Reklama

Obrona lasów zakończona aresztem

Jurand Ś. apelował do radnych, by nie podejmowali uchwały o sprzedaży lasów. Emocje wzięły górę; przewodniczący Rady zarządził przerwę, komendant wezwał patrol policji. Mianujący się chłopskim przywódcą mieszkaniec Górek Zagajnych trafił do aresztu, a radni uchwałę przegłosowali.

Jurand Ś. apelował do radnych, by nie podejmowali uchwały o sprzedaży lasów. Emocje wzięły górę; przewodniczący Rady zarządził przerwę, komendant wezwał patrol policji. Mieszkaniec Górek Zagajnych stawiał opór policjantom, którzy po niego przyszli, ostatecznie wraz z krzesłem został wyprowadzony na korytarz. fot. Sylwia Wysocka

     Na sesję Rady Miejskiej w Kcyni trafiła uchwała w sprawie sprzedaży ponad 90 ha lasów gminnych. Uchwała ostatecznie została przez radnych przyjęta, jednak przedtem nastąpiła przerwa w obradach i interwencja policji w związku z wystąpieniem Juranda Ś., który nawoływał, by radni nie podejmowali tej uchwały, i nie sprzedawali lasów stanowiących własność całego społeczeństwa.
     HAŃBA I KŁAMSTWO
     Wprowadzenia do uchwały w sprawie sprzedaży lasu dokonała wiceburmistrz Bogna Adamska. Wyjaśniała, że od roku władze gminy prowadzą negocjacje w związku ze sprzedażą lasów gminnych. Gmina na własne potrzeby gospodarcze pozostawić chce jeden las w Dobieszewie, a pozostałe chce sprzedać Gospodarstwu Państwowemu Lasy Państwowe. - Rozmowy prowadzone są od ubiegłego roku w nadleśnictwie i Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych. Wstępnie jest wola przyjęcia większości tych gruntów na rzecz Nadleśnictwa Szubin. Mamy ponad 100 ha lasów, większość przylega do lasów państwowych. Mamy z lasami spory problem w kwestii prawidłowej pielęgnacji i gospodarki w lasach, Urząd nie jest instytucją stworzoną do gospodarowania lasami - mówiła Bogna Adamska. Okrzykami hańba jej wypowiedź przerwał mieszkaniec Górek Zagajnych Jurand Ś., który prosił przewodniczącego Rady Zbigniewa Witczaka o udzielenie mu głosu, na co otrzymał zgodę po zakończeniu wypowiedzi wiceburmistrz.
     Bogna Adamska kontynuując zapewniła, że lasy na obszarze gminy są rozdrobnione, są to powierzchnie od dwudziestu kilku arów do prawie 50 ha. Gmina ma problem z zabezpieczeniem drzew przed kradzieżą i ze śmietniskami w lasach, zwłaszcza w jednym z sołectw. Jurand Ś. przerywał słowami kłamstwo, a przy informacji o wysypisku dopowiedział, że chodzi o Górki Zagajne.
     - Nie ukrywajmy, że środki, jakie byśmy pozyskali ze sprzedaży... - zaczęła wiceburmistrz. - To byście pobudowali pół kilometra drogi asfaltowej pani Borkowskiej, bo takie są założenia - komentował Jurand Ś.
     SREBER RODOWYCH SIĘ NIE SPRZEDAJE
     Temat kontynuował przewodniczący Zbigniew Witczak, który tłumaczył, że gmina musi poszukać pieniędzy, żeby mogła funkcjonować. - Dobre jest to, że nie sprzedajemy osobom prywatnym tych lasów, a Lasom Państwowym, które są powołane do tego celu i prowadzą właściwą gospodarkę leśną. Są tam specjaliści powołani do tego, a gmina ma jednego leśnika i nie jest w stanie prowadzić dobrej gospodarki - stwierdził Zbigniew Witczak.
     Na ponowną prośbę o głos do mównicy dopuszczono Juranda Ś. - po zapewnieniu, że będzie spokojnie mówił. - Kochani radni, proszę naprawdę się zastanowić nad tym, co zrobicie, bo sreber rodowych się nie sprzedaje, a tym srebrem rodowym naszej gminy są właśnie te lasy. Nie sztuka mieć, ale sztuka to utrzymać. Pan Witczak, pan burmistrz i pani wiceburmistrz nie są właścicielami tej własności gminy. Jesteście tylko chwilowymi urzędnikami, którzy mają to utrzymać i powiększać w dobrej wierze. Czytałem dzisiaj rano „Pałuki“ i chcę pani, pani burmistrz powiedzieć, że dużo pani brakuje jako kobiecie - mówił Jurand Ś. Te słowa spowodowały reakcję przewodniczącego Rady, który zarządził przerwę, wstał i nakazał radnym oraz zaproszonym gościom opuszczenie sali. Jurand Ś. apelował, by nie zabierać mu głosu, za swoje słowa przeprosił, i mimo zamieszania na sali kontynuował. - Nie będziecie obradować, nie będziecie lasów sprzedawać, bo dziś jest to w rękach Lasów Państwowych, ale za trzy lata może to przejść w obcy kapitał, niemiecki kapitał. Lasy gminne są wolne od zadłużenia, nie mają hipoteki zadłużonej, a wy chcecie przejeść te pieniądze. Bartek Muzolf mówi, że nie ma pieniędzy nawet na papier toaletowy, a wy 100.000 zł rozdaliście na nagrody, a wszystko się wali, drogi i inne rzeczy. Panie komendancie, nie mnie proszę wyprowadzać z tą świtą, a burmistrza, bo nie będą sprzedawać, nie pozwolę na sprzedaż lasów gminnych w żadnym wypadku - apelował Jurand Ś.

Jurand Ś. bronił się przed zatrzymaniem, stawiał policjantom duży opór fot. Sylwia Wysocka

     POLICJANCI ZATRZYMALI, RADNI PRZEGŁOSOWALI
     Urzędnik wyłączył mu mikrofon. Radni wyszli na korytarz, większość z nich jednak mimo zarządzonej przerwy powróciła na salę obrad, w tym również burmistrz i jego zastępca. Na wniosek burmistrza, by przeprosił wiceburmistrz, Jurand Ś. powiedział, że tego nie zrobi - za to, co ona zrobiła Grzegorzowi Hemmerlingowi przed śmiercią, co świadczy, że nie jest inteligentną osobą [chodziło tu o skargę skierowaną po zebraniu strażackim do Grzegorza Hemmerlinga tuż przed jego śmiercią, kiedy Jurand Ś. oraz inni strażacy prosili wiceburmistrz, by wysłała ją gdzie chce, ale nie do komendanta gminnego, którego godziny były policzone - przyp. sw].
     - Ogłaszam się wirtualnym przywódcą chłopskim i odwołuję panią z funkcji wiceburmistrza. Gdyby miała pani honor, to by sama zrezygnowała. Wy lasy sprzedajecie, nasze srebra rodowe - komentował mieszkaniec Górek. Nie uległ on namowom Piotra Smolińskiego, komendanta Komisariatu Policji w Kcyni, by zachował spokój, a apel o zachowanie kultury uznał za brak kultury ze strony radnych. Mimo to komendant tonował zachowanie zdenerwowanego mieszkańca Górek Zagajnych, namawiał go do wyjścia na zewnątrz. Chwilę później na sali pojawiło się dwóch funkcjonariuszy policji, którzy wraz z komendantem wyprowadzili zbulwersowanego mieszkańca z sali wraz z krzesłem, którym się zastawiał. Po wyprowadzeniu z ratusza policjanci mieli duże trudności, by zakutego w kajdanki umieścić w cywilnym radiowozie stojącym na jezdni. Do pokonania mieli zastawiony autami parking. Jurand Ś. stawiał opór.
     Kiedy na zewnątrz trwała akcja zatrzymania, radni przegłosowali sprzedaż lasów. Stosunkiem głosów 9 za sprzedażą, 2 przeciwnych i 3 wstrzymujących się od głosu uchwała uruchomiła procedurę sprzedaży.
     LAS CO ROKU ZYSKUJE NA WARTOŚCI
     Na sesji w wolnych głosach stanowisko w sprawie sprzedaży lasów zabrał sołtys Żarczyna Romuald Łasut, który zaznaczył, że powstała sytuacja spowodowana została też tym, że władze nie raczyły skonsultować sprzedaży z sołtysami, samorządami wiejskimi i postawili wszystkich przed faktem dokonanym. - Teraz jest to już wszystko przegłosowane. Przez ponad 70 lat poprzednie władze nadawały taki przywilej, miały manewr udzielania mieszkańcowi w trudnej sytuacji możliwości uporządkowania terenu w lesie i wyrobienia sobie drewna. Takie sytuacje miały miejsca, tak było też w naszej miejscowości w ubiegłym roku, gdzie wysprzątano kawałek lasu i za niewielką odpłatnością pozyskano opał i dwie strony były zadowolone. Szkoda, że nie próbowaliście tego omawiać z mieszkańcami wsi, w ich przeświadczeniu są to lasy wiejskie, tak przez lata zostało to zakodowane, choć błędnie. Teraz będziecie zapamiętani jako ci, którzy lasy sprzedali - mówił Romuald Łasut.
     ZARZUTY ZNIEWAŻENIA I NARUSZENIA NIETYKALNOŚCI CIELESNEJ
     Oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Nakle mł. asp. Justyna Andrzejewska poinformowała, że na sesji Rady Miejskiej w Kcyni w ostatni czwartek, podczas dyskusji dotyczącej sprzedaży lasów przez gminę, jeden z mieszkańców przysłuchujący się sesji zaczął głośno się zachowywać utrudniając tym samym prowadzenie obrad. Wypowiedział przy tym słowa, które obecna na sesji pani wiceburmistrz odebrała jako znieważające ją. - Uczestniczący w posiedzeniu sesji komendant kcyńskiego komisariatu poinformował 59-latka o konsekwencjach prawnych jego zachowania i zobowiązał do zachowania zgodnego z prawem, a następnie na miejsce wezwał patrol policji. Podczas zatrzymania mężczyzna nie reagował na polecenia wydawane przez policjantów i stawiał opór, a także naruszył nietykalność cielesną zatrzymującego go policjanta. W konsekwencji mężczyzna został obezwładniony i doprowadzony do komisariatu w Kcyni, a następnie do komendy w Nakle. Zatrzymany został przebadany alkomatem. Badanie to dowiodło, że był trzeźwy - informuje Justyna Andrzejewska.
     W piątek Jurand Ś. został przesłuchany i usłyszał zarzut znieważenia osoby oraz naruszenia nietykalności cielesnej policjanta. 59-latkowi grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności. Sprawą zajmie się sąd.
     Film w zakładce Filmy.

Reklama

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1290 (44/2016)

Inne teksty na ten temat:

Bronił lasu, obrażał, został wyniesiony, jest oskarżony

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości