Na pole za oknem przez 10 km
Objazd dla rolników z Aleksandrowa
Około 10 gospodarzy z Aleksandrowa (gm. Barcin) od około 5 lat nie może korzystać z przejazdu wiaduktem nad linią kolejową. Rolnicy ci w niektórych przypadkach pole mają kilkaset metrów od domu, ale żeby się na nie dostać, muszą jechać albo polną drogą przez Pakość, albo przez główną ulicę osiedla Piechcin. Znacznie przez to rosną koszty produkcji rolnej.
Zbigniew Grzeczka oblicza, że przez barierkę zakazującą przejazdu przez wiadukt każdego roku zużywa około 1.000 l oleju napędowego więcej Wiadukt nad linią kolejową Inowrocław - Krzyż w Aleksandrowie powstał w tym samym czasie, co tory i ma już ponad 120 lat. - Z tego, co mi wiadomo, ten wiadukt nie był prawdopodobnie nigdy remontowany. Stoi zatem już drugie stulecie, ale - jak widać - nie ma żadnych pęknięć czy ugięć. Nie widać żadnych uszkodzeń konstrukcyjnych, a tylko tynk w niektórych miejscach odpadł - mówi Zbigniew Grzeczka, rodowity mieszkaniec Aleksandrowa, który obecnie jest już na emeryturze i 64 ha pól w Aleksandrowie, Piechcinie i Zalesiu Barcińskim oddał w gospodarowanie swemu synowi Krzysztofowi.
Aleksandrowo tworzy jedno sołectwo z Piechcinem, ale jeśli chodzi o działalność rolniczą, to większość z gospodarzy mieszka i pracuje w Aleksandrowie. Większy Piechcin to bowiem osiedle robotnicze i rolników jest na jego terenie tylko kilku. Przez Aleksandrowo (około 1,5 km od Piechcina) przebiega wspomniana linia kolejowa. Tory na tym odcinku wiodą w wykopie. Dlatego przejazd przez tory umożliwiał wiadukt. Został on zamknięty około 5 lat temu. - Zamknięcia dokonał na początku poprzedniej kadencji pan burmistrz. Powodem był fakt, że wiadukt jest zagrożony katastrofą budowlaną, jak ocenił to specjalista - powiedział Aleksander Kabaciński, sołtys Piechcina i Aleksandrowa.
Droga w Aleksandrowie i wiadukt łączący tę drogę oraz dwie części wsi - północną (od drogi wojewódzkiej nr 251) i południową (większą część wsi, za torami) należącą do gminy Barcin. Sołtys Aleksander Kabaciński jest też radnym Barcina. Dlatego już kilka lat temu dowiadywał się w gminie, jakie są możliwości otwarcia wiaduktu. - Otrzymałem odpowiedź, że obecnie ta droga w Aleksandrowie i wiadukt to droga gminna wewnętrzna. Musiałaby mieć status normalnej drogi gminnej, nie wewnętrznej, aby można było starać się o pozyskanie środków pozabudżetowych na dofinansowanie wiaduktu - mówi Aleksander Kabaciński.
5 lat temu z obydwu stron wiaduktu postawiono barierki zabezpieczające wjazd. - Uważam, że zbyt pochopnie wiadukt został zamknięty dla nas. Wszystko z powodu tych ciężkich samochodów z cukrowni w Nakle. Otóż przed zamknięciem wiaduktów, choć przy wjeździe na naszą drogę od drogi wojewódzkiej jest znak ograniczający do 5 t ciężar pojazdów wjeżdżających, pchały się tutaj TIR-y najpierw z burakami z pól, a później przywożące wysłodki. Kierowcy tych samochodów wjeżdżali na nasz wiadukt, a że ważą z ładunkiem jakieś 40 ton, to nam to zamknęli. Uważam jednak, że my ciągnikami i maszynami rolniczymi, które są lżejsze, powinniśmy mieć dozwolony przejazd. Nawet niech choćby zrobili barierki zamykane na klucz i klucz ten mieliby tylko rolnicy, którym potrzebny jest przejazd maszynami. To by załatwiło sprawę - sądzi Zbigniew Grzeczka.
Jednak takie rozwiązanie nie wchodzi w grę. Wiadukt jest zamknięty ze względów bezpieczeństwa. - Z wykonanego przeglądu podstawowego i rozszerzonego obiektu mostowego w ciągu drogi Aleksandrowo - Piechcin wynika, że jego stan jest niedostateczny. Dlatego podjąłem decyzję o jego zamknięciu - poinformował burmistrz Barcina Michał Pęziak.
Zamknięcie wiaduktu oznacza, że rolnicy z Aleksandrowa, jeśli mają pola po drugiej stronie torów kolejowych, muszą jechać albo polną drogą, często zabłoconą i trudno przejezdną przez Kalwarię Pakoską, bądź przez Piechcin obok ciepłowni, a dalej ul. 11 Listopada do drogi wojewódzkiej. To oznacza do pokonania około 10 km zamiast kilkuset metrów, gdyby był otwarty most nad torami.
- To jest wielka strata czasu i pieniędzy. Mamy 64 ha ziemi w Aleksandrowie, Piechcinie i Zalesiu Barcińskim. Obliczyliśmy z synem, że po zamknięciu wiaduktu do naszych maszyn i traktorów potrzeba podczas produkcji rolnej 1.000 l oleju napędowego więcej w skali roku, niż gdy most był otwarty. Czyli przy obecnej stawce 4,50 zł/litr daje to nam 4.500 zł więcej kosztów. Dodatkowo, wykorzystywaliśmy pole za torami w Aleksandrowie do uprawy kukurydzy na kiszonkę dla bydła. Tymczasem wynajęcie sprzętu do zbioru kukurydzy na kiszonkę kosztuje 300 zł za godzinę. W ciągu godziny można zrobić wprawdzie 1 ha kukurydzy na kiszonkę, ale jest to jakieś 12 przyczep ciągnikowych tej kiszonki. To trzeba odbierać na polu i odwozić do gospodarstwa. Przejazd 10 km objazdem powodowałby, że wynajęty sprzęt by stał bezczynnie na polu, a my byśmy za ten postój płacili. No, chyba, że jakimś cudem dysponowałbym kilkoma ciągnikami i kierowcami, którzy podjeżdżaliby na pole na bieżąco. To są dodatkowe koszta. Już nie mówię o stracie czasu. Dlatego np. już odpuściliśmy sobie kukurydzę na tym polu za torami i uprawiamy tam normalne zboże. Jednak prawda jest taka, że cokolwiek by tam nie posiać, to żeby orać, kosić, czy zwozić, trzeba jechać 10 km zamiast 500 m. To są w skali gospodarstwa ogromne koszta. I tak mamy tutaj z tym problem w bodajże 10 gospodarzy - wylicza Zbigniew Grzeczka.
Burmistrz Michał Pęziak informuje, że w Wieloletnim Planie Inwestycyjnym gminy Barcin ujęty jest do remontu tylko jeden obiekt mostowy, na ul. św. Wojciecha przez Noteć w Barcinie. Ten most wprawdzie jest cały czas otwarty dla pojazdów, ale musi być wyremontowany. Ujęty był zresztą w programie rewitalizacji starego Barcina. Natomiast obecnie nie ma ogłoszonych żadnych konkursów na dofinansowanie remontów obiektów mostowych, czy to ze środków krajowych, czy europejskich.
To zaś oznacza, że ewentualny remont obiektu w Aleksandrowie musiałby być sfinansowany wyłącznie z budżetu gminy. Na to zaś Barcin pieniędzy w tej chwili na pewno nie znajdzie.
Sołtys Aleksander Kabaciński mimo to zapewnia, że tematu mostu w Aleksandrowie nie odpuści i będzie na sesjach Rady Miejskiej o konieczności remontu wiaduktu powtarzał burmistrzowi przy każdej nadarzającej się okazji.
Karol Gapiński
Pałuki nr 990 (5/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze