeden z rolników żalił się, że z tego powodu ktoś wezwał nawet do niego policję.
     - Prawda jest brutalna, państwo rozrzucacie, państwo sprzątacie - mówił burmistrz Jacek Idzi Kaczmarek. - Wkraczają tu mieszkańcy z dużych miast i oni nie rozumieją specyfiki waszego funkcjonowania. Nie będzie tolerancji, na drogach powiatowych i wojewódzkich będą prowadzone działania policji.
     Innym problemem zgłaszanym przez mieszkańców Jabłówka było nieporozumienie z Kołem Łowieckim Głuszec. Jeden z mieszkańców, któremu dziki zniszczyły pole, skarżył się, że do porozumienia z Kołem Łowieckim doszło, kwota odszkodowania została uzgodniona, ale wypłaty tej kwoty się nie doczekał. - W decyzji odmownej napisali, że nie zrekultywowałem pola, a to jest nieprawda. Nie wiem nawet, kto i kiedy był to sprawdzić, czy ja zrekultywowałem, czy nie. Chyba nikogo nie było - mówił rolnik.
     Inna mieszkanka dodawała, że często widzi, jak na jej polach regularni pasie się kilkanaście saren.
     - Pole jest całe zryte, zniszczone, podgryzione. Tam pasie się od 16 do 18 saren. A my nie będziemy paść zwierząt na własnym polu. Koło miało odstrzelić zwierzęta, ale nic nie zrobili - mówiła jedna z mieszkanek Jabłówka.
     Burmistrz Łabiszyna Jacek Idzi Kaczmarek przyznał, że z tym Kołem Łowieckim jest największy problem. Zaproponował, żeby korzystać z możliwości poproszenia Urzędu o mediację. Wówczas do rozmów z przedstawicielami koła zostaje oddelegowany pracownik Urzędu, który pomaga rolnikowi doprowadzić do porozumienia (rozmowy z udziałem mediatora miały już miejsce w Załachowie).

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1000 (15/2011)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości