Reklama

Odebrał życie dzieciom i sobie

Marcin S., pochodzący z Jaroszewa a ostatnio zamieszkały w Bad Driburg w Niemczech, zamordował dwoje swoich dzieci, po czym sam popełnił samobójstwo. Okoliczności tej tragedii ustala niemiecka policja.

     33-letni Marcin S. pochodzi z Jaroszewa. Ukończył technikum rolnicze w Gąsawie. Pracował jako tynkarz. Od 4 lat mieszkał w Bad Driburg w Niemczech, gdzie wyjechał za pracą. Był w związku małżeńskim z 28-letnią Polką i miał troje dzieci.
     Jak podają niemieckie media Marcin S. miał problemy z alkoholem i to mogło być przyczyną utraty przez niego prawa jazdy, a następnie - pracy.
     Do tragedii doszło z 26 na 27 kwietnia. Z wstępnych ustaleń wynika, że pomiędzy małżonkami doszło do kłótni, po której małżonka wyszła z domu. Kiedy wróciła do mieszkania, budynek w którym mieszkało małżeństwo z Polski, przeszył wstrząsający krzyk, po czym kobieta wybiegła z mieszkania na ulicę. Lamentowała po polsku. Niemieccy sąsiedzi nie wiedząc, co się stało - wezwali policję. Kiedy funkcjonariusze weszli do mieszkania, na podłodze zauważyli leżącego w kałuży krwi 8-letniego Kacpra, 5-letnią Natalię i ich ojca. Przybyły na miejsce zdarzenia lekarz stwierdził zgon wszystkich.
     Śledztwo w tej sprawie prowadzi policja w Bielefeld. Jak przekazały nam służby z Bielefield - mężczyzna był mieszkańcem Jaroszewa koło Żnina. W Niemczech przebywał od 4 lat, gdzie pracował jako sztukator. W ostatnim czasie był bez pracy. Wcześniej nie był notowany przez niemiecką policję. Z ustaleń niemieckich śledczych wynika, że mężczyzna zabił najpierw dwoje swoich dzieci, a potem sam odebrał sobie życie. Zabójstwa dzieci dokonał przy pomocy ostrego narzędzia, prawdopodobnie uczynił to nożem. W podobny sposób sam popełnił samobójstwo.
     Żona Marcina S. i najmłodsza córka przebywają obecnie pod opieką psychologa. Jak na razie niemiecka policja nie ustaliła, dlaczego żona i najmłodsza córka przeżyły. Z nieoficjalnych informacji przekazywanych przez niemieckie media wynika, że 3-latka chowała się, gdy rodzice się kłócili. Prawdopodobnie tego wieczoru, kiedy Marcin S. zabił dwójkę dzieci i sam popełnił samobójstwo, najmłodsze dziecko również się schowało, ratując w ten sposób swoje życie.
     Niemiecka policja nie udzieliła nam jednoznacznej informacji, czy mężczyzna miał problemy z alkoholem. Śledczy zza zachodniej granicy ani tego nie potwierdzają, ani nie zaprzeczają.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1316 (18/2017)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości