Noc z wtorku na środę (1/2 sierpnia) okazała się tragiczna w skutkach dla wielu mieszkańców naszego powiatu. Nawałnica połączona z gwałtownymi burzami najwięcej szkód wyrządziła w gminie Żnin, zwłaszcza zaś w stolicy Pałuk. Najbardziej ucierpiał cmentarz parafii św. Floriana, ale także pawilony PTTK, park miejski, sprzęt przy stanicy WOPR i prywatne posesje. Burmistrz Żnina, mając na uwadze bezpieczeństwo mieszkańców i turystów, zarządził zamknięcie wszystkich parków w mieście. Z kolei nad Pałacem Lubostroń przeszła trąba powietrzna, która zniszczyła część drzewostanu w parku, a dwa drzewa zwaliły się na budynek biurowy i starą wozownię służącą teraz za magazyn. Nawałnica nie oszczędziła też cmentarza w Łabiszynie.
Michał Lorentowicz 25 lat temu na swojej posesji przy ul. Sosnowej w Żninie osobiście zasadził świerk. Wczoraj w nocy nawałnica wyrwała to drzewo z korzeniami i przewróciła na podwórko posesji. Na szczęście dla mieszkańców, świerk nie runął na dom. fot. Karol Gapiński
Efekt burzy na cmentarzu w Łabiszynie fot. Magdalena Kruszka
Nad Pałacem Lubostroń przeszła trąba powietrzna, która wyrywała drzewa z korzeniami, wskutek czego zniszczeniu uległy dwa budynki fot. Magdalena Kruszka
Rozbiórka więźby dachowej stodoły w Rydlewie fot. Karol Gapiński
W Murczynie nawałnica uszkodziła budynki gospodarcze fot. Marian Kawka GMINA BARCIN
Nocne nawałnice nie spowodowały poważniejszych strat w gminie Barcin. Strażacy wyjeżdżali do powalonych drzew i połamanych konarów. Zastępca burmistrza Lidia Kowal zaznacza jednak, że nie dotarły do niej sygnały o większych szkodach, których miałaby narobić nawałnica. Ani w Barcinie, ani w Piechcinie nie odnotowano groźnych sytuacji związanych z nocną burzą. Jedynie w Barcinie przy Szkole Podstawowej nr 1 konar uszkodził ogrodzenie orlika.
GMINA GĄSAWA
Także gmina Gąsawa została oszczędzona przez żywioł. Wójt Błażej Łabędzki podkreśla, że skończyło się na połamanych i uszkodzonych drzewach. Z poważniejszych skutków nocnej nawałnicy wymienia problemy z energią i wodociągami. Nastąpił brak zasilania na urządzeniach wodociągowych. Drzewa pozrywały też linie energetyczne.
- Pracownicy dzwonili do sołtysów i na razie nie mamy zgłoszenia o poważniejszych zdarzeniach - powiedział wójt Błażej Łabędzki. - Skończyło się na strachu.
GMINA ŁABISZYN
Ubiegłoroczne nawałnice nie oszczędziły gminy Łabiszyn. Także w tym roku jest to obszar, który bardzo ucierpiał po nocnych wichurach, burzach i deszczach. Jeszcze w zeszłym roku poważne straty szacował ośrodek harcerski w Smerzynie. Tym razem odnotowano poważne szkody na terenie zespołu pałacowo-parkowego w Lubostroniu. Uszkodzone zostały pomniki przyrody. Dwa drzewa został wyrwane z korzeniami i zwaliły się na dwa budynki - na budynek, w którym mieszczą się biura i na starą wozownię, służącą teraz za magazyn.
- W nocy stróż do mnie dzwonił i mówił, że przeszła tu trąba powietrzna - mówi dyrektor Pałacu Lubostroń Andrzej Budziak. - Mówił, że słychać było tylko jeden huk, jak gdyby samolot leciał. Niestety akurat trafiło w to piękne miejsce, piękny park, który jest zadbany, wypielęgnowany. Okazuje się, że los potrafi być okrutny dla tego miejsca. Spróbujemy to odrestaurować. Jeszcze nie mamy policzonych tych drzew, które padły w parku.
Część drzew spadła na budynki. Jeden z tych budynków to magazyn i garaż. Tam ucierpiał strop. Trzeba będzie zdjąć pokrycie dachowe, żeby tę nieruchomość odrestaurować. Drugie z drzew zwaliło się na budynek, w którym mieszczą się biura.
- Musiała być to potężna trąba, która z korzeniami wyrywała drzewa pięćdziesięcioletnie i jeszcze starsze - mówi dyrektor i wstępnie szacuje, że straty są duże, choć o konkretnych kwotach nie można mówić. Na miejscu wczoraj od rana pracowali konserwatorzy zabytków Tamara Zajączkowska i Aleksandra Olszewska-Piech wraz z Maciejem Andrysiewiczem, specjalistą do spraw ochrony zabytków w Urzędzie Miejskim w Łabiszynie i ogrodnikiem Pawłem Szymańskim. Sporządzali oni raport, notowali, jakie są straty w drzewostanie.
Maciej Andrysiewicz poinformował, że ucierpiały 4 pomniki przyrody - trzy lipy i jeden klon. - Po rozmowie z panem Pawłem Szymańskim, ogrodnikiem tego parku, doszliśmy do wniosku, że prawdopodobnie nie trzeba ich będzie całkowicie usuwać, tylko trzeba będzie doprowadzić je do stanu, który nie będzie zagrażał bezpieczeństwu - mówił Maciej Andrysiewicz. - Wykonana zostanie korekta korony. Nadal będzie to pomnik, tylko nieco okrojony. Najbardziej ucierpiała lipa drobnolistna. Ona kilka lat temu miała założoną opaskę w górnej części korony, która miała tę koronę scalić. Niestety drzewo zostało zniszczone. Korona pękła. Stało się to dlatego, że wichura zakręciła i te drzewa są po prostu skręcone. To nie było jedno uderzenie, tylko wir.
Bilans strat w parku wyniósł 8% zniszczeń drzewostanu.Oprócz pomników przyrody część drzew uległa bądź całkowitemu zniszczeniu, bądź zostanie przeznaczona do zachowania po redukcji korony w okrojonym wyglądzie. W sumie ucierpiały 84 drzewa.
- Oprócz tego są też ubytki architektoniczne - zaznacza Tamara Zajączkowska. - Budynek wozowni i dawnej stajni częściowo zacieka. Jest pęknięcie przy dachu i zniszczone są rynny. W budynku administracyjno-biurowym także są uszkodzone rynny, a także częściowo dach.
Jedno z drzew poczyniło szkody także na cmentarzu przy kościele św. Mikołaja w Łabiszynie. Już zeszłoroczne nawałnice powaliły tam kilka drzew, niszcząc nagrobki i sklep. Wówczas strażacy usunęli z terenu cmentarza 15 drzew. Mimo to nocna wichura powaliła kolejne drzewo i zniszczyła następne nagrobki. Osoby obecne w środę przed południem na cmentarzu nie kryły oburzenia, że w ciągu kilku godzin nie pojawił się nikt, aby uporządkować ten teren.
Mł. kpt. Mirosław Wrzesiński, rzecznik prasowy Państwowej Straży Pożarnej w Żninie poinformował, że feralnej nocy do straży wpłynęło 100 zgłoszeń. W większości dotyczyły one powalonych drzew i połamanych konarów. Pozrywane zostały linie energetyczne i telefoniczne. Najbardziej jednak ucierpiał Żnin, gdyż tam zniszczeniu uległy cztery budynki mieszkalne. Wczoraj około południa strażacy nadal prowadzili działania w terenie.
GMINA JANOWIEC
Halina Jaszczuk z janowieckiego ratusza przekazała, że burza i towarzyszący jej silny wiatr nie spowodowały większych strat na terenie gminy. - Według naszej wiedzy na chwilę obecną skończyło się na połamanych konarach drzew, głównie przy drogach powiatowych, co już zgłosiliśmy, chyba największy problem był na drodze w kierunku Miniszewa. Spadły też odłamane konary na placu zabaw w parku i na przystanku PKS, ale nie wyrządziły one żadnych szkód - powiedziała Halina Jaszczuk. Zapewniła też, że nie ma żadnych zgłoszeń, co do uszkodzeń budynków.
GMINA KCYNIA
Burmistrz Marek Szaruga zapewnił, że wbrew obawom po zapowiedziach meteorologicznych, nocna burza w gminie Kcynia była łagodna. - Bałem się o naszą północną część: Laskownicę, Smogulecką Wieś, Mieczkowo, Chwaliszewo, bo tamtą częścią szło, ale nie miałem żadnego sygnału, więc na szczęście przeszło to u nas łagodnie - poinformował Marek Szaruga.
GMINA ROGOWO
Jan Juszczak, inspektor Urzędu Gminy w Rogowie poinformował, że w środowy ranek o zniszczeniach budynków na skutek przejścia burzy z silnym wiatrem informacji żadnych nie mają. Natomiast doszło do uszkodzenia linii energetycznych, telekomunikacyjnych, połamane są konary i poprzewracane drzewa. - W pasie przy jeziorze w Rogowie od ulicy Kościelnej w kierunku oczyszczalni zerwana jest linia energetyczna. Przy oczyszczalni złamany, przewrócony jest słup telefoniczny. Połamane są kanary przy drogach gminnych, m.in w Niedźwiadach, przy drodze powiatowej w Izdebnie, w Rogowie na ulicy Gnieźnieńskiej i przy Urzędzie. Co do uszkodzeń budynków, nie mamy zgłoszeń - przekazał Jan Juszczak.
GMINA SZUBIN
Na terenie gminy Szubin skutki wtorkowo-środowej nawałnicy nie były aż tak dotkliwe, jak w Żninie. Do Gminnego Zarządzania Kryzysowego dotarło jedno zgłoszenie dotyczące złamanego drzewa tarasującego drogę. Strażacy w związku z burzą podjęli w sumie dziewięć interwencji. Wszystkie dotyczyły tzw. wiatrołomów. Wyjeżdżali n.in. do Szubina, Szaradowa, Turu, Samoklęsk, Pińska, Zazdrości i Kornelina.
GMINA ŻNIN
- Jedyne, co teraz sobie przypominam, co można by z tym porównać, to nawałnica pewnego dnia w 1962 r. Na Dużym Jeziorze wtedy utopił się człowiek. Ale żeby wiało tak, jak ostatniej nocy, to chyba nawet wtedy tak nie było - mówił nam wczoraj rano nad Jeziorem Czaple Zygmunt Nyka, nestor żnińskich ratowników wodnych.
To właśnie infrastruktura i przyroda nad Jeziorem Małym Żnińskim ucierpiała w nocy z wtorku na środę najbardziej. Na szczęście, nie ucierpieli tym razem ludzie - jak przekazał nam wczoraj w południe mł. kpt. Mirosław Wrzesiński, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Żninie.
Elżbieta Horka, kierownik ośrodka wypoczynkowego PTTK nad Jeziorem Czaplem w sezonie turystycznym mieszka na co dzień na terenie ośrodka. Zajmuje pokój w murowanym pawilonie. Za oknem ma widok na jezioro. Po północy z 1 na 2 sierpnia obudził ją, podobnie jak wielu innych mieszkańców ośrodka, w tym turystów zagranicznych, choćby z Niemiec i Włoch, potężny huk. Zerwała się z łóżka, ale nie mogla zapalić światła. W budynku - a wkrótce okazało się, że w całym ośrodku i w ogóle w tej części Żnina - nie było już prądu. Tymczasem w okna zaczęły tłuc ułamane gałęzie drzew. - Miała szczęście, że nie leżała wtedy na łóżku, bo odłamki szyby zaczęły spadać właśnie na poduszkę, na której podczas snu pani kierownik opiera głowę - opowiada Czesław Łukomski, prezes Pałuckiego Oddziału PTTK.
- Od jeziora stanęła ściana wody. Zapanował wielki hałas, przez huk przedzierały się jakieś pojedyncze okrzyki - opowiada Elżbieta Horka. Jeszcze tej samej nocy, mimo ciemności, mieszkańcy ośrodka zaczęli oglądać straty. Konary i korony topoli, a nawet drzewa wyrwane przez nawałnicę z korzeniami, pospadały na dachy kilku domków wypoczynkowych. Oprócz wybitych okien, uszkodzeniom uległy też dachy w murowanych pawilonach. Dopiero po usunięciu ciężkich, bo mokrych stosów gałęzi i liści z dachów poszczególnych obiektów okaże się, jak wielkie są szkody. Usuwanie tych szkód na terenie ośrodka początkowo szło powoli, gdyż potrzebna była pomoc strażaków z wysięgnikiem. Otóż w konarach drzew, które ocalały, zatrzymały się inne, odłamane już gałęzie. Muszą je usunąć wyspecjalizowane służby. Podobnie zresztą rzecz się ma, jeśli chodzi o park nad jeziorem i pozostałe parki w mieście. Dlatego wczoraj przed południem, gdy burmistrz Robert Luchowski dotarł na teren PTTK i rozmawiał z nami, poinformował, że za około godzinę zamknięte zostaną wszystkie parki w mieście.
Bezpieczeństwo mieszkańców rzeczywiście było zagrożone, bo wielu z nich, nie bacząc na wiszące w powietrzu między konarami drzew inne, odłamane gałęzie, przychodziło nad Jezioro Czaple, aby fotografować telefonami obalone z korzeniami, potężne drzewa. Robili zdjęcia i od razu publikowali je na portalach społecznościowych lub wysyłali znajomym i rodzinie w Polsce i zagranicą, aby pokazać, co stało się w Żninie.
Największe sensacje wzbudzały potężne topole, wyrwane przez nawałnicę wraz z korzeniami i obalone przy wejściach do parku nad jeziorem od ul. Licealnej i od ul. Szkolnej. Drzewa te upadając wyrywały wraz z korzeniami całe fragmenty alejek parkowych, wraz z ławeczkami i inną małą architekturą, która była zamontowana obok.
Pracowitą noc mieli WOPR-owcy. Wiatr obalił jeden z trzech masztów flagowych, a dwa pozostałe niebezpiecznie wygiął na placu przed wejściem na główne molo. Na szczęście maszt ten nie uszkodził pomostu. Podobnie dużo szczęścia miał mniejszy pomost, bo obok niego zwaliła się wraz z korzeniem wielka topola. Jednak konar tego drzewa obalił się w kierunku północnym, a nie południowym. Gdyby było odwrotnie, pomost od ul. Licealnej mógłby zostać przełamany.
Już w nocy ratownicy WOPR przenosili z powrotem na plażę kajaki, które wcześniej przefrunęły z wiatrem w okolice amfiteatru i kortów. Zniszczony został dach stateczku Venezia, ale jednostka utrzymała się na kotwicy przy dużym molo. Jej zadaszenie natomiast przeleciało kilkadziesiąt metrów dalej i zatrzymało się na starym pomoście WOPR. Dwa rowery wodne ważące po około 100 kg wiatr uniósł na fali i wypchnął na dolny pomost dużego molo. Jeden z tych rowerów zatrzymał się bokiem na barierce, a drugi obrócił się kadłubem do góry.
Duże szkody nawałnica poczyniła po drugiej stronie ul. Szkolnej, a mianowicie na terenie Rodzinnych Ogródków Działkowych im. XXV-lecia. Dotyczy to pięknie dotychczas utrzymanych żywopłotów na ogrodzeniu kompleksu, a także kilku altan na ogródkach położonych tuż za tym ogrodzeniem. Został zniszczony m.in. nowiutki dach na wybudowanej przed kilkoma tygodniami altance. Nie wszyscy właściciele tych ogródków wczoraj rano dotarli na miejsce i nie wszyscy jeszcze w momencie, gdy tam byliśmy, mieli już wiadomość o tym, iż szkody dotknęły także ich.
Tymczasem informacje napływające z różnych stron podnosiły poziom stresu u tych osób, których bliscy pochowani są na cmentarzu parafialnym przy ul. 700-lecia. Otóż z tych informacji wynikało, że drzewa obaliły się na nagrobki i wiele z nich zostało zniszczonych. Słysząc te wieści niektórzy pędem biegli na cmentarz, by zobaczyć, co z grobami ich bliskich. Inni bali się z kolei wchodzić na teren nekropolii, aby zastany widok jeszcze bardziej nie zabolał.
Na cmentarzu zaś rzeczywiście widok był porażający. Jedno z największych drzew upadając wyrwało część bruku w głównej alejce i kładąc się na linii grobów, wgniotło te pomniki głęboko w ziemię na długości około 30 m, aż prawie do samego ogrodzenia od strony PZMot. W wielu innych miejscach starej części cmentarza też spadły na nagrobki konary i gałęzie drzew. Zniszczenia dotyczą co najmniej kilkudziesięciu nagrobków. Szkody są jeszcze trudne do stwierdzenia, gdyż drzewa i konary zalegają na cmentarzu lub wiszą oparte na innych konarach w taki sposób, że nieumiejętne sprzątanie może spowodować dalsze straty.
Jeszcze na gorąco wczorajszego ranka odwiedzający cmentarz zastanawiali się, czy poszkodowani opiekunowie nagrobków otrzymają odszkodowania. Szukając odpowiedzi na to pytanie próbowaliśmy bezskutecznie skontaktować się z ks. Tadeuszem Nowakiem, proboszczem parafii pw. św. Floriana, do której należy cmentarz. Informacji w tej sprawie udzielił nam za to ks. Zbigniew Przybylski, rzecznik Kurii Gnieźnieńskiej. Nie są one pokrzepiające dla właścicieli nagrobków zniszczonych wskutek żywiołu.
- Wszystkie cmentarze w archidiecezji są ubezpieczone grupowo z jedną firmą. Jednak odszkodowania dotyczą przypadków, gdy komuś zdarzy się nieszczęście na terenie cmentarza, a nie przypadków, gdy wiatr obala drzewa na pomniki. My rozpytywaliśmy się u różnych ubezpieczycieli i te firmy nie chcą na okoliczność takich zdarzeń zawierać umów lub stawiają niekorzystne dla ubezpieczonego warunki. Wszystko ze względu na wysokie ryzyko takich zdarzeń, bo na cmentarzach są często wysokie drzewa. Ich usuwanie jest trudne jeśli chodzi o procedury, gdyż wymaga zgody konserwatora. Dlatego jeśli poszkodowani właściciele grobów w Żninie nie mieli indywidualnie ubezpieczonych tych pomników, to niestety, nie otrzymają odszkodowań - wyjaśnił ks. Zbigniew Przybylski.
Mł. kpt. Mirosław Wrzesiński poinformował, że w około 10 przypadkach (zgłoszonych wczoraj do południa) strażacy interweniowali w 6 posesjach, gdzie wiatr zerwał dach lub fragmenty dachu na budynkach mieszkalnych. Dotyczyły one przede wszystkim posesji na osiedlu górskim, a konkretnie na ul. Cichej i Skrajnej. Z kolei Michał Lorentowicz z ul. Sosnowej jeszcze przed 700 wzywał nas, abyśmy przyjechali zobaczyć, jak nawałnica na jego posesji wyrwała z korzeniami piękny, 25-letni świerk, który on osobiście zasadził. Na szczęście drzewo nie obaliło się na posesję. Za to gałęzie sosny rosnącej na ulicy uszkodziły bramę. Jeden z sąsiadów Michała Lorentowicza ma uszkodzony dach domu, a na całym osiedlu górskim na wielu posesjach właściciele odnotowali uszkodzenia bram i płotów oraz innych elementów infrastruktury.
Inne zgłoszenia dotyczyły budynków gospodarczych. W Rydlewie, gdzie nawałnica szła dalej i przetoczyła się zaraz po tym, gdy zniszczyła nabrzeże Jeziora Czaple, wiatr obalił fragment stodoły zaadaptowanej na warsztat. Część tego obiektu została zmieciona z powierzchni ziemi. Właściciel mieszka kilkadziesiąt metrów dalej i obserwował przez okno, co się dzieje z jego warsztatem. Mówił nam, że obiekt w jednej chwili po prostu runął, jak domek z kart, a on mógł się tylko temu przyglądać. Prawdopodobnie cała ta nieruchomość, nawet te ściany, które jeszcze stoją, będą rozebrane. Dodajmy, że w Rydlewie szkody odnotowano też na dachach budynków gospodarczych.
Z kolei niemal każde drzewo przy drodze na odcinku z Rydlewa do ul. Szkolnej w Żninie jest albo całe złamane, albo straciło główne gałęzie. Sterty tych gałęzi zalegały na jezdni, utrudniając ruch. O ile jednak droga ze Żnina na Rydlewo i Skarbienice jest rzadko używana, to większe problemy mieli kierowcy na ruchliwej drodze wojewódzkiej między Żninem a Murczynem. Tam ciężarówki jeździły praktycznie jednym pasem, bo na asfalcie zalegały gałęzie. Dopiero dzięki strażakom usuwającym od rana w sile 18 wozów bojowych z 15 jednostek OSP i 4 wozów JRG z Państwowej Straży Pożarnej w Żninie, powoli sytuacja zaczęła się poprawiać. W gminie Żnin działał jeden podnośnik strażacki o wysięgu 25 m, a w gminach Barcin i Łabiszyn wysięgnik 18 m. Te bowiem pojazdy mają do dyspozycji strażacy w naszym powiecie.
Niemałe szkody dotknęły otoczenie kościoła św. Floriana, ale nie były one tak wielkie, jak mogło się wydawać przechodniom wczoraj rano, gdy nie mogli przedrzeć się chodnikiem ul. 700-lecia, bo na całą jego szerokość sięgały gałęzie z wielkiego, odłamanego konaru, który spadł na Pomnik Polskiego Państwa Podziemnego. Postument ten cudem ocalał.
Burmistrza Żnina Roberta Luchowskiego spotkaliśmy podczas oceniania szkód na terenie ośrodka PTTK. Włodarz zapowiedział, że parki miejskie zostaną zamknięte i zaapelował do poszkodowanych o wstępne choćby oszacowanie strat. Gmina ma udzielić im pomocy.
Paweł Sikora, kierownik wydziału rozwoju, turystyki i promocji gminy w Urzędzie Miejskim poinformował, że 2 sierpnia od 1500 rusza do działania czteroosobowa komisja powołana zarządzeniem burmistrza, która zajmie się sporządzeniem listy strat. W skład komisji wszedł burmistrz oraz Maria Bursztyńska, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. To ta instytucja bowiem może udzielać jednorazowej pomocy. Oprócz nich w komisji są jeszcze Stanisław Szelągiewicz z Gminnego Centrum Zarządzania Kryzysowego i Dawid Kuźniak z wydziału infrastruktury gminy.
Najpóźniej do końca tygodnia powinna być gotowa lista szkód, która zostanie skierowana do wojewody kujawsko-pomorskiego z wnioskiem o wsparcie w odszkodowaniach. W pierwszej kolejności na liście mają się znaleźć poszkodowani, jeśli chodzi o dachy nad głowami.
Więcej zdjęć w naszej galerii, a film w zakładce Filmy.
(kg, mk, rk, sw)
Pałuki nr 1329 (31/2017)
fot. Karol Gapiński fot. Karol Gapiński fot. Karol Gapiński
fot. Karol Gapiński fot. Karol Gapiński fot. Karol Gapiński
fot. Karol Gapiński fot. Karol Gapiński fot. Magdalena Kruszka
Inne teksty na ten temat:
Pałac otwarty, park zamknięty
Ubezpieczyć można nagrobek, nie cmentarz
Po nawałnicy 300 drzew do usunięcia
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze