Reklama

Nie załamywać rąk

    Nie załamywać rąk

      Nad służbą zdrowia w Polsce wisi ostatnio widmo biedy. Szubiński szpital nie jest również wolny od kłopotów. W związku ze złą sytuacją finansową i groźbą zamknięcia szpitala samorządy gmin, z których pacjenci leczą się w ZOZ w Szubinie zadeklarowały pomoc finansową. Urząd Miejski w Szubinie zadeklarował  1.700.000.000 zł, z czego dotychczas przekazano 100 mln., Urząd w Barcinie - ok. 500 milionów (pierwsze półrocze 200 mln, drugie - 300), Kcynia - 200 mln, z czego 50 już poszło, a Łabiszyn - 400 mln, przekazano dotychczas 50. 

    O wypowiedź dotyczącą sytuacji szpitala poprosiliśmy zastępcę dyrektora szubińskiego ZOZ - doktora Mikołaja Górnowicza.
    - Jakie jest aktualnie położenie szpitala i czy minął okres zagrożenia tej placówki?
    - Aktualna sytuacja w szpitalu i w całym ZOZ-ie, jak i we wszystkich placówkach tego typu w kraju jest napięta. Jednak nie aż na tyle, żeby tragizować i załamywać ręce. Co się tyczy zagrożenia zamknięcia szpitala, to teoretycznie ten okres minął. Szpital będzie dalej istniał, przyjmował i leczył pacjentów.
    - Czy w związku z kłopotami finansowymi mogą wystąpić zwolnienia?
    - Nie, tutaj mogę śmiało powiedzieć, że zwolnienia nie wchodzą w grę. Limit zatrudnienia jest na tyle napięty, że zwolnienia spowodowałyby pogorszenie jakości wykonywania pracy wobec pacjentów. Bazujemy przede wszystkim na oszczędności opału, energii, paliwa, wszelkie naprawy wykonujemy sami. Tylko w sporadycznych przypadkach, np. napraw elektronicznych, usługę powierzamy komuś z zewnątrz. Poza tym staramy się, o ile to możliwe, radzić sobie sami. Szpital poszerzył swój ogródek warzywny, Zakład Rolny z Kołaczkowa posadził nam nieodpłatnie ziemniaki. Społeczeństwo zrozumiało, że w obecnych czasach trzeba pomagać, aby szpital funkcjonował.
    - Czy, jeśli pieniędzy z budżetu zabrakłoby istnieje w pańskim mniemaniu szansa samofinansowania szpitala i ZOZ-u przez stworzenie różnych prywatnych inicjatyw, np. wynajmowanie pomieszczeń na apteki, salony masażu itd. Czy zostaje tylko dofinansowanie z budżetu?
    - Nie, samofinansowanie szpitala jest nierealne. To działka budżetu państwa. Co się tyczy dofinansowania, już teraz ZOZ wynajmuje odpłatnie lokale lekarzom na prowadzenie usług specjalistycznych, aptek. Fundusze, które uzyskaliśmy w ten sposób nie są duże, jednak w ubiegłym roku pozwoliło to nam zakupić aparaturę specjalistyczną na potrzeby szpitala. Także dostaliśmy zastrzyk pieniędzy z UMiG w Szubinie. Zakupiliśmy za to opał, medykamenty i różne inne drobne rzeczy. Co się tyczy deklaracji finansowania szpitala przez społeczeństwo, jest to gest czysto moralny. Utwierdza nas w przekonaniu, że istnienie naszej placówki jest niezbędne i potrzebne. Jednak te datki nie pokrywają naszych potrzeb, jest to kropla w morzu.
    - Jakie jest zaplecze oraz wyposażenie specjalistyczne? Czy istnieją przesłanki, że szpital będzie wyposażony w nowoczesną aparaturę?
    - Zaplecze, jak i wyposażenie szpitala jest niekompletne. Brakuje nam wielu rzeczy, począwszy od strzykawek. W budowie jest kuchnia. Środków starczyło na postawienie jej w stanie surowym. Co dalej - nie wiadomo, brak funduszy. O wyposażenie w nową aparaturę specjalistyczną szpitala nie ma co nawet marzyć. Nasz budżet na te cele i utrzymanie ZOZ-u to zaledwie 12% , reszta to płace. Zostają jeszcze sponsorzy, ale w naszym regionie jest ich jak na lekarstwo.
    - A jak przedstawia się sprawa finansowania szpitala przez budżet państwa i zadłużenie wobec różnych instytucji: energetyki, PGKiM, wodociągów itd?
    - Środki z budżetu państwa otrzymaliśmy, jednak wpływają niesystematycznie i są zbyt małe. Jak dziś wiadomo, kwota przeznaczona na lecznictwo jest dużo mniejsza niż w ubiegłym roku. Poza tym niesystematyczność! Dostajemy pieniądze co miesiąc, co dwa tygodnie. Nie wiadomo, kiedy przyjdą, a jak są - komu płacić. Moim zdaniem pieniądze te powinny wpływać już na początku roku i w kwocie wystarczającej, powiedzmy na prace ZOZ-u przez 6 miesięcy, czy roku. Wtedy bym wiedział jak je rozdysponować. Zadłużenie mamy natomiast jedno z najniższych w regionie.
    - Dziękuję.

Z doktorem Mikołajem Górnowiczem
rozmawiał DARIUSZ ERDMANN
Pałuki nr 30 (10/1992)          Mówi lekarz wojewódzki, dr Włodzisław Giziński
    Szpital nie będzie zamknięty
    - Czemu miał być zamknięty szubiński szpital i dlaczego odstąpiono od zamiaru?
    - Nie było takiego zamiaru, by zamykać szpital w Szubinie. Owszem - były dyskusje na temat tego, na co wystarczy skromny budżet, przewidziany na służbę Zdrowia w województwie bydgoskim. Przy rozważaniu, jakie szpitale mogłyby być w pierwszej kolejności zamknięte, rzeczywiście padła nazwa szpitala szubińskiego, którego zadania w sytuacji krańcowo trudnej mogłyby być przejęte przez szpitale w Bydgoszczy i Żninie, ale nigdy nie doszło do zamiaru  zamykania tego szpitala. 20 maja odbyłem rozmowę z prezesem bydgosko-pilskiej Izby Lekarskiej - drem med. Andrzejem Martynowskim i podczas tego spotkania, którego protokoł zostanie opublikowany w Biuletynie Izby Lekarskiej, stwierdziłem, że Wydział Zdrowia obecnie nie podejmuje i nie planuje działań zmierzających do likwidowania któregokolwiek szpitala w województwie. Kopia protokołu z tego spotkania zostanie przekazana Ministrowi Zdrowia do wiadomości.  
     - Dziękuję!
rozmawiał DOMINIK KSIĘSKI
    

 

Reklama
 

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości