Jadowniki Rycerskie, zbiornik, gnojowica, zabezpieczenie
Otwarte zbiorniki z gnojowicą
Na najemcę obiektu inwentarskiego, w którym hodowane jest 800 sztuk trzody chlewnej, został nałożony obowiązek zabezpieczenia otwartych zbiorników na gnojowicę. To efekt interwencji w sanepidzie, którą zainicjowali mieszkańcy sąsiadujący z chlewnią. Najemca zapowiada, że zabezpieczy zbiorniki, ogrodzi teren i posadzi drzewka. Już zaczął wypompowywać własnym sprzętem gnojowicę ze zbiorników. Zawiezie ją na pole do Murczyna.
Dariusz Piwowarski jest jedną z tych osób, które mieszkają niemal naprzeciwko chlewni w Jadownikach. On również odczuwał brzydkie zapachy wydobywające się z wypełnionych i niezabezpieczonych zbiorników na gnojowicę. fot. Karol Gapiński Wiosną kilkudziesięciu mieszkańców Jadownik Rycerskich podpisało się pod pismem do burmistrza Żnina, w którym wyrazili swój sprzeciw wobec planów inwestycyjnych Gospodarstwa Rolnego Jadowniki. Przypomnijmy, że chodzi o budowę obory pod hodowlę bydła opasowego. Protestujący podkreślali m.in. swoje obawy dotyczące skumulowania się w ten sposób nieprzyjemnych wpływów, w tym zapachowych, ponieważ obok planowanej obory mieści się już od kilku lat chlewnia z wielkoprzemysłową hodowlą trzody. Obiekt znajduje się po lewej stronie drogi powiatowej ze Żnina do Szczepanowa. Po drugiej zaś stronie tej drogi jest zabudowa mieszkaniowa.
Naprzeciwko chlewni znajduje się posesja państwa Marynowskich. Na jej terenie funkcjonuje mały sklepik. Wprawdzie właścicielka Barbara Marynowska nosi się z zamiarem jego zamknięcia, ale w wakacje handel tam się nadal odbywał. Do sklepu przychodzą również na drobne zakupy dzieci.
Na krótkie wakacje do Jadownik, do domu rodzinnego przyjechał Jacek Marynowski, który mieszka poza granicami kraju. Dawała mu się we znaki uciążliwość zapachowa związana z hodowlą trzody chlewnej na terenie Gospodarstwa Jadowniki. Zaobserwował również, że w sąsiedztwie chlewni znajdują się niezabezpieczone zbiorniki oraz studzienki z kręgów betonowych, które wypełnione są gnojowicą. Teren nie był ogrodzony i do takiego zbiornika mogło wpaść np. dziecko podczas zabawy.
26 lipca Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny otrzymał wniosek Jacka Marynowskiego, w którym ten prosił o interwencję w sprawie występowania uciążliwości zapachowych w gospodarstwie rolnym, w związku z funkcjonowaniem tam obiektu z hodowlą świń. Sanepid złożył zatem 9 sierpnia wizytę kontrolną w Jadownikach i stwierdził, że na zewnątrz budynku inwentarskiego są otwarte, niezabezpieczone zbiorniki gnojowicy. Są one zlokalizowane po dwóch stronach budynku, w odległości około 70 m od najbliższych budynków mieszkalnych. Powoduje to niekontrolowaną emisję odorów do środowiska. Sanepid zwrócił też uwagę na fakt, iż teren obiektu jest nieogrodzony i brak jest zabezpieczenia zbiorników, co stanowi poważne - zdaniem kontrolerów - niebezpieczeństwo grożące wypadkiem.
Paweł Jarmuż wczoraj przyjechał do Jadownik z własnym sprzętem i wypompowywał gnojowicę z jednego ze zbiorników obok chlewni fot. Karol Gapiński Barbara Marynowska i jej sąsiad Dariusz Piwowarski, który też mieszka w sąsiedztwie świniarni, zwracali również uwagę na fakt, iż gnojowica może przesiąkać do gleby. Dariusz Piwowarski dodawał, że kilkaset metrów dalej, w kierunku na Jadowniki Bielskie, jest jeszcze jedna chlewnia i uciążliwości zapachowe kumulują się.
12 sierpnia sanepid otrzymał informację od prezesa Gospodarstwa Jadowniki, że najemcą budynku inwentarskiego jest Paweł Jarmuż, gospodarz z Murczyna. Sanepid przekazał swoje ustalenia powiatowemu inspektorowi nadzoru budowlanego. Do zabezpieczenia obiektu został też wezwany jego najemca.
Skontaktowaliśmy się z Pawłem Jarmużem na początku bieżącego tygodnia. Podjął on już działania w celu zabezpieczenia obiektu. - Gnojowicę ze zbiorników wypompowuję mniej więcej raz na pół roku i wywożę na swoje pola w Murczynie. Teraz też to robię - powiedział wczoraj hodowca, którego zastaliśmy w Jadownikach przy chlewni podczas pompowania gnojowicy. Producent dodał, że dawniej w obiekcie znajdowała się obora, a on wchodząc z hodowlą trzody do opuszczonego obiektu, zmodernizował go pod kątem wypełnienia przepisów unijnych. założył nowe ruszta betonowe i nowe boksy. W obiekcie hoduje 800 sztuk świń.
- Niestety rynek w tej branży jest teraz taki, że aby to miało w ogóle sens produkować, to hodowle muszą być duże. Przypominam, że jesteśmy na wsi. Ja w Murczynie mam na terenie własnej posesji, w podobnej odległości kilkudziesięciu metrów od domu mieszkalnego, drugą chlewnię na 600 sztuk, i co? Miałbym teraz sam protestować przeciwko swojej chlewni, że mam uciążliwość zapachową? Jasne, że nie, bo powtarzam - jesteśmy na wsi - powiedział Paweł Jarmuż.
Przedsiębiorca zapewnił również, że już w przyszłym tygodniu zbiorniki zostaną zabezpieczone. Został wynajęty rzemieślnik do wykonania tych zabezpieczeń.
- Zakupiliśmy również siatkę i ogrodzimy na nowo te zbiorniki. Zakupię również drzewa i krzewy do obsadzenia całego obiektu wokół, by stworzyć naturalną barierę. Zresztą z tego, co mi wiadomo, całe gospodarstwo ma być wkrótce ogrodzone - zapowiada Paweł Jarmuż.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1280 (34/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze