Reklama

Niezdolny do obrony, zdolny do polowań

Myśliwy ze złamaną ręką
    Niezdolny do obrony, zdolny do polowań
    Jeden z dwóch obrońców oskarżonego radnego powiatowego Wiesława K. - Lech Dondajewski - nie mógł uczestniczyć w rozprawie 19 stycznia. Z przedstawionego sądowi zaświadczenia wynikało, że nie będzie zdolny do pracy do 14 lutego. Tymczasem trzy dni po terminie rozprawy, czyli 22 stycznia, mecenas brał udział w polowaniu.

    Mecenas Lech Dondajewski oraz jego syn Tomasz są obrońcami radnego powiatowego Wiesława K., który jest oskarżony o prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwym. W trwającym od ponad roku procesie większość posiedzeń spadła z wokandy z powodu nieobecności, bądź to oskarżonego, bądź też któregoś z obrońców.
    20 grudnia ub.r. Lech Dondajewski nie stawił się w sądzie, gdyż dzień wcześniej podczas polowania w okolicach Obudna złamał rękę. Kontuzja miała wykluczyć go z aktywności zawodowej na trzy tygodnie.
    Podczas ostatniej rozprawy 19 stycznia adwokat Tomasz Dondajewski przedłożył kopię zwolnienia lekarskiego Lecha Dondajewskiego, z którego wynika, iż mecenas będzie niezdolny do pracy do 14 lutego. Lech Dondajewski złożył kolejną adnotację dotyczącą zniesienia terminu rozprawy. Jego syn oświadczył, iż zwolnienie złożone podczas rozprawy 19 stycznia jest kontynuacją zwolnienia związanego ze złamaniem ręki.
    Tymczasem wczoraj do żnińskiej prokuratury (w związku z inną sprawą - dotyczącą kłusownictwa), wpłynęła informacja z Nadleśnictwa Gołąbki. Koło to należy do nadleśnictwa, a jego członkiem jest mecenas Lech Dondajewski.
- Jest to książka łowiska. Z rejestru polowań na tym łowisku wynika, że mecenas Lech Dondajewski pomimo zwolnienia lekarskiego brał udział w polowaniach w dniach od 8 stycznia do 9 stycznia, a także 22, 23 i 24 stycznia. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że przedłożył w żnińskim sądzie zwolnienie lekarskie jako jeden z obrońców Wiesława K. Przedłożył zwolnienie lekarskie z powodu złamania ręki na jednym z polowań, w którym uczestniczył w grudniu ub.r. - powiedział nam szef żnińskiej prokuratury Wojciech Jabłoński.
    Prokurator dodał, iż materiały dotyczące aktywności myśliwego w kole zostały przekazane sądowi do wykorzystania w toczącym się postępowaniu.
    Rzecznik prasowy bydgoskiej Prokuratury Okręgowej Jan Bednarek uważa, że sprawę trzeba wyjaśnić. Jego zdaniem, w pierwszej kolejności inicjatywę powinien wykazać sąd, któremu przedłożono zaświadczenie. - Okręgowa Rada Adwokacka powinna się o tym dowiedzieć i sprawę wyjaśnić, również prokuratura - dodał Jan Bednarek.
    W Okręgowej Radzie Adwokackiej w Bydgoszczy dowiedzieliśmy się, że jeśli są zastrzeżenia do adwokata, powinien rozstrzygnąć to sąd.
    - To, że ktoś jest na zwolnieniu i nie ma napisane, że nie może chodzić, czy może chodzić, to są dwie różne sprawy. Najpierw Rada musi otrzymać normalnym trybem zawiadomienie, by wydawać jakiekolwiek opinie na ten temat - powiedział nam wicedziekan Okręgowej Rady Adwokackiej Stanisław Sobieszczański. Jakie konsekwencje mogą grozić mecenasowi w przypadku, gdyby zarzuty się potwierdziły, tego nie chciał nam powiedzieć. Z mecenasem Lechem Dondajewskim nie udało nam się porozmawiać. Żaden z dwóch numerów do jego kancelarii nie odpowiada.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 681 (9/2005)
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości