Przez cały czas trwania konfederacji barskiej, czyli przez pełne cztery lata od roku 1768 do 1772, Wielkopolska była wielkim teatrem wojny. Prawie każde miasteczko miało w niej swój udział, czynny albo bierny. Dlatego łatwiej pisać o pojedynczych potyczkach niż przedstawić syntezę mnóstwa ucieczek, pościgów, oblężeń, zjazdów i manifestów. Przemierzając Pałuki i sąsiadujące z nimi ziemie, co rusz trafiamy na miejscowości, w których coś się w tamtych czasach zdarzyło.
Aby ogarnąć te wydarzenia, należy najpierw w skrócie, w punktach przedstawić etapy czteroletnich zmagań na terenie Wielkopolski.
1. Czerwiec 1768 - marzec 1769: partyzantka. Po proklamowaniu konfederacji w Barze, ruszyło się wojsko wielkopolskie pod Wojciechem Rydzyńskim, który jednak został rychło pobity. Za to pojawili się wkrótce partyzanty: Jakub Ulejski spod Kcyni i Antoni Morawski z Gniezna, którzy dołączyli do Ignacego Malczewskiego, wybranego na wodza całej Wielkopolski. Rosjanie na tym etapie walk wycofali się do wielkich miast. Wreszcie na wiosnę 1769 r. udało im się zadać Malczewskiemu znaczne straty i zmusić go do wycofania się z dzielnicy.
2. Kwiecień 1768 - marzec 1770: powstanie Izby Konsyliarskiej, Wielkopolska głównym centrum konfederacji w kraju. Jeszcze w kwietniu tego samego roku Moskale sami zostali zmuszeni do ewakuacji z Wielkopolski. Ignacy Malczewski natychmiast powrócił i zwołał swoje oddziały, organizując potężną armię; zajął też wszystkie ważniejsze miasta. W Poznaniu odbył się wielki zjazd szlachty, która wybrała konfederacki rząd - Izbę Konsyliarską - uchwaliła podatki na wojsko i zarządziła pobór rekruta. Oddziały wielkopolskie wyprawiały się do sąsiednich ziem w celu rozszerzenia konfederacji, usiłowano też zdobyć Warszawę. Kryzys nastąpił dopiero po klęskach pod Dobrą i pod Błoniem w styczniu i lutym 1770 r. Wtedy Rosjanie znów zajęli Poznań i Kalisz, a wielkopolskie wojsko poszło w rozsypkę.
3. Maj 1770 - maj 1772: znów partyzantka. W ostatnim, najdłuższym etapie walk na terenie Wielkopolski, władzę nad wojskiem objął Józef Zaremba. Ten wybitny dowódca potrafił jeszcze raz doprowadzić do odrodzenia się ruchu w całym regionie i choć nie opanował Poznania, siał postrach wśród Rosjan i był jednym z najsławniejszych wodzów konfederackich. Gdy ogłoszono rozbiór Polski, a przeważające oddziały pruskie sprzymierzyły się z Rosjanami, zajmując przejściowo Poznań, Zaremba uznał bezzasadność dalszego oporu i kapitulował na honorowych warunkach, przechodząc do wojsk królewskich.
1. ROZRUCHY. Co rok 22 kwietnia, na odpust i targ św. Wojciecha, przybywało do Gniezna mnóstwo ludzi wszystkich stanów z całej Wielkopolski. W roku 1768 wśród zgromadzonych tłumów rozeszła się pogłoska, że zostanie ogłoszony akt konfederacji i wybuchnie powstanie. Zapanowało ogólne podniecenie, a gdy ludzie zobaczyli wchodzącą do miasta moskiewską zaczęły się rozruchy. Prze pewien czas Rosjanie pozostawali w odwrocie. Ostrzeliwując się atakującym gromadom szlachty i chłopów, stracili szesnastu ludzi i dwa wozy taborowe. Potem jednak nadeszły kolejne oddziały kozaków i miasto spacyfikowano. Do zawiązania konfederacji oczywiście nie doszło.
2. LEGENDARNY BOHATER - MORAWSKI. Legendarnym bohaterem wielkopolskiej konfederacji stał się wkrótce rzeźnik z Gniezna, Antoni Morawski. Jako syn zubożałego szlachcica, pewnego razu niezmiernie uraził się obelgą z ust burmistrza, wyciął mu więc siarczysty policzek i uciekł przed strażą miejską do lasu. Zbiegło się to z wybuchem walk konfederackich. Morawski zorganizował szybko własny, lotny oddział i przez cały czas trwania wojny siał postrach wśród Rosjan, którzy nazywali go Zmora bądź Morawka. Był głównym konfederackim idolem. watażką, chojrakiem no i bożyszczem kobiet na miarę Kmicica. Jego rzeczywiste przygody zdecydowanie przewyższały wyimaginowane wyczyny Janosika. Wielokrotnie brany do niewoli, zawsze cudownym sposobem uciekał; ostatnią ucieczkę zorganizował w drodze na Syberię. Brał udział w wielu starciach na terenie Pałuk, a w samym Gnieźnie często bawił się z Moskalami w kotka i myszkę. Potrafił przyjąć zaproszenie na obiad w jednej sufraganii, a następnie uciec stamtąd tuż przed wkroczeniem Rosjan, po czym kluczyć po zakamarkach Gniezna i sprawiać na znacznie silniejszym przeciwniku wrażenie, że osacza go wśród ciasnych uliczek.
W Gębicach na zjeździe wojskowym 9 czerwca 1768 roku ogłoszony został pierwszy manifest konfederacki w Wielkopolsce. Wydał go porucznik Wojciech Rydzyński, obwołany wodzem przez zbuntowane chorągwie husarskie i pancerne.
A. Bunt Rydzyńskiego. W Kcyni stacjonowała husarska chorągiew wojewody mazowieckiego. Właśnie tu 5 czerwca 1768 r. zjechały się pierwsze zbuntowane przeciwko Rosjanom i królowi oddziały Wojska Polskiego i stąd, obwoławszy swoim wodzem Wojciecha Rydzyńskiego, wyruszyły do boju. Po klęsce Rydzyńskiego część zastraszonych husarzy wróciła do Kcyni na kwatery podpisawszy lojalkę. Mieszczanie kcyńscy otwarcie okazywali swoje oburzenie, oskarżając ich o dezercję. Burmistrz Kcyni Józef Dębski i rajcy wydali nawet w tej sprawie manifest.
B. Gród kcyński - czyli sąd - był miejscem, w którym Jakub Ulejski, mieszkaniec tutejszego powiatu, oblatował wraz ze swoimi towarzyszami manifest konfederacki dnia 18 lipca 1768 roku.
C. POTYCZKI POD KCYNIĄ
1.ULEJSKI. Pierwsza to zapewne drobna wygrana Jakuba Ulejskiego w drugiej połowie września 1768 roku.
2. MALCZEWSKI. Potem, za rządów Izby Konsyliarskiej w powiecie kcyńskim, a więc gdzieś pomiędzy Kcynią, Szubinem, Żninem a Wągrowcem rozegrały się trzy starcia związane z ekspansją konfederacji wielkopolskiej na Pomorze. Ostatecznie połączone siły Ignacego Malczewskiego, Augusta Miaskowskiego i Antoniego Morawskiego rozgromiły 13 listopada 1769 r. wojska rosyjskie pod wodzą majora Oebschelwitza. Ten znaczący sukces natychmiast nagłośniono za granicą.
3. WYBICKI. Na wiadomość o klęsce pod Dobrą Malczewski zarządził koncentrację sił konfederacji wielkopolskiej i pomorskiej. Pomorzanie i Kujawiacy zebrali się w Kcyni w łącznej sile 3.500 ludzi. 29 stycznia 1770 roku zaskoczył ich tutaj generał Czertoryżski, któremu udało się spłoszyć wartę na przeprawie nakielskiej i niespodziewanie wkroczyć do miasta. Klęska była zupełna, choć nie tak wielu zginęło; za to wojsko konfederackie zostało rozproszone. W starciu tym brał udział między innymi Józef Wybicki, który przybył na Pałuki wraz z konfederatami pomorskimi.
Po klęsce Wojciecha Rydzyńskiego w czerwcu 1768 r. zaczęła się na Pałukach partyzantka Jakuba Ulejskiego. Ów Hektor wielkopolski zaczynał bardzo skromnie - z dziesięcioma ubogimi szlachcicami, spośród których dwu było zresztą nawet niepiśmiennych. Zebrali się oni 17 lipca 1768 roku w Januszkowie, gdzie wydali manifest z oświadczeniem, że idąc śladami konfederacji barskiej, na wzór kochających ojczyznę synów rozpoczynają walkę o wiarę, wolność i ojczyznę.
Po wydaniu swego manifestu w lipcu 1768 r., Jakub Ulejski zebrał kilkuset konnych ochotników i zaczął buszować po całym regionie. Wśród zmiennych kolei wojny udało mu się zagarnąć z Kcyni dezerterów Rydzyńskiego i rozpędzić trybunał w Bydgoszczy, pod którą podobnie, jak pod Toruniem, pojawił się wielokrotnie, siejąc postrach wśród nieprzyjaciół. Dlatego tez wkrótce pułkownicy rosyjscy postanowili wspólnymi siłami rozbić jego oddział. Gdy w drugiej połowie września udał się przez Szubin do Trzemeszna, nastąpiło starcie z osaczającym go majorem Drewiczem. Ulejski poniósł tam klęskę, ale w kilka dni później wziął rewanż pod Kcynią; stamtąd udał się do puszczy Noteckiej i na czas jakiś zniknął z Pałuk.
Żnin z racji swego położenia na pograniczu Wielkopolski, Kujaw i Pomorza był nieustannie świadkiem konfederackich i rosyjskich przemarszów. I tak Jakub Ulejski, wracając spod Torunia, w nocy z dnia 27 na 28 października zaskoczył i pobił pod Żninem oddział pułkownika Suchotina. Tędy przechodził Iwan Drewicz w pogoni za Ignacym Malczewskim w marcu 1769 roku (patrz niżej, Kompania wiosenna 1769 na Pałukach). Wreszcie samo miasto było również centrum spisków. W 1768 roku konspirowali tu wśród mieszczan Jan i Jędrzej Śniadeccy, zresztą wbrew stanowisku rajców i na przekór prymasowskiej zwierzchności.
30 stycznia 1769 roku pod Strzelnem Jakub Ulejski nieszczęśliwie zaatakował oddział moskiewski, który okazał się znacznie silniejszy liczebnie. Kilkudziesięciu konfederatów poległo, reszta musiała uciekać. Zawinił rotmistrz August Miastowski, który nie wykonał rozkazu uderzenia na tyły nieprzyjaciela. Po tych nieprzyjemnych wydarzeniach Ulejski, skłócony ze swoim szefem Ignacym Malczewskim, udał się na Pomorze.
Chyba najdramatyczniejsze z wydarzeń na pograniczu Pałuk i Kujaw miały miejsce na wiosnę 1769 roku, pod koniec pierwszego etapu konfederackich zmagań Ignacego Malczewskiego. W grudniu poprzedniego dnia, po okresie szeregu drobnych sukcesów konfederatów, Rosjanie usadowili swoje wojska w kilku większych miastach i nie kwapili się z wycieczkami po kraju. Wreszcie jednak, z nadejściem wiosny, w początkach marca 1769 r. postanowili ostatecznie rozprawić się z konfederacją w Wielkopolsce. W tym celu nieustannie przemieszczającym się oddziałem Malczewskiego, liczącym kilka tysięcy jezdnych. Kampania rozpoczęła się na południu, skąd Drewicz gnał za Malczewskim na północny zachód, aż do Sierakowa. Tam jednak konfederaci przeszli Wartę i zniszczyli za sobą mosty, a Drewicz otrzymał doniesienie o pobiciu kozaków czugujewskich przez Jakuba Ulejskiego pod Gnieznem. Ruszył więc na pomoc czugujewcom i dopiero parę dni potem, po otrzymaniu posiłków, powtórnie pognał za Malczewskim. Ten z początku postanowił wydać bitwę, 15 marca pod Szubinem, ale dowiedziawszy się o powiększonych siłach przeciwnika, zmienił zamiar i wycofał się przez Łabiszyn na drugi brzeg Noteci. Podczas gdy Drewicz przez Kcynię udał się do Szubina, Malczewski powtórnie przekraczając Noteć dotarł przez Barcin do Pakości. Widząc to, Drewicz śpiesznym marszem, pokonując bezdroża wiosennych roztopów, przez błota i lasy dopadł w południe 19 marca obozującą pod Pakością tylną osłonę konfederatów. Rozpoczęła sie mordercza walka, która trwała do wieczora. Zaalarmowany Malczewski cofnął swoje główne siły i wykonał całkiem dobry kontrakt; odzyskał przy tym utracone pod Pakością sztandary i znów wycofał się poza wezbraną o tej porze roku Noteć, rozbierając za sobą most. Nie wiedział jednak o istnieniu w tym samym miejscu łatwo dostępnego brodu. Dlatego zlekceważył doniesienie o przeprawie Rosjan na drugi brzeg. Tak więc znowu Drewicz mógł uderzyć z zaskoczenia: konfederatów spotkały kolejne klęski 21 marca pod Wilczynem i Kleczewem. Malczewski, pragnąc zapobiec całkowitej klęsce, rozpuścił wówczas swoje oddziały, bądź to zwalniając je do domu, bądź wysyłając w odległe województwa w celu "zrobienia konfederacji". Sam udał się na Śląsk.
Wydarzenia tamtej wiosny przypomina ustawiony w Pakości pomnik.
Jacek Kowalski
52UFLADA

Artykuł ukazał się w numerze 15 tygodnika Pałuki w 1998 r.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze