Reklama

Pałuczanka Żnin pechowo zainaugurowała piłkarską wiosnę jako gospodarz w...Barcinie (fotogaleria+ film)

14/03/2026 18:45

Runda wiosenna w klasie okręgowej dla Pałuczanki Żnin zaczęła się od spotkania teoretycznie domowego, ale ze względu na rozpoczętą budowę Stadionu Miejskiego im. Michała Joachimowskiego w stolicy Pałuk, mecz ze Spójnią Białe Błota odbył się w Barcinie.

Piłkarze Pałuczanki Żnin teoretycznie byli lekkimi faworytami sobotniej inauguracji rundy wiosennej, bo w sierpniu, w pierwszym spotkaniu sezonu wygrali na boisku w Białych Błotach ze Spójnią 2:1. Teraz zagrali jako gospodarze, ale....na stadionie w Barcinie. Pałuczanka co najmniej całą rundę wiosenną rozegra właśnie na tym obiekcie w roli gospodarza ze względu na trwającą przebudowę własnego stadionu, przy ul. Gnieźnieńskiej w Żninie.

Gospodarze dobrze zaczęli to spotkanie. W 7 minucie gry prowadzenie dla Pałuczanki zdobył Janusz Judek. W kolejnych minutach Żninianie kontrolowali grę, ale w minucie 17 doszło do sytuacji, która ostatecznie zaważyła na porażce podopiecznych trenera Marcina Tarnowskiego. Otóż czerwoną kartkę za interwencję ręką poza polem karnym zobaczył bramkarz Pałuczanki, Tomasz Kozłowski. Rozmawialiśmy później z podłamanym golkiperem, który z daleka, zza drzwi obiektu z zapleczem stadionu oglądał poczynania kolegów. Powiedział nam, że podjął w tej interwencji ryzyko. Wiedział, że jest już poza polem karnym, ale miał nadzieję, że zdąży wybić piłkę nogą. Niestety, przeciwnik go uprzedził i w zasadzie piłkę nabił na rękę bramkarza. Czerwona kartka była prawidłowa.

Reklama

Kluczowy moment dla wyniku, 17 minuta gry i czerwona kartka dla bramkarza Pałuczanki Żnin fot. Karol Gapiński

Kolejnym ciosem dla Pałuczanki 2 minuty później był gol wyrównujący z rzutu wolnego podyktowanego za wspomniane zagranie ręką bramkarza poza polem karnym. Zmiennik Tomasza Kozłowskiego nie do końca był rozgrzany, można było tez mieć wątpliwości, czy optymalnie ustawił on swoich kolegów w murze.

Wbrew przewidywaniom kibiców piłkarze Spójni po wyrównaniu nie osiągnęli znaczącej przewagi. To grający w dziesięciu Żninianie mieli lepsze okazje bramkowe. Po przerwie natomiast nastąpiło kilka błędów w defensywie Pałuczanki i padły kolejne 3 gole dla Spójni, Trzeba jednak zaznaczyć, że jeszcze przy stanie 1:2 Żninianie po ładnym rajdzie lewą stroną Alana Pierzyńskiego i inteligentnym obsłużeniu kolegi, mogli mieć rzut karny. Po strzale bowiem obrońca gości został trafiony w rękę. Sędzia uznał, że zawodnik Spójni nie powiększał obrysu ciała i przewinienia nie odgwizdał.

Reklama

Kiedy goście wyszli już na prowadzenie trzema golami wydawało się, że jest już po emocjach. Ambitnie grająca Pałuczanka zdołała jednak strzelić w 85 minucie gola na 2:4. Później zabrakło gospodarzom i trochę czasu i przede wszystkim sił, by powalczyć choćby o remis. Z  boiska Żninianie schodzili smutni, ale z podniesionymi głowami, bo pokazali prawdziwe serce do gry, mierząc się przez ponad 70 minut z przeciwnikiem będącym w liczebnej przewadze.

Pałuczanka Żnin - Spójnia Białe Błota 2:4 (1:1)

Bramki dla Pałuczanki: Jacek Judek 7 minuta i Kacper Rymer 85 minuta. Czerwona kartka: Tomasz Kozłowski 85 minuta.

Reklama

Pałuczanka: Tomasz Kozłowski, Eryk Kowalik, Michał Marczyński, Wiktor Chutek, Janusz Judek, Jacek Judek (kpt.), Jan Czerwiński, Mikołaj Kruczyński, Sebastian Rymarkiewicz, Patryk Paluszkiewicz, Alan Pierzyński; rezerwowi: Filip Utecht, Jakub Bagrowski, Jakub Małecki, Kewin Lebert, Michał Margas, Kacper Rymer, Bartłomiej Aleksandrowicz, Marcel Wieczorek, Hubert Głowski; trener: Marcin Tarnowski; kierownik drużyny: Maciej Jamróg.

Karol Gapiński

Miejsce zdarzenia mapa Pałuki Żnin
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 16/03/2026 14:08
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości