Sto jeden lat Marty Cierzniak
Płacze na widok księdza
Jubilatka tryska humorem. Wesoło opowiadała o swoim ponadstuletnim życiu: - Z mężem pobrałam się po trzech miesiącach znajomości - mówi.
Jubilatka Marta Cierzniak świętowała 101. urodziny z najbliższą rodziną: (od lewej u góry) prawnuki Natalia Górska, Marcin Górski i Ewelina Górska oraz (u dołu) Piotr Kaczmarek (zięć), Łucja Kaczmarek (córka), Marta Cierzniak, Teresa Dytman (kierownik USC) i Elżbieta Górska (wnuczka) W ubiegłym roku pisaliśmy o okrągłym jubileuszu Marty Cierzniak (z domu Rochowiak) ze Żnina. Ukończyła sto lat, a czas mija szybko. Pani Marta ma już 101 lat, ale po niej tego nie widać. To tak jakbyśmy rozmawiali z nią wczoraj, a minął rok.
W poniedziałek Marta Cierzniak obchodziła 101. urodziny. Urodziła się 29 września 1907 roku w Sarbinowie k. Żnina. Wyszła za mąż w 1934 roku. Miała 27 lat i pracowała wtedy w majątku Hausera w Jadownikach Bielskich.
- Byłam tam za pokojówkę - mówiła. - Mieliśmy ubrane białe fartuszki, ciemne sukienki i chusteczki na głowie.
Tam poznała męża Franciszka. Okres narzeczeństwa - jak sama wspomina - trwał krótko, bo trzy miesiące. Wraz z mężem mieszkała w Jadownikach Bielskich do 1968. Sprzedali małe gospodarstwo, kupili ziemię na Krzyckówku i przenieśli się do Żnina. Teraz mieszka z wnuczką Elżbietą Górską. Co miesiąc przychodzi do niej ksiądz z kościoła Najświętszej Marii Panny Królowej Polski. - Jak przyjdzie ksiądz, to zaraz płaczę. Łzy mi się cisną na oczy - mówi Marta Cierzniak.
W poniedziałek z życzeniami w imieniu swoim oraz burmistrza do Jubilatki przyjechała kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Żninie Teresa Dytman.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 868 (40/2008)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze