Reklama

Nie wszędzie na Kasę Chorych

Gdy dokucza cukrzyca
    Nie wszędzie na Kasę Chorych
    Mieszkanka Żnina miała nadzieję na przeprowadzenie operacji oczu w prywatnej klinice okulistycznej w Bydgoszczy. Po roku oczekiwania powiedziano jej, że jeśli zapłaci za nią Narodowy Fundusz Zdrowia, to operacja się odbędzie.

    Kłopoty ze wzrokiem mieszkanki Żnina, która pragnie zachować swoje dane do naszej wiadomości, zaczęły się przed rokiem. Jesienią ubiegłego roku wybrała się na wizytę do okulistki w Żninie. Okazało się, że choruje na zaćmę. Okulistka poradziła, że stan wzroku poprawi operacja i zaproponowała ośrodki, które wykonują zabiegi w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia. Kobieta zdecydowała się na Prywatną Klinikę Okulistyczną Oftalmika w Bydgoszczy. Zadzwoniła, by zarejestrować się. W recepcji dowiedziała się, że zabiegi wykonywane są w ramach NFZ, lecz będzie musiała czekać od 1,5 roku do 2 lat. Zdecydowała się, że będzie czekać na swoją kolej i poprosiła o zarejestrowanie.
    W kwietniu tego roku wzrok żninianki znacznie się pogorszył. - Miałam takie problemy z oczami, że ludzi nie poznawałam na ulicy i weszłabym nawet pod samochód - wspomina kobieta. Postanowili z mężem, że wezmą kredyt i pojadą do Oftalmiki prywatnie na operację jednego oka. Zabieg miał miejsce 5 maja. Po dwóch godzinach po operacji pacjentka została wypisana do domu, ponieważ w klinice pacjenci nie są hospitalizowani.
    - Wzięliśmy 3.000 zł kredytu, bo tyle kosztuje operacja jednego oka. Tak źle widziałam, że zdecydowałam się na ten zabieg choć jednego oka. Liczyłam, że operację na drugie oko będę miała za jakiś czas w ramach Kasy Chorych. Tym bardziej, że na drugie 3.000 zł kredytu nas nie stać, bo najpierw muszę to pierwsze spłacić - wyjaśnia nasza rozmówczyni. Podczas pobytu w klinice zapytała, kiedy może spodziewać się operacji drugiego oka w ramach NFZ. Uzyskała potwierdzenie, że jest zarejestrowana, lecz na zabieg będzie musiała poczekać.
W sierpniu wybrali się z mężem na wakacje. Po powrocie postanowiła zadzwonić do kliniki, by zorientować się, czy wyznaczono jej już termin operacji drugiego oka. Dowiedziała się, że 3 września może przyjechać. Rozmawiając z recepcjonistką dowiedziała się co ma ze sobą zabrać. Udała się do okulistki w Żninie po skierowanie na zabieg. Poza tym musiała wykonać badania morfologiczne i EKG serca.
    3 września pojechała z mężem do Bydgoszczy.
    - Jak tam przyjechałam, to dowiedziałam się, że chyba nie będę miała operacji. Kazano mi jeszcze iść do pani anestezjolog, która miała mi wszystko wytłumaczyć. Jej nazwiska nie pamiętam. Pokazałam, że biorę tabletki z powodu podwyższonego poziomu cukru. Biorę je od marca, kiedy stwierdzono u mnie podwyższony poziom cukru. Nie mam jednak zaawansowanej cukrzycy. Pani anestezjolog powiedziała mi wtedy, że nie będę tutaj operowana. Bardzo mnie to zdziwiło, bo kiedy byłam prywatnie w maju to również wiedzieli o tych tabletkach i nie było żadnych przeciwwskazań, by operacja się odbyła. A teraz? Kiedy wychodziłam z gabinetu, to pani anestezjolog powiedziała, że nie będę miała tej operacji, bo NFZ nie pokryje jej kosztów. Chyba, że pójdę do NFZ i dadzą mi zaświadczenie na piśmie, że pokryją koszty operacji - opowiada nasza rozmówczyni.
    Kobieta pomyślała, że skoro jest w Bydgoszczy, to dlaczego nie skorzystać z rady pani anestezjolog. Poszła z mężem do Kujawsko-Pomorskiego Oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. Małżonkowie weszli do pokoju rzecznika praw pacjentów.
    - Pani rzecznik powiedziała, że oni (klinika okulistyczna - am) nie mają z NFZ podpisanej umowy, więc jak mogą operować na Kasę Chorych. W tej chwili to już nic nie rozumiałam. Jak mogą nie mieć umowy, kiedy 5 maja, jak byłam na zabiegu prywatnie, to kobiety były operowane na Kasę Chorych? I wtedy były na to fundusze? Normalnie jest cyrk. Wróciłam 3 września do domu rozgoryczona. Najbardziej mnie bulwersuje to, że jak za pieniądze to można operować nawet jak się bierze tabletki na spadek poziomu cukru. Nie mogę sobie wyobrazić, że tak można postępować z ludźmi. Nie wiem co teraz zrobić, czy zarejestrować się do szpitala w Bydgoszczy i czekać 3 lata? - zastanawia się rozgoryczona kobieta.
    Recepcjonistka z Prywatnej Kliniki Okulistycznej Oftalmika w Bydgoszczy powiedziała nam, że Narodowy Fundusz Zdrowia nie refunduje operacji zaćmy, jeśli pacjent choruje na cukrzycę.
    - Prywatnie nie ma problemu z wykonaniem takiego zabiegu, ale jeżeli chodzi o leczenia refundowane, to cukrzyca jest przeciwwskazaniem. W tej sytuacji ta pani powinna zgłosić się na operację do szpitala - dodała recepcjonistka.
    Barbara Nawrocka, rzecznik prasowy Kujawsko-Pomorskiego Oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia w Bydgoszczy powiedziała nam, że istnieje możliwość wykonania operacji zaćmy u pacjenta, który jest chory na cukrzycę.
    - Takiej operacji nie można jednak wykonywać w jednostce, która stosuje chirurgię jednego dnia, czyli pacjent nie leży, tylko po zabiegu jest wypisywany do domu. Jest tak z uwagi na bezpieczeństwo pacjenta. W przypadku operacji zaćmy powikłanej wymagana jest hospitalizacja. Przy pełnej hospitalizacji można taki zabieg bezpłatnie wykonać. I takie zabiegi Fundusz refunduje. Mamy również zakontraktowane usługi w prywatnych jednostkach. I są zabiegi, które można wykonać w chirurgii jednego dnia, za które płaci Fundusz, o ile nie ma zagrożenia, że wystąpią powikłania - dodaje Barbara Nawrocka.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 865 (37/2008)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości