System, który nie obciąża KSC
Niechciana kotłownia cukrowni
Za rok cukrownia przestanie ogrzewać mieszkania na terenie zakładu i przedszkole. ZEC złożył KSC propozycję przejęcia kotłowni cukrowniczej.
Jan Ziółkowski i pozostali mieszkańcy budynków przy cukrowni mają nadzieję, że przyszły sezon grzewczy zacznie się bez problemu Do Urzędu Miejskiego w Żninie trafiło pismo, w którym Krajowa Spółka Cukrowa informuje burmistrza Leszka Jakubowskiego, że za rok przestanie dostarczać ciepło do nieruchomości, których właścicielem jest gmina Żnin. Te nieruchomości to Przedszkole Miejskie nr 2 i mieszkania na terenie cukrowni. Ciepło z cukrowni dostarczane jest również do przychodni lekarskiej przy ul. Klemensa Janickiego. Ogrzewane są gabinety lekarskie oraz mieszkania na piętrze (w tym mieszkanie byłego dyrektora). Ciepło z kotłowni cukrowniczej dociera również do wszystkich budynków wielorodzinnych położonych niegdyś na terenie cukrowni. Teraz nieruchomości te wydzielone geodezyjnie nie wchodzą już w skład cukrowni, a każdy budynek to oddzielna wspólnota mieszkaniowa. Wspólnota jest również w pozostałych budynkach wielorodzinnych przy Klemensa Janickiego 4, 6 i 8. We wszystkich tych nieruchomościach zarządcą jest Krzysztof Jóźwiak. W tej chwili koszt ogrzania metra kwadratowego mieszkania to dla lokatorów 2,72 zł.
Lokatorzy bloków przy cukrowni żadnego oficjalnego pisma w sprawie dostaw ciepła nie otrzymali. Trafiło ono na biurko zarządcy 24 września tego roku. KSC powiadomiło w nim, że 30 września 2010 r. ciepło nie będzie już dostarczane. - Na dzień dzisiejszy nie ma zagrożenia w związku z dostawą ciepła - uspokaja Krzysztof Jóźwiak. - Na rozwiązanie problemu mamy rok. Na pewno lokatorzy bez ciepła nie zostaną. Tym bardziej, że dostarczenie ciepła jest zadaniem własnym gminy. Jeszcze w tym tygodniu zamierzam w tej sprawie spotkać się z burmistrzem.
Mieszkańcy, z którymi rozmawialiśmy, mają nadzieję, że za rok wszystko będzie zorganizowane i nie będzie przerw w dostawie ciepła. Liczą na to, że kotłownia działać będzie na takich zasadach jak obecnie lub, że przejmie ją ZEC.
- Mamy problem - przyznaje Jan Ziółkowski, jeden z lokatorów byłych budynków cukrowniczych. - Tutaj inne ogrzewanie nie wchodzi w rachubę. Gazu nie możemy założyć, bo jest to za drogie. Instalacja kominowa, która była, została przerobiona na wywietrzniki, a wyloty kominów są przykryte siatką, żeby kawki się nie pakowały do środka.
- KSC nie może zostawić nas w niebycie. Przecież tu chodzi o mieszkańców kilku bloków, hotelu, przychodni i o przedszkole. Muszą coś zrobić - mówi nam lokator jednego z mieszkań w przychodni.
Dyrektor żnińskiej cukrowni Wojciech Meler powiedział, że kotłownia przynosi straty i stąd decyzja, aby ją wyłączyć. - Nie wiem, jak to będzie wyglądało za rok. My w tym czasie musimy wprowadzić taki system, który nie będzie obciążał KSC. Wypowiedzenie umowy nie oznacza tego, że całkowicie dopływ ciepła zostanie odcięty. Mamy rok na to, żeby się porozumieć - powiedział Wojciech Meler.
W tej chwili Krajowa Spółka Cukrowa jest właścicielem kotłowni i dostarcza do niej paliwo w postaci miału. Pracują w niej dwa dwudziestoletnie kotły typu SWC 900 o mocy 900 KW. Obsługą kotłów zajmuje się były pracownik cukrowni Julian Wszoła. -Świadczę usługi związane z zapewnieniem obsługi kotłowni i utrzymaniem jej w ruchu. Teraz wszystko zależy od burmistrza i jego rozmów z KSC co do dalszych losów kotłowni. Do tego czasu ludzie będą mieli zapewnione ciepło - deklaruje Julian Wszoła.
Burmistrz bezradnie rozkłada ręce i twierdzi, że nie wie, co dalej zrobić, bo decyzja KSC jest nieoczekiwana. - Pytanie jest tylko jedno - kto i na jakich warunkach będzie grzał? Mamy rok, ale już teraz muszę się spotkać z ZEC, czy by to przejęli - mówi Leszek Jakubowski.
Prezes ZEC Leszek Falkowski powiedział wprost, że ciągnięcie linii ciepłowniczej ze śródmieścia na osiedla górskie jest w tej chwili nierealne. Byłoby realne jednak, gdyby ZEC miał zagwarantowany odbiór ciepła przez duże firmy lub instytucje, takie jak Urząd Miejski i Starostwo Powiatowe wraz z jednostkami organizacyjnymi. Spółka Dalkia, która ma ponad 90% udziałów ZEC i jest faktycznym jego właścicielem, rozważa przejęcie kotłowni cukrowniczej i sprzedaż energii cieplnej innym podmiotom.
- Byliśmy już u dyrektora cukrowni w tej sprawie. Złożyliśmy propozycję i czekamy na odpowiedź Krajowej Spółki Cukrowej - powiedział nam prezes Leszek Falkowski.
Nasz rozmówca podkreślił, że ze strony Dalki padła jedynie propozycja przejęcia tej kotłowni. Jeśli KSC wyrazi wolę jej zbycia, to dopiero po obliczeniu ewentualnych kosztów i zysków właściciele ZEC zdecydują o jej przejęciu. - Musimy policzyć, czy będzie to inwestycja dla nas efektywna i w jakim czasie może się zwrócić - wyjaśnił prezes ZEC.
Jeśli spółka zdecyduje się przejąć kotłownię cukrowniczą, nastąpi to w przyszłym roku. Problem polega głównie na tym, że kotły grzewcze mają po 20 lat, modernizacji wymaga również sieć ciepłownicza. Część położona w okolicach przychodni i przedszkola biegnie pod ziemią, natomiast od strony cukrowni jest to sieć po części napowietrzna i to tam mogą występować największe straty ciepła.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 924 (43/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze