Uczniowie szkoły z Bożejewic podczas zajęć na płycie poślizgowej przy żnińskiej „dwójce”. Od jednego z uczniów usłyszeliśmy: „To nie lodowisko, to plastikowisko”.
fot. Karol Gapiński
Żnin, ratusz, opinia, konserwator zabytków, starosta, lodowisko
Nie będzie zgody starosty na lodowisko
Ślizgawka na płycie poślizgowej przy żnińskiej dwójce już działa. Ratusz walczy jeszcze o pozwolenie na budowę lodowiska na rynku i uzyskał nawet opinię w tej sprawie od konserwatora zabytków. Według starosty żnińskiego, to nic nie zmienia. Pozwolenie na budowę nie zostanie wydane, a zgłoszenie budowlane też zostanie odrzucone.
Ryszard Ulatowski, naczelnik wydziału rozwoju, promocji i spraw społecznych w żnińskim ratuszu przekazał, że 18 listopada ratusz uzyskał pozytywną opinię wojewódzkiego konserwatora zabytków co do możliwości postawienia lodowiska sztucznego na czas zimy na placu Wolności w Żninie. Przypomnijmy, że prace bez pozwolenia budowlanego czy też choćby zgłoszenia prac, które obowiązywałoby dla obiektu tymczasowego, pod koniec października ruszyły. Po kilku dniach przez powiatowego inspektora nadzoru budowlanego jednak zostały wstrzymane. Inspektor zgodnie z procedurą administracyjną rozpoczął postępowanie zmierzające do wydania decyzji o rozbiórce i posprzątaniu tego, co już zostało na zlecenie ratusza zrobione na rynku.
Zbigniew Napierała, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego, powiedział, że nawet jeśli wpłynie do starosty nowy wniosek o pozwolenie, to przepisy prawa, a konkretnie plan zagospodarowania przestrzennego, wykluczają możliwość stworzenia na rynku lodowiska, choćby tylko tymczasowego czy nawet sezonowego.
Właśnie pojęcie obiektu sezonowego chciałby wykorzystać ratusz wnioskując o pozwolenie na lodowisko. Starosta Zbigniew Jaszczuk powiedział, że plan przestrzenny śródmieścia uchwaliła Rada Miejska Żnina, a uchwała była przygotowywana na zlecenie władz gminy. - Wpłynęło we wtorek (rozmowę przeprowadziliśmy 19 listopada - przypis kg) tuż przed zamknięciem starostwa zgłoszenie budowlane dla obiektu tymczasowego, czy jak oni chcą - sezonowego, poniżej 120 dni, ale też zostanie odrzucone. Już pomijam fakt, że to wniosek na kolanie jest napisany, zgłoszenie burmistrza jest błędne i nie podano lokalizacji nawet tego obiektu, że ma on być na rynku. Owszem, plan zagospodarowania śródmieścia zakłada sezonowe ogródki piwne albo kramy podczas imprez okolicznościowych, ale lodowiska w tym planie nie ujęli. Opinia konserwatora zabytków jest tylko opinią i niczego ona w tym przypadku nie zmienia. Ja się dziwię, że burmistrz i urzędnicy ratusza w ogóle jeszcze się w to bawią, skoro już 4 listopada napisaliśmy im, że lodowisko jest sprzeczne z planem zagospodarowania przestrzennego śródmieścia. Zgody na nie nie będzie - powiedział starosta Zbigniew Jaszczuk.
Te słowa starosta wypowiedział w zeszłym tygodniu. 21 listopada Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego wydał nakaz rozbiórki podbudowy pod lodowisko na rynku. Zbigniew Napierała powiedział, że to decyzja bezterminowa, jak każda w tego typu przypadkach. Inwestor, czyli stowarzyszenie Baszta, które we współpracy z Urzędem Miejskim przygotowało całe przedsięwzięcie, może się odwołać od decyzji. Burmistrz Leszek Jakubowski powiedział, że tak też będzie. Odwołanie ma być złożone do Wojewódzkiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego oraz do wojewody kujawsko-pomorskiego.
- Termin na złożenie odwołania to 14 dni od daty wydania decyzji. Wyższa instancja może naszą decyzję uchylić do ponownego rozpatrzenia przez nas lub utrzymać w mocy - wyjaśnia Zbigniew Napierała.
- Kilka dni temu wpłynęło do nas zgłoszenie robót, ale ono też zostanie odrzucone. Przede wszystkim jak można zgłaszać prace budowlane w związku z inwestycją, na którą został wydany nakaz rozbiórki? - dziwi się starosta Zbigniew Jaszczuk.
Tymczasem przy Szkole Podstawowej nr 2 działa już ślizgawka na płycie poślizgowej, postawiona na koszt firmy, w ten sposób promującej swą ofertę. Ślizgawka jednak stawia łyżwom większy opór niż prawdziwa tafla lodowa. Poza tym na powierzchni tej płyty użyta jest oleista substancja, która nie budzi entuzjazmu niektórych miłośników jazdy na łyżwach. Mimo to ślizgawka jest odwiedzana przez mieszkańców. Pomimo starań urzędników ratusza będzie to prawdopodobnie jedyne w tym sezonie w Żninie miejsce, w którym będzie możliwość pojeżdżenia na łyżwach.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1189 (48/2014)
Komentarz
Szopka na pustyni zamiast lodowiska na rynku
Po raz kolejny opadają mi ręce, gdy przyglądam się działaniom urzędników żnińskiego ratusza na czele z panem burmistrzem. To, że nie zrealizują w tym roku remontu na ul. Zielnej, choć mieli to zapisane w budżecie - to jedno. Nie pierwszy raz zadanie wpisane w budżet nie będzie zrealizowane. Oczywiście, tak być nie powinno. Po to się wytycza plany, żeby je realizować. Wpisywanie czegoś w budżet, żeby później tego nie realizować to tylko mamienie mieszkańców złudnymi nadziejami. Urzędnicy powinni się brać za inwestycje drogowe wiosną, a nie rozpisywać przetargi w październiku. Nie byłoby skutków takich, jakie widzimy - czyli braku skutków.
Druga sprawa, która jasno pokazuje brak kompetencji urzędników, to nieszczęsne lodowisko na rynku. Radziłbym władzom Żnina pogodzić się już z faktem, że nie ma pozwolenia na to lodowisko. Burmistrz wcześniej sam przedstawił radnym pod głosowanie projekt uchwały o planie przestrzennym śródmieścia, w którym zamknął sobie drogę do takich akcji, jak sztuczne lodowisko na rynku. Pisanie odwołań, przerzucanie się papierami między urzędami teraz tylko przedłuża niepotrzebnie stan zawieszenia. Piaskownica na rynku straszy już od miesiąca. Śmieją się z tego mieszkańcy i przyjezdni. Co to ma być? - pytają dziennikarza. Zastanawiam się, co im odpowiedzieć. Wreszcie postanowiłem spytać starostę. A gdyby burmistrz Żnina wnioskował o pozwolenie na budowę na rynku szopki bożonarodzeniowej? Jest już piasek, jak na pustyni Bliskiego Wschodu. To dobra sceneria, aby zainscenizować na tej pustyni szopkę taką, jak mogła wyglądać przed ponad dwoma tysiącleciami w Betlejem.
Starosta nie widzi przeciwwskazań dla takiego wniosku. Jeśli do niego wpłynie, to zostanie rozpatrzony z należytą powagą - zapewnia. Choć co do samej decyzji, czy wyda zgodę, czy nie, już się starosta zdeklarować nie chce. Musiałby wiedzieć szczegółowo, jak ta szopka ma wyglądać, i czy mieści się w zapisach planu o zagospodarowaniu przestrzennym starówki.
Mam zatem propozycję dla burmistrza. Niech formalne pozwolenie na szopkę złoży. Przynajmniej będzie w zgodzie z przepisami, a szopka (na razie jeszcze nie bożonarodzeniowa) - tak czy siak już przez te piaskownicę jest.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1189 (48/2014)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze