Honorowy prezes „Noteci” Grzegorz Dobrowolski apelował o jak najszybsze załatwienie formalności w Krajowym Rejestrze Sądowym
fot. Bartosz Woźniak
Noteć Łabiszyn, prezes, trener, klub sportowy
Nowy prezes, nowy trener
- Zostały brudy, trzeba posprzątać. Rok 2012 był rokiem hańby dla klubu. Wszystko musi wrócić do normalności, a normalnie jest wtedy, gdy mówi się prawdę - mówił podczas walnego zebrania sprawozdawczo-wyborczego wieloletni działacz i sekretarz zarządu MLKS Noteć Łabiszyn, Marek Putz. Porządek w klubie ma zaprowadzić Marcin Kowalski, który został nowym prezesem. Swoje rządy rozpoczął od wymiany trenera.
W piątek 25 stycznia w Zespole Szkół w Łabiszynie odbyło się walne zebranie działaczy, zawodników i kibiców MLKS Noteć Łabiszyn, którego celem było podsumowanie działalności klubu w roku 2012 i wybór nowego zarządu po zaprzestaniu pełnienia funkcji przez dotychczasowego prezesa Rafała Mazurkiewicza.
CZAS ROZLICZEŃ
Ostatni rok podsumował sekretarz zarządu Marek Putz, który wraz z członkiem zarządu Dawidem Rucińskim był inicjatorem zwołania walnego zebrania sprawozdawczo-wyborczego.
- Zarządu właściwie nie było. Do połowy roku coś się działo. Później skończyła się współpraca, skończyła się frekwencja, część zarządu odeszła. Po 19 latach pracy od połowy roku przestałem być aktywny i inni działacze tak samo. W roku 2012 wszystko pękło, dlatego zwołujemy zebranie. Kłamstwo i opowiadanie głupot się skończyły. Spotykamy się po to, aby piłka w Łabiszynie wróciła na swój poziom i odbiła się od dna. Musimy się skupić na pracy z młodzieżą, która procentuje od 20 lat, bo mamy we wszystkich kategoriach wiekowych drużyny i są efekty. Nie zaorzemy przecież boiska i nie zasadzimy ziemniaków. Trzeba zacząć działać i poprawić atmosferę wokół klubu - apelował sekretarz Marek Putz
Sekretarz zarządu bił się jednak także we własne piersi, gdy kapitan drużyny Fabian Malerowicz wypomniał mu, że przestał pracować jako spiker podczas meczów. - Mogłeś prowadzić tą spikerkę dla nas - z żalem mówił zawodnik. - Przyznaję, że skrzywdziłem zawodników i kibiców, ale byliśmy wszyscy kłamani i oszukiwani. Nastał czas, że przemyślałem i chcę jeszcze raz pomóc - zapewnił Marek Putz. Przypomniał przy tym, że kiedy przyprowadził księgową, aby zapewniła prawidłowe prowadzenie dokumentacji, prezes Rafał Mazurkiewicz powiedział, że on tu rządzi, a sekretarz jest niepotrzebny. - Nie chcę być tym, który poucza, ale trzeba ustalić warunki działania na ten rok. Muszę dodać, że przy mizerocie finansowej naszej gminy, czapki z głów przed burmistrzem i Radą, że mamy zabezpieczone aż 95 tysięcy złotych - podkreślił sekretarz zarządu.
Nowy prezes Marcin Kowalski będzie musiał zacząć od zrobienia porządku w księgowości klubu
fot. Bartosz Woźniak
Po tych słowach głos zabrał honorowy prezes klubu Grzegorz Dobrowolski, który wobec kłopotów, w jakich znalazł się klub, zaapelował o jak najszybsze podejmowanie decyzji. - Wybrać przewodniczącego zebrania, wybrać zarząd, przekazać protokół do KRS, żeby to wszystko szybko było załatwione - apelował były prezes, który choć od wielu lat nie pełni już tej funkcji, nadal figuruje w spisie stowarzyszeń Krajowego Rejestru Sądowego, choć tamta rejestracja miała miejsce 19 lutego 2002 roku, a od tego czasu nastało po nim już trzech prezesów.
Grzegorz Dobrowolski zaproponował na przewodniczącego Marka Putza, co spotkało się z aprobatą obecnych na sali kibiców, działaczy i zawodników.
Zanim Marek Putz przejął przewodnictwo nad zabraniem, Piotr Kliczkowski, który jest sekretarzem wydziału dyscypliny w K-PZPN, zwrócił uwagę, aby do pracy w zarządzie zgłaszały się osoby, które nie popadły w konflikt z prawem. - Jeśli ktoś chce działać dla łabiszyńskiej piłki, musi być czysty. Jeśli ktoś jechał pijany samochodem albo brał narkotyki, został złapany i poniósł karę, to niech nie wchodzi do zarządu - podkreślił. Nikt nie powiedział tego otwarcie, ale Piotr Kliczkowski nawiązał w ten sposób do sytuacji i problemów z ubiegłego roku, kiedy w Łabiszynie głośno mówiło się o tym, że przeszkodą w rejestracji klubu w KRS miał być konflikt z prawem, w jaki wszedł przed laty prezes Rafał Mazurkiewicz.
DOKUMENTACYJNY BAŁAGAN
Następnie przewodniczący Marek Putz, w celu zapewnienia ważności zebraniu, przeprowadził głosowanie nad wyborem członków do komisji skrutacyjnej oraz komisji uchwał i wniosków. Na protokolanta został wybrany Henryk Szymański. - To, co nam wiąże ręce, a nawet gardło, to finanse. To jest zatrważające, ale nie przeszkadza nam dalej działać - powiedział na wstępie Marek Putz, po czym poprosił przewodniczącego komisji rewizyjnej Jana Męczyńskiego o przedstawienie sprawozdania z kontroli dokumentacji finansowej klubu MLKS Noteć Łabiszyn za rok 2012.
Przewodniczący stwierdził, iż fakt, że sprawozdanie finansowe z działalności klubu zostało zaopiniowane pozytywnie przez komisję rewizyjną Rady Miejskiej w Łabiszynie nie oznacza wcale, że wszystko jest w porządku. - Przyjęli dokumentację, że jest, ale czy jest ona prawidłowa, to już się na tym nie znają. Każda faktura powinna być opisana i zatwierdzona przez prezesa, a tego nie ma. Takiego prowadzenia dokumentów to jeszcze nie widziałem jak żyję - podkreślił Jan Męczyński, który w komisji rewizyjnej zasiada od 17 lat.
Trzeba zaznaczyć, iż w każdym miesiącu klub realizuje co najmniej kilkanaście faktur związanych z bieżącymi wydatkami. W sprawozdaniu czytamy, iż za miesiąc styczeń 2012 roku (prezesami byli wtedy Zdzisław Jakubczyk - do 13 stycznia i Remigiusz Napierała) faktura za wyjazd na turniej do Szubina w kwocie 210 zł nie została zatwierdzona, a w sumie tylko 3 faktury są opisane i zatwierdzone przez sekretarza klubu Marka Putza. Mimo to, komisja rewizyjna stwierdziła, iż raport kasowy został wykonany w stopniu umożliwiającym sprawdzenie zdarzeń.
Później było już tylko gorzej. Za miesiąc luty, kiedy właściwie prezesa nie było, bo Remigiusz Napierała zrezygnował po kilkunastu dniach, istnieją faktury dotyczące zwrotu kosztów dojazdu na treningi i mecze dwóch zawodników (Piotr Woźniak - 800 zł, Jakub Tykwiński - 360 zł) i trenera Dariusza Kołackiego - 480 zł, ale brakuje na nich podpisu tych osób potwierdzającego odbiór gotówki. Na 15 faktur w lutym, tylko 3 są opisane i zatwierdzone.
Za miesiące marzec, kwiecień i maj, kiedy prezesem był już Rafał Mazurkiewicz, komisja nie sprawdziła faktur i rachunków, ponieważ nie został opisany cel wydawanych pieniędzy. Za miesiąc czerwiec tylko jedna faktura (na kwotę 50 zł) została opisana jako wydatek na paliwo na mecz wyjazdowy.
Według sprawozdania komisji rewizyjnej od lipca do grudnia 2012 roku nie był prowadzony raport kasowy i w związku z tym nie można było ustalić stanu środków finansowych na koniec roku sprawozdawczego. Po sprawdzeniu kilku faktur z tego okresu wątpliwości budzi np. kwota 650 zł zapłacona w karczmie Zbyszko za przewóz osób. Brak opisu: skąd, dokąd, w jakim celu. Nie wiadomo też, skąd pochodziły środki na opłaty transferowe w kwocie 6.400 zł. Brakuje także rozliczeń wydatków z dotacji Urzędu Miejskiego oraz sponsoringu.
W podsumowaniu sprawozdania można przeczytać: Komisja Rewizyjna stwierdza, że nie była prowadzona księgowość w sposób prawidłowy. Dlatego też nie można było ustalić, czy wszystkie faktury i rachunki zostały uwzględnione w prowadzonej dokumentacji. Nie można było sprawdzić, jakie Klub posiada zobowiązania lub należności. W dokumentacji podano, że jest to kwota 1.209,76 zł, ale czy jest prawdziwa, nie wiadomo. Nie można było ustalić, jakie koszty i na jakie cele zostały poniesione. Prowadzona dokumentacja księgowa nie pozwala na jej prawidłowe sprawdzenie i stwierdzenie, że wydatki były prawidłowe. W związku z tym Komisja Rewizyjna zaleca Prezesowi Klubu prawidłowe wyprowadzenie dokumentacji księgowej do końca lutego 2013 r.
- Dokumentacja księgowa jest zerowa - podsumował Jan Męczyński, stwierdzając, iż komisja rewizyjna wnioskuje o nieudzielenie zarządowi absolutorium.
W zarządzonym przez Marka Putza głosowaniu 29 osób przychyliło się do wniosku komisji rewizyjnej, 1 osoba wstrzymała się od głosu, nikt nie był przeciw. W takim samym stosunku rozłożyły się głosy w głosowaniu dotyczącym odwołania dotychczasowego zarządu klubu z prezesem Rafałem Mazurkiewiczem na czele.
KIEROWNIK DRUŻYNY PREZESEM
W tej sytuacji zebrani musieli dokonać wyboru nowych władz klubu. - Wejście do zarządu to nie tylko chluba, ale także oddanie sprawie, ciężka praca, obowiązek i działanie na rzecz społeczeństwa. To nie jest zabawa - podkreślił Marek Putz przed zgłaszaniem kandydatów. - Nie ma czasu, nie ma sentymentów, zabawa w kotka i myszkę się skończyła - dodał honorowy prezes Grzegorz Dobrowolski, odnosząc się do propozycji, aby wybór zarządu odłożyć na następne walne zebranie. - Uznam za sukces tego zebrania, jeśli uda nam się wybrać zarząd - zaznaczył Marek Putz, po czym rozpoczęło się zgłaszanie kandydatów.
Ostatecznie w zarządzie Noteci od 25 stycznia 2013 roku po jednomyślnym głosowaniu zasiedli: Marcin Kowalski (prezes), Sławomir Seifert (wiceprezes), Michał Nowak (skarbnik), Marek Putz, Bartosz Kubiak, Marcin Piesik. Poszczególne funkcje członkowie zarządu ustalili w wewnętrznym gronie, podczas pierwszego zebrania zarządu.
- Najważniejsze zadanie na początek to sprawy organizacyjne, musimy wyprostować błędy i zaległości starego zarządu. W kwestiach sportowych trzeba walczyć o utrzymanie czwartej ligi dla Łabiszyna, możliwe, że trampkarzom uda się wywalczyć ligę wojewódzką - powiedział w pierwszych słowach po wyborze prezes Marcin Kowalski.
Nowy prezes ma 33 lata, do tej pory był kierownikiem drużyny seniorów i trenerem młodzików. To on w ostatnim, trudnym dla Noteci okresie starał się porządkować sytuację w klubie. W związku z tym nikogo nie zdziwiło owacyjne przyjęcie ze strony kibiców, działaczy i zawodników decyzji zarządu o powierzeniu mu funkcji prezesa. Prezes ma żonę Monikę i córkę Jagodę, od niedawna prowadzi sklep w Łabiszynie.
Marcin Kowalski sprawowanie funkcji rozpoczął od wizyty w miniony poniedziałek u burmistrza Jacka Idziego Kaczmarka, który liczy na uzdrowienie sytuacji w klubie. - Mam nadzieję, że sprawy będą zmierzać w dobrym kierunku. Nowy prezes porządkuje dokumenty w celu aktualizacji danych w KRS. Po załatwieniu wszystkich kwestii będzie można zawrzeć umowę dotacyjną między Urzędem a klubem na takiej samej zasadzie, jak inne kluby i stowarzyszenia w gminie. W nowym zarządzie jest dużo młodych ludzi, którzy mogą wnieść coś nowego i lepszego. Ustaliliśmy, żeby pieniądze były wydawane przez cały rok zgodnie z przygotowanym wcześniej planem, a nie na zasadzie przypadku. Z wydatkowaniem środków publicznych z gminy nie ma żartów. Regionalna Izba Obrachunkowa kontroluje głównie wydatki organizacji samorządowych, takich jak kluby czy stowarzyszenia, więc określonych zasad księgowania trzeba przestrzegać. Nie podejrzewam, że poprzedni zarząd zrobił coś bezprawnie, ale sprawy te muszą być dopełnione - podkreślił burmistrz Łabiszyna.
Po rozmowie z burmistrzem dobrej myśli jest też nowy prezes. - Kiedy protokół z walnego zebrania trafi do burmistrza i wszystkie sprawy zostaną wyjaśnione, zostanie podpisana umowa o dotacji dla klubu. Zbieram dokumenty i w najbliższy poniedziałek jadę do sądu w Bydgoszczy, aby dokonać wpisu danych w KRS - zapewnił prezes.
W sprawie prowadzenia księgowości w klubie i jej kontroli z wizytą do burmistrza zamierza się także udać przewodniczący komisji rewizyjnej Jan Męczyński, który poinformował nas o tym już po walnym zebraniu.
WYMIANA TRENERA
Jedną z pierwszych decyzji prezesa Kowalskiego była zmiana na stanowisku trenera drużyny seniorów Noteci Łabiszyn. Zdaje się, że wszyscy w klubie byli już zmęczeni dotychczasową sytuacją związaną z osobą trenera Dariusza Kołackiego. On sam też nie krył żalu i rozczarowania z powodu panującej w ostatnich miesiącach atmosfery w klubie. - Są zaległości płacowe wobec zawodników i trenerów. Za byłego prezesa jest klub, ale nie było drużyny. Na treningach mam czterech zawodników, którzy grają w siatkonogę. Jak nie będzie miał kto grać, to ja czuję się niepotrzebny. Nie będę odpowiadał za coś, na co nie mam wpływu, a jak nie ma zawodników na treningach, to nie ma drużyny - stwierdził trener.
Jak się okazało, rozwiązaniem problemu frekwencji na treningach może być tylko zmiana trenera, którą zawodnicy Noteci niejako wymusili. Już podczas walnego zebrania w kuluarowych rozmowach można było usłyszeć głosy, że piłkarze nie trenują, bo nie za bardzo chcą współpracować z dotychczasowym trenerem, którego umowa wygasła z końcem roku.
W tej sytuacji można powiedzieć, że prezentem dla nich od nowego prezesa na początek kadencji była jego decyzja o zatrudnieniu na stanowisku trenera seniorów Piotra Fiutaka, w ostatnich sezonach trenera IV-ligowej Zawiszy Bydgoszcz i III-ligowej Viktorii Koronowo. Wcześniej trener ten odnosił duże sukcesy z drużynami młodzieżowymi. W 2002 roku z reprezentacją województwa kujawsko-pomorskiego U-13 zdobył mistrzostwo Polski, a rok później z Polonią Bydgoszcz nieoficjalne klubowe mistrzostwo Polski w kategorii do lat 14, z którą na klubowych mistrzostwach Europy zajął 12. miejsce. W 2008 roku trener ten zasłynął z utworzenia w Bydgoszczy akademii piłkarskiej dla przedszkolaków, do czego zainspirował go staż trenerski w Anglii.
W poniedziałek przeprowadził pierwszy trening w Noteci Łabiszyn, na którym pojawiło się 16 piłkarzy. - Dopiero poznaję zawodników, znam tylko kilku. Niestety niektórzy mogą odejść, bo są na testach w „Noteciance” Pakość. Obawiam się tego, bo są to prawie wszyscy obrońcy, ale jeśli mają ambicje gry w III lidze, to niech grają. Jedni odchodzą, drudzy przychodzą. Myślę, że będzie dobrze i do przodu. Zespół na pewno nie jest w tabeli na miejscu odpowiadającym jego możliwościom. Powinien być wyżej. Mam nadzieję, że spełnimy marzenia działaczy i utrzymamy się w IV lidze - powiedział trener Piotr Fiutak.
Jak do tej pory pewne jest odejście z Noteci kapitana drużyny i mocnego jej punktu na lewej stronie obrony lub pomocy, Fabiana Malerowicza. Został on wypożyczony do Notecianki Pakość.
Bartosz Woźniak
Pałuki nr 1094 (5/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze