Rolnicy i pszczelarze powinni współpracować
Opryski zabijają pszczoły
W ostatni weekend Dionizemu Wawrockiemu padły wszystkie pszczoły. Na zebraniu Polskiego Związku Pszczelarskiego powiedział wprost, że jest to wina rolników, którzy opryskują uprawy silnymi środkami i w nieodpowiednich porach dnia.
Dionizy Wawrocki sprawę zatrucia pszczół zgłosił na policję. Jego zdaniem, nie doszłoby do tego, gdyby rolnicy stosowali opryski we współpracy z pszczelarzami. Zebranie pszczelarzy ze Żnina i okolic zrzeszonych w Polskim Związku Pszczelarskim odbyło się w niedzielę w Cerekwicy. Podczas dyskusji poruszyli temat martwych pszczół. Dionizy Wawrocki jest ze Żnina, a prowadzi hodowlę w Podobowicach. Jest pszczelarzem z 45-letnim stażem.
- Zawiadomiłem wczoraj [w sobotę - rk] policję. Dałem im stroje. Obeszli wkoło, spisali i pojechali. Będę miał 6 kg zbiorów z pasieki mniej. Co będzie z rodzinami, co będzie z matkami? Nie wiadomo, czy w ulu pszczoły nie zostały zatrute - powiedział Dionizy Wawrocki. - Oby nie przeniosły środków do ula, bo nawet miód może być zatruty.
Zatruły się pszczoły, które zbierają nektar z pól, tzw. pszczoły latające.
Latają w promieniu 3 km od pasieki. Pszczelarz szacuje, że w wyniku zatrucia padło nawet 100% pszczół. Dionizy Wawrocki przypuszcza, że zatruły się na polach obsianych rzepakiem. - Rolnicy stosują środki grzybobójcze i owadobójcze. Prawdopodobnie te środki występują w nektarze. To nie jest tylko mój problem. Wszystkie nasze pszczoły lecą na kwiat i są tam podtruwane, bo stosowane są masowe opryski. Kogo podejrzewać? Wskazać indywidualnego winowajcę jest bardzo trudno.
Prezes związku Stanisław Prus powiedział, że policja spisała zeznania, a w czasie szukania winnych środek chemiczny, od którego pszczoły się zatruły, rozkłada się: - Poprzez takie działanie rolnik szkodzi również sobie, bo pszczoły zapylają też dla niego - powiedział.
Pszczelarz Henryk Adamczyk ze Żnina poradził kolegom, aby w przypadku zatrucia i utraty części roju zgłaszali to do ubezpieczyciela. Poza tym muszą pobrać trzy próbki, czyli martwe owady: sprzed ula, z dennicy i z pola. Próbki powinny być też pobrane z roślin i z ziemi wierzchniej, skąd pszczoły zbierały nektar. Poza tym musi być również spisany protokół strat. Ponadto byłoby dobrze, aby rolnik powiedział, jakie stosował opryski. Dionizy Wawrocki i inni pszczelarze nie mają nic przeciwko opryskom. Zwracają jedynie uwagę, że powinny być robione wieczorem (około 2000) lub wcześnie rano. - „Cerplon” ma w okolicy 700 ha rzepaku. Przed opryskami przyjechali do mnie i zapytali, jak stosować opryski, żeby nie wytruć pszczół. Dogadaliśmy się i o 1900 dopiero ruszali w pole. To jest pozytywny przykład tego, jak powinno się współpracować z pszczelarzami - powiedział Dionizy Wawrocki.
Jak przekazał komisarz Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy w Komendzie Powiatowej Policji w Żninie, w ostatni poniedziałek funkcjonariusze przyjęli informację, że w Podobowicach miało dojść do padnięcia pszczół, a powodem tego miało być stosowanie przez rolników oprysków pól w nieprawidłowych porach dnia. W ostatnim czasie podobnych zgłoszeń na policji w Żninie nie było. - Sprawę teraz będziemy wyjaśniali. Informacja została przekazana sierżantowi Arturowi Kędzierskiemu, który jest dzielnicowym m.in. dla Podobowic i sprawdzi, czy mogło dojść do naruszenia przepisów prawa - powiedział komisarz.
Remigiusz Konieczka
Karol Gapiński
Pałuki nr 956 (23/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze