Ożywione eksponaty
Ostatni kurs Leona
Zabytkowy parowóz Leon wyruszył w sobotę w swój pożegnalny kurs, ale tego, co się w Wenecji zdarzyło, nie zaplanował żaden z organizatorów wąskotorowej imprezy. Parowóz dojechał do stacji w Wenecji, i tutaj, mówiąc metaforycznie „serce mu pękło”. Niektórym z obecnych na wąskotorowej imprezie to zdarzenie przywiodło na myśl śmierć Leona Lichocińskiego - legendarnego przewodnika po skansenie kolejki wąskotorowej, który zmarł na ławeczce oczekując na przybycie turystów.
Podświetlone i ożywione muzealne eksponaty budziły żywe zainteresowanie dzieci fot. Marta Złotnicka O bardzo kosztownym remoncie, który przejść musi Leon, żeby mógł dalej jeździć po pałuckich torach, i o kłopotach Żnińskiej Kolei Powiatowej z zebraniem potrzebnej sumy, informowaliśmy czytelników przed dwoma tygodniami. Sobotni piknik wąskotorowy w Wenecji zorganizowany na zakończenie tegorocznego sezonu turystycznego miał być zarazem pożegnaniem zabytkowego parowozu PX 38 Leon, ponieważ nie wiadomo, kiedy znów będzie on mógł wyruszyć w trasę.
Zabytkowy parowóz przywiódł do Wenecji specjalny skład kolejki, którą na festyn przyjechali turyści. W czasie imprezy w Wenecji parowóz Leon miał stanowić atrakcję, gdyż organizatorzy imprezy zaplanowali, że każdy chętny będzie miał możliwość poprowadzenia parowozu i uzyskania certyfikatu maszynisty festynowego. Nikt jednak już Leona nie poprowadził, parowóz bowiem nie zdołał ruszyć z miejsca. Jak się okazało, w parowej maszynie pękły dwie płomieniówki - niezwykle ważne części, przewodzące gorące powietrze z paleniska.
- Ja liczyłem na to, że uda mi się odroczyć te wszystkie naprawy i uzyskać pozwolenie na eksploatację „Leona” jeszcze na rok, bo była taka możliwość, ale po tym wypadku nie ma na to szans - ocenił Piotr Tomaszewski, prezes Żnińskiej Kolei Powiatowej.
„Ożywiona” lokomotywa w kłębach pary prezentowała się wspaniale Oprócz dość sensacyjnie zakończonego pożegnalnego kursu parowozu Leon, na tych, którzy w sobotę zdecydowali się zajrzeć do Muzeum Kolei Wąskotorowej w Wenecji czekały i inne atrakcje, między innymi projekcja archiwalnego nagrania prezentującego Leona Lichocińskiego i jego niezwykłe opowieści - legendarny przewodnik pojawił się znów w budynku poczekalni - tym razem na ekranie telewizora, a zgromadzeni widzowie z uśmiechem słuchali niezrównanych gawęd.
Podczas festynu odbyło się spotkanie z Bogdanem Pokropińskim i Marcinem Czają - autorami publikacji o tematyce kolejowej. Na zwiedzających skansen czekała grochówka i bigos. Dla dzieci największą atrakcją festynu była możliwość dokładnego obejrzenia i zbadania muzealnych eksponatów, z których część została podświetlona i w szybko zapadającym zmroku widoczne były w kłębach dymu. Takie ożywione ciuchcie rzeczywiście robiły wrażenie i to nie tylko na dzieciach, a pokazowi temu towarzyszyła muzyka Pink Floyd i Deep Purple.
Ostatnim punktem wąskotorowej imprezy był fire show w wykonaniu Strażników Kurhanu ze Złotowa. Z zainteresowaniem obejrzało go kilkadziesiąt osób.
- Chcielibyśmy nasze muzeum w Wenecji udostępniać do zwiedzania także wieczorem - planuje Michał Woźniak, dyrektor Muzeum Ziemi Pałuckiej - ale na realizację tych planów będziemy musieli poczekać co najmniej do rozpoczęcia kolejnego sezonu turystycznego.
Marta Złotnicka
Pałuki nr 868 (40/2008)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze