Janowiec
Nasyp przed posesjami
W niedzielny ranek mieszkańców ulicy Śniadeckich w Janowcu obudziło usypywanie poboczy z piasku. Trochę później, zanim wyjechali do kościoła, musieli ten piasek odgarnąć ze swoich podjazdów. - Ze zdumieniem przecieraliśmy oczy, patrząc na to, co się tu działo - mówią mieszkańcy.
Adam Lubawy w niedzielę rano złapał za łopatę, by odkopać wyjście od furtki na jezdnię. Zasypane było ono nie śniegiem, a piachem. Przed kilkoma dniami otwarty został most na Wełnie w Janowcu. Odbiór techniczny i mostu, i leżącej w jednym ciągu z mostem drogi powiatowej, ma się odbyć w czwartek. Trwają jeszcze prace na chodnikach, regulowane były studzienki, więc tu i tam stoją wciąż przy nich pachołki.
WYSOKA NAWIERZCHNIA BEZ DESZCZÓWKI
Niepokój mieszkańców ulicy Śniadeckich, patrząc od centrum miasta w kierunku Damasławka, a dokładniej od skrzyżowania z ulicą Janickiego - wzbudziło podwyższenie nawierzchni drogi. Wskazują na wyjazdy z posesji. Muszą, jak mówią, wdrapywać się na jezdnię i uważać, by nie zahaczyć zderzakiem czy zawieszeniem.
Mieszkańcy boją się, że przy braku kanalizacji deszczowej, woda z jezdni spływać będzie na podwórka. A są one położone nawet półtora metra poniżej poziomu jezdni. Nie mogą pojąć, dlaczego miasto, budując ulice, montuje kanalizacje deszczowe, a w tym przypadku, przy dużej inwestycji powiatu, deszczówki nie zbudowano. Mieszkańcy pokazują, że za drogą, po drugiej stronie, są klatki ściekowe do wody, ale z ich strony, gdzie jest skarpa, woda spływa na posesje.
Wciąż trudno wyjechać z prywatnych posesji. Dwie warstwy asfaltu znacznie podwyższyły poziom drogi. - Monitowałem u pracowników, w urzędzie w Janowcu i otrzymałem odpowiedź, że będzie krawężnik, który ograniczy spady wody z drogi na nasze posesje. Taką informację przekazywałem też sąsiadom, a dziś rano słyszę, że żaden z nich już w to nie wierzy - mówi zdenerwowany mieszkaniec.
NIEDZIELNY RANEK
Właśnie w niedzielny ranek wielu mieszkańców tej części ulicy, zanim wyjechało do kościoła, musiało najpierw odgarnąć piach, który w nocy z soboty na niedzielę i tego dnia rano został złożony przed ich posesjami. Po obu stronach z piasku usypano równe - kilkunastocentymetrowe - pobocza. Dlaczego w niedzielę? Czas goni i zbliża się oficjalny termin oddania drogi do użytku. Wykonawca ma czas do 30 listopada, czyli do najbliższego wtorku.
Mieszkańcy stali i rozmawiali, a za przejeżdżającymi samochodami unosił się piach. Właściciele posesji tłumaczą, że nie robiliby hałasu, gdyby zamiast piasku usypano ziemię. Zawsze dbali o pobocza, grabili je i obsiewali, a teraz zostały one zasypane piaskiem. - Nasze posesje, tu w ciągu, są dużo niżej niż droga. Przecież latem, za samochodami, ten piasek zrobi nam pustynię, będzie się kurzyć, piach będzie na parapetach i w mieszkaniach, a z tej skarpy z deszczem spłynie na nasze posesje - mówią mieszkańcy. - Doprowadziliśmy ten pas do pewnej kultury, zasialiśmy trawę, nawet podlewaliśmy jak było sucho, strzygliśmy, grabiliśmy liście. Chcieliśmy, żeby było ładnie, bo to wizytówka naszych posesji przecież, a teraz proszę - pas piachu. Co na tym wyrośnie? Pytam, kto zezwolił na takie niszczenie trawników, przysypując je warstwą piachu.
Właściciele posesji mówią, że mimo bałaganu i prac drogowych dbali o chodniki i zieleń przy nich. Teraz pas zieleni jest zasypany piachem i nic tu nie urośnie. - Obiecywano nam krawężnik, żeby woda nie lała się nam na ogrody i pod fundamenty domów i zamiast kopać pod ułożenie krawężników, nawieźli warstwę piachu. A teraz to ubijają i rozgarniają po to, żeby jutro odwalać i kopać fundament pod krawężnik? - pyta właścicielka posesji. - Wyraźnie mi powiedziano, że wykonawca nie ma dostępu do ziemi i dlatego zamiast niej jest piach - mówi jeden z mieszkańców.
Wzdłuż tej samej drogi, we Włoszanowie, pas piachu zalega przy rowach. W czasie deszczu piasek może spłynąć do rowów, a następnie trzeba będzie je czyścić.
TERAZ WALEC
W poniedziałek Teodor Mikicki, kierownik budowy, wyznaczony przez wykonawcę inwestycji - Pol-Dróg Nakło, poinformował, że piach jest zagęszczany wałem i na razie zostanie gdzie jest. - Jeśli będzie życzenie po odbiorze, by zagęścić to ziemią, to będzie to nią zasypane, póki co pracuje tu walec - powiedział kierownik budowy.
KRAWĘŻNIK W PLANACH
Jacek Mazany z Zarządu Dróg Powiatowych w Żninie zapewnił, że odbiór drogi zaplanowano na czwartek i do tego czasu droga jest placem budowy i pracuje na niej wykonawca. Prowadzone są roboty wykończeniowe. Zbędne są więc emocje mieszkańców. - Przewidujemy tam jeszcze dodatkowe prace, jak korygowanie układów wjazdowych, krawężnik, chcemy ludziom wyjść naprzeciw - zapewnia Jacek Mazany
Burmistrz Maciej Sobczak mówi, że choć nie jest to inwestycja prowadzona przez gminę, to z uwagi na liczne skargi mieszkańców w czasie przebudowy drogi, będzie pukał, gdzie trzeba, aby inwestycja została dobrze zrobiona. Przyznaje, że nie zna projektu, ale nie podoba mu się wysypanie piasku przy drodze. - Nie może być tak, żeby woda leciała ludziom na posesje. Wjazdy też muszą być dogodne.
Musi być to wykonane dobrze, a to co jest, mi się też nie podoba - mówi Maciej Sobczak. Burmistrz, jak i mieszkańcy ulicy Śniadeckich, uważa, że część piasku w czasie deszczu spłynie z poboczy na posesje, a część do kanalizacji deszczowej i trzeba będzie ją czyścić. Burmistrz zapewnił, że urząd będzie pilnował i monitował, aby Zarząd Dróg Powiatowych zrobił inwestycję porządnie.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 979 (46/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze