Bernadetta Jóskowiak nie godzi się z faktem, że od lat na stażach i przy pracach publicznych zatrudnienie mają te same osoby
fot. Sylwia Wysocka
Bielawy, mieszkanka, burmistrz, sesja, Rada Miejska, Janowiec
- Panie burmistrzu, jak żyć...
Mieszkanka Bielaw uważa, że na staże czy do prac społeczno-użytecznych kierowane są wciąż te same osoby, a inne, mimo ukończonych szkoleń, nie mają szansy na zatrudnienie.
Bernadetta Jóskowiak z Bielaw na sesji Rady Miejskiej w Janowcu zadała burmistrzowi Maciejowi Sobczakowi słynne pytanie kierowane wcześniej do Donalda Tuska: - Jak żyć?
Mieszkanka powiedziała, że była uczestnikiem szkolenia 50+ Uwierz w siebie, zacznij od nowa. Kobieta opowiada, że była w Urzędzie Pracy, odbyła wycieczkę od zakładu do zakładu w poszukiwaniu stażu bądź też zatrudnienia w ramach prac społeczno-użytecznych. Wszędzie spotkała się z odmową, słysząc, że mają już sprawdzone, rekomendowane osoby. - Panie burmistrzu, jak długo jedna i ta sama osoba może korzystać z tych zatrudnień, dajmy szansę innym ludziom. Ja nie mam w Urzędzie Gminy bratowej, by zapewniła mi staż, a jest więcej osób, które, a to w kuchni, a to sprzątają salę, albo są na dowozach, wciąż te same osoby mają staże i godziny społeczno-użyteczne - stwierdziła Bernadetta Jóskowiak. Wypomniała też burmistrzowi, że na zakończeniu kursu z małej gastronomii wręczając jej zaświadczenia ukończenia życzył sukcesów i umiejętnego wykorzystania nabytych kwalifikacji. Pytała, gdzie ma to umiejętnie wykorzystać, skoro miejsca zajmują wciąż te same osoby.
- Nawet w M-GOPS zapewniano mnie, że po ukończeniu kursu dostanę staż, obiecano mi to, a okazało się, że jest znów ta sama osoba. A ja tak się cieszyłam, że pójdę do szkoły do kuchni, przepracowałam już 16 lat w kuchni w spółdzielni. Bardzo potrzebuję tej pracy, bo bym podreperowała sobie budżet, bo całe lata mam jedynie zasiłek, było 238, od listopada jest 271 zł tego zasiłku. Jak żyć, panie burmistrzu? Jak taki szary żuczek ma popłacić rachunki, zabezpieczyć opał i żyć za całe 271 zł? - pytała mieszkanka Bielaw.
Burmistrz Maciej Sobczak powiedział, że on nie ma wpływu na to, kogo na staż przyjmuje dyrektor szkoły, nie zna nawet nazwisk tych osób. Zapewnił jednak, że szefowie zakładów pracy często wracają po osoby, które już wykonywały pracę w danej placówce i które się sprawdziły, z których byli zadowoleni. Sam jednak nie ma prawnych możliwości interweniowania w zakresie zatrudniania poszczególnych osób. - Życząc pani umiejętnego wykorzystania nabytych kwalifikacji nie miałem tylko na myśli znalezienia pracy, ale i pozyskania wiedzy w zakresie samozatrudnienia, bo pod tym kierunkiem również prowadzone są te programy, by ich uczestnik miał podstawy do rozpoczęcia własnej działalności - mówił burmistrz.
Joanna Malak, kierownik M-GOPS zapewniła, że Bernadetta Jóskowiak jest na pierwszym miejscu na liście oczekujących. - W ciągu roku jest rotacja, pracownicy z prac społeczno-użytecznych przechodzą na staż czy roboty publiczne w zakładzie, w którym pracują i wówczas zwalniają się miejsca. Pani Jóskowiak, jeśli zwolni się tylko miejsce, dostanie pracę w pierwszej kolejności z uwagi na jej trudną sytuację - wyjaśniła Joanna Malak.
Sławomir Zgud, dyrektor Szkoły Podstawowej w Janowcu, w którym mieści się wskazywana kuchnia, przyznał, że Bernadetta Jóskowiak zgłosiła się do niego, ale za późno, umówiony jest z nią na sierpień. - Muszę mieć zapewnioną ciągłość w pracy, nie mogę zostać bez obsługi - powiedział dyrektor. Zapewnił, że kierują zapytanie do Urzędu Pracy, czy jest możliwość zatrudnienia za ich pośrednictwem na staż czy prace użyteczne i jeśli jest, to występują o osoby imiennie. Głównie o osoby, które odbywały już jakąś formę zatrudnienia w szkole i które się sprawdziły, bo jest to kontakt z dziećmi, trzeba być osobą komunikatywną. - Jeśli jest to dozwolone, to znaczy, że nie jest zabronione - uważa Sławomir Zgud.
Burmistrz na sesji poinformował mieszkankę Bielaw, że po rozmowie z dyrektorem Zakładu Usług Miejskich wie, że jest szansa przyjęcia na staż w tym zakładzie. Bernadetta Jóskowiak stwierdziła, że skoro ma zapewnienie z Opieki, że dostanie w pierwszej kolejności, to poczeka na propozycję. - Okazało się jednak, że miejsca nie ma i nie wiadomo, kiedy mogę liczyć na zatrudnienie za pośrednictwem Opieki, dlatego udałam się do ZUM z prośbą o przyznanie mi stażu, bo żadnej pracy się nie boję. Dokumenty zostały sporządzone i przesłane do Urzędu Pracy, czekam, liczę, że otrzymam to zatrudnienie - mówi Bernedetta Jóskowiak.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1099 (10/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze