Reklama

Pałuczanka na dnie tabeli. Na pocieszenie tylko remis. W sobotę derby w Szubinie

W szóstej kolejce klasy A spotkały się dwa zespoły, które trafiły na siebie w II rundzie Pucharu Polski na szczeblu okręgu bydgoskiego. Mikrus Szadłowice przegrał u siebie z Pałuczanką, która awansowała do III rundy. Wydawało się, że żninianie powinni poradzić sobie z tym rywalem także w meczu o ligowe punkty u siebie.

Zanim rozpoczął się mecz zawodnicy Pałuczanki podeszli pod trybuny i rzucili w stronę kibiców piłeczki do tenisa w celu przeprowadzenia kolejnego konkursu.

Samo spotkanie od początku było zacięte, walczono twardo o każdą piłkę. Już od pierwszych minut było widać, że goście - mający na swoim koncie po pięciu rozegranych meczach 9 punktów - do Żnina przyjechali z nastawieniem wygranej. W pierwszym kwadransie gry mieli przewagę i gdyby nie słupek, który uratował miejscowych po rzucie wolnym, wyszliby na prowadzenie. Gospodarze długo nie mogli wejść w swój rytm gry, mimo to w 26 minucie niespodziewanie za sprawą Janusza Judka objęli prowadzenie. Bliski zdobycia drugiego gola był Sebastian Rymarkiewicz, ale strzelił zbyt lekko i bramkarz gości Arkadiusz Stępień nie miał problemu ze złapaniem piłki.

Reklama

 

Momentami w meczu walczono zbyt ostro fot. Grzegorz Berdysz

 

W przerwie meczu przedstawiciel sponsora - Szpitala Podolany z Poznania Tomasz Malec przeprowadził kolejny konkurs, gdzie uczestnicy strzelali do pustej małej bramki. Niespodziewanie zwyciężył 3,5-letni Seweryn Polak z Szubina. Towarzyszyła mu mama, która powiedziała, że syn jest kibicem Pałuczanki.

 

Tomasz Malec przedstawiciel sponsora z Poznania Szpital Podolany wręcza nagrody Sewerynowi Palakowi za zwycięstwo w konkursie strzelania rzutów karnych do małej bramki fot. Grzegorz Berdysz

 

Druga połowa była bardziej zacięta. Oba zespoły stworzyły więcej sytuacji bramkowych. Goście z impetem ruszyli do ataku, Kapitan zespołu przyjezdnych Paweł Stępień pokazał na początku, że jest groźnym strzelcem. Kilka jego uderzeń było niecelnych, ale w 63 minucie po składnej akcji pokonał Tomasza Kozłowskiego, doprowadzając do remisu. Przyjezdni nie cofnęli się, lecz poszli za ciosem i za sprawą Mateusza Zboińskiego mogli prowadzić, tylko słupek uratował gospodarzy od utraty gola. Żninianie  odpowiadali szybkimi kontrami, gdzie trzykrotnie Tomasz Krysiński strzelał głową prosto w bramkarza, a raz bramkarz obronił. Ostatnie minuty wskazywały, że obu drużynom zależało na wygranej, gdyż remis nikogo nie zadowalał. Ze strony Pałuczanki Mateusz Mikoś uderzył głową, lecz piłka przeleciała nad poprzeczką. W ostatnich minutach meczu obrońca gości Piotr Jaworski  wybił piłkę z linii bramkowej. Na dwie minuty przed ostatnim gwizdkiem sędziego, gdyby nie Tomasz Kozłowski, który obronił strzał z 10 metrów oddany przez Arkadiusza Frątczaka, to goście do domu pojechaliby z trzema punktami.

Reklama

 

Tomasz Kozłowski jest w wyśmienitej formie, w ostatnich minutach meczu uratował swój zespól od porażki fot. Grzegorz Berdysz

 

Remis pozostał żninianom na otarcie łez, gdyż po tym meczu Pałuczanka znalazła się na ostatnim miejscu tabeli klasy A. Tymczasem w najbliższą sobotę o 15.00 żninian czeka znów trudny mecz, tym razem derby na wyjeździe z Szubinianką Szubin.

Pałuczanka Żnin - Mikrus Szadłowice 1:1 (1:0), bramki: Janusz Judek (26 min) oraz Paweł Stępień (63 min), żółte kartki: Mateusz Mikoś (Pałuczanka), Piotr Jaworski, Paweł Stępień, Oskar Salwa (wszyscy Mikrus), sędziował: M. Landowski (Inowrocław); Pałuczanka: Kozłowski, Kowalik, Mikoś, Janusz Judek (80 min Piotr Gwit), Lebert (46 min Jacek Judek), Margas, Nitka (70 min Krysiński), Chareński, Pietrzak, Rymarkiewicz (75 min Głowski), Kowalski, trener: A. Utecht, kierownik drużyny: A.Dutkiewicz.

Reklama

Grzegorz Berdysz, 20 IX 2022

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości