Beata Ostrowicka-Różniakowska jest rodowitą żninianką i przez 47 lat swego życia zdążyła się przyzwyczaić do nazwy rynku: plac Wolności. Nie chciałaby zmiany.
fot. Karol Gapiński
Żnin, wniosek, ulica, nazwa, burmistrz
Nie chce Wolności, woli Rynek
Radny Czesław Dalewski złożył do burmistrza wniosek o sprawdzenie, czy jest społeczna akceptacja dla zmiany nazwy placu Wolności na inną. Radny proponuje, żeby ów plac nazywał się po prostu Rynek albo Rynek Basztowy.
Żniński radny Czesław Dalewski od lat zastanawia się nad trafnością i zasadnością nazwy żnińskiego rynku. Od kilkudziesięciu lat dla rynku obowiązuje oficjalna nazwa plac Wolności i pod takim adresem mieszczą się firmy, instytucje oraz mieszkania prywatne w kamienicach. - Jednak w potocznym rozumieniu mieszkańców i w rozmowach między nimi nazwa plac Wolności nie funkcjonuje. Jest to nazwa nadana po wojnie przez władze komunistyczne. Jakkolwiek nie ma jednoznacznie negatywnego oddźwięku, jak choćby nazwy upamiętniające znienawidzonych działaczy i bohaterów komunistycznych, to jednak uważam, że trzeba pomyśleć nad zmianą tej nazwy. Wiem, że będzie się to wiązało z kosztami. Dlatego chciałbym najpierw rozpoznać możliwości i nastroje społeczne w związku z taką ewentualną zmianą - powiedział Czesław Dalewski. Zapytał również, czy gazeta byłaby w stanie przeprowadzić coś na kształt konsultacji społecznych, by zbadać, jakie jest zdanie mieszkańców w tej sprawie.
Radny zdaje sobie sprawę, że zmiana nazwy ulicy wiązałaby się z wydatkami i poświęconym przez mieszkańców rynku czasem, ale nie tylko mieszkańców, gdyż znajdują się tam również firmy i instytucje. Zmiana nazwy ulicy wiąże się z koniecznością wyrobienia nie tylko nowych dokumentów, ale też wzorów papierów firmowych, pieczątek itp.
Prezes Żnińskiego Towarzystwa Kulturalnego Stefan Czarnecki uważa, że propozycja radnego Czesława Dalewskiego jest śmiała i być może będzie trudna do zrealizowania.
- Uważam, że warto zmieniać nazwy ulic i trzeba to robić. Fakt, że wiąże się to z kosztami nie powinien być przesądzającym argumentem, bo są rzeczy, których nie można przeliczać na pieniądze, do nich należy ludzka pamięć i patriotyzm. Nasi rodacy przelewali krew i ginęli także dla nas, więc my teraz nie mamy prawa mówić o kosztach czy problemach związanych ze zmianą nazwy ulicy. Zresztą tych ulic, których nazwy trzeba zmienić, trochę jest jeszcze w Żninie. Gdyby to Rada Miejska i Urząd Miejski realizowały w tempie jedna na rok, to koszty też by się rozłożyły na dłuższy czas. Plac Wolności to nazwa na pozór nierażąca, bo mogłaby np. oznaczać upamiętnienie 11 Listopada, ale tak naprawdę określająca wolność 22 lipca 1944 r., czyli komunistyczną, a to nie była nasza wolność. Nie sądzę, żeby zmiana nazwy placu Wolności na Rynek, czy też na Rynek Basztowy była wystarczająca. Jest zbyt ogólna, o niczym szczególnym nie informuje, ponieważ wchodząc na rynek każdy widzi Basztę. Mogłaby to być nazwa np. plac 750-lecia lub też dla upamiętnienia jakiejś ważnej postaci. Ja w ogóle jestem zdania, że należy upamiętniać postaci z naszej lokalnej przeszłości i jako towarzystwo też mamy swoje plany w tym zakresie. Co do zmiany nazwy placu Wolności to naprawdę śmiała propozycja, ale dobrze, że o tym mówimy, choć przed nami na pewno dużo pracy - zauważył Stefan Czarnecki. Prezes ŻTK dodał, że także przy nazywaniu całkiem nowych ulic trzeba stawiać na upamiętnienie lokalnych autorytetów z przeszłości, a nie nadawać niewiele znaczące, oderwane od tradycji nazwy.
O zdanie w tej sprawie spytaliśmy przechodzącą obok Baszty Beatę Ostrowicką-Różniakowską. - Mieszkam tu od urodzenia, od 47 lat, ale wiem, że plac Wolności to nazwa wprowadzona po wojnie. Przed wojną ulica nosiła nazwę bodajże Rynek. Jestem za tym, by obecnej nazwy nie zmieniać, nie tylko z powodu kosztów. Także z tego powodu, że przez kilkadziesiąt lat przyzwyczailiśmy się do tej nazwy - stwierdziła mieszkanka Żnina.
Na placu Wolności znajduje się Komenda Powiatowa Policji w Żninie. Zapytaliśmy oficera prasowego w komendzie, nadkomisarza Krzysztofa Jaźwińskiego, co dla tej instytucji oznaczałaby zmiana nazwy placu Wolności. - Tak jak dla każdego pod adresem plac Wolności oznaczałaby koszty. Tak samo musielibyśmy wymienić pieczątki, także logo na formularzach dokumentów i na stronach internetowych. Musielibyśmy też powiadomić o zmianie adresu szereg instytucji, z którymi współpracujemy. Tyle mogę powiedzieć jako reprezentant instytucji. Natomiast prywatnie, jako mieszkaniec tego miasta, uważam, że zmiana nazwy placu Wolności nie ma sensu. Mnie nie kojarzy się ona z komunizmem czy PRL-em, choć na pewno kiedyś słowo „wolność” miało inny oddźwięk niż dzisiaj - podzielił uwagami nadkomisarz.
Te same argumenty, czyli wysokie koszty i czas poświęcony na załatwienie formalności, jako argument przeciwko zmianie nazwy placu Wolności podaje Danuta Łochowicz, kierownik żnińskiego biura Cechu Rzemiosł Różnych. Ta instytucja mieści się również przy placu Wolności: - My jesteśmy w sądzie rejestrowym, to też wiąże się z dodatkowymi formalnościami. Mieszkam od urodzenia, czyli od 1947 r. w Żninie i uważam, że nazwa plac Wolności nie jest jakaś szkodliwa i rażąca. Jednak najważniejsze są koszty i czas. Jeśli magistrat poniesie wszystkie koszty i załatwią formalności, to nie widzę problemu, ale w innym przypadku - to po prostu nie jest warte zachodu.
Regionalista Zbigniew Zwierzykowski przypomina, że w czasach zaborów, na przełomie XIX i XX w., plac nazywał się Market, czyli po niemiecku rynek. W dwudziestoleciu międzywojennym też nosił - już oczywiście polską - nazwę Rynek. W czasie okupacji niemieckiej był to Adolf Hitler Platz. - Po II wojnie światowej władze komunistyczne miały tendencję do usuwania oficjalnych nazw placów rynkowych w miastach sprzed wojny, a te najczęściej - tak jak i w Żninie - brzmiały po prostu Rynek. Dla komunistów był to prawdopodobnie przejaw walki klasowej, bo rynek kojarzył się z mieszczaństwem i własnością prywatną, z którą walczyli. Jakkolwiek plac Wolności to nazwa, która brzmi neutralnie, to jest to pozorne, bo tło nadania tej nazwy było całkiem inne - odwrotne. Dlatego ja uważam, że mimo kosztów warto byłoby powrócić do przedwojennej nazwy - powiedział Zbigniew Zwierzykowski, wiceprezes ŻTK.
Czesław Dalewski uważa, że propozycję zmiany nazwy placu Wolności należy rozważyć właśnie teraz i podjąć ewentualną uchwałą o tej zmianie, ponieważ nadchodzi rok jubileuszu miasta. 750-lecie Żnina przypada w 2013 r. Z tej też przyczyny Czesław Dalewski zdecydował się złożyć wniosek w tej sprawie do burmistrza Leszka Jakubowskiego.
- Na pewno nic nie będziemy robili na siłę, wbrew oczekiwaniom społecznym. To jest tak samo, jak np. uszczęśliwianie na siłę mieszkańców ul. Nowotki, którzy sami nie chcą zmiany nazwy w obawie o koszty. Co do rynku, to przeprowadzimy wywiad, aby rozpoznać zdanie opinii publicznej na temat ewentualnej zmiany nazwy - stwierdził włodarz Żnina.
Urząd Miejski nie ma jeszcze wypracowanej metody przeprowadzenia konsultacji społecznych w tej sprawie. Według Ryszarda Ulatowskiego, naczelnika wydziału promocji, rozwoju i spraw społecznych w ratuszu, pierwszą grupą docelową takich konsultacji byliby wszyscy mieszkańcy placu Wolności. Oni ankietę czy też zapytania, jak się zapatrują na sprawę zmiany nazwy, otrzymaliby od Urzędu Miejskiego wszyscy. Pisma rozesłane byłyby pocztą. Drugą grupą byliby wszyscy inni mieszkańcy, ale już nie każdy z osobna. Ci mogliby się wypowiedzieć w tej sprawie w internetowej ankiecie lub w ankiecie w formie tradycyjnej, którą można by otrzymać w ratuszu. Takie ankiety byłyby też dostępne np. w sklepach.
Karol Gapiński
Podyskutuj na ten temat na naszym forum internetowym www.palukitv.pl
Pałuki nr 1086 (49/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze