Reklama

Oszukani rolnicy

Dofinansowanie przepadło
    Oszukani rolnicy
    Rolnicy z powiatu żnińskiego i nakielskiego zostali oszukani przez firmę z Barcina. Zapłacili jej połowę ceny za wykonanie płyt obornikowych, lecz firma nie wykonała zadania. Termin skończenia zadania upływa 31 lipca, a płyt do zbudowania jest - jak wynika z naszej wiedzy -  kilkadziesiąt. Niektórzy już się powoli żegnają z perspektywą wykonania inwestycji z unijnych pieniędzy.

Posesja Adama P. w Załachowie koło Łabiszyna wraz z samochodem może stać się w najbliższej przyszłości przedmiotem egzekucji komorniczej. Adam P. przebywa na Wyspach Brytyjskich.                     
             fot. Karol Gapiński

   Firma Adama i Magdaleny P. z Barcina aktywnie poszukiwała rolników chcących zbudować płyty obornikowe w swych gospodarstwach. W 100% koszt inwestycji pokrywa Unia Europejska. Połowa pieniędzy jest wypłacana z góry. Resztę wypłaca się po odbiorze inwestycji. Finansowanie płyt obornikowych w pierwszym terminie dotyczy tych, którzy wnioski składali w latach 2004-2006. Termin wykonania płyt, który pozwala liczyć na pieniądze z Unii, początkowo upływał z końcem 2007 r. Został on przedłużony jednak do 31 lipca 2008 r.
Przedsiębiorcom z Barcina, którzy obecnie mieszkają w Załachowie (gm. Łabiszyn), zaufało kilkudziesięciu rolników z m.in. miejscowości Czerniak, Goryszewo, Ratowo w gminie Mogilno oraz ze wsi w gminach Dąbrowa, Trzemeszno, Strzelno. Również zaufał im co najmniej jeden rolnik z Bożejewic. 
    Przedsiębiorstwo Wielobranżowe Adama P. z ul. Artylerzystów w Barcinie pobrało połowę opłat i nie wykonało zadania. Zdobyło prawdopodobnie w ten sposób kilkaset tysięcy złotych. Pewne jest 78.000 zł strat na szkodę 7 poszkodowanych ustalonych przez starszego aspiranta Roberta Świdowskiego z sekcji kryminalnej w Komendzie Powiatowej Policji w  Mogilnie. 
Akt oskarżenia w  tej sprawie prokurator rejonowy w Mogilnie skierował w ostatni piątek do Sądu Rejonowego w Mogilnie.
    Mówi Stanisław Borowiak z Goryszewa: - Zapłaciłem państwu P. z Barcina 10.000 zł gwarantowanej ceny za usługę, której nie wykonali. Wiem o pani z Czerniaka oraz o rolnikach z Ratkowa. Wiem o rolnikach spod Trzemeszna, Strzelna i z okolic Dąbrowy. Wiem o sumach nawet sięgających 20.000 zł. Nie tylko z naszego terenu. Również z powiatu żnińskiego. Był u mnie w tych dniach rolnik z Bożejewic, który został oszukany na 20.000 zł.

 Łukasz Zamiar z Bożejewic nie wierzy w żadne zapewnienia Adama i Magdaleny P.     
    fot. Karol Gapiński

    Zapytaliśmy, czemu się zdecydował na firmę Adama P., skoro mieszka pod Mogilnem i na miejscu mógłby znaleźć inne firmy o podobnym profilu. - Oni wykonali od 2004 r. wiele płyt obornikowych i wszystko było dobrze. Poza tym ogłaszali się w prasie, jeździła też ta pani Magdalena po wioskach i przedstawiała ofertę. Po prostu zaufałem im. Straciłem nadzieję, że odzyskam pieniądze. Wynająłem firmę z Mogilna, która wykona tę płytę dla mego inwentarza. Ale połowę ceny zapłacę z własnych pieniędzy - mówi Stanisław  Borowiak.
    Władysław Kiszka z ODR w Żninie powiedział, że w w powiecie żnińskim mamy dotychczas dwa podmioty, które zgłosiły szkodę. Jest to rolnik z Bożejewic oraz betoniarnia z Bożejewiczek.
Młodszy aspirant Tomasz Rybczyński, oficer prasowy w  Komendzie Powiatowej Policji w Mogilnie, mówi: - Zgłosiło się tylko z naszego terenu 7 rolników, którzy ponieśli szkodę w skutek oszustwa.  Byłoby dobrze, gdyby dzięki waszej publikacji zgłosili się inni poszkodowani przez firmę z  Barcina. Wiem, że rolnicy spod Mogilna łącznie przez tę firmę stracili 78.000 zł. Poszkodowanych jest 7 osób, w tym firma dostarczająca stal. Za pobrany materiał Adam i Magdalena P. nie uiścili pieniędzy - powiedział Tomasz Rybczyński.
    W piątek prokuratura złożyła w Sądzie Rejonowym w Mogilnie akt oskarżenia. Podejrzanym barcinianinom zarzuca się z artykułu 286 paragraf 1 wykorzystanie materialne osób, które im zaufały. Adamowi i Magdalenie P. grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. - Mnie oszukali na 20.000 zł. Chciałem wykonać płytę obornikową ze środków, które wydawała Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Firmę państwa P. znalazłem dzięki temu, że brat właściciela grywał w piłkę na hali w Żninie. Ja też grywałem, stąd ta znajomość. Zaufałem im. Jednak co na papierze, to zawsze na papierze. Dlatego wpłacając im kasę w wysokości dokładnie 19.200 zł przedpłaty, domagałem się, by Adam P. podpisał  oświadczenie, że wykona tę płytę do końca roku 2007 - powiedział Łukasz Zamiar, poszkodowany z Bożejewic (gm. Żnin).
    - Nie było w naszej gminie takich przypadków - poza jednym, który nie dotyczy firmy P. z Barcina, firmy, która próbowała się nie wywiązać z umowy z rolnikiem w Pturku. Po ponagleniach wykonali jednak tę usługę - mówi Jadwiga Mateńko, do końca 2007 r. doradca rolników w barcińskiej placówce ODR. Wtedy rolnicy składali wnioski na sfinansowanie płyt obornikowych w programie 2004-2007
    - Ja dzwoniłem do nich bez przerwy. Wiem, że teraz mieszkają w Załachowie pod Łabiszynem. Telefon jest bez przerwy wyłączony - mówi Stanisław Borowiak z Goryszewa.
    - Kilka razy udało mi się do nich dodzwonić. Obiecywali wtedy, że tę płytę obornikową wykonają. Ale było to tylko ściemnianie. Mówili, że zaraz będą i wykonają to, co zamówiłem. Nie wykonali. Wreszcie nie wytrzymałem i poszedłem na policję w Żninie - opowiada Łukasz Zamiar.
Komisarz Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy w Komendzie Powiatowej Policji w Żninie powiedział: -     W tej chwili badamy jedno zgłoszenie w tej sprawie z naszego terenu. Po przeanalizowaniu okaże się, czy postawimy zarzuty państwu P., czy też nie.
    Udało nam się ustalić, że Adam i Magdalena P. oszukali też Wojciecha Wołowicza, właściciela betoniarni w Bożejewiczkach. Chodzi o 30.000 zł.
    - Zrobili to na podstawie 4 faktur. Za pierwsze zamówienie zapłacili, więc im zaufałem i sprzedałem na papier 3 kolejne transporty - mówi właściciel betoniarni. Jednak pozostałych 3 faktur Adam i Magdalena P. nie spłacili. Betoniarnia poniosła straty w wysokości około 30.000 zł.
    Zdaniem komisarza Krzysztofa Jaźwińskiego, może być znacznie więcej oszukanych osób i firm: - Nie wiem, nie potrafię odpowiedzieć, ale tutaj szkody mogą iść w setki tysięcy złotych. Może nawet sięgną miliona złotych, ale tego naprawdę nie mogę teraz powiedzieć.
    Telefony Adama P., których numery zostawił rolnikom, nie odpowiadają. Od czwartku do wtorku dzwoniłem na te numery wielokrotnie, ale bez efektu. Wizyta na posesji w Załachowie pokazała, iż na ławeczce przed domem siedzi jedynie wujek podejrzanego o oszustwo Adama P. Sam właściciel firmy od dłuższego czasu pracuje w Wielkiej Brytanii. Jego wujek powiedział nam, że płyty obornikowe zostaną wykonane.
    - Słyszałem to chyba ze 100 razy. Podpisywałem aneksy do umów, które pozwalały to przedłużać. Ale tak to było w nieskończoność - skwitował Łukasz Zamiar.

Reklama

Karol Gapiński
Pałuki nr 851 (23/2008)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości