Krzysztof Florczak na ul. Wilczkowskiej w Żninie wychowywał się i jest zdania, że jeśli nie będą tutaj prawidłowo wykonane przepusty i nie stworzy się warunków do prawidłowego przepływu wód podskórnych oraz opadowych ze wzniesień do jeziora, to prędzej czy później wybudowana ścieżka rowerowa znów zacznie się obsuwać po skarpie
fot. Karol Gapiński
Żnin, podmywanie, ścieżka, ul. Wilczkowska, mieszkańcy
Podskórnie i na fali
Niektórzy mieszkańcy wyznają teorię, że przyczyną obsuwania się ścieżki rowerowej na ul. Wilczkowskiej jest zły drenaż wód opadowych płynących z pól. Radzą udrożnić przepusty, a nie wzmacniać skarpę brzegu jeziora płytami ażurowymi. Jednak dyrektor dróg powiatowych jest innego zdania: płyty już zostały osadzone w skarpie i teraz trzeba czekać, co będzie dalej.
Przed trzema tygodniami pisaliśmy, że kilka miesięcy po wybudowaniu zapada się i osuwa po skarpie w kierunku Dużego Jeziora Żnińskiego ścieżka rowerowa na ul. Wilczkowskiej i dalej, w kierunku Januszkowa. Dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Żninie z siedzibą w Podgórzynie Jacek Mazany oznajmił wówczas, że ta ścieżka rowerowa została wykonana na podbudowie betonowej i nie ma możliwości osiadania. Problem stanowi użytkowanie barier ochronnych. W miejscu osiadania uzupełniono nasyp ziemią, który został zagęszczony mechanicznie. Penetracja wody (najwyższy punkt) powoduje osiadanie gruntu. Wykonawca pogwarancyjnie wykonał regulację barier. Zarząd Dróg w miejscu osiadania zlecił zaś wzmocnienie skarpy płytami ażurowymi. To już zostało wykonane.
Zdaniem niektórych mieszkańców, którzy znają teren wokół jeziora, a konkretnie teren położony w dawnej niecce tego zbiornika (ul. Wilczkowska znajduje się w rzeczywistości na dnie niegdysiejszego jeziora), to nie fale na tafli jeziora powodują podmywanie skarpy i osiadanie ścieżki. Krzysztof Florczak, który wychował się na ul. Wilczkowskiej, twierdzi, że problemem jest drenaż wody płynącej z wyżej położonych pól. Jest to nie tylko woda płynąca po większych opadach i roztopach, ale też wody podskórne. W gruncie znajdują się naturalne cieki zmierzające zgodnie z grawitacją do niżej położonego jeziora. Woda jednak musi pokonać drogę powiatową i ścieżkę rowerową wzdłuż niej, by płynąć do jeziora. Przed II wojną światową, gdy budowano drogę brukowaną, zostały wykonane przepusty, przez które woda przepływała pod drogą. W związku z budową ścieżki w zeszłym roku trzeba było poszerzyć w niektórych miejscach skarpę, bo pas drogi i ścieżka nie mieściły się w terenie. W związku z tą budową, według Krzysztofa Florczaka, grunt został zagęszczony i nie ma prawidłowej przepuszczalności, zaś przepusty są niedrożne. Woda pod ziemią gromadzi się, skarpa zaś puchnie i grunt osuwa się do jeziora. Według niego to jest prawdziwą przyczyną osuwania się barierek i kostki, z której zbudowana jest ścieżka. Dodajmy, że ostatnio zostało to poprawione przy okazji wzmacniania skarpy płytami.
Dyrektor Jacek Mazany powiedział, że każdy z mieszkańców może mieć własne teorie na ten temat, ale nie oznacza to jeszcze, że taki mieszkaniec od razu jest specjalistą w tej dziedzinie. Według dyrektora być może urządzenia melioracyjne wymagają poprawy, ale z drugiej strony dyrektor rozumie, że spółka wodna może nie mieć pieniędzy, bo rolnicy mają wymagania, a nie chcą uiszczać składek za utrzymanie urządzeń melioracyjnych. Dyrektor odniósł się też do tego, że w rowie przydrożnym na niektórych odcinkach wzdłuż ul. Wilczkowskiej stoi woda. Według Jacka Mazanego rów powinien służyć do odbioru wody z części pasa drogowego, a nie z pól rolniczych, jak dzieje się obecnie.
Kierownik Gminnej Spółki Wodnej w Żninie Jolanta Owczarzak wyraziła ubolewanie, że powiat zlecił inwestycję na ul. Wilczkowskiej w kierunku Januszkowa nie uzgadniając czegokolwiek w tej sprawie ze spółką wodną. Dodała, że w okresach roztopów woda spływa naturalnie ze wzniesienia i trzeba się przyzwyczaić.
To krótkotrwałe działanie: jedno, dwudniowe. Prezes Gminnej Spółki Wodnej w Żninie Teofil Dudziak powiedział, że wprawdzie nie jest ekspertem w tej dziedzinie, ale według niego podmywanie skarpy to raczej na pewno działanie wody od jeziora, a nie wód opadowych i gruntowych.
Jacek Mazany powiedział, że skarpa została wzmocniona i teraz zobaczymy, jak się będzie zachowywała dalej. Zarząd Dróg Powiatowych będzie monitorował, co się dzieje ze ścieżką i interweniował, jeśli będzie to coś niepokojącego.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1105 (16/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze