Projektantka Małgorzata Janiak mówi, że rozbicie procedury przygotowania planu na dwa etapy skróci czas jego powstania
fot. Remigiusz Konieczka
Gąsawa, Wiesław Zajączkowski, Biskupin, studium, plan zagospodarowania przestrzennego
Plan rozbity na raty
Dwie działki w otoczeniu rezerwatu w studium uwarunkowań przestrzennych mają nadal mieć charakter rolniczy. Jednak studium nie jest aktem prawnym. Jest nim miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Na posiedzeniu komisji padła propozycja, aby Rada wyłączyła sporne działki z opracowania planu i opracowała go dla nich w drugim etapie.
Wójt Zdzisław Kuczma twierdzi, że konserwator musi uzgodnić plan uchwalany w dwóch etapach, bo zostały w nim uwzględnione jego sugestie
fot. Remigiusz Konieczka
Żeby zobaczyć, dlaczego silnik w samochodzie chodzi nierówno, trzeba czasem rozebrać go do najmniejszej śrubki. Dopiero wtedy może okazać się, że jedna, dwie drobne części rzutują na całe urządzenie. Jak źle pracuje silnik, to i samochód źle jedzie. Winne są najdrobniejsze elementy konstrukcji. Tak samo jest z problemem uchwalenia studium uwarunkowań przestrzennych dla gminy Gąsawa. Plan nie został przyjęty ze względu na kontrowersje wobec zapisu i przeznaczenia dwóch małych (biorąc pod uwagę skalę gminy) działek w Biskupinie.
W czwartek 16 stycznia połączone komisje Rady Gminy w Gąsawie pod przewodnictwem Jacka Mazanego zebrały się, by po raz kolejny przedyskutować i przyjąć założenie do studium oraz miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla Biskupina. Tutaj należy się czytelnikom wyjaśnienie. Studium uwarunkowań przestrzennych opracowuje się dla całej gminy. Studium jest podstawą do opracowania miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla określonego terenu. Niekoniecznie dla całej gminy. I dopiero miejscowy plan stoi na straży ładu i porządku przestrzennego na większym lub mniejszym kawałku gminy.
SKOMPLIKOWANA PROCEDURA
Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego zostało w gminie Gąsawa przygotowywane na nowo ze względu na to, iż pojawili się inwestorzy chcący postawić na terenie gminy fermy wiatrowe. Niejako po drodze, przy okazji pojawił się temat inny. Ten inny temat skutecznie zablokował proces przyjmowania i uchwalania planu, ponieważ nie zgadzali się z tym gąsawscy radni.
Właściciel dwóch działek w Biskupinie Jacek Sobolewski złożył w lutym 2012 roku do Urzędu Gminy w Gąsawie wniosek o ustalenie warunków zabudowy na działkach o numerach 214 i 213/3. Zgodnie z tym, co napisał we wniosku, inwestor zamierzał tam zrealizować budowę infrastruktury parkowej: chodniki, ścieżki, place utwardzone, elementy małej architektury, ławki, kosze na śmieci, elementy oświetlenia, ogrodzenie, oczka wodne.
Obie działki, na których inwestor zamierzał zrealizować budowę infrastruktury parkowej, znajdują się w otoczeniu rezerwatu archeologicznego w Biskupinie. Dlatego też w pierwotnej wersji projektu studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego znalazł się zapis, żeby zmienić przeznaczenie tych dwóch działek. Obecnie mają one charakter rolniczy, a propozycja zawarta w projekcie wyznaczała działki jako teren zieleni parkowej. Część radnych, a w szczególności Wiesław Zajączkowski, dyrektor Muzeum Archeologicznego w Biskupinie, ostro przeciw temu zaprotestowała.
- Wójt uznał racje inwestora i do projektu studium wpisano na tych dwóch działkach teren zieleni parkowej - informuje dyrektor.
Protesty w tej sprawie wzięły się m.in. też z interpretacji przepisów. Radca prawny Marcin Przychodzki wydał opinię prawną na piśmie, w której zaznaczył, że na działkach z funkcją ZP (zieleń parkowa) projekt studium dopuszcza lokalizację m.in: obiektów usługowych, obiektów małej architektury i placów zabaw, obiektów gospodarczych służących utrzymaniu zieleni, sanitariatów, parkingów terenowych o nawierzchni umożliwiającej wsiąkanie wody. I jest to niezgodne z decyzją konserwatora zabytków w Toruniu, potwierdzoną w 2006 r. przez ministra kultury.
- A kto nam da gwarancję, że w tym parku za jakiś czas inwestor na zgłoszenie nie postawi parku rozrywki? - pyta dyrektor Wiesław Zajączkowski. - Wszyscy wiemy, że na licytacji komorniczej, po roku zarządzania obiektem, pan Jacek Sobolewski kupił Zaurolandię koło Rogowa.
Dlatego też, zanim wójt wydałby decyzję o warunkach zabudowy, wniosek musiałby zaopiniować wojewódzki konserwator zabytków oraz regionalny dyrektor ochrony środowiska. O ile drugi organ zaakceptował inwestycję, o tyle pierwszy miał wątpliwości i wydał opinię negatywną. Inwestor odwołał się od decyzji konserwatora, odwołanie trafiło dwa dni za późno do Ministerstwa Kultury i tym samym za względów czysto proceduralnych projekt decyzji został uznany za uzgodniony.
Pięć organizacji pozarządowych z terenu gminy Gąsawa wyraziło chęć występowania w procesie administracyjnym (jakim jest wydawanie decyzji o warunkach zabudowy) jako strona. Wójt Zdzisław Kuczma wystąpił do inwestora, aby uzupełnił dokumentację i ponownie uzgodnił wniosek z RDOŚ. Inwestor odwołał się od tej prośby do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Kolegium uchyliło postanowienie o uzupełnieniu dokumentacji.
Cały ten proces administracyjny rzutował na przebieg uchwalania studium. Trzeba jeszcze dodać, że jednocześnie trwały prace nad przygotowaniem miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla Biskupina. Przeciągające się wydawanie decyzji również rzutowało na terminy zakończenia prac nad planem miejscowym.
Wiesław Zajączkowski uważa, że najpierw powinna się uprawomocnić decyzja wójta o wydaniu warunków zabudowy, a dopiero potem można uchwalić plan miejscowy
fot. Remigiusz Konieczka
Jasny kwadrat w środku to fragment otoczenia rezerwatu archeologicznego. W tym wariancie działki 214 i 213/3 są działkami rolnymi...
fot. Remigiusz Konieczka
JAK ROZUMIEĆ SŁOWA MINISTRA
Podczas posiedzenia komisji radny Mariusz Kazik zaproponował, by w kwestii planów związanych z dwiema działkami wypowiedział się inwestor. Jacek Sobolewski był obecny na sali. Wtedy komisja nie udzieliła mu głosu. Po głosowaniu, w trakcie wolnych głosów wyjaśnił on stan prawny działek. Powiedział również, że minister kultury uchylił decyzję konserwatora wpisującą teren wokół rezerwatu do rejestru zabytków. Decyzja konserwatora została zaskarżona przez właścicieli działek. Zdaniem Jacka Sobolewskiego minister kultury jednoznacznie stwierdził, że należy uchylić zaskarżoną decyzję w części orzekającej o wpisaniu do rejestru zabytków otoczenia pomnika historii „rezerwat archeologiczny Biskupin” i w tym zakresie orzec o wpisaniu do rejestru zabytków otoczenia rezerwatu archeologicznego w Biskupinie wpisanego do rejestru zabytków pod numerem 147/C decyzją Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Bydgoszczy z dnia 16.11.1995 r. Tym samym działki 214, 213/3 położone są w otoczeniu rezerwatu archeologicznego a nie w otoczeniu pomnika historii.
Dyrektor Muzeum Archeologicznego w Biskupinie Wiesław Zajączkowski przyznaje: - Minister to tak napisał, że można się pogubić. Zrozumienie tego dla zwykłego człowieka może być kłopotliwe. I jednocześnie wyjaśnia, że chodzi tylko i wyłącznie o błędne nazewnictwo. W decyzji konserwatora zostało napisane pomnika historii, a powinno być rezerwatu archeologicznego Biskupin.
- W Wigilię pan Sobolewski napisał pismo do konserwatora zabytków, w którym pisze, że teren tej otuliny jest zabytkiem i jednocześnie twierdzi na posiedzeniu komisji, że nim nie jest - mówi Wiesław Zajączkowski.
Jacek Sobolewski 24 grudnia 2013 roku napisał wniosek do konserwatora o wznowienie postępowania w sprawie wpisu do rejestru zabytków otoczenia rezerwatu ze względu na decyzję ministra. Wiesław Zajączkowski pokazał pismo Kujawsko-Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków Sambora Gawińskiego, w którym poinformował o tym, że odwołanie przekazał ministrowi kultury i jednocześnie przypomniał, że w 2006 roku: - Jacek Sobolewski nie był stroną postępowania administracyjnego w sprawie wpisania do rejestru zabytków otoczenia rezerwatu archeologicznego w Biskupinie. Zdaniem dyrektora, to pismo wszystko wyjaśnia, a decyzja jest i tak w gestii Ministerstwa Kultury.
BRAK STRON
Jednak Jacek Sobolewski odwołał się nie tylko od decyzji konserwatora, ale też od kilku decyzji wójta Gąsawy, wszystkich warunków zabudowy wydanych dla Muzeum Archeologicznego od 2009 roku. Na czwartkowe posiedzenie komisji przyniósł opasłe segregatory, a w nich kopie dokumentów, które chciał pokazać radnym, by udowodnić, że to on, Jacek Sobolewski, jest stroną pokrzywdzoną w tej sprawie, a nie muzeum. Oprócz wystąpienia dotyczącego otoczenia i ochrony konserwatorskiej terenu wokół rezerwatu, inwestor nie mógł już nic dodać, ponieważ radni nie byli zainteresowani dalszymi wyjaśnieniami, a sama komisja się skończyła. Dlatego postanowił swoje argumenty przedstawić nam.
Zdaniem inwestora, czas w jakim oczekuje na decyzje wójta o warunkach zabudowy i ilość stron w postępowaniu, a także formalności, jakie musi spełnić, są nieporównywalne z tym, w jaki sposób podchodzi się do wszystkich wniosków złożonych przez muzeum.
Jacek Sobolewski stwierdził, że mimo, iż większość wniosków złożonych przez muzeum wymagała uzgodnienia z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska to tylko jeden z nich miał uzgodnienia z wymienioną instytucją. Wniosek dotyczył rekonstrukcji wioski wczesnośredniowiecznej. Wniosek z 20 kwietnia 2009 roku uzgodniony przez Starostwo Powiatowe, Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych we Włocławku (ZMiUW), konserwatora zabytków, RDOŚ. Decyzja wójta wydana 14 lipca 2009 po trzech miesiącach.
Wniosek z 20 kwietnia 2009 r. o budowę centrum obsługi ruchu turystycznego uzgodniony z konserwatorem, zarządem melioracji i starostwem. Wójt decyzję wydał 21 lipca 2009 r. Te same uzgodnienia dotyczyły wniosków o budowę osiedla ludności neolitycznej i budowę drewnianego mostu nad torowiskiem kolejki wąskotorowej. W tym ostatnim przypadku Jacek Sobolewski poinformował o tym, że wniosek nie został uzgodniony ze Żnińską Koleją Powiatową. Przypomniał o braku uzgodnień z RDOŚ. Dodał, że wnioski muzeum są załatwiane w Urzędzie bardzo szybko - po kilku tygodniach lub po kilku miesiącach wydawane są decyzje ostateczne. Podkreślił, że w żadnej z tych procedur nie ma stron. Skoro nie ma stron, to nie ma się kto odwołać od decyzji. Tak jakby muzeum nie miało sąsiadów. Nikt się nie odwołuje w przypadku muzeum, a w przypadku inwestora i działek 214 i 213/3 stron jest niemal dwadzieścia. Inwestor pyta, gdzie są stowarzyszenia, które tak aktywnie występują w przypadku jego inwestycji, mimo iż nie podjęły nigdy z nim żadnych rozmów.
Twierdzi, że naruszone zostały zapisy kodeksu postępowania administracyjnego. Jego zdaniem, wójt powinien z urzędu wystąpić o wznowienie postępowań. Wobec, jak twierdzi nasz rozmówca, wad prawnych, sam wystąpił z wnioskiem o wznowienie postępowania dotyczącego wniosków muzeum i wydanych decyzji przez wójta Gąsawy. Nasz rozmówca na dowód słuszności swoich argumentów pokazał decyzje Samorządowego Kolegium Odwoławczego uchylające decyzje wójta Zdzisława Kuczmy. Twierdzi, że jemu poza rezerwatem nie wolno inwestować, a muzeum robi to w ścisłym rezerwacie. Dodał, że chciał to powiedzieć radnym, ale na komisji nie chciano go wysłuchać. Ubolewał też nad tym, że nie chcą z nim rozmawiać stowarzyszenia.
Dyrektor Wiesław Zajączkowski powiedział, że w strefie ochronnej można budować, tylko trzeba mieć odpowiednie zezwolenie. Na budynki położone najbliżej drogi, m.in. budynek wejściowy, uzgodnienia miały miejsce już w 1984 roku. Na wioskę wczesnośredniowieczną w ogóle wniosek o warunki zabudowy nie musiał być składany, a chaty neolityczne może i są postawione blisko drogi, ale muszą tam być ze względu na teren Natury 2000. - W przeciwieństwie do pana Sobolewskiego, my respektujemy przepisy - odpowiedział dyrektor.
Jacek Sobolewski podkreśla, że on też respektuje przepisy.
Zapytaliśmy wójta Zdzisława Kuczmę o terminy wydawanych przez niego decyzji i uchylenie ich przez SKO. - SKO uchyliło te decyzje, ponieważ powinienem odmówić ponownego wszczęcia postępowania, bo Jacek Sobolewski nie jest stroną - powiedział wójt.
- Ale właśnie chodzi o to, że stron nie ma, że sprawy inwestora trwają latami, a w przypadku muzeum wydaje pan decyzje wcześniej - dopytywaliśmy.
- Oczywiście, że są wydawane wcześniej, bo nie ma odwołań. U niego stale coś jest - dodał wójt.
- Bo odwołują się strony - stwierdziliśmy.
- Skoro ma takich sąsiadów - odpowiedział wójt i rozłożył ręce.
...a w tym wariancie został wydzielony pas zieleni parkowej. I to jest m.in. przyczyną wydłużenia procedury przyjęcia studium i projektowania planu miejscowego
fot. Remigiusz Konieczka
DWIE RÓŻNE SPRAWY
Radni podczas posiedzenia komisji w obecności projektantki Małgorzaty Janiak dyskutowali nad tym, jak dalej przeprowadzić procedurę przyjęcia studium dla gminy i przygotowania miejscowego planu dla Biskupina. Radna Maria Warda złożyła wniosek, by z dalszej procedury wyłączyć działki 214 i 213/3 ze względu na to, iż ich stan nie został wyjaśniony. Proces wydania decyzji o warunkach zabudowy trwa. Proces opracowywania miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego zostałby podzielony na dwa etapy. W pierwszej kolejności zostałby opracowany plan dla całego terenu bez działek 214 i 213/3, a potem ten skrawek ziemi zostałby objęty planem. Przewodniczący komisji Jacek Mazany chciał poddać pod głosowanie wniosek o pozostawienie w studium dotychczasowego przeznaczenia działek 214 i 213/3 (rolne) i wyłączenie ich z procedury przygotowywania miejscowego planu.
Radny Wiesław Zajączkowski powiedział, że są to dwie różne sprawy. Jedna, to przyjęcie zapisu w studium, a inna - rozbijanie procedowania miejscowego planu. Bo o ile za pierwszą sprawą podniesie nawet obie ręce, to w drugim przypadku jest zdecydowanie przeciw. Jego zdaniem nie należy rozbijać procedury uchwalania planu na dwa etapy. Najpierw winny być wydane wszystkie decyzje związane z wnioskiem Jacka Sobolewskiego. Te decyzje powinny się wpierw uprawomocnić. Potem dopiero można byłoby przystąpić do opracowania planu. Istnieje też zagrożenie, że planu opracowanego w dwóch etapach nie uzgodni konserwator zabytków.
Projektantka dodała, że w przypadku studium decyzja komisji nabierze mocy prawnej i na sesji 27 stycznia zostanie przedstawiona w formie autopoprawki do uchwały. Zapis o tym, że działki 214 i 213/3 przeznaczone są pod zieleń parkową, zostanie wycofany. Podzielenie na dwa etapy opracowania planu pozwoli skrócić przeciągającą się procedurę jego tworzenia. - Mamy problem z dwoma działkami. Te dziesięć hektarów blokuje nam 180 ha, na których obowiązywać ma plan - stwierdziła Małgorzata Janiak.
Wójt Zdzisław Kuczma wyjaśnił, iż konserwator powinien uzgodnić plan przyjmowany w dwóch etapach, ponieważ plan zawiera wytyczne zaproponowane przez konserwatora i bez względu na to, czy są dwa, czy jeden etap, uzgodnić plan musi.
Ostatecznie gąsawscy radni głosowali nad dwoma wnioskami. Pierwszy dotyczył studium i pozostawienia w nim działek 214 i 213/3 jako rolnych. Drugi dotyczył miejscowego planu dla Biskupina i podzielenia procedury na dwa etapy. Radni większością głosów przychylili się do obu wniosków.
ZASKARŻYŁ KORZYSTNĄ DECYZJĘ
Zdzisław Kuczma poinformował nas 20 stycznia rano, że wydał decyzję o warunkach zabudowy dla działek 214 i 213/3. Wyjaśnił, że jeśli przez 14 dni nikt się od niej nie odwoła, to uprawomocni się. A jak się uprawomocni, to drugi etap projektowania miejscowego planu może trwać równolegle do pierwszego. Przedwczoraj, 21 stycznia, Jacek Sobolewski poinformował nas, że sam zaskarżył decyzję wójta. Dodał, że co prawda czekał dwa lata na tę decyzję, że jest ona dla niego jako inwestora korzystna, ale widząc nieprawidłowości prawne postanowił ją zaskarżyć. Zapytany przez nas, jakiego rodzaju są to nieprawidłowości, odpowiedział, że powie o tym później.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1145 (4/2014)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze