W marcu 2018 r. Grzegorza Koziełka już raz spotkała polityczna porażka w postaci odwołania go z funkcji przewodniczącego Rady Miejskiej w Żninie. Teoretycznie w piątek (25 września) jest możliwe deja vu, ale mało prawdopodobne, bo koalicja popierająca burmistrza Roberta Luchowskiego, a co za tym idzie też Grzegorza Koziełka, nadal jest stabilna.
25 września w auli ratusza odbędzie się nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej w Żninie. Przewodniczący Grzegorz Koziełek był zmuszony ją zwołać w rezultacie wniosku, który wpłynął do biura Rady w miniony piątek. Wniosek ów został podpisany przez ośmiu radnych: Olgę Berdysz, Dariusza Kaźmierczaka, Jerzego Krynickiego, Marię Błońską, Aleksandrę Nowakowską, Andrzeja Kurka, Roberta Szafrańskiego i Piotra Ostrowskiego. Ta grupa radnych to w praktyce ci, którzy przyszli na nadzwyczajną sesję zwołaną na 27 sierpnia. Piotra Ostrowskiego na niej nie było, ale wcześniej zadeklarował swoje poparcie dla apelu, który przedstawiony został wówczas do podjęcia przez Radę. Był to apel w obronie Społecznej Szkoły Podstawowej Trójka. Przypomnijmy, że przyszłość tej szkoły niepublicznej jest zagrożona, bo burmistrz Robert Luchowski odmawia stowarzyszeniu My - Ruch Społeczny dalszego użyczania historycznego budynku szkolnego w Górze. Apel, który został przygotowany na sierpniową sesję nadzwyczajną, dotyczył zawarcia kolejnej umowy użyczenia budynku przy ul. Klemensa Janickiego 33 stowarzyszeniu prowadzącemu Trójkę na 5 lat.
Na sesję nadzwyczajną 27 sierpnia przyszło tylko 8 radnych: wnioskujący o podjęcie apelu bez nieobecnego tamtego dnia Piotra Ostrowskiego. Ósmą osobą z racji funkcji przewodniczącego był Grzegorz Koziełek. W ten sposób nie było quorum, które umożliwiałoby Radzie jakiekolwiek głosowanie. To quorum wynosi w 21-osobowej Radzie Miejskiej w Żninie - 11 radnych. Przewodniczący Grzegorz Koziełek zamknął więc tamtą sesję i wyszedł z auli. Pozostali radni obecni na sali, ale także obrońcy społecznej Trójki byli zawiedzeni tym, że nie odbyła się choćby dyskusja w ramach sesji wokół projektu apelu i w ogóle sytuacji szkoły w Górze. Już wtedy radny Dariusz Kaźmierczak zbulwersowany faktem, że Grzegorz Koziełek nie przeprowadził postulowanej sesji nadzwyczajnej zgodnie z prawem, zapowiadał złożenie wniosku o jego odwołanie. Radni opozycji przyjęli bowiem do wiadomości, że nie było quorum, aby podejmować apel, ale oczekiwali chociaż przeprowadzenia debaty na ten temat. Tymczasem po wyjściu przewodniczącego mikrofony i kamera zostały wyłączone i transmisji internetowej z nieformalnej dyskusji, którą postanowili jednak odbyć, nie przeprowadzono.
To nie jedyne zarzuty do przewodniczącego. Opozycja zarzuca mu stronniczość i dzielenie radnych na lepszych i gorszych, odbieranie głosu tym, którzy nie popierają burmistrza Roberta Luchowskiego. Ich zdaniem, Grzegorz Koziełek nie organizuje też w istotnych sprawach spotkań prezydium Rady Miejskiej, w tym z przewodniczącymi klubów radnych, które istnieją w tym organie uchwałodawczym.
Wniosek o odwołanie Grzegorza Koziełka rzeczywiście wpłynął. Na jutrzejszej sesji projekt uchwały w tej sprawie jest jedynym, który ma być głosowany. Jednak Grzegorz Koziełek musi się zmierzyć z jeszcze jednym, nieprzyjemnym dla siebie skutkiem sesji z 27 sierpnia. Otóż radny Dariusz Kaźmierczak złożył 2 września skargę na przewodniczącego Rady Miejskiej w Żninie do nadzoru prawnego wojewody kujawsko-pomorskiego Mikołaja Bogdanowicza.
Grzegorz Koziełek do 24 września ma wysłać odpowiedź do wojewody w sprawie złożonej skargi. Szef żnińskiej Rady powiedział, że pod względem formalnym wniosek, który złożyli radni opozycji, nie budzi wątpliwości. - Jest on podpisany przez doświadczonego radcę prawnego Bogusława Szymczaka, który przecież pełni obsługę prawną dla innych urzędów administracji samorządowej w naszej okolicy i zna się na tym. Jednak z samym uzasadnieniem, które podali sygnatariusze tego wniosku, nie zgadzam się. Nie mam sobie nic do zarzucenia, jeśli chodzi o sposób przeprowadzenia sesji 27 sierpnia - mówi Grzegorz Koziełek.
Każe on zwrócić uwagę na porządek obrad tamtej sesji. - Otóż poza projektem w sprawie podjęcia wspomnianego apelu, w porządku nie było innych punktów, pod postacią sprawozdania, czy debaty. Jeśli tak, to mogłem zakończyć sesję. Być może przestawiłem jakoś szyk słów w formułce, której wypowiedzenie przez przewodniczącego kończy sesję. Nie mniej jednak uważam, że zakończyłem ją skutecznie - mówi Grzegorz Koziełek.
Przewodniczącego Rady zapytaliśmy również, czy nie ma żalu do pozostałych radnych koalicji, którzy w ogóle nie przyszli na sesję 27 sierpnia, przez co on teraz ma problemy. Grzegorz Koziełek odrzekł, że rozmawiał z radnymi i zdaje sobie sprawę, że każdego z nich indywidualną decyzją było to, że nie przyszedł, by głosować w sprawie tego apelu. Grzegorz Koziełek w rozmowach z radnymi usłyszał, że koalicjanci popierający burmistrza nie przyszli na sesję, bo nie zgadzali się ze sposobem sformułowania apelu, którego podjęcie miało być głosowane. Ów apel był ich zdaniem napisany z punktu widzenia tylko jednej strony, czyli środowiska opowiadającego się za użyczaniem budynku szkolnego stowarzyszeniu na takich samych zasadach, jak do tej pory. - Natomiast nikt z tych obrońców szkoły nie zwraca uwagi na to, w jakim stanie jest budynek, jakie są wymogi bezpieczeństwa przeciwpożarowego i sanitarnego. Nie ma wśród argumentów czegokolwiek, co określałoby, jakie czynności należałoby przedsięwziąć, by szkoła mogła tam funkcjonować. Jako radni byliśmy też oburzeni formułą protestu, który przedsięwzięli obrońcy szkoły. Jeśli ktoś wychodzi na ulice z banerami typu "Luchowski, ręce precz od Trójki", to nie jest to punkt wyjścia do jakiejkolwiek, rzeczowej dyskusji w sprawie przyszłości tej szkoły. Do tego radni sygnalizowali, że odbierali liczne telefony, w których rozmówcy usilnie nakłaniali ich do podjęcia apelu. Była też zresztą lista poparcia, do której podpisania radni byli namawiani. Ja jej nie podpisałem, bo presja tu nie jest potrzebna, a druga strona żadnych alternatywnych rozwiązań nie przedstawia - uważa Grzegorz Koziełek.
Przewodniczący powiedział również, że jeśli jutro na sesji znów nie będzie quorum, by przeprowadzić głosowanie w sprawie jego odwołania, on nie będzie miał obiekcji przed przeprowadzeniem merytorycznej dyskusji na temat tego, jak sprawuje swą funkcję. - Dodam na koniec, że w obecnym statucie jest możliwość przeprowadzenia na tej samej sesji Rady Miejskiej w Żninie głosowania w sprawie odwołania dotychczasowego przewodniczącego i powołania nowego. Przypomnę, że w poprzedniej kadencji podczas tamtego, mojego odwoływania, był z tym problem, bo statut nie pozwalał wybrać następcę podczas tych samych obrad. Teraz już można to zrobić, ale jakoś nie widzę wniosku w sprawie przeprowadzenia wyboru nowego przewodniczącego - stwierdził z uśmiechem Grzegorz Koziełek, sugerując iż wnioskodawcy sami nie wierzą w to, że uda im się odwołać przewodniczącego.
Karol Gapiński, 23 IX 2020
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze