Reklama

Ograniczenie do 50 km/h w Słębowie jest po to, aby nie było hałasu

Niektórzy kierowcy narzekają na to, że ograniczenia prędkości do 50 km obowiązują na długich, niezabudowanych i prostych odcinkach drogi. Mimo, że i piesi i rowerzyści są bezpieczni o tyle, że wybudowano dla nich ciąg pieszy i ścieżkę rowerową. - Ograniczenia prędkości, zwłaszcza B-33 (50 km/h), wynikają z decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach – niezbędnej w celu otrzymania pozwolenia na budowę i wykonywaniu takiej modernizacji drogi. Decyzja ta narzuciła w konkretnych miejscach wprowadzenie ograniczeń prędkości z uwagi na nadmierny hałas i rezygnację z montażu ekranów dźwiękochłonnych - wyjaśnia rzeczniczka Urzędu Marszałkowskiego.

Skontaktował się z nami czytelnik, który regularnie jeździ samochodem drogą wojewódzką nr 251 Kaliska-Inowrocław. Korzysta m.in. z odcinka między Sarbinowem a Słębowem i w samym Słębowie. Kilka lat temu droga ta została zmodernizowana. Powstała m.in. ścieżka rowerowa. Na wspomnianym odcinku są fragmenty, na których występuje ograniczenie dopuszczalnej prędkości pojazdów do 70 i do 50 km/h. Zresztą dotyczy to również dalszego odcinka, do Juncewa i Damasławka.

Ograniczenie prędkości w Słębowie fot. Justyna Kulpińska

Czytelnik, który się z nami skontaktował twierdzi - oraz dodaje, że podobnie widzą to inni kierowcy - że tych ograniczeń jest zbyt wiele. Niektóre nie są jego zdaniem uzasadnione i nie wpływają w rzeczywistości na większe bezpieczeństwo ruchu. Przy drodze jest chodnik i ścieżka dla rowerzystów, więc piesi i cykliści są dość dobrze chronieni, ale np. na odcinku od rogatek Słębowa od strony Żnina, aż do parku, w którym mieści się Szkoła Podstawowa im. Anny i Alfreda Krzyckich, oprócz obowiązującego ograniczenia do 50 km/h jest też podwójna linia ciągła. Jeżdżą tamtędy dość często ciągniki z maszynami rolniczymi. Inni zaś kierowcy nie mają możliwości wyprzedzać tych pojazdów bez łamania przepisów, więc skutkuje to tym, że te przepisy są tam łamane. Jeśli zaś kierowca nie ma zamiaru w takim momencie naginać przepisów i jedzie za ciągnikiem aż do momentu, gdy oznakowanie drogi pozwoli mu go wyprzedzić, to po prostu powoduje zator, czy nawet korek.

Udaliśmy się do Słębowa, aby porozmawiać ze Zbigniewem Pitułą, sołtysem Słębowa, który zresztą mieszka przy  wspomnianym odcinku drogi. Powiedział, że owszem, ograniczenia prędkości bywają dla kierowców frustrujące, ale jednak lepiej dmuchać na zimne i dobrze, że one są. Tego oczekiwało społeczeństwo wsi. Jednak także zdaniem sołtysa podwójna ciągła nie jest konieczna na tak długim odcinku. Zakręt jest widoczny z daleka, a długa prosta pozwalałaby wyprzedzać wolniejsze pojazdy, które teraz generują zatory na drodze.

Ponadto sołtys uważa, że oznakowanie poziome osi jezdni na wysokości posesji nie powinno być wykonywane techniką chropowatości, która w zamyśle ma ostrzegać kierowców, także poprzez zaśnięciem za kółkiem. Owszem, takie linie są bardzo dobre, ale nie na wysokości posesji mieszkalnych, bo najeżdżanie na nie przez samochody generuje hałas, który nocą wybudza mieszkańców ze snu.

Nie mieliśmy radaru, ale pęd powietrza wytwarzany przez niektóre samochody podpowiadał, że jadą one znacznie szybciej, niż 50 km/h. fot. Karol Gapiński

Stała organizacja ruchu na drodze wojewódzkiej była zatwierdzona przez marszałka kujawsko-pomorskiego, Piotra Całbeckiego. Starosta żniński Zbigniew Jaszczuk przyznaje, że powtarzające się co kilkaset metrów ograniczenia prędkości mogą denerwować niektórych kierowców i mogą wydawać się zbędne. Jednak starosta przypomina, że na etapie przebudowy drogi wojewódzkiej, czynnik społeczny dopominał się o takie ograniczenia prędkości pojazdów.

Czy w opinii w opinii Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu  jest uzasadnione przyjrzenie się organizacji ruchu na DW 251 na wspomnianym odcinku i ewentualne wdrożenie jakichś zmian?

Taką odpowiedź przygotowaną przez Departament Infrastruktury Drogowej przekazała nam Beata Krzemińska, rzeczniczka Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu:

(...) Informujemy, że organizacja ruchu na zmodernizowanym odcinku drogi 251 została zatwierdzona przez Urząd Marszałkowski, zgodnie z projektem zmiany stałej organizacji ruchu, zaopiniowanej przez: Zarząd Dróg Wojewódzkich w Bydgoszczy, Komendanta Wojewódzkiego Policji, Starostę Żnińskiego, Burmistrza Żnina, Zarządu Dróg Powiatowych i Burmistrza Janowca Wlkp.

 Ograniczenia prędkości, zwłaszcza B-33 (50 km/h), wynikają z decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach – niezbędnej w celu otrzymania pozwolenia na budowę i wykonywaniu takiej modernizacji drogi. Decyzja ta narzuciła w konkretnych miejscach wprowadzenie ograniczeń prędkości z uwagi na nadmierny hałas i rezygnację z montażu ekranów dźwiękochłonnych.

Linia ciągła (P-4) wynika z przyjętych założeń projektowych i warunków bezpieczeństwa ruchu drogowego. Przy wyborze rodzaju oznakowania poziomego bierze się pod uwagę liczbę i charakter zdarzeń drogowych zaistniałych w danym miejscu. Linia taka ma wpłynąć na zmniejszenie ryzyka ich zaistnienia, po zmodernizowaniu drogi. Tymczasem ten odcinek trasy charakteryzuje się dużą ilością zjazdów z drogi, które mogą generować sytuacje niebezpieczne na drodze.

 Takie, konkretne rozwiązania zostały więc według argumentacji Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu wprowadzone w trosce o  mieszkańców oraz  podróżnych.

Sołtys Słębowa Zbigniew Pituła uważa, że takie chropowate linie oznakowania poziomego, które mają wybudzać zasypiających za kółkiem, w rzeczywistości budzą częściej mieszkańców. Dlatego sugerował, że na wysokości wyłącznie posesji mieszkalnych te linie mogłyby zostać wymalowane zwykłą techniką. fot. Karol Gapiński

Karol Gapiński

Aplikacja na Androida

Reklama

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości