Reklama

Norki w uśpieniu

Mieszkańcy Wenecji liczą na to, że burmistrz i starosta nie zapomną o tym, że groźba założenia hodowli norek amerykańskich w tej miejscowości nadal jest aktualna

     fot. Karol Gapiński

Wenecja, norki, komitet protestacyjny, inwestycja, burmistrz, starosta
     Norki w uśpieniu
     Komitet protestacyjny Stop norkom w Wenecji ma pretensje do burmistrza Żnina i starosty żnińskiego, że nie wykazują należytego zaangażowania w sprawę zablokowania inwestycji polegającej na budowie hodowli norek amerykańskich w Wenecji. Gmina odpowiada, że nie może cofnąć decyzji o warunkach zabudowy, bo SKO się nie zgadza. Starosta zaś czeka na uprawomocnienie się jego decyzji uchylającej pozwolenie budowlane.

     Przypomnijmy, że na początku czerwca do mieszkańców Wenecji dotarła informacja o planach założenia na działce 230/3 hodowli norek amerykańskich. Mieszkańcy byli w większości przeciwko takiej inwestycji w ich wsi. Założony został komitet protestacyjny. W jego skład weszli: Monika Kuss, Maciej Wysocki, Ryszard Jułga, Romuald Pichłacz, Roland Pilarski, Marek Olejnik, Małgorzata Nawrocka, Henryk Ciupiński, Anna Sawala-Smoter, Agnieszka Szmańda, Łukasz Wachowiak, Zbigniew Kabat, Stanisław Gałgański, Justyna Stolarek, Stanisław Staniszewski i Sousak Masaoud.
     Słowa rzucane na wiatr
     Aktualnie w sprawie lokalizacji inwestycji polegającej na założeniu hodowli norek w Wenecji komitet protestacyjny Stop norkom w Wenecji czeka na wydanie decyzji w sprawie wznowienia postępowania. Według członków komitetu lokalne władze poza deklaracjami i rzucanymi na wiatr słowami nie zamierzają nic w tej sprawie robić. Zgodnie z KPA art. 8 organy administracji publicznej winny prowadzić postępowanie w sposób budzący zaufanie jego uczestników do władzy publicznej. Stosownie do art. 9 KPA są zobowiązane do wyczerpującego informowania stron o okolicznościach faktycznych i prawnych, które mogą mieć wpływ na ustalenie ich praw i obowiązków będących przedmiotem postępowania administracyjnego. Organy czuwają nad tym, aby strony i inne osoby uczestniczące w postępowaniu nie poniosły szkody z powodu nieznajomości prawa. Ponadto winny działać wnikliwie i szybko posługując się możliwie najprostszymi środkami prowadzącymi do załatwienia sprawy.
    Tymczasem w tej sprawie, zdaniem sprzeciwiających się hodowli norek, interes mieszkańców i społeczności lokalnej nie ma dla gminy żadnego znaczenia. (...) Gmina skierowała do określonych osób pisma. Najwyraźniej treść odpowiedzi nie odpowiada gminie. Jednak mimo prawnej możliwości nie dopytano osób zainteresowanych o istotne dla gminy kwestie. Zaniechano tego całkowicie, biernie zdając się jedynie na treść pisemnych odpowiedzi. Nie zrobiono nic, aby zażądać wydania decyzji środowiskowej w sprawie tejże hodowli. Takie postępowanie nie buduje zaufania do organów administracji publicznej. Czekamy na decyzję i liczymy, że lokalna władza wykorzysta wszystkie dozwolone instytucje prawa, tak aby przedmiotową sprawę wyjaśnić, a nie tylko umorzyć. Co gmina zrobiła w sprawie po wydaniu decyzji przez SKO o uchyleniu jej decyzji? Czy ustalono, w jaki sposób przedmiotowa inwestycja będzie wpływała na środowisko naturalne oraz na życie i zdrowie sąsiadujących z nią osób? Dlaczego w celu wyjaśnienia wszelkich okoliczności zaniechano rozpytania osób zainteresowanych w celu doprecyzowania odpowiedzi? (...) - czytamy w piśmie, który przysłał nam komitet protestacyjny.
     W tym miejscu wyjaśnijmy, że w czerwcu, gdy tylko ten komitet się zawiązał, od razu skierował do gminy Żnin wniosek o cofnięcie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla budowy wiat z klatkami pod hodowlę norek amerykańskich w Wenecji. Urząd Miejski tak też uczynił: wznowił postępowanie, rozpatrzył argumenty protestujących i cofnął wcześniej wydaną decyzję. Urszula Nawrocka, naczelnik wydziału rolnictwa, mienia i ochrony środowiska w żnińskim ratuszu powiedziała, że w cofnięciu decyzji gmina podała argumenty, które podnoszono na spotkaniu protestacyjnym na początku czerwca w świetlicy wiejskiej w Wenecji.
     40 DJP czy do 40 DJP
     - Poza tym napisaliśmy w uzasadnieniu, że decyzja o warunkach zabudowy była wydana dla inwestycji polegającej na założeniu hodowli do 40 jednostek przeliczeniowych DJP tchórzofretek. Tymczasem we wniosku o wydanie pozwolenia budowlanego w starostwie inwestor zgłaszał już chęć budowania wiat dla 40 DJP norek amerykańskich. Pan Jacek Sobolewski i firma „Norpol II” zaskarżyli tę decyzję w Samorządowym Kolegium Odwoławczym. SKO uchyliło naszą decyzją o wznowieniu postępowania, bo na podstawie tych argumentów, które podnosiliśmy, nie możemy tego robić. Ponadto według przepisów nie możemy ustanowić stronami więcej osób, niż tylko najbliżej sąsiadujący z działką, na której planowana jest inwestycja. A rozszerzenia tego kręgu osób będących stronami też domagał się komitet protestacyjny. Dlatego teraz wszystko wskazuje na to, że do końca roku będzie wydana przez pana burmistrza decyzja o warunkach zabudowy taka, jaka była pierwotnie, czyli do 40 DJP tchórzofretek, a stronami postępowania niestety będą tylko najbliżej sąsiadujący - powiedziała Urszula Nawrocka.
     Pani naczelnik dodała, że fakt zmiany gatunku zwierząt z tchórzofretek na norki - a taka różnica jest między wnioskiem o wydanie decyzji o warunkach zabudowy złożonym do gminy a złożonym w starostwie wnioskiem o pozwolenie budowlane - według przepisów nie ma znaczenia, ale ilość jednostek DJP już tak. Otóż w przypadku hodowli do 40 DPJ niepotrzebne jest robienie przez inwestora raportu oddziaływań na środowisko. Jak podkreśla Urszula Nawrocka, gmina ma zakaz nawet domagania się sporządzenia takiego raportu. W przedziale, gdy planowana hodowla zakłada od 40 DJP do 120 DJP burmistrz może, ale nie musi zażądać raportu. Powyżej 120 DJP raport jest wymagany już na etapie złożenia wniosku o wydanie decyzji o warunkach zabudowy. SKO argumentowała, że owszem, 40 DJP mogło już być powodem, dla którego burmistrz mógł zażądać sporządzenia raportu. Jednak o tym, że jest to hodowla o wielkości 40 DJP, wnioskodawca poinformował dopiero na etapie zgłaszania wniosku o pozwolenie budowlane w starostwie. Na podstawie tej różnicy gmina jednak nie może uchylać pierwszej decyzji do 40 DJP.
     - Ja chodziłem do porządnych, technicznych szkół. Ukończyłem z wynikiem bardzo dobrym Politechnikę Warszawską i wiem, że jeżeli w przepisach napisano do 40 DJP, to w tym jest również liczba 40 DJP. Ponadto radzę urzędnikom zapoznać się z regułami zaokrąglania liczb. Niestety urzędnicy mają z tym problemy, również w naszym starostwie - powiedział starosta żniński Zbigniew Jaszczuk.
     Starosta trzyma głowę wysoko
     Komitet protestacyjny ma zresztą pretensje również do starosty.
     (...) Głowę w piasek schował w tej sprawie również starosta, który jako pierwszy publicznie wyraził sprzeciw wobec hodowli norek zapewniając lokalną społeczność, że uchyli pozwolenia na budowę. Wbrew swoim zapewnieniom tego nie uczynił. Uchylił jedynie drugie pozwolenie na budowę i odmówił wznowienia postępowania w sprawie pierwszego pozwolenia na budowę. W ten sposób starając się usankcjonować zaplanowaną inwestycję, mimo że postępowanie w sprawie wydanie tego pozwolenia zawiera szereg nieprawidłowości, które w razie potrzeby wskażemy również prokuraturze. W tej sprawie strony wystąpiły do wojewody kujawsko-pomorskiego i sprawa jest nadal w toku. Od 4 czerwca, kiedy mieszkańcy dowiedzieli się o inwestycji podczas lokalnego spotkania, nie zrobiono merytorycznie praktycznie nic. Jest cały czas zwłoka, która w naszym odczuciu ma działać na korzyść lokalnego biznesmena. Według naszej wiedzy nie wystąpiono do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska z zapytaniem o konieczność wydania w tej sprawie decyzji środowiskowej. Dlaczego zaniechano tego zapytania? Czy w tej sprawie wydanie decyzji środowiskowej jest uzasadnione z uwagi na bliskie sąsiedztwo jezior, lasów, obszarów „Natura 2000”? Nie składamy broni w tej sprawie, poruszymy niebo i ziemię, aby uniemożliwić hodowlę tych zwierząt w całym powiecie, nie tylko w naszej miejscowości - czytamy dalej w liście przysłanym nam przez komitet protestacyjny.
     Zbigniew Jaszczuk zapewnił, że nie było żadnego sygnału od członków komitetu w Wenecji o tym, że chcą się oni z nim spotkać. - Ja nie unikałem z nimi spotkania, jak oni - słyszę - że twierdzą. Starosta głowy w piasek nie chowa i zapewniam, że znajduje się ona powyżej poziomu piasku i powyżej poziomu asfaltu. Ja wydałem decyzję o uchyleniu pozwolenia na budowę po zmianie, kiedy to inwestorzy zmienili rozmieszczenie i konstrukcje klatek w swoim wniosku. Ta decyzja uchylająca została przez „Norpol II” i Jacka Sobolewskiego zaskarżona do wojewody kujawsko-pomorskiego. Jest to sprawa bardzo zawiła i dlatego wojewoda poinformował, że rozpatrywanie odwołania potrwa do końca stycznia przyszłego roku. Wierzę w to, że decyzja wojewody będzie po naszej myśli, gdyż - jak już informowałem latem - pan Jacek Sobolewski w momencie składania zmienionego wniosku o pozwolenie budowlane nie był już właścicielem działki. Na tamtym etapie aktem notarialnym nastąpiło już zbycie przez niego tej działki firmie „Norpol II”. Dodatkowo wojewoda ma ten sam problem, co i my w starostwie, czyli utrudnioną korespondencję z panem Jackiem Sobolewskim. On nie odpowiada na telefony i nie odbiera poczty. Czasami się zdarza, że odbiera ją po kilku próbach dostarczenia. Z tej przyczyny wymiana odpowiedzi w postępowaniu bardzo się przedłuża. Ja cały czas stoję na stanowisku, że norek na tej działce w Wenecji nie powinno być, jak zresztą wszędzie w pobliżu zabudowy. Niech pan Jacek Sobolewski i jego mocodawcy szukają lokalizacji gdzieś w miejscach oddalonych od siedzib ludzkich. Mam propozycję: niech szukają miejsca w lasach koszalińskich lub w okolicach Bornego Sulinowa - powiedział starosta.
     Dodał, że dopiero po uprawomocnieniu się jego decyzji o uchyleniu zmienionego pozwolenia, zajmie się doprowadzeniem do uchylenia pierwotnego, chyba że w międzyczasie uprawomocni się cofnięcie decyzji o warunkach zabudowy wydanej przez burmistrza Żnina. Wówczas problem w ogóle przestanie istnieć. W tej chwili żadne inwestycje nie mogą być na tej działce przeprowadzane, a Zbigniew Jaszczuk przekazał powiatowemu nadzorowi budowlanemu, by przynajmniej raz w tygodniu sprawdzał, czy przypadkiem na tej działce w Wenecji ktoś nie rozpoczął prac. Jeśliby tak było, to nadzór ma je wstrzymać.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1140 (51/2013)

Reklama

 

Inne teksty na ten temat:

Cios w serce Pałuk

80 tysięcy norek

Pozwolenie na norki będzie cofnięte

Starosta zawraca norki

Film pt. Hodowcom norek mówią: Nie!

Błędy w piśmie wysłanym z UM w Żninie

Burmistrz cofnął decyzję dla norek

Norki w metalu cofnięte, norki w drewnie czekają

Nowa lokalizacja fermy norek

Smród wyczuwalny w miodzie

Norpol II zbuduje fermy w Wenecji

Norek w metalu już nie będzie

Stopował norki, teraz chce je hodować

Natura 2000 wymaga, by zwrócić się o ocenę

Roland Pilarski teraz chce hodować norki

Reklama

Norki w zawieszeniu

Inwestor zaskoczył mieszkańców

Decyzję o norkach zbada wojewoda

Chcą mieć pewność, że norki znów nie zagrożą

Norki nadal w zawieszeniu

Decyzja dla norek unieważniona

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości