Reklama

O inwigilacji środowisk solidarnościowych w powiecie żnińskim

LIS06

Miejska i Powiatowa Biblioteka Publiczna w Żninie godz: 17:00

6 listopada 2024 r. w żnińskiej Bibliotece Publicznej odbyło się spotkanie autorskie z dr. Adamem Węsierskim pt. Esbecka agentura w strukturach NSZZ „Solidarność” na Pałukach.

Doktor Adam Węsierski jest historykiem, autorem około 200 artykułów i 65 pozycji książkowych. W kręgu jego naukowych zainteresowań są dzieje Borów Tucholskich, ale na szeroką skalę podejmuje też badania, które zmierzają do zdemaskowania działalności, struktur, kadr organów komunistycznego aparatu bezpieczeństwa i sieci agenturalno-informacyjnej na Pomorzu i Kujawach w latach 1945-1989. Efektem tych działań jest seria publikacji pt. Toksyczna agentura, w której przedstawia portrety zdrajców, konfidentów, donosicieli oraz kompromitujące świadectwa współpracy z bezpieką na terenach powiatów: chojnickiego, inowrocławskiego, sępoleńskiego, szubińskiego, tucholskiego, wyrzyskiego i żnińskiego.

Na spotkaniu w Żninie autor promował część V i VI Toksycznej agentury, w których ostatnie rozdziały poświęcone zostały osobom współpracującym z bezpieką w powiecie żnińskim. Jak zauważyła dyrektorka żnińskiej biblioteki Beata Czaczyk przedstawiając prelegenta, temat jest rozwojowy, a okazja do ponownego spotkania z dr. Adamem Węsierskim będzie w przyszłym roku, gdyż powstaje już kolejna książka o roboczym jeszcze tytule Esbecka agentura w strukturach NSZZ Solidarność rolników indywidualnych na ziemi bydgoskiej.

Reklama

Podczas spotkania prelegent opowiedział jak wyglądał proces werbunku w czasach najnowszych. – Temat ten jest bardzo istotny, żeby zrozumieć problem, który jest przede wszystkim bardzo wstydliwy. Ale też trzeba powiedzieć, że problem jest bardzo ciekawy. Ja bardzo często napotykam się, że w tej materii do końca nie rozumiemy problemu albo zagadnienia. Powstało dużo mitów, zresztą świadomie i celowo te mity zostały w przestrzeń publiczną gdzieś tam wypuszczone, aby po prostu nas gdzieś w jakiś sposób zwodzić na manowce – usłyszano.

Dr Adam Węsierski opowiedział m. in. o tym, czym różnił się zwerbowany do współpracy tajny współpracownik (TW) od osobowego źródła informacji (OZI). – Przede wszystkim tajny współpracownik musiał podpisać zobowiązanie współpracy i musiał zostać zarejestrowany w dzienniku rejestracyjnym. Ale też nie jest to do końca zupełna prawda, bo również inne osobowe źródła informacji też podpisywały zobowiązania współpracy i też były odnotowywane w dziennikach rejestracyjnych. Natomiast tajnego współpracownika przede wszystkim wyróżniało spośród innych osobowych źródeł informacji to, że musiał być zwerbowany z wrogiego środowiska. No bo tylko to środowisko które było wrogie i w którym on przebywał, i w którym się zagnieździł, funkcjonariusze SB mogli uzyskiwać w ten sposób informacje, denuncjacje, donosy, bo on kapował na to środowisko, na tych, którzy działali, a w tym przypadku na działaczy NSZZ Solidarność, zarówno tej robotniczej Solidarności jak i tej Solidarności chłopskiej – usłyszano. Jako przykład inwigilacji przez SB prelegent podał Piotra Bartoszcze, działacza NSZZ Solidarności Rolników Indywidualnych. – Takie właśnie donosy między innymi przyczyniły się zapewne też do tej komunistycznej zbrodni w majestacie prawa. Ja w tomie IV „Toksycznej agentury” piszę kto donosił na rodzinę Bartoszczów – dodał dr Adam Węsierski.

Reklama

Podczas spotkania dowiedziano się też jak szukano kandydatów na tajnych współpracowników, co było celem opracowania TW i sprawdzenie w ewidencji operacyjnej. Usłyszano też o tym kiedy i jak decydowano się na werbunek oraz jak wyglądała rozmowa pozyskaniowa do współpracy i jak ta współpraca wzorcowa powinna wyglądać oraz być prowadzona.

Jak powiedział prelegent, w obliczu rodzącej się po 1989 roku demokracji w Polsce kluczowe stały się trzy słowa: wymazać, zatuszować i zbagatelizować. – Po 1989 roku, kiedy zaczynała się demokracja, to chodziło właściwie o to, żeby całkowicie to zagadnienie, ten problem wymazać z przestrzeni publicznej, żeby najlepiej o tym nie mówić. Potem zaczęto tuszować problem. Przede wszystkim dlatego, że w naszym sejmie po okresie transformacji był bardzo znaczny odsetek tajnych współpracowników. A teraz obecnie w przestrzeni publicznej funkcjonuje takie słowo jak „zbagatelizować” problem czyli generalnie na zasadzie „a wiecie, to tak kiedyś było, każdy donosił, każdy współpracował z SB”. Ale my wiemy dobrze, że to nieprawda – usłyszano.

Reklama

Tajnych współpracowników starano się pozyskać ze struktur NSZZ Solidarność, a więc z tego środowiska, które w tamtym okresie inwigilowano i którego się najbardziej obawiano. – Osoba zwerbowana musiała przede wszystkim chcieć współpracować. To musiała być taka osoba, która chciała się sprzedać. Pewnie najczęściej za srebrniki, jakąś obietnicę kariery, jakieś inne dobra. Ale byli też tacy tajni współpracownicy, którzy zostali zwerbowani na materiałach kompromitujących np. mogła to być jakaś sprawa obyczajowa, mogła to być utrata prawa jazdy i wiele innych jeszcze kwestii, gdzie potrzebny był parasol ochronny Służby Bezpieczeństwa. Ale większość tajnych współpracowników w tym okresie 1980-1989 werbowano głównie dobrowolnie i głównie za pieniądze – usłyszano.

Dr Adam Węsierski pisząc swoje książki bardzo często korzysta z narzędzi, jakie daje psychologia oraz antropologia kulturowa oraz inne dziedziny wiedzy. – I dzięki temu bardzo często czytając moje książki natrafia na różnego rodzaju dygresje psychologiczne oraz oczywiście odniesienia do innych dziedzin nauki – powiedział prelegent i dodał, że to pozwala mu szerzej spojrzeć na problematykę, którą się zajmuje.

Reklama

Podczas spotkania dowiedziano się, że podczas werbunku tajnego współpracownika starano się jak najwięcej dowiedzieć o nim i jego rodzinie. – Przyglądano się rodzinie tego współpracownika. W związku z powyższym bardzo często na łamach tych opracowań teczki personalnej znajdują się też ci najbliżsi członkowie rodziny – usłyszano. Ważne było uzyskanie też informacji jak ten współpracownik funkcjonuje w środowisku, w którym na co dzień żyje i pracuje. – Bo skoro on ma donosić na to środowisko, to trzeba było się dowiedzieć, jaki jest jego status w tym środowisku, czy lubią go ludzie czy nie. Jeżeli był nielubiany w takim środowisku to często odstępowano od pozyskania – stwierdził dr Adam Węsierski.

Sama rozmowa pozyskaniowa to była swoista gra na emocjach. – Efektem takiej rozmowy miało być wyrobienie u kandydata odpowiedniego stosunku do SB, odpowiedniego stosunku do współpracy i przekonania o potrzebie współpracy. Podczas werbunku oddziaływano na uczucia kandydata w celu wzbudzenia u niego uczucia życzliwości do SB, manipulowano kandydatem, osaczano go, stosując np. strategię wszechwiedzy o nim, polegającą na podawaniu szczegółowych informacji, by go przekonać, że SB wie wszystko – stwierdził prelegent.

Reklama

Każdy zwerbowany tajny współpracownik podpisywał zobowiązanie do współpracy, uzgadniano z nim pseudonim, którym miał się posługiwać własnoręcznie pisząc donosy. Ustalano też sposób kontaktów i ich częstotliwość, w tym także w przypadkach awaryjnego wywołania spotkania. Każdy tajny współpracownik miał przypisanego funkcjonariusza prowadzącego. – Bardzo ważna była dokumentacja współpracy. I dziś dla historyka jest ona niezwykłym kompendium wiedzy. Potrafi przede wszystkim zrekonstruować tożsamość tajnego współpracownika, pokazać jego działalność. Ważna też jest jego charakterystyka, stopień jego odporności i wiele innych aspektów – powiedział dr Adam Węsierski i dodał, że wielokrotnie SB klauzule łagodności stosowało wobec księży, od których często nie żądano podpisania zobowiązań, aby go nie zrazić do tej współpracy. – Ale nagrywano go na różnego rodzaju nośniki wówczas dostępne, że on zgadza się na tą współpracę - dodał.

Resort rezygnował ze współpracy z tajnym współpracownikiem, gdy ten został zdekonspirowany lub gdy pozorował lub odmawiał współpracy, nie chciał współpracować, gdy wstąpił do PZPR lub gdy umierał.

Reklama

Dr Adam Węsierski powiedział, że tajnym współpracownikom historia tego nie zapomni. Ten wydźwięk właśnie ma tom VI VI Toksycznej agentury. – I muszę państwu powiedzieć, że ten zwrot, którego ja tu użyłem to jest mój zwrot. Ale ja go stosowałem już wcześniej. Ja zajmowałem się regionalizmem i bardzo często używałem tego zwrotu, że „historia ci tego nie zapomni”. A tutaj to zmieniłem, że „historia im tego nie zapomni”. Wiadomo dlaczego im tego nie zapomni. Ja nie jestem prokuratorem, ja mogę tylko odtworzyć, zrekonstruować rzeczywistość, która gdzieś tam za moimi plecami była. Staram się to robić obiektywnie i w miarę dokładnie, ale też trzeba o tym pamiętać, że donoszenie było czymś obrzydliwym, bo mogło przede wszystkim zmarnować życie czy karierę drugiemu człowiekowi i jego rodzinie. I w związku z tym pamiętajmy, to taki trochę straszak, że historia im tego nie zapomni. I obojętnie kim oni będą, zawsze za nimi będzie się ciągnąć to właśnie donosicielstwo – powiedział dr Adam Węsierski.

Po prelekcji długo jeszcze dyskutowano z dr. Adamem Węsierskim, a on chętnie udzielał odpowiedzi na wszystkie zadawane pytania. Po spotkaniu podpisywał też swoje książki.

Reklama

W żnińskiej bibliotece można zakupić tom V i VI Toksycznej agentury, w których ostatni rozdział został poświęcony tajnym współpracownikom z powiatu żnińskiego. Można w nich miedzy innymi przeczytać o inwigilacji członków NSZZ Solidarność w żnińskim Spomaszu, byłej Cukrowni Żnin czy też o inwigilacji duchowieństwa z powiatu żnińskiego i o rozpracowywaniu byłych członków Armii Krajowej z oddziału Błyskawica.

Barbara Filipiak

Miejsce zdarzenia mapa Pałuki Żnin
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 07/11/2024 14:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości