Reklama

"Neurolog rozłożyłby przychodnię"

Łabiszynianie chcą specjalistów w przychodni
      "Neurolog rozłożyłby przychodnię"
      Pomimo że przychodnia w Łabiszynie posiada gabinet okulistyczny, usług okulistycznych nie świadczy. W łabiszyńskim Samodzielnym Publicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej brakuje też kilku innych lekarzy specjalistów. Pacjenci w celu skorzystania z usług okulisty lub neurologa muszą wybierać ośrodki w ościennych gminach. Część pacjentów przepisuje się nawet do przychodni w Barcinie, bo nie jest zadowolona z całokształtu działalności przychodni.

    Do końca 2003 r. łabiszyńska przychodnia wchodziła w struktury szubińskiego SPZOZ. Od stycznia 2004 r. przychodnia stała się samodzielnym ośrodkiem. Pacjentki, z którymi rozmawialiśmy, twierdzą, że od tego czasu ośrodek zaczął funkcjonować gorzej. Kobiety prosiły, by nie podawać ich nazwisk, ponieważ korzystają z usług przychodni. A jeśli nawet leczą się w ośrodku w Barcinie, to z usług przychodni w Łabiszynie korzystają ich najbliżsi. Są zmartwione brakiem specjalistów w dziedzinie okulistyki i neurologii, którzy przed przekształceniem przychodni przyjmowali. Mają przykre wspomnienia związane z wizytami w przychodni.
   NIE CHCIAŁA ZAPŁACIĆ
   Pierwsza mieszkanka Łabiszyna, z którą rozmawialiśmy, to młoda kobieta. Latem ubiegłego roku zabrała swoją kartotekę z przychodni w Łabiszynie i przeniosła się do ośrodka w Barcinie. - "Tylko ja przepisałam się do przychodni w Barcinie. Mąż i syn należą do przychodni w Łabiszynie. Syna nie przepisywałam, gdyż z lekarza pediatry jestem zadowolona. Postanowiłam przenieść się do Barcina, gdyż jest tam zupełnie inna atmosfera. Gdy powiem, że boli mnie żołądek, to pani doktor od razu kieruje mnie do specjalisty. A tutaj będą tak długo leczyć aż człowiek wyciągnie nogi" - mówi pacjentka. Zdaniem rozmówczyni, w Łabiszynie główny problem stanowi brak okulisty. Dodaje, że przydałby się również specjalista dermatolog, gdyż - w jej opinii - coraz więcej osób zapada w ostatnim czasie na choroby skóry.
    Zimą tego roku doszło jednak do sytuacji, że łabiszynianka musiała skorzystać z miejscowego ośrodka. Miała migrenę. Jak mówi, czuła się tak, jakby miała umrzeć. Mąż widząc co się dzieje postanowił zawieźć ją do przychodni w Łabiszynie.
    - "Do ośrodka pojechaliśmy przed południem. Czekało wówczas około 10 pacjentów. Lekarz w ogóle nie wyszedł z gabinetu. Informacje przekazywał za pośrednictwem pielęgniarki. Dowiedziałam się, że mnie przyjmie dopiero wtedy, gdy skończy przyjmować zarejestrowanych pacjentów. Do tego dowiedzieliśmy się z mężem, że za wizytę będę musiała zapłacić. Ile, to nawet nie wiem, bo mąż zawiózł mnie do Barcina" - opowiada kobieta.
    Podkreśla, że wielu mieszkańców gminy Łabiszyn należy do ośrodka w Barcinie. A zna też takich, którzy noszą się z takim zamiarem. Po części bierze się to z tego, że przyjmuje tam okulistka Iwona Sybilska, która do końca 2003 r. pracowała w łabiszyńskiej przychodni. W ośrodku zdrowia w Łabiszynie okulista nie przyjmuje. Poza ośrodkiem w Barcinie pacjentom pozostają wyjazdy do okulisty do ościennych przychodni: w Żninie, Szubinie i Bydgoszczy.
    Kobieta dziwi się ponadto, dlaczego w gabinecie publicznego ośrodka leczy się prywatnie.
    - "Męża w pracy rozbolał ząb. Objechał wszystkie prywatne gabinety, lecz nikogo nie było. Pojechał więc do ośrodka. Była 1240. Nikt nie czekał. Pani lekarz powiedziała, że jest już po godzinach i mąż będzie musiał za usługę zapłacić. Mąż się zgodził. Ja się jednak dziwię, jak można na sprzęcie ośrodka leczyć prywatnie. To jest paranoja. Nawet dziecka z bólem zęba się nie przyjmie w ośrodku, gdy jest limit osób na dany dzień" - mówi łabiszynianka należąca do ośrodka w Barcinie. Nie ukrywa, że wiele kobiet z Łabiszyna przekonała, by korzystały z usług ginekologa w Barcinie. Podkreśla, że panie są z tego zadowolone.
    TYLKO RECEPTA
    Druga osoba, z którą rozmawialiśmy, to również młoda kobieta. Od niedawna matka. Mówi, że nie jest zadowolona z działalności ośrodka w Łabiszynie. Najbardziej poruszył ją problem, z którym borykała się przed świętami wielkanocnymi. Pod okiem dziecka pojawił się jęczmień. Postanowiła wybrać się do lekarza po receptę. Była raz i drugi, lecz rezygnowała z oczekiwania w kolejce ze względu na sporą liczbę pacjentów. Gdy prosiła ich, by ją przepuścili, gdyż chce tylko wejść po receptę, usłyszała tłumaczenia, że każdemu się spieszy. A jej naprawdę się spieszyło, bo nie chciała za długo zostawiać dziecka, które zostało pod opieką babci. Mogła - rzecz jasna - pójść do ośrodka z dzieckiem i próbować wymusić pierwszeństwo. Tylko po co, gdy nikt nigdy wcześniej jej nie przepuścił widząc, że trzyma na w rękach niemowlę. Nikt nie pomógł też wnieść do ośrodka wózka.
    Ze smutkiem musiała więc powiedzieć pielęgniarce, by skreśliła ją z listy oczekujących. Pielęgniarka namawiała ją jednak, by załatwiła tę sprawę jeszcze przed świętami, bo później może być problem. Gdy wybrała się do lekarza po raz trzeci, nikogo na holu nie było. Przez przypadek usłyszała, że lekarz rozmawia z pacjentem na prywatne tematy. Kobieta słyszała, że dyskutowano o zakupie samochodu. Spieszyło się jej, gdyż dziecko było chore i płakało. Było około 1800, chciała więc jak najszybciej odebrać receptę i iść położyć dziecko spać. Rozmowa w gabinecie przeciągała się. Postanowiła wejść do gabinetu.
    - "Pan doktor mnie wyśmiał i powiedział, że ma wizytę. A ja chciałam tylko, by wystawił receptę i bym sobie poszła. Wiedział, że jestem osobą karmiącą i że mi się spieszy. Ponadto nikogo za mną nie było. Rozmowa o samochodach była widocznie ważniejsza. Rozpłakałam się i poszłam. Nie czekałam na wystawienie recepty. Kupiłam dostępne leki bez recepty" - mówi młoda matka.
   PRYWATNIE NIE
   Trzecia pani, która korzysta z usług łabiszyńskiej przychodni jest starszą kobietą. Marzy jej się, by na miejscu był ortopeda, ponieważ ma problemy z chodzeniem po złamaniu nogi. Twierdzi, że lekarz ze Żnina źle założył jej gips, przez co noga spuchła. Najbliżej do lekarza o tej specjalizacji jest do Żnina, Szubina i Barcina. Nie może się nigdzie udać, bo ma problemy z dojściem do ośrodka w Łabiszynie. A na dworzec PKS jest znacznie dalej. Brak ortopedy to nie jedyny problem dla starszej pani.
    - "Okulistę mieliśmy. Zlikwidowali. Neurologa mieliśmy, też zlikwidowali. Żeby zrobić badanie dna oka w Barcinie lub gdzie indziej muszę czekać 2-3 miesiące. Muszę również korzystać z usług neurologa. Owszem jest neurolog, który przyjmuje prywatnie i bierze 50 zł. Mnie na niego nie stać. Muszę zatem próbować dostać się do neurologa w Barcinie lub Szubinie. Raz się zarejestrowałam w Barcinie. Pojechałam. A tu pełno ludzi. Po jakimś czasie zrezygnowałam, bo miałam autobus. Jeśli miałam tam siedzieć cały dzień i czekać, to dziękuję bardzo. Tu w Łabiszynie w ogóle nie ma specjalistów. Za każdym trzeba praktycznie jechać. Dziadostwo się w tym Łabiszynie robi. No ludzie, kto za to odpowiada? I jeszcze jedno. Rehabilitant też ma za dużo skierowań. Żeby się do niego dostać, trzeba czekać dwa miesiące" - żali się pacjentka.
    Starsza kobieta przyznaje, że w ostatnim czasie nie bierze od lekarzy skierowań, bo nie ma zamiaru jechać do Żnina lub Barcina i trafić na przepełnione poczekalnie. A całego dnia w przychodni nie zamierza spędzić. Prywatnie też nie będzie się leczyć, bo jej na to nie stać.
   DYREKTOR WYSŁUCHA KAŻDEGO
   Dyrektor SPZOZ w Łabiszynie Izabela Kubkowska powiedziała nam, że przychodnia posiada dobrze wyposażony gabinet okulistyczny. Problem jednak tkwi - zdaniem pani dyrektor - w tym, że okulistka sama zwolniła się z ośrodka w Łabiszynie, gdy nastąpiło usamodzielnienie.
- "Gdybym wystąpiła o kontrakt na okulistykę, to muszę mieć minimum jedną drugą etatu. Kontaktowałam się z okulistami w Żninie i w Bydgoszczy. Na samodzielny kontrakt nikt nie chciał tu przyjść. Nie mogłam zatrudnić okulisty, który ma pełen etat w innym ośrodku. To jeden problem, którego w ubiegłym roku nie rozwiązałam, licząć, że rozwiążę go w bieżącym roku" - mówi dyrektor.
    Pod koniec zeszłego roku Izabela Kubkowska nawiązała kontakt z firmami farmaceutycznymi licząc, że za ich pośrednictwem pozyskać okulistę. Udało jej się nawiązać kontakt z okulistką, która miała przyjechać do Łabiszyna obejrzeć wyposażenie gabinetu okulistycznego. Okulistka jak dotąd nie pojawiła się. Jak się później okazało, chciała przyjechać tylko dwa razy i przyjąć po pięciu pacjentów. To zdaniem pani dyrektor niepoważne ze strony firmy farmaceutycznej, z którą prowadziła rozmowy.
    - "Na razie będzie tylko akcja okulistyczna. Bardzo trudno jest znaleźć okulistę. Dojazd nikogo nie satysfakcjonuje" - wyjaśnia pani dyrektor.
    Izabela Kubkowska podkreśla ponadto, że nie jest w stanie - ze względu na zbyt duże koszty badań - utrzymać w ośrodku neurologa.
    - "Neurolog, która przyjmuje prywatnie, by się tego nie podjęła, bo ma etat w Bydgoszczy. Sama przyznała, że koszty badań są tak duże, żebyśmy zbankrutowali. Jeszcze w 2004 r. przyjmował neurolog raz w tygodniu. W lipcu powiedział jednak, iż nie będzie przyjmował. W naszej przychodni jest potrzeba przyjęć przez neurologa 2 razy w tygodniu maksymalnie. Zatrudnianie neurologa na pół etatu to za dużo. A zgodnie z wymogami NFZ neurologa musiałabym zatrudnić na pół etatu. Na potrzeby neurologiczne Łabiszyna to za dużo. W ubiegłym roku funkcjonowało to na innych zasadach polegających na współpracy ze szpitalem w Szubinie. Była umowa partnerska, dzięki której szpital ponosił część kosztów za wykonane usługi. Teraz te koszty by mnie zżarły. Gdybym miała neurologa, to za wszystkie badania musiałabym płacić w 100%. A koszty na przykład samych zdjęć rentgenowskich są zbyt duże" - podkreśla pani dyrektor.
    SPZOZ nie ma możliwości zatrudnienia kolejnego rehabilitanta. W ośrodku w każdym miesiącu wykonuje się określony limit zabiegów, którego przekroczyć nie wolno. Limit wynika z umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia. NFZ nie płaci za nadlimity. Pani dyrektor występowała nawet o zwiększenie limitu na rehabilitację, jednak bezskutecznie. Jak mówi, jest zadowolona z limitu, który udało się podpisać. Ilość ta nie zaspakaja jednak potrzeb pacjentów i według pani dyrektor "tego czekania na rehabilitację trochę będzie".
    Izabela Kubkowska wyjaśnia, że w nagłych przypadkach zagrożenia życia każdy człowiek uzyska w przychodni pomoc. W przypadku pacjentów należących do innej przychodni, którzy nie potrzebują nagłej pomocy, a chcą skorzystać z przychodni w Łabiszynie, rozliczanie odbywa się pomiędzy ośrodkami. Poszczególne ZOZ najczęściej jednak się nie rozliczają za swoich pacjentów, więc pani dyrektor nie wyklucza, że nieraz może wyniknąć sytuacja, że w łabiszyńskiej przychodni zażąda się od pacjenta z innego ośrodka zdrowia pieniędzy.
    Zdaniem Izabeli Kubkowskiej, w łabiszyńskiej przychodni nie ma przypadków, by lekarze rzadko i niechętnie kierowali pacjentów do specjalistów. Nie ma pretensji do lekarzy, którzy kierują pacjentów do specjalistów. Dodaje jednak, że jeśli ktoś 50 razy w roku kieruje pacjenta na badania laboratoryjne, to nie jest to normalne.
    Pani dyrektor wyjaśniła ponadto, że w łabiszyńskiej przychodni ortopedy nie było i nie będzie, gdyż żaden gabinet nie jest do tego typu usług dostosowany. Izabela Kubkowska powiedziała nam ponadto, że jest bardzo otwarta na wszelkie uwagi i sugestie pacjentów.
    - "Jeśli jest taki problem jak ten, który pan teraz opisuje, to ja również jestem otwarta na rozmowę z pacjentami i wspólne rozwiązywanie problemów. W czwartki między 13:00 a 14:00 przyjmuję wszelkie uwagi" - mówi pani dyrektor.
   NIE MIAŁA PROPOZYCJI
   Okulistka Iwona Sybilska pracowała w łabiszyńskim ośrodku zdrowia do końca 2003 r. Z pracy odeszła, gdy dowiedziała się, iż dyrekcja nie wystąpiła o kontrakt okulistyczny na 2004 r. Gdy pracowała w Łabiszynie, potrzeby pacjentów były znacznie większe aniżeli przewidywał to kontrakt. - "Po co miałam zostać zwolniona? Dlatego sama odeszłam" - przyznaje okulistka.
Iwona Sybilska prowadzi gabinet okulistyczny w ośrodku w Barcinie. Przyznaje, że nie prowadzi statystyki, ale szacunkowo w ciągu tygodnia przyjmuje od 30 do 40 pacjentów z gminy Łabiszyn.
    - "Teraz część pacjentów jeździ do Żnina, a część do Barcina. U mnie codziennie są pacjenci z Łabiszyna. Smutne jest to, że gabinet okulistyczny w łabiszyńskiej przychodni stoi odłogiem. Niszczeje zarówno gabinet, jak i sprzęt. Nie jest wykorzystywany, a włożono w niego masę pieniędzy" - uważa Iwona Sybilska.
    Lekarz okulista dodała ponadto, że Izabela Kubkowska nigdy nie zwróciła się do niej z propozycją, by prowadziła gabinet w Łabiszynie.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 692 (20/2005)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości