Reklama

Odwrócony pomnik

Jabłowo Pałuckie
    Odwrócony pomnik
    Historia pomnika w Jabłowie Pałuckim, upamiętniającego z jednej strony obrońców ziem niemieckich, z drugiej Powstanie Wielkopolskie, jest zapisem historii naszego regionu.

Napis polski u góry, niemieckiego nie widać - jest wkopany pod ziemią
        fot. Arkadiusz Majszak

  O pomniku i historii Jabłowa Pałuckiego opowiedział nam sołtys Edmund Słomowicz. Jak mówi, Jabłowo i okolice od czasów utraty przez Polskę niepodległości były miejscem, które zaczęli zasiedlać Niemcy. Państwo niemieckie kupiło w 1846 roku dla swoich obywateli od ówczesnego dziedzica majątek, w skład którego wchodziło 10.000 hektarów ziemi, na którą składały się 4 wsie: Jabłowo, Jabłówko, Buszkowo i Wyręba. Niemcy otrzymywali ziemię za darmo.
    Dodatkowo zachętą dla przyjazdu Niemców na te tereny była wybudowana pod koniec XVIII wieku w Jabłowie świątynia staroluterańska. Kościół luterański w Jabłowie istniał do 1903 roku. Wtedy to ukończono prace nad budową kościoła w Jabłówku. Od tego czasu niemieccy wierni modlili się w kościele w Jabłówku. W tymże roku doszło również do rozdziału Jabłówka od Jabłowa.
    - Od 1903 roku Jabłówko od Jabłowa się odłączyło. W Jabłówku nie było żadnego Polaka. To była wieś typowo niemiecka. Wieś jako Jabłówko istnieje od czasu odzyskania przez Polskę niepodległości - opowiada Edmund Słomowicz, sołtys Jabłowa Pałuckiego. Obecnie w poniemieckim kościele w Jabłowie znajdują się mieszkania.
    W OBRONIE ZIEM NIEMIECKICH
    W XIX wieku Jabłowo zamieszkiwało 500 osób, z czego ludność niemiecka stanowiła większość. W 1848 roku, po Wiośnie Ludów postawili we wsi pomnik. Był na nim wyryty pismem gotyckim napis w języku niemieckim, którego początek brzmi następująco: W obronie ziem niemieckich... Co jeszcze było napisane, tego nie wiadomo. Kamień, z którego został wykonany pomnik, przywieziono z południowych Niemiec.
    NASZ POMNIK
    Kiedy wybuchło Powstanie Wielkopolskie, w Jabłowie były skoncentrowane znaczne siły niemieckie. Stacjonowały one w okolicach wzgórza w jabłowskim lesie. Na wzgórzu stała drewniana 70-metrowa wieża. Była ona doskonałym punktem obserwacyjnym. Dzięki niej niemieccy żołnierze na bieżąco znali sytuację o liczebności polskich wojsk. Polacy parli jednak naprzód. W kierunku Łabiszyna.
    W lesie na wzgórzu doszło do polsko-niemieckich starć. Wymiana ognia pochłonęła ofiary po obu stronach. Poległych w bitwie Niemców pogrzebano w lesie.
    - Powstańcy wyparli Niemców i doszli do Łabiszyna. Wojska niemieckie szły na Poznań. Tutaj stacjonowały. I tutaj powstańcy i wojska niemieckie się spotkały. Walki odbyły się też koło Rzywna, przy Noteci. Tam ich okrążono. Po ostatniej bitwie część powstańców pochowano w Łabiszynie i Chomętowie. W Chomętowie pochowano ich pięciu. Z Jabłowa i Jabłówka było 12-13 powstańców - mówi Edmund Słomowicz.
    Po zakończeniu walk powstańczych sytuacja Niemców w Jabłowie i okolicy diametralnie się zmieniła. Dostali ultimatum. Albo przyjmą polskie obywatelstwo i będą mogli we wsi zostać, albo będą musieli wyjechać do Niemiec. Większość postanowiła przyjąć polskie obywatelstwo.
    - Około 7 Niemców nie przyjęło wówczas polskiego obywatelstwa. Za ich gospodarstwa zapłacono im, ale musieli wyjechać do Niemiec.  Pozostali przyjęli polskie obywatelstwo - relacjonuje sołtys.
     Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości i zakończeniu powstania, polska ludność Jabłowa dała temu wyraz zmieniając napis na pomniku. Pomnik został przez Polaków wykopany. Dotychczasowa część kamienia z napisem w języku niemieckim, święcącym niemieckich żołnierzy, została wkopana w ziemię. Druga część pomnika, która przez 60 lat była zakopana w ziemi posłużyła Polakom z Jabłowa, by wyryć na niej napis w języku polskim. Tym razem niemieckich bohaterów zastąpili bohaterowie Powstania Wielkopolskiego, obrońcy ziem polskich.
    ODWRACANIE

Rodzina Edmunda Słomowicza od strony matki Zofii Niedbalskiej mieszka w Jabłowie od XVII wieku. Przodkowie matki sołtysa - Niedbalscy otrzymali w Jabłowie 15-hektarowe gospodarstwo za zasługi dla Rzeczypospolitej. Rodzina ojca Edmunda Słomowicza pochodzi z okolic Mogilna
i Trzemeszna. Dziadek sołtysa kupił w 1934 roku gospodarstwo od pułkownika Klimka. Pułkownik był piłsudczykiem. Gospodarstwo otrzymał za zasługi dla kraju, m.in. za udział w Powstaniu Wielkopolskim. Słomowiczowie przybyli do Jabłowa z Francji, do której wyemigrowali w czasach zaborów.

  Polski napis na pomniku przetrwał tylko 20 lat. Po wybuchu II wojny światowej pomnik został odwrócony napisem niemieckim do góry i znów był miejscem pamięci niemieckiego żołnierza i państwa niemieckiego (wówczas III Rzeszy). Kiedy prysnął sen Hitlera o światowych podbojach i imperium niemieckim na miarę starożytnego Rzymu, mieszkańcy Jabłowa zadbali, by pomnik znów przypominał o męstwie powstańców.
    - Po Powstaniu Wielkopolskim Polacy wkopywali napis niemiecki, a wyryli napis polski. Jak wybuchła II wojna światowa, pomnik znów był przekopywany. Polacy musieli go odwrócić napisem niemieckim do góry, a polski zakopać w ziemi. Niemcy wówczas stali i się śmiali. Po II wojnie światowej to Niemcy wykopywali pomnik i odwrócili go napisem polskim do góry, a swój zako pali, natomiast Polacy stali i na to sobie patrzyli - wyjaśnia Edmund Słomowicz.
    Sołtysowi historię tę opowiedział jego ojciec, który w 1939 roku był parobkiem  u Niemca. Pomnik stał obok gospodarstwa tegoż Niemca.
    - W 1939 roku młodych polskich chłopaków przygnali i musieli przekopywać ten pomnik. W 1945 roku przygnali z kolei młodych Niemców, którzy przekopywali pomnik - mówi sołtys.
    NASZ POMNIK, WASZ POMNIK
    Niemcy przyjeżdżają do Jabłowa do dziś. Są to zarówno potomkowie dawnych osiedleńców, jak i starsi ludzie, którzy pamiętają czasy, kiedy ich z Jabłowa wysiedlono.
    - Do dziś Niemcy przyjeżdżają ten pomnik oglądać. Filmują ten pomnik i były kościół, który nigdy nie został konsekrowany. Przyjeżdżają tu nawet zorganizowane wycieczki autokarem z Niemiec. Mam okazję z tymi Niemcami porozmawiać. Wczoraj nawet (11 grudnia - am) rozmawiałem z jednym Niemcem. Przyjeżdżają tu z sentymentu. Tu jest część ich historii - zdradza Edmund Słomowicz.
    Pomnik z Jabłowa, upamiętniający Powstanie Wielkopolskie, nie znajduje się w ewidencji konserwatora zabytków. Opiekują się nim mieszkańcy wsi. Raz w roku pracownicy Urzędu Miejskiego w Łabiszynie przywożą kwiaty i znicze.
    W najbliższym czasie planuje się wykopanie pomnika po to, by odczytać cały napis, który znajduje się na nim w języku niemieckim.

Reklama

    Arkadiusz Majszak
Pałuki Wkładka Magazynowa nr 326 (52/2008)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości