Reklama

Pies wyczulony na mundur

- "Jakby każdy w bloku chciał mieć psa pod tym blokiem, to bylibyśmy otoczeni budami" - mówi mieszkanka Piechcina. Bezpański pies pod blokiem nr 15 miał budę jak się patrzy. Teraz pies z Piechcina zniknął, ale buda została. fot. Magdalena Kruszka

Piechcin , pies, blok, straż miejska
    Pies wyczulony na mundur
     - "Ten pies się z nas śmieje! On teraz nie jest agresywny, ale kto mi zagwarantuje, że za tydzień taki się nie stanie?" - pytała zrozpaczona mieszkanka Piechcina, która skarżyła się przed świętami, że pod jednym z bloków od kilku miesięcy błąka się duży, biały pies. Cztery dni po skierowaniu pisma z pytaniami do komendanta Straży Miejskiej psa udało się strażnikom odłowić. Wcześniej ich próby spełzały na niczym.

     Rzeczywiście, 17 kwietnia w Piechcinie przy bloku na ul Okrężnej 15 napotkaliśmy dużego, białego psa. Obwąchiwał samochody na parkingu znajdującym się przy kościele. Nie był agresywny, ale nie pozwolił też do siebie podejść. Jego wielkość budziła respekt. W całej tej sytuacji nietypowe jest to, że pies oficjalnego właściciela nie miał, ale posiadał własną budę, i to nie byle jaką - zbitą z desek, lecz elegancką, w dobrym stanie. Pies był także regularnie dokarmiany przez mieszkańców, więc był w dobrej formie.

     O tym, że problem z psem istnieje, poinformowała nas jedna z mieszkanek, która skarżyła się, że mimo wielokrotnych zgłoszeń do Straży Miejskiej w Barcinie, sprawy nie udało się załatwić.

Reklama

     - Strażnicy tego psa się boją, przyjeżdżają i czasem nawet z samochodu nie wysiądą, a pies siedzi sobie, jak gdyby nigdy nic w budzie - mówi mieszkanka Piechcina. - Jak się im mówi, że trzeba coś z tym psem zrobić, to stwierdzają, że pies się boi munduru. Dla mnie to jest śmieszne. To ja mówię, niech się rozbiorą i wtedy złapią tego psa, bo tak, jak jest, być nie może.

     Mieszkanka wspomina, że pies pojawił się w Piechcinie już kilka miesięcy temu. Od grudnia zgłaszano to straży miejskiej, ponieważ dzieci się go bały. Ponadto zadomowił się przy bloku przy ul. Okrężnej 15, tuż przy placu zabaw. Zdarzało się, że wypróżniał się do piaskownicy, w której później miały bawić się maluchy. Z czasem ktoś pod blokiem postawił budę. Nie wiadomo kto. Nie ma też oficjalnego właściciela psa, choć miał on swoich zwolenników, którzy dbali o jego byt.

Reklama

     - Jak ktoś chce, to niech sobie do domu psa weźmie, a nie pod blokiem budę stawia - mówi mieszkanka Piechcina. - Jakby każdy tak robił, to mielibyśmy wokół bloku z pięćdziesiąt bud i w ogóle koło bloku nie dałoby się przejść. No tak nie może być. Dzieci się boją, ja też ostatnio szłam wyrzucić śmieci, a jak wracałam, to on stanął mi na drodze i patrzył. Przestraszyłam się. A strażnicy mówią, że on jest niegroźny. Czy oni mi zagwarantują, że za tydzień jemu się coś nie odmieni i nie zaatakuje?

     Sołtys Piechcina Aleksander Kabaciński potwierdza, że z psem problem istnieje od kilku miesięcy. Wcześniej błąkał się w dolnym Piechcinie, gdzie zdarzało się, że rozrywał worki ze śmieciami. Potem zadomowił się naprzeciwko kościoła. Aleksander Kabaciński podkreśla, że niejednokrotnie było to zgłaszane straży miejskiej, jednak efektów to nie przyniosło.

Reklama

     Ryszard Lisiewski, lekarz weterynarii, przyznaje, że nie wolno ufać bezpańskim psom, bo w każdym zwierzęciu jest cień nieprzewidywalności, a wybuch agresji nie wymaga nawet przyczyny. Pozostaje też kwestia szczepień. Przepisy mówią jasno, że nie rzadziej niż raz w roku psy muszą być szczepione na wściekliznę. Inne szczepienia są nieobowiązkowe, ale przeciwko wściekliźnie są wymagane prawem.

     - Są metody na odławianie takich psów, można podać środki uspokajające do jedzenia, ale strażnicy miejscy sami tego nie zrobią - wyjaśnia Ryszard Lisiewski. - Tak czy inaczej, opisana sytuacja jest nie do przyjęcia.

Reklama

     Z tym, że sytuacja jest nie do przyjęcia zgodził się Remigiusz Kasprzak, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Szubin, która zarządza blokiem nr 15 przy ul. Okrężnej. Pytaliśmy go o błąkającego się w Piechcinie psa jeszcze przed świętami wielkanocnymi. Przyznał, że nic nie wiedział o problemie z bezpańskim psem.

     - Nawet jakby mi ktoś to zgłaszał, to zadzwoniłbym do barcińskiej straży miejskiej - powiedział Remigiusz Kasprzak. - Nie może tak być, że pod blokiem stoi buda, a mieszkańcy psa dokarmiają. Zainteresuję się tą sprawą. Zapytam.

Reklama

     18 kwietnia skierowaliśmy pismo z pytaniami w tej sprawie do komendanta Straży Miejskiej w Barcinie Waldemara Polanowskiego. Pytaliśmy, ile razy Straż Miejska była informowana o tym, że w okolicach ul. Okrężnej występuje problem białego dużego, bezpańskiego psa i jakie działania strażnicy podejmowali w celu wyeliminowania zagrożenia związanego z tym psem lub wyjaśnienia sprawy związanej z ewentualnym właścicielem (jeśli takowy jednak istnieje) i jego odpowiedzialnością za psa? Pytaliśmy także o to, dlaczego pies nie został odłowiony i czy problem był zgłaszany przez straż miejską do Urzędu, a dalej do firmy w Czarnkowie, która ma podpisaną umowę z Urzędem na odławianie bezpańskich psów. Zanim otrzymaliśmy odpowiedź, zadzwoniła ponownie mieszkanka Piechcina mówiąc, że psa już pod blokiem nie ma.

     Odpowiedź od komendanta straży miejskiej dotarła 25 kwietnia. Waldemar Polanowski przyznał, że mieszkańcy kilkakrotnie zgłaszali informacje o psie błąkającym się po Piechcinie i strażnicy za każdym razem udawali się tam, gdzie mieli do czynienia, zarówno z mieszkańcami, którzy byli za zabraniem psa do schroniska, jak i z tymi, co opiekowali się psem.

Reklama

     Jednakże pomimo wielokrotnych prób, psa nie udało się złapać - pisał Waldemar Polanowski. Część mieszkańców była za tym, aby psa zostawić w spokoju, a oni będą się nim opiekować. Jednakże nikt z lokatorów nie zadeklarował chęci zaadoptowania psa na stałe. Z relacji mieszkańców wynika, że pies nie jest agresywny i nie stwarza zagrożenia dla ludzi. Pies nie podchodzi do nikogo, natomiast na widok strażników w mundurach uciekał i trzymał się na odległość. To mieszkańcy postawili psu budę, jak również dokarmiali psa.

     Komendant Waldemar Polanowski poinformował również, że

Reklama

     22 kwietnia pies został odłowiony, a na stronie internetowej Urzędu Miejskiego zawisło ogłoszenie o tym, że można go zaadoptować. W sprawie psa można kontaktować się telefonicznie w godzinach pracy Urzędu Miejskiego w Barcinie po numerami telefonów 52-383-41-15 lub 52-383-41-65 oraz na telefon komórkowy straży miejskiej 696-631-919.

     25 kwietnia wieczorem ponownie zadzwoniła do nas mieszkanka Piechcina, która poinformowała, że pies wrócił pod blok.

     - Buda dziś zniknęła, a zamiast niej ktoś postawił skrzynkę i wyłożył jakimś dywanem, a pies sobie chodzi luzem, tylko jest trochę pogryziony - mówiła rozemocjonowana piechcinianka. - Jestem w szoku. To są jakieś kpiny.

Reklama

     Z informacji uzyskanych w poniedziałek rano wynika, że pies ponownie zniknął w niedzielę.

Magdalena Kruszka, 29 IV 2014

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości