Reklama

Nie ma jak dojechać

Żnin, niepokój, przewozy pasażerskie, burmistrz, K-PTS
     Nie ma jak dojechać
     Burmistrz Żnina nie wyklucza pomocy firmie K-PTS, która przegrała większość zadań w przetargu na realizowanie dowozów szkolnych i na terenie powiatu żnińskiego ostatnio likwidowała niektóre połączenia liniowe.

     W ostatnich miesiącach Kujawsko-Pomorski Transport Samochodowy Spółka Akcyjna we Włocławku wycofała lub skróciła wiele kursów autobusów obsługiwanych przez żnińską placówkę terenową. Dotyczyło to zwłaszcza kursów weekendowych.
     Znacznie utrudniło to codzienność mieszkańców powiatu żnińskiego, którzy często mają problemy z dotarciem do stolicy powiatu. Doszło do takich sytuacji, że w weekend nie można dostać się do Żnina z Janowca, a np. z Barcina jest to możliwe dopiero po 11:00, kiedy do Żnina dociera jedyny kurs przedpołudniowy. Problemy ci pasażerowie mają również z dojazdem popołudniami i wieczorami, bo tu też ograniczono liczbę i długość niektórych kursów. Zmiany w rozkładzie jazdy następowały w ostatnich miesiącach kilka razy. Ostatnio miały miejsce wraz z rozpoczęciem nowego roku szkolnego.
     W kwietniu informowaliśmy o problemach Mirosława Kozłowskiego z Cerekwicy, przedsiębiorcy w branży przewozów pasażerskich. Realizował on kursy liniowe na trasie Żnin - Gąsawa - Rogowo, ale czynił to niedługo, bo K-PTS wprowadził na tej trasie tańsze bilety niż na porównywalnych, jeśli chodzi o długość trasach, na których jednak nie miał konkurencji. Jednak zwycięstwo z prywatnym przewoźnikiem na tej trasie nie spowodowało, że K-PTS odbił się od dna.
     Jak poinformował na ostatniej sesji Rady Miejskiej Żnina Maciej Grabowski, radny klubu Niezależni, już dwukrotnie zgłaszali się do niego pracownicy żnińskiej placówki K-PTS. Radny postanowił przekazać ich obawy burmistrzowi miasta, którego w ich imieniu poprosił o pomoc dla K-PTS. Radny powiedział, że według jego wiedzy w żnińskiej placówce K-PTS pracuje około 60 ludzi i jest to duży pracodawca, biorąc pod uwagę możliwości na rynku pracy na Pałukach. - Wiele kursów jest nierentownych, tabor, jaki posiadają, jest stary. Trzeba powiedzieć, że bardziej nadawałby się on do przekazania na stan Muzeum Archeologicznego, do pana Zajączkowskiego, niż do przewożenia ludzi. Pracownicy firmy boją się zwolnień i boją się o przyszłość. Ja rozmawiałem z prezesem spółki, jest to sympatyczny, kontaktowy człowiek. Prosiłbym pana burmistrza, aby podjąć z nim rozmowy. Może jest jakaś szansa udzielenia im choćby czasowego umorzenia opłat, które pozwoliłoby firmie wyjść z kryzysu. Zresztą sytuację może też pewnie przedstawić panu burmistrzowi pan Błażej Gaczkowski, kierownik dworca w Żninie - przedstawił Maciej Grabowski.
     Burmistrz Leszek Jakubowski powiedział, że do jego gabinetu trafiają przedstawiciele różnych firm i czasami proszą o pomoc. - Jeśli jest taka potrzeba, a może to pomóc naszym mieszkańcom, którzy są tam zatrudnieni, to ja zawsze staram się pomóc. Można zastosować umorzenie podatków. Tylko, że do mnie nikt się z K-PTS nie zgłaszał i nie składał wniosków. Przyznam, że oni teraz mogą mieć problem, bo przegrali większość tras w przetargu na dowozy dzieci do szkół. A te dowozy to z naszej strony oznacza przecież jakieś 600.000 zł wpływów na konto realizującego usługę i drugie tyle dopłat od marszałka województwa. To duża kwota dla takiej firmy jak K-PTS. Tych pieniędzy teraz nie mają w takiej kwocie, jak kiedyś, bo nie wygrali przetargu. Szczerze mówiąc, to nie wiem, czemu tak się dzieje w tej firmie. Patrzę przecież choćby na to, jak sobie radzi PKS w Bydgoszczy i oni sobie dobrze radzą. Nawet stać ich na to, że wynajmują w Żninie parking dla swoich autobusów i jakoś potrafili dać lepsze ceny na przewozy szkolne, dzięki czemu wygrali. Im się opłaca, a K-PTS nie. To jest dla mnie dziwne - podzielił się Leszek Jakubowski.
     Do dyskusji włączyła się również  Halina Rosiak, liderka Żnińskiego Porozumienia Obywatelskiego. Jednak podniosła nieco inną kwestię, mianowicie nawiązała do szumnych zapowiedzi sprzed kilku lat, kiedy to burmistrz roztoczył wizję nowego dworca w Żninie. Miała się z tym wiązać perspektywa poprawy estetyki całej części miasta w okolicach dworca. Halina Rosiak zapytała, co z tymi założeniami, które jej zdaniem miały być realizowane przy wsparciu od marszałka województwa.
     Leszek Jakubowski wyjaśnił, że to nie marszałek miał inwestować. Dworzec i teren wokół należy do gminy Żnin. Burmistrz przypomniał, że chęć inwestowania zgłaszał kilka lat temu prywatny przedsiębiorca, który chciał nabyć grunt. Na nim miała powstać galeria handlowa, 100 miejsc parkingowych, wyremontowana miała zostać ul. Towarowa. - Jednak to z państwa strony, szanowni radni, była blokada, nie zgodziliście się państwo na sprzedaż tego terenu - zakończył temat burmistrz.
     Z pytaniem o kondycję firmy zwróciliśmy się do Tomasza Fica, prezesa zarządu spółki K-PTS we Włocławku. Czy istnieje groźba likwidacji dalszych kursów, czy może wręcz przeciwnie - nastąpi wznowienie wcześniej wycofanych; czy zarząd rozważa możliwość zwrócenia się z prośbą o pomoc, np. w postaci umorzenia podatku, do burmistrza Żnina?      Do wczoraj odpowiedzi na pisemnie zadane pytania nie otrzymaliśmy.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1180 (39/2014)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości