Z księdzem Hubertem Nowakiem Marta Złotnicka rozmawia
O śmierci i tym, co poza nią
Dzięki męce i śmierci Jezusa Chrystusa dla chrześcijan śmierć jest przejściem do nowego, pełnego życia. Mimo to mało kto nie boi się śmierci.
Ksiądz Hubert Nowak. Marta Złotnicka: - Czym ? była śmierć Jezusa Chrystusa?
Ks Hubert Nowak: - Śmierć Jezusa w swej najgłębszej istocie była absolutnym posłuszeństwem Ojcu. Jezus poprzez swoje posłuszeństwo, poprzez zgodę na krzyż, udowodnił, że Ojciec ma moc dać mu życie nawet w najbardziej absurdalnej sytuacji, w sytuacji, która Jezusa niszczy. Chrystus był jedynym człowiekiem w pełni posłusznym.
Przez doskonałe posłuszeństwo Jezusa przywrócone zostało życie, któreśmy utracili poprzez grzeszne nieposłuszeństwo Adama. Śmierć została pokonana. Wielki Piątek to tajemnica śmierci, ofiary. Człowiek swoim grzechem obraził Boga. Jezus Chrystus - Bóg do końca solidarny z człowiekiem - za nas przeprasza Ojca. Ponosi ofiarę, staje się Barankiem Paschalnym; jego krew nas ocala. Chrystus zatrzymuje machinę zła, którą człowiek rozkręcił poprzez swój pierwszy grzech. Po swej śmierci Jezus zstępuje do otchłani i wszystkim sprawiedliwym głosi wyzwolenie.
- Czy to oznacza, że Abraham i inni patriarchowie nie mieli możliwości oglądania Boga?
- Tak, ponieważ naznaczeni byli piętnem pierwszego nieposłuszeństwa. Od czasu zstąpienia Chrystusa do otchłani istnieją dwie przestrzenie duchowe: niebo i piekło. Istnienie piekła jest wyrazem szacunku Boga dla wolności człowieka. Nie wolno nam kwestionować istnienia piekła jako możliwości, jednak nikt nie może mieć pewności, że ktokolwiek w piekle się znalazł. Życzenie komuś piekła jest najgorszym złorzeczeniem. To skazywanie człowieka na śmierć i wieczne potępienie.
25 marca w pierwszym dniu swoich rekolekcji, uczniowie klasy IIe żnińskiego Liceum Ogólnokształcącego w kościele pw. św. Floriana wystawili Pasję. Uczniowie przygotowywali się pod okiem wychowawcy Dariusza Żelaznego. - Mówił Ksiądz o dwóch duchowych przestrzeniach, czym w takim razie jest czyściec?
- Czyściec jest miejscem przygotowania, miejscem nadziei na obcowanie z Bogiem. Cierpienie czyśćcowe polega tylko na jednym - mamy świadomość jaki Bóg jest wspaniały, nieskończenie dobry i kochający, ale nie możemy z nim jeszcze przebywać. Czyściec to oczyszczenie przez czekanie. Stąd prowadzi tylko jedna droga: w górę, do Boga. Cierpienie czyśćcowe ma swój koniec - oglądanie Boga. Ostatecznym kresem czyśćca jest Sąd Ostateczny.
- Nie bardzo rozumiem, jakie znaczenie ma Sąd Ostateczny, skoro nieodwracalny wyrok zapada od razu po śmierci człowieka?
- Dopiero w dniu Sądu nastąpi zmartwychwstanie ciał. Śmierć jest rozpadem człowieka na dwie części: duszę i ciało. Dusza tęskni za ciałem, to stanowią jedność. Moje ciało to przecież ja. Wskrzeszone ciała będą ciałami uwielbionymi tak, jak ciało zmartwychwstałego Chrystusa. Gdy ciało na powrót połączy się z duszą, nastąpi doskonałe spełnienie człowieka.
- Czy Ksiądz boi się śmierci?
- Tak. Śmierć jest czymś zupełnie nowym, nieznanym, dlatego się jej boimy. Na razie śmierć jest dla mnie abstrakcją - gdy będę leżał na onkologii, będę myślał inaczej...
- Trochę zdziwiła mnie ta odpowiedź. To ja obawiam się śmierci i kary.
- Obawy i zwątpienie przeżywali i święci. Święta Teresa od Dzieciątka Jezus przedstawiana błędnie jako dziewczę, które wstąpiło do klasztoru i umarło nim dorosło, przed śmiercią przeżywała ciężkie zwątpienie. Zżerana przez gruźlicę, odrzuciła jednak pokusę niewiary i w obliczu cierpienia i śmierci osiągnęła jakże dojrzałą wiarę. Ja nie umieram, lecz wstępują w życie - powiedziała. My w śmierci nie jesteśmy sami, bo Chrystus jest z nami. Śmierć jest tylko etapem, przez który przechodzimy.
- Zapewne nieraz był Ksiądz wzywany do umierających. Jak wygląda śmierć?
- Kiedy jesteśmy przy śmierci osoby, która ma za sobą parędziesiąt lat życia, ma dzieci i wnuki i wiemy, że żyła dobrze, widzimy spokój. Życie takiej osoby zostało spełnione. Dla chrześcijanina śmierć jest dopełnieniem jego chrztu, chrzest zanurza nas w śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa.
- Taka śmierć jest po prostu spokojnym zaśnięciem?
- Nie zawsze. Czasem agonia się przedłuża, chory ciężko oddycha i cierpi. Najbardziej wstrząsająca1 jest śmierć nagła, w wypadkach, śmierć młodych ludzi. Zdarzyło mi się w zeszłym roku być wezwanym do szpitala do chłopaka, który był w moim wieku. Już nie żył, zginął na skutek wypadku. Jego życie skończyło się w pół drogi. Dosłownie. Jechał z Poznania do Bydgoszczy i nie dojechał do celu. Teraz leżał w kostnicy. Rodzina zażyczyła sobie, żeby odsłonić prześcieradło, którym był przykryty. Wyglądał jak żywy, miał jeszcze otwarte oczy.
- Jak zachowuje się rodzina w obliczu śmierci kogoś najbliższego?
- W domach wierzących rodzina zebrana jest wokół umierającego i do końca mu towarzyszy. Członkowie rodziny wiedzą, że jest to chwila trudna, ale nie popadają w rozpacz. Człowiek niewierzący może przeklinać tę chwilę. Jest to dla niego totalny absurd, który musi przeżyć.
- W krytycznej sytuacji, w chwili śmierci, istnieje coś takiego jak możliwość uzyskania rozgrzeszenia bez sakramentu spowiedzi?
- To jest żal doskonały. W momencie śmierci przesuwa się przed oczyma człowieka całe jego życie. Żałując za swoje grzechy człowiek w tej nadzwyczajnej sytuacji dostępuje usprawiedliwienia. Taki jest też sens spowiedzi. Najistotniejszy w spowiedzi jest żal. Bez żalu za grzechy na nic jest nawet spowiedź u papieża.
- Elizabeth Kubler-Ross powiedziała: "Śmierć nie jest przerażająca. Problem stanowi to, co robimy z naszym życiem". Czy tak, zdaniem Księdza, rzeczywiście jest?
- Sposób przyjęcia śmierci jest konsekwencją życia. Nie jest chrześcijańską panika przed śmiercią rozpacz. Tak samo obca chrześcijańskiej postawie jest rezygnacja i pogodzenie się z myślą, że to już koniec, że poza śmiercią nie ma nic. Do momentu śmierci i zmartwychwstania Jezusa śmierć była kresem, od tego momentu stalą się Paschą, przejściem do nowego, pełnego życia.
- Jak wygląda i na czym polega Sakrament Chorych?
- Sakrament Chorych konsekruje cierpienie chorego człowieka. Przemienia to zwykłe, ludzkie cierpienie w cierpienie Chrystusa. Sakrament ten daje moc do znoszenia cierpienia, tego naszego krzyża. Kapłan nakłada ręce na głowę chorego, namaszcza mu czoło i wnętrze dłoni olejem poświęconym przez biskupa. Moc sakramentu ma przeniknąć całego człowieka.
- Czy nie zdarza się tak, że chorzy obawiają się tego sakramentu, gdyż kojarzy im się z zapowiedzią śmierci?
- To nie jest ostatnie namaszczenie. Sakrament może być udzielany zawsze w sytuacji ciężkiej choroby. Nie wydaje mi się, żeby chorzy się go obawiali, przeciwnie - podczas ostatnich rekolekcji bardzo wielu chorych przyszło do kościoła, żeby przyjąć ten sakrament.
- Co Ksiądz mówi umierającym, którzy boją się śmierci?
- Wobec cierpienia i choroby czuję się bardzo mały. W takich sytuacjach trudno znaleźć odpowiednie słowa, wydają się one brzmieć pusto, mimo przekonania, że Chrystus zmartwychwstał i pokonał śmierć. W tym momencie można umierającemu powiedzieć, że Jezus byi w takiej samej sytuacji. Chodzi o to, by człowiek w chwili śmierci zaczął rozmawiać z Bogiem.
- Co Ksiądz sądzi na temat poglądu, że naglą, nieraz straszna śmierć, była karą za popełnione za życia grzechy?
- Edyta" Geppert śpiewała: jakie życie, taka śmierć, ale to tylko piosenka, naprawdę nie ma takiej zasady. Przecież ksiądz Jerzy Popiełuszko zginął naj straszniejszą śmiercią, w okropnych mękach, a nonsensem byłoby twierdzić, że była ona karą za cokolwiek - trwają przecież starania o beatyfikację tego człowieka. Śmierć, na którą człowiek jest przygotowany, którą przyjmuje z pokojem, dobra śmierć, jest niewątpliwie łaską. Dobra śmierć, to śmierć w stanie wspólnoty z Bogiem, gdy przebaczyło się wszystko i wszystko zostało wybaczone.
- Dziękuję za rozmowę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze