Mieszkańcy Murczynka i Murczyna protestują przeciwko pomysłowi postawienia elektrowni wiatrowej w bliskiej odległości od zabudowań wsi. Po tych protestach RDOŚ zalecił burmistrzowi, żeby nakazał inwestorowi wykonanie kompleksowego raportu o oddziaływaniach takiej inwestycji na środowisko.
We wschodniej części gminy Żnin, w sołectwach Murczyn, Murczynek, Januszkowo czy Wilczkowo pojawili się w ostatnich miesiącach przedstawiciele kilku firm, którzy odwiedzali mieszkańców proponując wydzierżawienie gruntów pod budowę wiatraków. W ślad za tymi działaniami doszło do złożenia 28 sierpnia przez firmę Mars Energia z Warszawy wniosku do burmistrza Żnina Leszka Jakubowskiego o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla inwestycji, którą ma być elektrownia wiatrowa na działce nr 68 w Murczynku. Dodajmy, że interesy firmy Mars Media w tej sprawie prowadzi Centrum Rozwoju Energetyki, spółka z siedzibą w Toruniu. Jej przedstawicielem jest Jacek Wiliński.
Jacek Wiliński, który reprezentuje interesy firmy Mars Energia, w rozmowie z nami zaprzeczył jednak, że firma ta jest w tej chwili zainteresowana budową kolejnych wiatraków na tym terenie. Nie można tego wykluczyć w przyszłości, jednak - co podkreśla Jacek Wiliński - strategia firmy Media Mars dotyczy inwestowania nie w farmy wiatrowe, a w energię rozproszoną, czyli w pojedyncze elektrownie, umiejscowione w rozproszonych lokalizacjach.
Sławomir Chrośniak z Urzędu Miejskiego komentuje: - To jest wolnomerykanka. W tej chwili przedstawiciele kilku firm, około pięciu, chodzą po Murczynie, Murczynku, Januszkowie, Wilczkowie i próbują namawiać gospodarzy do udostępniania terenu pod elektrownie wiatrowe. Ta wolnoamerykanka jest spowodowana również tym, że obecnie w polskim prawodawstwie nie ma szczegółowej kodyfikacji praw, zasad i możliwości dla lokalizacji inwestycji w postaci turbin wiatrowych.
WYCHODZĄ PISMA
30 sierpnia Urząd Miejski w Żninie przekazał pisma do Powiatowego Inspektoratu Sanitarnego w Żninie, a także do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Bydgoszczy. Ratusz żniński informował te instytucje, że toczy się postępowanie administracyjne w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla budowy elektrowni wiatrowej o mocy do 2 MW, o wysokości całkowitej do 150 m (słynna południowa ściana Zamarłej Turni w Tatrach ma wysokość 140 m) i szerokości łopat do 90 m (szerokość żnińskiego rynku to około 45 metrów) , na terenie działki nr 68 w Murczynku. Urząd Miejski w Żninie informował też instytucje, że dla obszaru, na którym miałby stanąć wiatrak, brak obowiązującego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego i zapytywał obie instytucje o opinię co do potrzeby oceny oddziaływania planowanej inwestycji na środowisko. Działka nr 68 jest polem uprawnym należącym do mieszkańców pobliskiego Murczyna.
Obydwa pisma z 30 sierpnia i trzecie z tego samego dnia, będące zawiadomieniem mieszkańców Murczynka o wszczęciu postępowania administracyjnego w sprawie planowanej budowy wiatraka, noszą ten sam numer, co dziwi Mariana Kawkę, który co prawda nie otrzymał tego zawiadomienia, ale jest liderem grupy przeciwników wiatraka.
KTO JEST STRONĄ W SPRAWIE
Jak wyjaśnił nam Sławomir Chrośniak, inspektor ds. planowania przestrzennego w magistracie, stroną w sprawie są właściciele tych działek, na których planowana inwestycja spowoduje przekroczenie hałasu w porze nocnej powyżej 40 decybeli. Marian Kawka nie został zaliczony do mieszkańców będących stroną w sprawie, gdyż na jego działce hałas nocą nie ma przekraczać 40 decybeli.
Marian Kawka 12 września o 9:00 złożył w sekretariacie burmistrza Żnina pismo, w którym zgłosił swój udział w postępowaniu administracyjnym na prawach strony we wszystkich sprawach dotyczących budowy elektrowni wiatrowych na terenie Murczynka i Murczyna, a konkretnie na działkach pomiędzy obiema wsiami. Wskazywał, że zgłaszając swój udział w postępowaniu działa w oparciu o art. 28 w związku z art. 29 kodeksu postępowania administracyjnego. Mieszkaniec Murczynka napisał, że z posiadanych przez siebie informacji i opracowań naukowych wynika, że wybudowanie elektrowni w miejscu, którego dotyczy wniosek, będzie skutkowało narażeniem jego osoby, tak samo jak innych mieszkańców wsi, na szkodliwe działania infradźwięków. Są to niesłyszalne dla ludzi dźwięki, które w postaci drgań przenikają ściany i przechodzą przez organizmy żywe, w tym ludzi. Tak samo negatywny wpływ ma hałas słyszalny i migotanie światła odbijającego się w łopatach śmigła elektrowni. Dodatkowe niedogodności to możliwe zakłócanie sygnału telewizyjnego i radiowego.
Według przeciwników wiatraków zagrożeni są nie tylko ludzie, ale i przyroda, gdyż przez niebo nad Murczynkiem przebiega szlak dzikich gęsi i żurawi.
Około trzech godzin po złożeniu przez Mariana Kawkę pisma, w Murczynku pojawili się przedstawiciele inwestorów. Namawiali rolników do podpisywania kolejnych umów (choćby przedwstępnych) na dzierżawę terenu pod budowę kolejnych wiatraków.
ŻEBY BYŁO TAK, JAK JEST
Okazuje się, że o działaniach administracyjnych w sprawie elektrowni wiatrowej w Murczynku początkowo nie był poinformowany nawet sołtys tej wsi Mieczysław Sommer. - Rozumiem, że ludzie chcą na tym zarobić, ale po pierwsze - to trzeba dyskutować z mieszkańcami, powiedzieć im, jakie są zagrożenia, a jakie korzyści. Jeśli oczywiście te korzyści są. Ja jestem już z odchodzącego pokolenia. Mam 81 lat, tutaj się urodziłem i tutaj całe życie mieszkam, a od 37 lat jestem sołtysem. Chcę powiedzieć, że jestem z tego pokolenia, co myśli trochę konserwatywnie i chcę, żeby było tak, jak teraz jest, czyli wolałbym, żeby wiatraków tu nie było, zwłaszcza tak blisko domów. Boimy się tego. - powiedział sołtys Murczynka.
Sołtys jako pierwszy podpisał się pod listem protestacyjnym skierowanym do burmistrza Żnina. Łącznie podpisało się pod nim 57 mieszkańców Murczynka i Murczyna. To zdaniem sołtysa dużo. Większość mieszkańców Murczynka, według wiedzy Mieczysława Sommera, jest przeciw. Mieszka tutaj niecałe 100 osób pełnoletnich, uprawnionych do głosowania.
ZA BLISKO RZEKI
W złożonym 13 września proteście mieszkańcy wyrazili dezaprobatę dla faktu, że o planowanej inwestycji nie zostali poinformowani przez żniński urząd jako cała wieś. Zgłosili swój udział w dalszym postępowaniu administracyjnym jako strona we wszystkich sprawach dotyczących instalacji turbin wiatrowych na terenie Murczynka, Murczyna oraz Januszkowa i Wilczkowa. Zdaniem protestujących instalacja wiatraka narusza ich prawo do życia w środowisku niezagrażającym zdrowiu. Powoływali się na postanowienie marszałka województwa Piotra Całbeckiego określające, że w promieniu 5 km od rzeki turbin stawiać nie wolno (punkt, w którym planuje się wiatrak na działce nr 68 jest oddalony od Noteci o 4,6 km.
Zdaniem Mariana Kawki te przepisy powinny iść jeszcze dalej, jak np. w Czechach, gdzie odległość minimalna wiatraka od budynku mieszkalnego to 5 km.
GĘSTA ZABUDOWA
Urzędnicy nie tylko w Żninie, ale w całej Polsce a także inwestorzy podkreślają, że często przeciwnikami wiatraków są osoby, które nie otrzymały propozycji inwestycji na ich terenie i nie mają w ten sposób szansy na dodatkowy dochód z tytułu dzierżawy. Tymczasem protestujący chcą czego innego. Mianowicie pełnej integracji w działaniach. Cały teren Murczyna i Murczynka, a także Januszkowa czy Wilczkowa, to dość gęsta zabudowa, praktycznie wykluczająca możliwość umiejscowienia wiatraków w odległości
1 km od budynków.
Sławomir Chrośniak zaznacza, że liczy się nie tyle odległość, co poziom hałasu nocą. Jeśli turbina wywołuje na obszarze zamieszkanym hałas powyżej 40 decybeli nocą, to jest zbyt blisko. I to, według Sławomira Chrośniaka, jedyny ogranicznik dla takiej inwestycji. Co do odległości od rzek, to opinia marszałka - zdaniem Sławomira Chrośniaka - nie może być traktowana jako podstawa prawna. Jako przykład podał, że decyzje odmawiające na tej podstawie przeprowadzenia inwestycji są zaskarżane, a inwestorzy uzyskują ich uchylenie.
SŁYSZALNE I NIESŁYSZALNE „ZA” I „PRZECIW”
Tymczasem przeciwnicy wiatraków podnoszą, że to nie tylko o słyszalny hałas chodzi, lecz także o wspomniane infradźwięki. Nawet w samolotach piloci i obsługa mają limity przebywania w powietrzu w strefie infradźwięków, zaś mieszkańcy w strefie przy wiatraku będą narażeni na permanentne działanie tych drgań niebezpiecznych dla organów wewnętrznych (szerzej na ten temat Marian Kawka pisał w Pałukach nr 12/2011). Infradźwięki to źródło nieprzyjemnych szumów w uszach. Są badania, że negatywnie na psychikę i na organizm, na jego stan somatyczny, wpływa nawet długotrwały wiatr, bo on też wydaje infradźwięki. Halny w górach powoduje np. zaburzenia w psychice górali, a nawet depresję. A sąsiedztwo z wiatrakiem jest zdaniem przeciwników gorsze, niż halny w górach, bo ten zawsze minie, a wiatraki pracują na stałe.
Przeciwnicy wiatraków mówią, że część samorządowców, którzy nie potrafią pozyskiwać skąd indziej wpływów do budżetów gmin podkreśla dochodowość z podatków od wiatraków, jednak ten argument uważają za przesadzony. Po pierwsze, podatek od gruntu pod budowlą, jaką jest wiatrak, nie przyniesie kroci, bo wiatraki nie zajmują wielkich powierzchni, zaś 2% od wartości początkowej budowli, co stanowić może nawet kilkaset tysięcy złotych dla gminy rocznie, to wpływ, który będzie z biegiem czasu coraz mniejszy: po zmianach formuły spółki, jej nazwy czy po zmianach wśród udziałowców, zawsze na nowo będzie liczona wartość początkowa budowli po amortyzacji. W efekcie po kilku latach wpływ do budżetu gminy będzie już niewielki. Tymczasem wartość nie tylko nieruchomości bezpośrednio sąsiadujących z wiatrakami, ale w ogóle w całej wsi, będzie spadała wskutek ulokowania wiatraka. Według przeciwników będą też trudności z dysponowaniem swoimi działkami. Nawet jeśli właściciel będzie chciał sprzedać swą ziemię, to z większym trudem będzie szukał na nią nabywców. Kto by chciał mieszkać koło wiatraka?
Wprawdzie rolnik wydzierżawiający teren pod wiatrak będzie miał dodatkowy dochód, ale nie oznacza to, że będzie miał w związku z tym same korzyści. Przeciwnicy wiatraków podnoszą argument, że obracające się śmigła powodują opuszczenie okolicy przez ptaki drapieżne, wskutek czego rośnie populacja gryzoni polnych. W efekcie cierpią uprawy rolnika. Zdaniem przeciwników wiatraków, wiele traci też krajobraz i środowisko naturalne. Marian Kawka podkreśla, że te argumenty zgromadził w czasie rozmów z naukowcami z Politechniki we Wrocławiu, Poznaniu i Gdańsku.
Wreszcie ostatni argument: z każdym kolejnym wiatrakiem tracą wszyscy klienci zakładów energetycznych. Jak podkreślają przeciwnicy wiatraków, koszty wytwarzanej w ten sposób energii są wyższe od wszystkich konwencjonalnych, a zakłady energetyczne nie mogą wyłączyć w swej produkcji źródeł ekologicznej energii - jej odbiór jest przymusowy.
PERSPEKTYWY DLA WIATRAKÓW I DLA MURCZYNKA
Zdaniem Sławomira Chrośniaka z kolei - limity CO2 i preferencje dla alternatywnych źródeł energii prawdopodobnie będą powodować dodatkowe korzyści dla zakładów energetycznych. Wiatraki będą promowane jako inwestycje celu publicznego i będzie się to wiązało z dopłatami dla nich. Ponadto inspektor ds. planowania przestrzennego w żnińskim magistracie podkreśla, że obydwie strony: i przeciwnicy, i zwolennicy wiatraków opierają się na różnych opiniach różnych naukowców, więc i jedni, i drudzy potrafią podawać swoje argumenty i zbijać atuty przeciwników. Tymczasem dla inwestycji w Murczynku i dla zainteresowanych mieszkańców powinno się teraz liczyć co innego. Mianowicie to, że wprawdzie sanepid w odpowiedzi na wcześniejsze pismo z Urzędu Miejskiego nie dostrzegł potrzeby opracowania kompleksowego raportu oddziaływań inwestycji na środowisko, jednak Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska twierdzi już, że taki raport jest potrzebny.
Wszystko zatem wskazuje na to, że w najbliższych dniach burmistrz Żnina zaleci inwestorowi wykonanie kompleksowego raportu oddziaływań. Wykonawca tego opracowania będzie musiał wziąć pod uwagę 19 szczegółowych punktów, na które trzeba zwrócić uwagę.
Sławomir Chrośniak przyznał, że sygnały o protestach społecznych i zbieranie podpisów były jednym z argumentów przemawiających za wydaniem przez RDOŚ opinii, że raport jest wskazany. Tworzenie raportu znacznie wydłuży przeprowadzenia inwestycji, nawet jeśli raport ten nie będzie znajdował dla niej przeciwwskazań, bowiem badania tych oddziaływań muszą potrwać. Z raportem będzie się mógł zapoznać każdy mieszkaniec wsi.
PRZEDSTAWICIEL INWESTORA CHCE SIĘ SPOTKAĆ Z MIESZKAŃCAMI
Jednocześnie Sławomir Chrośniak wyjaśnia mieszkańcom Murczynka, dlaczego nie byli o planowanej inwestycji poinformowani gremialnie w formie ogłoszenia. Otóż, gdy poniżej 20 osób we wsi jest stronami w postępowaniu, to obowiązuje przepis o indywidualnym, pisemnym ich zawiadomieniu o takim postępowaniu. Jeśli tych mieszkańców jako stron w postępowaniu jest więcej, to dopiero wtedy informacja trafia za pośrednictwem obwieszczeń na tablicach i w BIP. W Murczynku było mniej niż 20 osób będących formalnie stronami w postępowaniu, stąd pisma indywidualne wyłącznie do nich, a nie ogłoszenie dla całej wsi.
Sławomir Chrośniak zasugerował Jackowi Wilińskiemu możliwość zorganizowania spotkania przedstawicieli inwestora z mieszkańcami, na którym zostałyby przedstawione wszystkie argumenty za i przeciw oraz plany inwestycyjne. Jacek Wiliński w rozmowie z nami przyznał, że takie spotkanie zostanie zorganizowane, prawdopodobnie jeszcze we wrześniu. Zależy to od opinii, czy raport oddziaływań będzie potrzebny oraz od ustaleń organizacyjnych z sołtysem lub sołtysami. Jacek Wiliński bowiem jeszcze nie wie, czy byłoby to tylko jedno spotkanie, czy też kilka w różnych sołectwach we wschodniej części gminy Żnin. To właśnie tam umiejscawiane są w ostatnich latach rozproszone turbiny wiatrowe. Z kolei inni inwestorzy myślą o całych farmach wiatrowych w części zachodniej gminy Żnin. O tym jednak napiszemy innym razem.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1075 (38/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze