Reklama

Od torów brzydka Łąkowa

Przemysław Nowak mieszka na samym końcu ulicy Łąkowej i aby dostać się do swojej posesji, musi przejechać całą ulicę. Często to graniczy z cudem.

         fot. Remigiusz Konieczka

Mieszkańcy, Żnin, ulica, błoto
      Od torów brzydka Łąkowa
      Od 15 lat ubiegają się o to, by ich ulica została wyremontowana. Co wiosnę i jesień borykają się z błotem, które utrudnia poruszanie się po drodze. Mówią, że w urzędzie zderzają się z obojętnością władz i szukają pomocy u Rzecznika Praw Obywatelskich.

      Przemysław Nowak tylko na weekendy przyjeżdża do Żnina, bo pracuje poza granicami kraju, ale i tak denerwuje go stan ulicy Łąkowej. Ulica ta została utwardzona polbrukiem tylko do torów kolejki wąskotorowej. Za torami jest błoto, koleiny i kałuże. Na stan ulicy narzekają wszyscy mieszkańcy. Cześć z nich podpisała się pod wnioskiem z prośbą o remont, który trafił w ubiegłym tygodniu do Urzędu Miejskiego w Żninie.
      Przez te wszystkie lata wnioskowaliśmy do Rady Miejskiej, do burmistrza, chodziliśmy po urzędach, składaliśmy pisma, prosiliśmy wielokrotnie ze łzami w oczach o poprawę, gdyż naprawdę są poważne problemy, by przejść do centrum miasta i wydostać się z ulicy. Ona jest jednokierunkowa i naprawdę trudno jest się nam z niej wydostać. Na przykład w okresie wiosennym lub jesiennym jesteśmy odcięci od reszty miasta. Również nasze rodziny, które przyjeżdżają w odwiedziny, często muszą stawać na innych ulicach, bo nie ma możliwości wjazdu - czytamy we wniosku.

Ulica Łąkowa po roztopach

Reklama

        fot. Remigiusz Konieczka

      Mieszkańcy mówią, że w w Urzędzie Miejskim cały czas otrzymują odpowiedź, że nie ma funduszy na remont i są zapraszani w następnym roku. - Żadnych chęci przez te wszystkie lata udzielenia pomocy, co jest karygodne, ponieważ w przypadku remontu chodzi o utrzymanie w należytym stanie drogi już istniejącej - twierdzą. - Bo przecież dana droga istnieje i gmina powinna liczyć się z koniecznością jej odbudowy, bo przecież droga jest, była i nie pojawiła się nagle.
      Na ulicy Łąkowej powstają też nowe domy. Na jedeną z budów przyjechała w marcu ubiegłego roku ciężarówka z betonowymi bloczkami i ugrzęzła w błocie. Inny samochód uszkodził na nierównościach tłumik. Zapytaliśmy mieszkańców ulicy Łąkowej, jak się im żyje w takich warunkach.
      - Tak się żyje, że foliówki zakładamy na buty. A potem je ściągamy i wychodzimy na miasto - mówi Małgorzata Kanarkowska. - Nam jedna para na sezon nie wystarczy, bo ciągle buty trzeba szorować i się niszczą.
      Mieszkańcom jest przykro, że ulica została utwardzona tylko do torów. Podejrzewają, że to tylko dlatego, by był wjazd na parking Galerii Pałuckiej. Podkreślają, że ich ulica ma około 70 lat. Pierwsze domy powstały w 1933 roku i od tego czasu nic nie zostało zrobione. O swoich bolączkach informowali Urząd Miejski już kilka razy. Bezskutecznie. Jedną z osób, która aktywnie walczy o drogę, jest Barbara Ciuper.

Reklama

Barbara Ciuper w czasie świąt nie mogła wyjść z domu na ulicę, bo zalegało na niej błoto

        fot. Remigiusz Konieczka

      - Chodziłam do urzędu, do pani Krystyny Gołaszewskiej kilka razy w roku, bo droga była nieprzejezdna. Zostałam poinformowana, że mam poczekać aż wsiąknie błoto i przyjedzie wyrówniarka. Powiedziałam, że tylko nie wyrówniarka, bo nic to nie da. Ziemia puściła i wtedy przyjechała wyrówniarka. Sucho było, ale do pierwszych opadów. Zrobił się wąwóz i woda stała, bo nie miała gdzie spływać. Nie można było przejechać. Potem zaczęłam szukać radnych z tego terenu. Znalazłam dwóch, którzy się przyznali: Pawła Janowskiego i brata tego mechanika z naszej ulicy, Zenona Owczarzaka. Nie dojechali do końca ulicy, bo bali się wjechać. Powiedzieli, że coś zrobią i po jakimś czasie znów przysłali wyrówniarkę. Potem ich zainteresowanie naszą ulica skończyło się. To było dwa lata temu. Burmistrz w tamtym czasie odpowiedział mi, że nie ma środków na drogę. Jeśli jest coś robione, to tylko doraźnie. Kiedyś przywieźli szlakę i zasypali dziurki, które później na nowo powstały - opowiada nam mieszkanka Łąkowej, która przez święta siedziała w domu, bo nie mogła wyjść ze swojej posesji ze względu na błoto.
      Nasi rozmówcy podkreślaną, że jeśli nie ma pieniędzy na taką drogę, jaka jest od ul. Gnieźnieńskiej do torów kolejki wąskotorowej, to chociaż niech gmina zrobi tak, by nie było błota. Przemysław Nowak powiedział nawet, że załatwi koparkę i ludzi, którzy to zrobią, a gmina mogłaby tylko dostarczyć materiał w postaci np. wapienia.
      Krystyna Gołaszewska, naczelnik wydziału dróg, remontów i inwestycji w żnińskim ratuszu powiedziała, że proponowała mieszkańcom nawiezienie wapienia, ale Barbara Ciuper nie wyraziła zgody, bo będzie się kurzyć. Pani naczelnik powiedziała, że ulica Łąkowa nie może być zrobiona kompleksowo, bo nie ma jej ujętej w budżecie. Zadeklarowała natomiast, że będzie skierowana na ulicę równiarka, będzie też dostarczony żużel lub wapień, ale mieszkańcy mają między sobą ustalić, czego chcą. - Żeby nie doszło do sytuacji, że poślę samochód z wapieniem i mi go zawrócą. Jak się dogadają, to nie ma problemu - powiedziała pani naczelnik.

Reklama

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1090 (1/2013)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości