Reklama

Pasja + praca = czempion

Jeśli ktoś chciałby stworzyć wzór na wyhodowanie czempiona Wystawy Drobnego Inwentarza, to najprościej byłoby sprowadzić to właśnie do tego co w tytule. Pasja do zwierząt i ich hodowli oraz codzienna ciężka praca, to podstawa do tego, by spod ręki hodowcy wyszedł czempion.

Radość dziecka oglądającego gołębie - bezcenna fot. Remigiusz Konieczka

     W tym roku, podobnie jak w poprzednim, Pałucka Wystawa Zwierząt Hodowlanych reprezentowana była przez Wystawę Drobnego Inwentarza. Jej współorganizatorem był Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Minikowie, reprezentowany przez Annę Mońko. Do Żnina przyjechali hodowcy nie tylko z terenu województwa, ale nawet spod Szczecina.
     DRÓB OZDOBNY
     Najgłośniej jest w strefie zajmowanej przez drób ozdobny. Kury gdaczą, koguty pieją jeden przez drugiego, do tego dochodzi gęganie, trele ptaków egzotycznych i pisk zachwyconych dzieciaków. Chociaż na tegoroczną wystawę zjechało ośmiu hodowców drobiu ozdobnego, to hałas był jak zawsze.
     Drób, a także gołębie oceniała komisja w składzie: dr inż. Mirosław Banaszak z wydziału Hodowli i Biologii Zwierząt Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego w Bydgoszczy i Kamil Mączkowski - sędzia Polskiego Związku Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza, który wyjaśnił nam na co zwraca się uwagę podczas oceny drobiu i gołębi. Sędziowie patrzą na to jak zwierzęta są zadbane, czy są czyste, jak układają się struktury upierzenia (łapcie, czyby) oraz czy nie mają pasożytów bądź chorób. Oceniane ptaki muszą być w typie, ale nie sędziego. Chodzi tu o wzorzec rasy. - Chodziliśmy i patrzyliśmy czy poszczególne sztuki są zgodne ze wzorcem, czy bardzo odbiegają od niego, czy delikatnie - wyjaśnia Kamil Mączkowski. Dodał, że większość ptaków była przygotowana, czysta i zadbana, a poziom wystawy dość wysoki.

Marta Gałgańska z Wenecji oddaje swoim ptakom nie tylko czas, ale i serce fot. Remigiusz Konieczka

     Komisja pucharem za czempiona w kategorii drobiu ozdobnego postanowiła wyróżnić Martę Gałgańską z Wenecji. Otrzymała go za całą zaprezentowaną na targach menażerię.
     Zaprezentowała silki, kurki jedwabiste, brahma w barwie lemon pyle, brahma w barwie lawendowej, karzełki kochin w barwie czarnej, gęsi tuluskie i kaczki staropolskie w barwie dzikiej. Teraz jej hodowla liczy około 150 sztuk.
     Na wystawę przyjechała po raz pierwszy, choć zajmuje się hodowlą od kilku lat.
     - Nie byłam pewna czy moje kury są aż tak dobre, by je pokazać - tłumaczy. - Zajmuję się hodowlą trzy lata. Byłam u znajomej i zobaczyłam silki. I postanowiłam sobie, żeby je zdobyć. Od niej właśnie kupiłam pierwsze kurki, to były chyba czubatki dworskie. Tych ras było po drodze kilka, ale ostatecznie zostałam przy tych rasach, które widać na wystawie.
     Tego, że otrzyma puchar, kompletnie się nie spodziewała. - Ten puchar to ukoronowanie ciężkiej pracy - mówi. - Godzina siódma pobudka, mycie poideł, mycie karmideł, jedzenie, picie, a co drugi, trzeci dzień sprzątanie kurników, grabienie wybiegów. Trochę tego jest, ale pomaga mi w tym córka.

Reklama
Eryk Smoter z mamą Anną z Wenecji w tym roku otrzymali puchar za wiceczmpiona w kategorii drobiu ozdobnego fot. Remigiusz Konieczka Anna i Andrzej Lenarczykowie odebrali puchar za wiceczmpiona w kategorii drobiu ozdobnego fot. Remigiusz Konieczka

     Zaczęło się od zainteresowania, ale od dwóch lat zajmuje się drobiem ozdobnym na poważnie. - Mąż twierdzi, że mam bzika na punkcie kur - dodaje. - Nie wyobrażam sobie nie mieć tych kur. Nie wiem co zrobiłabym z nudów. One muszą być. To są moje dzieci. Jak są nadwyżki i trzeba którąś sztukę sprzedać, to serce mi pęka.
     W tej kategorii puchary za wiceczmpiony powędrowały do rąk Eryka Smotera i jego mamy Anny z Wenecji oraz do Anny i Andrzeja Lenarczyków z miejscowości Owińska k. Poznania.
     GOŁĘBIE
     Spośród 7 hodowców gołębi puchar za wyhodowanie czempiona dostał Franciszek Waltenburg z Bydgoszczy. Zajmuje się hodowlą od dziecka. Zainteresowanie gołębiami przejął od ojca. Ledwie poszedł do szkoły podstawowej a już miał swoje gołębie. Im był starszy, tym więcej umiał. Nauka przychodziła naturalnie, bo cały czas podpatrywał ojca. Teraz w swojej hodowli ma - jak mówi - prawie wszystkie rasy. Ile sztuk gołębi? Tego nawet nie liczy, bo ich liczba często się zmienia. Kiedyś hodował gołębie pocztowe, ale zrezygnował. Bo - co dla zawodowca jest jasna, a dla laika nie - hodowla gołębi pocztowych więcej kosztuje od gołębi rasowych, a daje mniej profitów.

Franciszek Waltenburg z Bydgoszczy zajmuje się gołębiami od dziecka fot. Remigiusz Konieczka

     - Teraz jestem na emeryturze - mówi Franciszek Waltenburg. - Składki są drogie, weterynarza trzeba opłacić, gabinet trzeba opłacić, karmę kupić. Za drogo to wychodzi. Pocztowych kilka mam, bo mi brat dał, to po 5 zł nie mogę ich sprzedać, a za rasowe to ja biorę po 150 zł, 100 zł, różnie. Lepiej się kalkuluje, bo pocztowy, to więcej zje jak ten rasowy.
     Hodowca ma u siebie wiele ras, bo też podoba mu się kilka: pawiki, rysie, loki. Te są najładniejsze, ale i wymagają najwięcej poświęcenia. Pan Franciszek mieszka w Bydgoszczy w bloku, ale nie trzyma ich jak serialowy Józef Balcerek na balkonie, bo w mieście hodować gołębi nie wolno. Co prawda kiedyś miał gołębie w piwnicy, ale teraz działkę poza Bydgoszczą i tam dojeżdża. W sezonie letnim na działce jest z żoną cały czas. Dogląda swoich gołębi tak dobrze, że zdobywa za swe zwierzęta laury. - Tych pucharów i dyplomów to mam tyle, że nie mam gdzie stawiać. Lepiej żebym dostał worek ziarków - przyznaje.
     Stanisław Olejniczak z Lubostronia i Stanisław Helsztajn z Wtelna odebrali puchary za wiceczempiona w kategorii gołębi rasowych.
     KRÓLIKI
     Króliki rasowe pokazało aż 23 hodowców. Zwierzęta futerkowe, czyli obok królików także szynszyle, oceniała komisja w składzie Lilianna Beszczyńska i Agnieszka Brzezińska. Panie reprezentowały Krajowe Centrum Hodowli w Warszawie.
     Lilianna Beszczyńska powiedziała, że poziom wystawy z roku na rok jest coraz lepszy, a wśród hodowców wzrasta świadomość, że króliki należy odpowiednio przygotować. Przyjeżdżają hodowcy, którzy mają ugruntowaną hodowlę i nie przywożą zwierząt kupowanych na targu. Są to hodowcy, którzy mają swoją ulubioną rasę, doskonalą ją, wyjeżdżają za granicę po materiał hodowlany, a to skutkuje coraz wyższą punktacją. Na punktację składa się kilka rzeczy. Przede wszystkim cechy specyficzne dla danej rasy: waga zwierzęcia w określonym wieku. Drugą ocenianą cechą jest budowa, czyli harmonijność danego wzorca. Trzecia rzecz, to typ rasowy, czyli wielkość głowy, długość uszu, charakterystyczne dla danej rasy królika. Sędziowie oceniają też jakość okrywy, a dokładniej to czy jest jedwabista, sprężysta czy wylinka nie idzie za daleko. Królik musi być po prostu przygotowany. Następną ocenianą cechą jest barwa. I na koniec jeszcze brane są pod uwagę cechy specyficzne: kolor pazurów, oczu, podszycia. Jeśli zwierzę spełni wszystkie podane kryteria może dostać maksymalnie 100 punktów. Na żnińskiej wystawie najlepsze sztuki dostawały po 96 punktów. - To jest naprawdę nieźle - podkreśliła nam Lilianna Beszczyńska.

Reklama

 

Bartosz Krygier z pucharem za wiceczempiona w kategorii królików ras dużych f o t . Remigiusz Konieczka Piotr Głowacki do Żnina przyjechał spod Szczecina. Na Targach podobała mu się atmosfera i to, że mógł spotkać się z innymi hodowcami. fot. Remigiusz Konieczka

     Puchar otrzymany w Żninie pojedzie aż pod Szczecin, bo odebrał go Piotr Głowacki z Maszewa za królika rasy Belgijski Olbrzym Biały. Hodowca do stolicy Pałuk przyjechał po raz pierwszy. Między innymi dlatego, że od niedawna jest członkiem Krajowego Centrum Hodowców. Wystawa zrobiła na nim sympatyczne wrażenie. Spodziewał się mniejszej wystawy, a okazała się - jak na Żnin - duża. - U nas w Szczecinie nie ma takich - powiedział. - Namówili mnie koledzy z Krajowego Centrum. Muszę zobaczyć co się wystawia. Pierwszy rok w Centrum, dlatego trzeba jeździć, spotkać się z hodowcami, porozmawiać, wymieniać zdania, uczyć się czegoś nowego.

Reklama
Tytuł czempiona w kategorii królików ras średnich otrzymało zwierzę z hodowli Wojciecha Gadzińskiego f o t. Remigiusz Konieczka

     Piotr Głowacki specjalizuje się w hodowli królika rasy Belgijski Olbrzym Szary i Biały. Wybrał tę hodowlę z sympatii dla wyglądu królików. Choć królikami zajmował się się jako dziecko, to profesjonalnie zajmuje się hodowlą od kilku lat. Ma pod swoją opieką ponad 70 sztuk. Króliki traktuje jako hobby, oderwanie się od codzienności, od pracy, od domu. Na co dzień jest dekarzem i na brak pracy nie narzeka. - Trzeba mieć takie hobby. Odskocznia od rzeczywistości musi być. Człowiek idzie do zwierzaków, posiedzi trochę, da im wody, da im jeść, trochę się wyżali - mówi.
     Puchar za wiceczempiona królików ras dużych odebrał Bartosz Krygier z Gąsawy za Belgijskiego Olbrzyma Szarego.
     Czempionem królików ras średnich uhonorowano zwierzę Wojciecha Gadzińskiego z Gniezna za królika Nowozelandzkiego Czerwonego, a za wiceczempiona rasy Nowozelandzki Biały puchar otrzymał Paweł Jurek z Dziewierzewa.

Piotr Kujawa z żoną Iwoną jako jedyni hodowcy szynszyli zdecydowali się pokazać swoje zwierzęta w Żninie fot. Remigiusz Konieczka

     SZYNSZYLE
     Komisja przyznała puchar za czepiona w kategorii szynszyli. Jedynymi hodowcami, którzy przywieźli szynszyle byli Iwona i Piotr Kujawa z Jaksic. Lilianna Beszczyńska przyznała, że szynszyle, które pochodzą z tej hodowli i zostały pokazane na targach są wybitne, powyżej przeciętnej. Zwierzęta mają prowadzone karty hodowlane, znane jest pochodzenie zwierząt. Dodatkowo mają duży wybór i co roku przyjeżdżają, a promocja też miała dla komisji znaczenie.
     W tym roku Iwona i Piotr Kujawa zaprezentowali szynszyle w odmianie standard, a poza tym beżowe, białe i ebony (czarne). Te najrzadziej spotykane na wystawach to własnie białe i czarne. Tytuł czempiona otrzymała szynszyla standard, a wyróżnienie szynszyle w odmianach barwnych. Całe stado liczy 2.000 szt., z czego matek 450 szt. Otworzyli drugą fermę w Złotowie w gminie Barcin. Wyremontowali stare budynki i tam umieścili swoją hodowlę. Do Żnina przyjeżdżają niestrudzenie od kilkunastu lat. Uważają, że - jak mówi Piotr Kujawa - fajnie jest przyjechać na wystawę, porozmawiać z innymi hodowcami, oderwać się od codzienności.

Reklama

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1385 (35/2018)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości